Reklama

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

XTB notownia

Bądź chciwy, gdy inni się boją, jak mawiał Warren Buffett, Kupuj, gdy leje się krew, jak miał powiedzieć legendarny Mayer Amschel Rotschild, czy może BTFD (ang. Buy the F*cking Dip), jak zaczęto pisać na internetowych forach tuż po wybuchu kryzysu finansowego w 2007 r.? Te trzy rynkowe rady (a jest ich znacznie więcej) dość jasno sugerują, że nie zawsze warto inwestować wyłącznie z trendem, zamiast tego wyczekując na moment, w którym cena spadnie tak nisko, że czekają ją już tylko wzrosty. Czy rzeczywiście warto kupować przecenione akcje w sytuacjach rynkowej paniki, akumulując to, czego inni jak najszybciej chcą się pozbyć? Sprawdźmy to!

Dobra zła wiadomość

Dla spekulantów łapiących rynkowe okazje nie ma lepszej wiadomości od tej, która jest… zła. Chodzi o medialne doniesienia, nagły komunikat, niespodziewaną zmianę w sektorze czy samej spółce, które początkowo wywołują jednoznacznie negatywną reakcję akcjonariuszy, czyli po prostu gwałtowne spadki notowań. Spadki, które jednak już po opadnięciu emocji zostają stopniowo odreagowywane. Przynajmniej takie jest założenie spekulantów, którzy wchodzą drzwiami ewakuacyjnymi. Oczywiście zła informacja, która doprowadziła do spadków, nie może być „zbyt zła”, aby nie pogrążyć notowań spółki na dłuższy czas. Kluczowe jest również wejście w odpowiednim momencie, czyli przeczekanie największych spadków i jednocześnie nie przespanie momentu odreagowania. Czy da się na tym zarobić? Sprawdźmy to na kilku rynkowych przykładach.

X-Trade Brokers (XTB) - publikacja prasowych doniesień o stosowaniu przez brokera mechanizmu niekorzystnego dla klientów i postępowaniu KNF (13 listopada 2017 r.)

Publikacja Pulsu Biznesu opisująca stosowanie przez największego polskiego brokera mechanizmu asymetrycznej dewiacji przy realizacji zleceń klientów (co rzekomo miało działać na ich niekorzyść i za co XTB we wrześniu 2018 r. otrzymał 10 mln PLN kary od KNF) natychmiastowo pogrążyła kurs akcji spółki, który 13 listopada spadł o 34% (z 4,7900 PLN do 3,1600 PLN). Reakcja akcjonariuszy była paniczna, jednak sama sytuacja nie zagrażała stabilności spółki, stąd też odbudowa popytu nie była zbyt gwałtowna, ale systematyczna. Powrót do poziomu sprzed publikacji Pulsu Biznesu zajął dwa miesiące - stało się to w połowie stycznia 2018 r. Biorąc za punkt odniesienia kurs zamknięcia feralnej sesji 13 listopada, łapanie dołków na XTB mogło przynieść 44% zysk w perspektywie miesięcznej i niemal 75% stopę zwrotu w ciągu kwartału. Warto dodać, że obecnie XTB notowany jest blisko 20 PLN za akcję (niedawne historyczne szczyty sięgały niecałych 30 PLN), co oznacza, że jeśli ktoś zostawił sobie nawet niewielki pakiet akcji zakupionych po prasowych doniesieniach o asymetrycznej dewiacji, to może czuć satysfakcję z osiągniętej stopy zwrotu.

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 1

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 1

Ursus (URS) - zerwanie negocjacji z amerykańskim funduszem ws. przejęcia znacznej części akcji spółki (30 września 2019)

Reklama

Znajdujący się od dłuższego czasu w tarapatach finansowych i w stanie restrukturyzacji producent sprzętu rolniczego we wrześniu zeszłego roku rozpalił emocje akcjonariuszy planami rzekomego przejęcia części akcji przez amerykański fundusz Enerkon Solar. Miał on zainwestować w Ursusa (i spółkę zależną Ursus Bus) przynajmniej 30 mln dolarów (czyli ponad dwukrotnie więcej niż wówczas wynosiła kapitalizacja), ratując go przed wierzycielami i wznawiając produkcję na pełnych obrotach. 30 września Ursus niespodziewanie poinformował o zerwaniu negocjacji przez fundusz, który dodatkowo złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. 

Poniedziałkowa sesja 30 września otworzyła się potężną luką bessy (-61%: z 1,4100 PLN do 0,5500 PLN), zaś handel zakończył się na kursie 0,7700 PLN. „Łapanie dołków” w przypadku znajdującego się w długoterminowym trendzie spadkowym Ursusa po zerwaniu współpracy z amerykańskim funduszem nie wyszło jednak na dobre spekulantom. Potencjalne zaksięgowanie zysków było możliwe dopiero w połowie stycznia (za kurs odniesienia biorąc zamknięcie sesji 30.09: 0,7700 PLN), kiedy kurs chwilowo przekroczył poziom 1 PLN, szybko odreagowując wzrost. Przetrzymanie pozycji z Take Profit na poziomie 1 PLN dawało zysk 30%, wymagało jednak utrzymywania akcji na ponad 10% stracie przez październik i grudzień. 

