Reklama
Kurs euro:  4.34
Kurs dolara:  4.05
Kurs funta:  5.14
Kurs franka:  4.57
Ceny w Polsce:
Inflacja:  2.5%
Stopa NBP:  5.75%
Cena Pb95:  6.57
Cena ON:  6.58
Cena węgla:  1100
Kurs euro:  4.34
Kurs dolara:  4.05
Kurs funta:  5.14
Kurs franka:  4.57
Ceny w Polsce:
Inflacja:  2.5%
Stopa NBP:  5.75%
Cena Pb95:  6.57
Cena ON:  6.58
Cena węgla:  1100

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

narodowy bank polski kurs euro

Temat przewodni dzisiejszego forum to wyzwania dla sektora finansowego w nowej rzeczywistości. Mamy zatem debatować o przyszłości, co od razu kojarzy się z pewnym stwierdzeniem pochodzącym z książki Edwarda Leamera pt. „Macroeconomic Patterns and Stories”1 . Mianowicie, że ludzie lubią snuć opowieści na temat przyszłości na podstawie prawidłowości zaobserwowanych w przeszłości. Aby zatem nasza opowieść o przyszłości była przekonująca, powinna być spójna z trendami obserwowanymi dotychczas.

Z tego punktu widzenia obecna pandemia jest oczywistym szokiem i gigantycznym zaskoczeniem,

bo po prostu nie była częścią naszych opowieści na temat przyszłości. Mam wrażenie, że podobnie może być z rozwojem polskiego systemu finansowego, tj. że nastąpią skokowe zmiany, których wcale się dziś nie spodziewamy, bo nie będą one prostą kontynuacją dotychczasowych trendów. Nasze przewidywania w ogóle niekoniecznie się sprawdzają. Najlepszy dowód na to mamy dzisiaj, gdy w systemie finansowym materializują się zupełnie inne ryzyka niż te, których wcześniej się obawiano. Analizując walutowe kredyty mieszkaniowe, myślano zwykle o ryzyku kredytowym, związanym ze zmianami kursowymi. Patrząc na sektor ubezpieczeń, wiele mówiło się o wojnach cenowych wyniszczająco oddziałujących na wyniki zakładów w dziale drugim.

Myślano zatem o ryzykach ekonomicznych,

a tymczasem mamy do czynienia z potężnym ryzykiem prawnym: w sektorze bankowym z powodu kredytów we frankach oraz w sektorze ubezpieczeniowym z powodu ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych. Zdarzyło się zatem coś zupełnie innego niż sądziło wielu decydentów, którzy zarządzają instytucjami finansowymi. Także przyszłość przyniesie zapewne zmiany, których się dzisiaj nie spodziewamy. Niektórzy nazywają to „Czarnymi Łabędziami”.

Nikt nie zwalnia nas jednak z myślenia o przyszłości i to nie tylko dlatego,

że naszym obowiązkiem jest planowanie i pisanie strategii. W naszych strategiach nie tylko przewidujemy, jakie będą przyszłe warunki naszego działania, ale przede wszystkim 1 Edward E. Leamer, Macroeconomic Patterns and Stories, Springer 2009. 2 zakładamy cele do osiągnięcia, których realizacja pozwoli nam przetrwać i się rozwijać. I w tym krótkim wprowadzeniu nie chcę właściwie odgadywać, jakie zmiany nastąpią, bo tego ani ja, ani nikt do końca nie wie. Zamiast tego wolałbym raczej wskazać, co moim zdaniem powinno nastąpić, aby nasz system finansowy rozwijał się pomyślnie i dobrze służył polskiej gospodarce.

Oczywiście nie sposób nie rozpocząć od wyzwań,

Reklama

z jakimi musimy się zmierzyć dzisiaj. Kredyty frankowe i polisy z UFK będą nas bardzo wiele kosztować, zwłaszcza te instytucje, które zlekceważyły ryzyka związane z tymi produktami, zwłaszcza ryzyka prawne. Czy to nie jest zbyt surowa ocena? Nie sądzę. Przypomnijmy sobie, jak skończyły się kredyty w walutach obcych np. w latach 90. w Australii. Dlaczego część banków wiedziała o tym i mimo bolesnej utraty udziałów w rynku nie weszła do tego kasyna? A inne wprost przeciwnie. Przed ryzykiem ostrzegał m.in. bank centralny i nadzór bankowy, rekomendacja S została wprowadzona już w 2006 roku.

