Reklama
WIG81 661,42-1,62%
WIG202 412,00-1,86%
EUR / PLN4,32+0,08%
USD / PLN3,99+0,08%
CHF / PLN4,54+0,15%
GBP / PLN5,05+0,15%
EUR / USD1,08-0,01%
DAX17 601,22+0,25%
FT-SE7 625,00-0,75%
CAC 407 954,39+0,08%
DJI38 949,02-0,06%
S&P 5005 069,76-0,17%
ROPA BRENT82,06+0,26%
ROPA WTI78,44+1,13%
ZŁOTO2 036,53+0,10%
SREBRO22,51+0,04%

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

frank szwajcarski

W ostatnich tygodniach frank szwajcarski zaczął dynamicznie zyskiwać na wartości. Pierwszy raz od kwietnia 2017 r. kurs franka do złotego przekroczył psychologiczny poziom 4,0. Nasilająca się aprecjacja franka wywiera presję na Szwajcarskim Banku Narodowym, by przeciwdziałać mechanizmom rynkowym. Jednak każdy pamięta, jak w 2015 r. SNB przegrał walkę z rynkiem i teraz wraca pytanie, czy bank ponownie czeka porażka?

Powody aprecjacji franka są poza wpływem SNB. Skok awersji do ryzyka w związku z eskalacją konfliktu handlowego USA-Chiny, który nasila obawy o katastrofalne skutki dla globalnego wzrostu gospodarczego, powoduje, że inwestorzy na rynkach finansowych uciekają od ryzykownych aktywów, kierując się w stronę tzw. bezpiecznych przystani. Ponieważ USA są stroną konfliktu, przy rosnącym ryzyku zmiany polityki kursowej Białego Domu rynek unika bezpośredniej ucieczki w dolara. Euro również jest „zamkniętym portem”, gdyż w obliczu wyraźnego spowolnienia gospodarczego w strefie euro narosły oczekiwania na luzowanie polityki pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego – silnie negatywny impuls dla waluty. To pozostawia tylko franka szwajcarskiego oraz jena japońskiego jako jedyne wygodne kierunki dla uciekającego kapitału.

Dane z ostatnich tygodni wskazują, że SNB interweniuje na rynku franka. Wnioski takie mogą się nasuwać po analizie danych o depozytach na żądanie w szwajcarskim systemie bankowym. Saldo depozytów rośnie, gdy bank centralny wypuszcza do obiegu więcej franków, zabierając z banków komercyjnych waluty obce. Od końca lipca, kiedy kurs EUR/CHF (główny kanał interwencji SNB) znalazł się niebezpiecznie blisko psychologicznego poziomu 1,10, przez następne 6 tygodni depozyty na żądanie wzrosły o 12,8 mld CHF. W najaktywniejszym tygodniu sierpnia przyrost wyniósł 3,7 mld CHF, mniej więcej tyle samo, co przez cały dwuletni okres począwszy do lipca 2019 r. Tak silne nagromadzenie depozytów ostatni raz występowało na wiosnę 2017 r., kiedy frank także był pod silną presją aprecjacyjną w związku z paniką wokół wyniku wyborów prezydenckich we Francji. Wcześniej, w połowie 2016 r., silny skok depozytów na żądanie zbiegł się w czasie z zawirowaniami na rynkach (aprecjacja franka) po ogłoszeniu wyników referendum w sprawie brexitu. Wtedy EUR/CHF spadał poniżej 1,10. Zatem bieżące poziomy są typowymi, kiedy SNB uaktywnia się z interwencjami.

Jeśli warunki polityczno-rynkowe nie ulegną szybkiemu odwróceniu i presja aprecjacyjna franka się utrzyma, SNB będzie zmuszony dalej interweniować. I nie chodzi tu o czysty aspekt obrony założonego kursu. Silny frank zagraża zdławieniu trendów inflacyjnych oraz skutkuje osłabieniem aktywności gospodarczej poprzez trudności firm eksportowych. Szczególnie, że w zamówienia dodatkowo uderza globalne spowolnienie.

