Reklama

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

kurs rubla rosyjskiego do dolara

§  Brak publikacji najważniejszych wskaźników makroekonomicznych.

Wydarzenia i komentarze

§  US: Inflacja PCE (deflator konsumpcji prywatnej) w Stanach Zjednoczonych, preferowana przez Rezerwę Federalną miara inflacji konsumenckiej wzrosła w maju do 3,9% r/r z 3,4% r/r, tj. do najwyższego poziomu od 2008 r. Znaczący wzrost wskaźnika był spodziewany, gdyż wcześniej poznaliśmy wyliczenie innego wskaźnika dynamiki cen konsumenta – indeksu CPI, który wzrósł w maju do 5,0% r/r z 4,2% r/r w kwietniu. Wzrost cen konsumenta ma globalny charakter, gdyż w znaczącej skali przyczyniają się do tego silnie rosnące r/r cen paliw.

Ale nie tylko ten czynnik napędza wzrost cen

Bazowy wskaźnik PCE, tj. po wyłączeniu cen żywności i energii (w tym paliw) wzrósł w maju do 3,4% r/r z 3,1% r/r miesiąc wcześniej. Wysoka wartość wskaźnika bazowego wynika z rosnących cen towarów, do czego przyczyniają się rosnące koszty produkcji wynikające z zaburzeń łańcuchów produkcji, które przerzucane są w warunkach mocnego popytu na konsumentów. Wysoka jest także inflacja cen usług, wraz z ich odmrażaniem i tarciami na rynku pracy skutkującymi rosnącymi płacami (część pracowników rychło nie powraca na rynek pracy po lockdownie, a pracodawcy w tych warunkach podnoszą stawki).

Część tych czynników wydaje się przejściowe,

co jest zgodne z retoryką bankierów centralnych w Stanach Zjednoczonych. Rosną jednak ryzyka na utrwalenie się inflacji na podwyższonym poziomie. Są one tym większe, że coraz bardziej prawdopodobne jest uruchomienie kolejnego programu fiskalnego, tym razem skierowanego na projekty infrastrukturalne. Obecnie według oczekiwań członków Fed stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych wzrosną łącznie o 50 pkt baz. w 2023 r. Oczekiwania rynkowe wskazują na wzrost wynoszący 75 pkt baz. Naszym zdaniem ryzyka dla prognoz stóp procentowych w USA są skierowane w górę. Perspektywy polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych kontrastują z oczekiwaniami stabilności przez długi czas stóp procentowych w strefie euro.

Rynki na dziś

Reklama

Wpływ rozprzestrzeniających się nowych mutacji koronawirusa na świecie póki co nie ma większego przełożenia na nastroje na rynkach finansowych. Liczymy, iż przełom czerwca i lipca przyniesie dalszą presję na umocnienie złotego wynikającą z relatywnie dobrego sentymentu inwestycyjnego – w szczególności do walut regionu, gdzie rozpoczęto już cykl podwyżek stóp procentowych – oraz argumentów krajowych – przede wszystkim publikacji wstępnej inflacji CPI. Mimo, iż droga do normalizacji polityki pieniężnej w Polsce wydaje się dość odległa, to rynek może nasilać oczekiwania pod wpływem wspomnianego odczytu, czy decyzji Narodowego Banku Polskiego w kwestii lipcowej aktywności na rynku długu (decyzja w środę). Dane inflacyjne będą również pierwszoplanowe dla strefy euro, gdzie również w środę poznamy wstępne wyliczenie, oraz dane z rynku pracy z USA z potencjalnym przełożeniem na wycenę dolara. Rynki surowce oczekiwać zaś będą na przebieg posiedzenia kartelu OPEC+ i decyzje w sprawie zwiększenia wydobycia, po tym jak ceny ropy naftowej pozostaje w trendzie wzrostowym od kilkunastu miesięcy.

Rynek krajowy

Koniec tygodnia zgodnie z naszymi oczekiwaniami nie przyniósł istotnych korekt w wycenie złotego do euro. Mimo, iż kurs EUR/PLN przejściowo zniżkował do poziomu 4,50 to finalnie notowania zakończyły dzień dwa grosze wyżej – niemal dokładnie w miejscu ich piątkowego rozpoczęcia. Nastrój uspokojenia towarzyszy złotemu od kilku dni. Jest to odmienny przebieg wyceny do euro w stosunku do pozostałych walut tej części regionu tj. węgierskiego forinta i czeskiej korony. Wspomniane waluty podlegają większej zmienności aniżeli polski złoty. Tłumaczylibyśmy to bliskością poziomów technicznych oraz faktem, iż przed polską walutą wciąż niezrealizowany potencjał wynikający ze zbliżającej się drogi do normalizacji polityki pieniężnej w Polsce. Na krajowym rynku byliśmy świadkami niewielkich wzrostów obligacji o krótkim i średnim terminie zapadalności. Wyjątkowo stabilne na poziomie 1,81% była natomiast dochodowość polskiej 10-latki, co przypisujemy ciszy na bazowych rynkach długu w piątek.

Rynki zagraniczne

Eurodolar nieśmiało zaatakował w piątek barierę 1,1941 tj. 200-dniową średnią ruchomą i – dość nieoczekiwanie – ustanowił najwyższe zamknięcie od ponad tygodnia tj. poziom 1,1970. Co ciekawe napływające w piątek dane z USA nie stanowiły bowiem argumentu za przeceną dolara. Przykładowo inflacja PCE – preferowana przez Fed miara inflacji – wzrosła sprzyjając oczekiwaniom na dalsze zaostrzanie narracji banku centralnego. Nie utożsamiamy ponadto zwyżki eurodolara z lepszym sentymentem. Taki scenariusz przekreśla bowiem piątkowa zniżka kursu EUR/CHF tj. pary będącej do pewnego stopnia proxy ryzyka. Spokój zachowywały zaś obligacje rynków bazowych, które przez większość drugiej połowy ubiegłego tygodnia były bardzo stabilne w swojej wycenie i zakończyły tydzień na poziomie -0,17% w przypadku 10-latki niemieckiej i 1,49% dla obligacji skarbowej USA zapadającej w 2031 roku.

Czytaj więcej