A w 2011 roku Europejska Rada do spraw Ryzyka Systemowego wydała rekomendacje dotyczące kredytów walutowych

Notabene, były to pierwsze rekomendacje tej nowej instytucji europejskiego nadzoru makroostrożnościowego, co wskazywało na wyjątkową wagę problemu. Bieżące wyzwania dotykają w różnym stopniu poszczególnych instytucji i w końcu się polski system finansowy z nimi upora. Mniej obciążone instytucje wykorzystają zapewne wynikające z tego przewagi i wpłynie to na kształt zmian na mapie naszego systemu finansowego, który i tak podlega dynamicznym przemianom w tych latach. Niestety w ich wyniku nastąpi zapewne także dalsza konsolidacja, co może niekorzystnie wpłynąć na konkurencję w sektorze.

I choć aktualnie konkurencja nie wydaje się zaburzona,

to jednak w przyszłości będzie zapewne postępować dalsza konsolidacja sektora bankowego i ubezpieczeniowego. Niskie stopy zwrotu z kapitału w małych i średnich instytucjach będą zachęcać oczywiście do fuzji i przejęć pozwalających na wykorzystanie efektów skali. Nie bez znaczenia są tu oczywiście koszty i bariery wejścia. Dlatego zawsze stałem na stanowisku, że obciążenia sprawozdawcze i regulacyjne powinny być proporcjonalne do skali działania poszczególnych instytucji. Oczywiście z uwzględnieniem konieczności zapewnienia bezpieczeństwa ich działania. Uwarunkowania regulacyjne, przyspieszona cyfryzacja, wyzwania klimatyczne i energetyczne, niskie stopy procentowe oraz rosnące ryzyko kredytowe w warunkach spowolnienia gospodarczego to są czynniki, które będą wpływać na zmiany dotychczasowych modeli biznesowych. Jest to zauważalne w prezentowanych 3 założeniach strategii i linii biznesowych banków, zakładów ubezpieczeń, podmiotów rynku kapitałowego, a także Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Już dzisiaj poszczególne instytucje podejmują liczne wyzwania w opracowywanych na nowo strategiach

Nie będę ich omawiał, Państwo znacie je lepiej. Dość powiedzieć, że aktualne modele biznesowe ewoluują w kierunku uwzględnienia „ujawnionych dotychczas” wyzwań, głównie w zakresie budowy relacji z klientami, infrastruktury i sieci partnerskiej, kreowania wartości, zmian organizacyjnych i innowacyjności, wdrażania nowych technologii oraz rozszerzania modelu biznesowego w obszarach produktów finansowych i usług dodanych. Dostosowania adaptacyjne w sektorze zachodzą zatem dość szybko.

Ale rodzi się jednak pytanie, czy sama adaptacja do „ujawnionych dotychczas” wyzwań wystarczy?

W kontekście rozpoczętej dwudniowej dyskusji podczas forum chciałbym zwrócić szczególną uwagę na przebudowę modeli biznesowych instytucji finansowych w warunkach niskich stóp procentowych. Zajmę się tym tematem, gdyż w końcu jestem prezesem banku centralnego, i tu potrzebna jest pewna ważna dygresja... W powszechnym mniemaniu to banki centralne determinują poziom stóp procentowych.

Otóż nie do końca!