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 2

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 2

Wniosek o upadłość dobrym momentem wejścia?

Warto mieć świadomość, że spekulowanie na spółkach składających wniosek o upadłość to już typowe „łapanie spadających noży” - niemal w każdym przypadku znajdują się one w długoterminowym trendzie spadkowym, który znajduje swoje uzasadnienie w słabej sytuacji finansowej i dużym ryzyku niewypłacalności, czy to z tytułu kredytów bankowych, czy emisji obligacji. Oprócz tego są to zazwyczaj spółki o niskiej płynności. Decydując się na tak duże ryzyko, powinniśmy przeznaczyć na takie zagrania jedynie niewielką część portfela (chociażby ze względu na niską płynność obrotu), wyznaczając przede wszystkim poziom zabezpieczenia Stop Loss, a także satysfakcjonujące nas progi cenowe sprzedaży akcji z zyskiem.

Hertz Global Holdings (NYSE:HTZ) - wniosek o ogłoszenie upadłości i ochronę przed wierzycielami w USA i Kanadzie (26 maja 2020 r.)

Przypadek amerykańskiej spółki Hertz, notowanej na nowojorskim parkiecie NYSE, to jeden z najbardziej spektakularnych przykładów spekulacji „pod upadłość” w ostatnich latach. Jedna z najstarszych (istniejąca od 1918 r.) i największych na świecie firm wypożyczających samochody 23 maja złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości i ochronę przed wierzycielami (w USA i Kanadzie). Powodem było ograniczenie działalności spółki i obsługi zobowiązań z powodu lockdownu wywołanego pandemią koronawirusa. Na reakcję akcjonariuszy trzeba było poczekać do poniedziałku 26 maja. Wówczas akcje, które i tak znajdowały się od dłuższego czasu w trendzie spadkowym (na początku 2020 r. były wyceniane po 16 dolarów), spadły z 2,84 dolarów poniżej 50 centów, kończąc sesję na kursie 0,64 USD (ponad 77% spadek). 

Reklama

Kilka dni później wniosek o ochronę przed wierzycielami został przyjęty przez amerykański sąd i wtedy też zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Na sesji 4 czerwca kurs akcji poszybował o ponad 84% (z 0,79 do 1,46 USD), jednak po kolejnych dwóch sesjach akcje Hertza były wyceniane już powyżej 5,50 USD (szczyt z 8 czerwca to 6,14 dolara za akcję). Trudno jednoznacznie stwierdzić, co było przyczyną tej euforii, do której w istotnym stopniu przyczynili się głównie mali akcjonariusze korzystający z popularnej aplikacji Robinhood. Dość szybko zostali oni jednak „ubrani w akcje na górce”, gdyż już na kolejnej sesji (9 czerwca) rozpoczęło się gwałtowne odreagowanie dynamicznych wzrostów do poziomu poniżej 2 dolarów w ciągu zaledwie kilku sesji. Nie zmienia to faktu, że spekulanci kupujący akcje Hertza po cenach z feralnej poniedziałkowej sesji (26 maja) aktualnie wciąż powinni być na solidnym plusie.

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 3

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 3

Braster (BRA) - wniosek o ogłoszenie upadłości i otwarcie przyspieszonego postępowania układowego (31 marca 2020 r.)

Kolejny przykład to spółka medyczno-technologiczna Braster, rozwijająca autorską technologię termografii kontaktowej w wykrywaniu zmian nowotworowych piersi, obecna na głównym parkiecie od 2013 r. i znajdująca się od ponad trzech lat w trendzie spadkowym. Trend jest na tyle mocny, że z wyceny ponad 20 PLN na akcję Braster w ostatnim kwartale zeszłego roku spadł poniżej poziomu 1 PLN, stając się spółka groszową. Bardzo słaba kondycja na giełdzie ma swoje uzasadnienie w notowanym od początku swojej działalności braku jakichkolwiek zysków z działalności i finansowaniu długiem z wyemitowanych obligacji, których terminowa spłata sprawiała spółce spore problemy.

Braster złożył wniosek o ogłoszenie upadłości m.in. z powodu braku środków na pokrycie wartych niemal 1,2 mln złotych obligacji serii A. Spółka zapewniła, że wniosek o ogłoszenie upadłości złożono „na wszelki wypadek”, aby dopełnić wszystkich obowiązków członków zarządu, kluczowe natomiast było uzyskanie pozwolenia od sądu na otwarcie przyspieszonego postępowania układowego, które zapewnia czasową ochronę przed wierzycielami. Do wejścia w stan restrukturyzacji doszło 4 maja, wówczas kurs wzrósł o niemal 21%.

Cena z zamknięcia sesji w dniu po publikacji komunikatu (1 kwietnia) wyniosła 0,3000 PLN (-17%). W najgorszym momencie sesji spółka traciła nawet ponad 25%, wybijając historyczne minima (0,2650 PLN). Po tygodniu kurs akcji wynosił 0,3920, co oznacza wzrost o ponad 30%. 