Reklama

SNB boryka się z jeszcze jednym problemem, który utrudnia mu realizowanie skutecznej polityki. Wszyscy pamiętają 15 stycznia 2015 r., kiedy SNB zrezygnował z obrony franka na poziomie EUR/CHF 1,20. Było to mniej niż miesiąc po tym, jak prezes banku Thomas Jordan zarzekał się, że „SNB z największą determinacją zobowiązuje się do zakupu nieograniczonej ilości walut obcych w celu utrzymania minimalnego kursu walutowego”. Poddanie się presji rynkowej pozostanie skazą na wiarygodności banku centralnego i nawet dowody interwencji nie muszą odstraszać inwestorów od kierowania kapitału we franka. W rezultacie praca do wykonania przez SNB jest trudniejsza. Jeśli rynek widzi nawet cień szansy w tym, że determinacja banku do obrony kursu nie jest trwała, z czasem podda bank próbie.

SNB zdaje sobie sprawę z ogromnego ryzyka, ale wygląda na to, że wyciągnął wnioski z popełnionych w przeszłości błędów. Pomimo, że w ostatnim czasie interwencje były z tygodnia na tydzień coraz większe, kurs EUR/CHF systematycznie poprawiał dwuletnie minima. Innymi słowy, SNB nie pozwolił zbudować przekonania na rynku, że jest zainteresowany obroną konkretnego poziomu, a jedynie stara się wygładzać trend umocnienia franka. Biorąc pod uwagę, że do dołków EUR/CHF z 2017 r. zostało jeszcze ponad 2 proc., tyle też miejsca ma SNB, zanim osiągnie próg bólu. A może pozwoli na więcej? Tego inwestorzy nie wiedzą, a zatem też nie mają punktu odniesienia, wobec którego mogą testować determinację banku centralnego. Zasianie wątpliwości może być najlepszą bronią w rękach SNB.

Ale najważniejszy test tego roku może być dopiero przed SNB. We wrześniu Europejski Bank Centralny ma ogłosić nowy pakiet stymulacji monetarnej, prawdopodobnie składający się z obniżki stóp procentowych i restartu programu skupu aktywów (QE). To będzie duży cios w wartość euro, a zatem i impuls do spadków EUR/CHF. W takim wypadku obniżka stopy procentowej w Szwajcarii nie jest wykluczona. Nie będzie to łatwa decyzja, gdyż ujemne stopy procentowe (aktualnie -0,75 proc.) są bardzo niepopularne w Szwajcarii, w związku z obawami o brak zysków na lokatach, zagrożenia bańką spekulacyjną na rynku nieruchomości i negatywnym wpływem na zyski sektor bankowego. Jednak SNB może widzieć jedyne wyjście w utrzymaniu dotychczasowej różnicy między stopami procentowymi w Szwajcarii i Eurolandzie. Biorąc pod uwagę, że posiedzenie SNB jest tydzień po decyzji EBC, pozwoli to na spokojną ocenę wpływu działań EBC na kurs EUR/CHF. Jeśli EBC zetnie stopy o 10 punktów bazowych, jest bardzo prawdopodobnie, że SNB zrobi podobnie.

Z perspektywy polskiego kredytobiorcy we franku może to być skromna nagroda pocieszenia na tle najwyższego od ponad dwóch lat kursu franka do złotego. Jednocześnie dotychczasowe działania SNB sugerują, że bank zdecydowanie rozważniej podchodzi do siłowania się z rynkiem. Choć taka strategia pozostawia pole do umocnienia franka w kolejnych tygodniach, z dużym prawdopodobieństwem uda się uniknąć dramatycznego załamania notowań na wzór wydarzeń z 15 stycznia 2015 r. Warunkiem koniecznym jest jednak wygaszenie presji na kupowanie bezpiecznych aktywów, a niestety SNB nie ma wpływu na jakość globalnego ożywienia i rozwój wojny handlowej USA-Chiny. Bycie emitentem waluty traktowanej jako bezpieczna przystań, czasami bywa klątwą niż błogosławieństwem.

Czytaj więcej