Reklama

W ostatnich dekadach realne stopy procentowe na świecie systematycznie się obniżały. Nie jest to jednak wcale efektem dyskrecjonalnych decyzji banków centralnych, ale przede wszystkim wynikiem strukturalnych zmian uwarunkowań gospodarczych. Poziom realnej stopy procentowej jest w dłuższym okresie niezależny od polityki pieniężnej i powiązany jest z fundamentalnymi czynnikami determinującymi oszczędności i inwestycje w gospodarce. Wśród tych czynników kluczowe stają się w ostatnich latach zmiany demograficzne. To oczywiście prawda, że banki centralne ustalają nominalne stopy procentowe, ale czynią to w taki sposób, by – przy danych perspektywach koniunktury i inflacji – odchylenie realnych stóp od ich długookresowego poziomu zapewniało realizację celów polityki pieniężnej.

A ten długookresowy poziom „stopy równowagi” od dekad systematycznie się obniża,

dlatego – chcąc nie chcąc – stopy banków centralnych też muszą być coraz niższe. Sekularny więc trend obniżenia realnych stóp procentowych dotyczy jednak jedynie stóp zwrotu od aktywów wolnych od ryzyka, tzn. przede wszystkim stóp procentowych na rynku pieniężnym i rentowności obligacji skarbowych. Stopy zwrotu z aktywów produkcyjnych podlegają cyklicznym wahaniom, ale nie widać tam żadnego spadkowego trendu. 4 Oznacza to zatem, że w gospodarce światowej następuje istotny wzrost wynagrodzenia za ryzyko i utrzymywania aktywów produkcyjnych. Wynika z tego, że jeżeli instytucje finansowe chcą utrzymać przyzwoite zwroty z kapitału, to powinny zaangażować się w te bardziej ryzykowne ekspozycje.

Oczywiście zapewniając przy tym odpowiednie zarządzanie podwyższonym ryzykiem

Można zatem oczekiwać, że powinien nastąpić dynamiczny wzrost znaczenia rynku kapitałowego. Zarówno banki, jak i zakłady ubezpieczeń nie muszą wcale na tym tracić, o ile zrozumieją powagę czekających nas zmian i szybko się do nich zaadaptują. W jaki sposób? Budując siłę rynku kapitałowego, a nie postrzegając go jako konkurencję. Rozwijając rynek kapitałowy poprzez wzrost znaczenia bankowości inwestycyjnej oraz ubezpieczeń finansowych. Taki kierunek dalszego rozwoju systemu finansowego jest nie tylko prawdopodobny, ale jest też zdecydowanie pożądany.

Dlaczego rynek kapitałowy jest tak ważny?

Powodów jest wiele. Przede wszystkim rynek kapitałowy i jego instytucje uzupełnią działalność kredytową i depozytową banków, oferują usługi zapewniające dywersyfikację źródeł finansowania, przyzwoite zwroty z kapitału, akumulację długoterminowych oszczędności, sprawne i efektywne zarządzanie długiem i ryzykiem finansowym. O ile w ciągu ostatnich trzech dekad wzrost akcji kredytowej utrzymywał się zasadniczo na poziomie, który ułatwiał rozwój gospodarczy bez tworzenia nierównowag, to jednak większość kredytów wspierała raczej konsumpcję niż produkcję i inwestycje.

Banki bardzo lubią udzielać kredytów hipotecznych,

bo są to produkty proste, mają niskie ryzyko i wiążą klienta na długie lata. Banki lubią także udzielać kredytów konsumpcyjnych, bo są to produkty proste, mają wysokie marże i przy odpowiednim zarządzaniu ryzykiem są bardzo zyskowne. Banki bardzo nie lubią natomiast udzielać kredytów korporacyjnych, zwłaszcza dla małych i średnich firm. I to jest oczywiście zrozumiałe, bo są to produkty ryzykowne, ale przede wszystkim nie są to produkty proste. Każda firma ma swoją specyfikę, a bankowość relacyjna bardzo, bardzo dużo kosztuje. Dlatego też finansowanie biznesu na rynku kapitałowym powinno być uzupełnieniem działalności kredytowej banków. Co więcej, sprzyjałoby ono bardziej innowacyjnym projektom ze względu na zrozumiałą skądinąd awersję banków do ryzyka.