NextBike Polska (NXB) - wniosek o ogłoszenie upadłości i otwarcie przyspieszonego postępowania układowego (19 maja 2020 r.)

Reklama

Operator systemów rowerów miejskich złożył wniosek o upadłość z powodu zagrożenia niewypłacalnością, co było spowodowane systematycznym obniżaniem się przychodów z tytułu umów zawieranych z samorządami, mniejszymi przychodami z reklam czy koniecznością wstrzymania działalności w części miast z powodu epidemii. Największym problemem NextBike’a był jednak wypowiedziany przez Trójmiasto kontrakt, który skutkował karą umowną przekraczającą 8 mln złotych. Podobnie jak Braster, NextBike wraz z wnioskiem o upadłość złożył również wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego, na co sąd zgodził się 3 czerwca.

W dniu publikacji informacji kurs akcji spadł o ponad 15,5% (z 12,2000 PLN do 10,3000 PLN), natomiast reakcja nie była mocna ze względu na fakt, iż komunikat został opublikowany na kwadrans przez zakończeniem handlu. Pesymizm akcjonariuszy dało się wyczuć na kolejnej sesji, kiedy kurs osiągnął historyczne minima na 6,2000 PLN, co oznacza łączny spadek o ponad 49% od ceny otwarcia z poprzedniego dnia. Odreagowanie tak gwałtownych spadków nie rozpoczęło się od razu, a dopiero po ponad tygodniu. Do poziomu 10 PLN powrócono 2 czerwca, lokalny szczyt na poziomie 11,1000 PLN (79% od zamknięcia 20 maja) został zaś osiągnięty na kolejnej sesji po ogłoszeniu zatwierdzenia przez sąd przyspieszonego postępowania układowego 4 czerwca, co było dobrą okazją do zaksięgowania zysku. W przypadku spółek o tak niskich obrotach (w ostatnim roku rzadko przekraczały one 1 tys. szt. dziennie) i kapitalizacji należy jednak unikać transakcji o wyższej wartości.

Ogłoszenie upadłości przez NextBike było mało prawdopodobne ze względu na rozbudowaną istniejącą infrastrukturę, długoterminowe umowy z licznymi aglomeracjami i spory udział (45%) niemieckiej spółki-matki NextBike GmbH w akcjonariacie. Oprócz tego zatwierdzenie przez sąd wniosku o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego było w zasadzie kwestią czasu. 

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 4

Czy warto łapać spadające noże na giełdzie? Sprawdzamy! - 4

Procentowa zmiana notowań opisywanych spółek w czasie od momentu wystąpienia czynnika spadkowego; kurs wyliczany na podstawie kursu zamknięcia pierwszej sesji, na której opublikowano komunikat (lub kolejnej, gdy został przekazany już poza godzinami handlu w danym dniu)

Czy warto było szaleć tak?

Reklama

Kupowanie tanio, a sprzedawanie drogo to istota spekulacji i inwestowania. Doprowadzanie tej zasady do skrajności, czyli angażowanie się w walory znajdujące się w sytuacji głębokich i dynamicznych spadków, kupując akcje za znacznie niższą cenę od akcjonariuszy chcących się ich jak najszybciej pozbyć, to jednak bardzo niebezpieczna zabawa. Każdy uczestnik rynku powinien samodzielnie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest gotowy przyjąć na siebie tak duże ryzyko często zaledwie dla kilku czy kilkudziesięcioprocentowego zysku, najczęściej również bez możliwości rzetelnej oceny tego ryzyka. Z pewnością spekulacyjnych zagrań tego typu powinny unikać osoby mające problemy z definiowaniem i przede wszystkim z trzymaniem się zasad zarządzania kapitałem. Przy skupowaniu gwałtownie tracących na wartości aktywów zabezpieczenie strat jest czymś wyjątkowo istotnym. Niechęć do ewakuowania się ze stratnych transakcji i przetrzymywanie w portfelu akcji na minusie, „bo kiedyś pewnie odbiją”, to pierwszy krok do poważnych tarapatów finansowych, szczególnie podczas „łapania spadających noży” na rynku. Warto pamiętać, że spekulacja w takich sytuacjach jest również absorbująca, zarówno czasowo, jak i psychicznie. Z pewnością nie jest to „zabawa” dla każdego.

Nie da się zatem jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy „łapanie spadających noży” się opłaca. Sytuacje doprowadzające do gwałtownych spadków, a nawet paniki ze strony inwestorów, są bowiem tak różnorodne i dotykają spółek z różnych sektorów gospodarki o tak odmiennej kondycji finansowej, że nie da się jednoznacznie ocenić rentowności takich kontrariańskich zagrań. W takich sytuacjach bardzo wiele zależy od naszego indywidualnego wyczucia rynku, a także… po prostu szczęścia.

Czytaj więcej

Artykuły związane z XTB notownia