Rynek kapitałowy umożliwia w większej skali finansowanie nowych projektów biznesowych,

Reklama

zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw oraz innowacyjnych startupów, które, jeśli odniosą sukces, mogą przyczynić się do wspierania rozwoju gospodarczego, są jednak permanentnie wykluczone z finansowania bankowego. Z 5 tych powodów przechodzenie od głównie bankowych do bardziej zorientowanych na rynek kapitałowy źródeł finansowania może okazać się dla gospodarki bardzo korzystne. Wspierałoby to działania innowacyjne, podnosząc potencjał długoterminowego wzrostu gospodarki, ale także przyczyniałoby się do zmniejszenia inercji w cyklu koniunkturalnym i wzmacniałoby stabilność systemu finansowego.

Rynki akcji i obligacji zapewniają bowiem także skuteczniejszy mechanizm podziału ryzyka,

gdyż ewentualne straty ponoszą inwestorzy, a nie banki, które dla ochrony bezpieczeństwa depozytów muszą być potem ratowane przez ogół podatników. Wreszcie, rynki kapitałowe są mniej procykliczne niż banki, co zapewnia bardziej stabilny cykl koniunkturalny, bo ogranicza skalę budowania ryzyka systemowego w okresie boomu i załamania akcji kredytowej, czyli wystąpienia zjawiska credit crunch w okresie recesji. Rynek usług finansowych w Polsce, podobnie jak w całej Europie, jest nadal silnie zdominowany przez banki, mimo że rynek kapitałowy również znacznie wzrósł w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Wydaje się, że taki organiczny wzrost – utrudniony przez liczne bariery – nie wystarczy

Nie wystarczy, aby skłonić do transformacji w kierunku osiągania kolejnych etapów rozwoju. Przyspieszenie rozwoju rynków kapitałowych wymagałoby m.in. interwencji publicznej mającej na celu wyeliminowanie szczególnie barier regulacyjnych. W jakim kierunku powinny iść zmiany? Oto garść bardzo ogólnych postulatów, które być może będą mogły służyć jako punkt startowy do dyskusji podczas naszego Forum:

• GPW powinna stać się źródłem kapitału i finansowania dla możliwie szerokiej grupy przedsiębiorstw. Wymaga to oczywiście stosowania proporcjonalnych wymogów regulacyjnych

• Należy unikać nadmiarowych wymogów ponad to, co określone w prawie unijnym

Reklama

• Obowiązki sprawozdawcze powinny zostać możliwie uproszczone, zautomatyzowane i zunifikowane, aby unikać wielokrotnego przekazywania podobnych zestawów danych w różnych formatach dla różnych odbiorców.

Szanowni Państwo, reasumując, w ciągu ostatnich trzech dekad system finansowy w Polsce stale się rozwijał

Chociaż był to w dużej mierze proces prób i nieraz kosztownych błędów, to jego wynikiem stało się utworzenie silnego i konkurencyjnego sektora finansowego. Aby zapewnić dalszy jego rozwój, musimy być otwarci na zmiany. Zarysowałem tu 6 pewną wizję zmian w kierunku wzrostu znaczenia rynku kapitałowego, który wydaje się zarówno prawdopodobny, a nawet wręcz naturalny, jak i niezwykle, niezwykle pożądany.

W warunkach prawdopodobnie trwale już niskich stóp procentowych rynek kapitałowy może być nie tylko alternatywą wobec sektora bankowego,

ale także dla sektora bankowego – banki powinny rozwijać usługi inwestycyjne. W takim modelu także sektor ubezpieczeniowy znalazłby korzystne kierunki rozwoju, w tym w zakresie ubezpieczeń finansowych. Wydaje się, że nadszedł czas na zmiany i ci, którzy pierwsi włączą się w aktywne budowanie rynku kapitałowego, zyskają. Zyskają, jak to zazwyczaj bywa, najwięcej. Aby zatem nasza opowieść o przyszłości była przekonująca, nie musi i nie powinna być spójna z trendami obserwowanymi dotychczas. Raczej spójrzmy na kraje, w których instytucje rozwiniętego rynku kapitałowego z sukcesem zapewniają finansowanie gospodarki. Zachęcam do refleksji i dyskusji na ten temat.

Czytaj więcej