Reklama

Masz ciekawy temat? Napisz do nas

twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

jak zabezpieczyć oszczędności gdy rośnie inflacja

Zaczynamy płacić rachunki za gigantyczny dodruk pieniądza, jaki rozpoczął się w 2020 r. po nadzwyczajnych działaniach banków centralnych. Inflacja w wielu krajach na świecie osiągnęła w ostatnich miesiącach wartości nienotowane od lat, co wywołało szeroką dyskusję o tym, czy decydenci mają strategię w postaci planu B. Globalny eksperyment monetarno-gospodarczy dzięki któremu uniknęliśmy największego kryzysu od 1929 r. wypadł nie tak źle, chociaż pojawiły się problemy.

Nieoczekiwanie pojawiły się wąskie gardła w przemyśle, na co złożyły się m.in. kolejne fale pandemii oraz lokalne uwarunkowania. Mieliśmy kryzys energetyczny, za który po części odpowiedzialni są sami spekulanci windujący ceny surowców i energii do wysokich poziomów w momencie, kiedy pojawiły się problemy z podażą. Takiej skali wzrostów cen nie byłoby jednak bez łatwej dostępności taniego pieniądza za sprawą wspomnianych działań banków centralnych.

Co dalej?

Część rządów (w tym polski) wdrożyła działania, które tylko pozornie można nazwać pakietami antyinflacyjnymi, gdyż mają doraźny wpływ i raczej nie doprowadzą w dłuższym okresie do znaczącego obniżenia presji cenowej. Podobnie rzecz wygląda z działaniami na rynku surowców, jakie są podejmowane przez Chiny i USA w postaci uwolnienia części strategicznych zapasów.

Kluczowa dla zduszenia inflacji powinna być polityka banków centralnych, które powinny przystąpić do normalizacji polityki pieniężnej

To jednak może nie być takie proste, co widać chociażby po działaniach wielu, jak amerykański FED, europejski EBC, czy japoński BOJ. Przygniecione lokalnymi uwarunkowaniami w postaci chociażby przebiegu pandemii COVID w danym momencie, czy też strategicznymi celami (długookresowa rywalizacja USA z Chinami?), nie podjęły do tej pory konkretnych działań.

Reklama

Niemniej wśród największych graczy, to FED wydaje się być zdeterminowany do nadrobienia zaległości

– w listopadzie ogłoszono tapering, czyli redukowanie skali wartości miesięcznych zakupów aktywów, tak aby doprowadzić do wygaszenia tego programu w połowie 2022 r. Teoretycznie wtedy mogłoby też dojść do zapoczątkowania cyklu podwyżek stóp procentowych, które obecnie są niewspółmiernie niskie w relacji do wysokości wskaźników inflacji.

Najszybciej działania podjęły banki centralne krajów rozwijających się, które mają świadomość, że muszą stale rywalizować o kapitał z rynkami rozwiniętymi

– kwestia tzw. premii za ryzyko. Zaważyła też skala ruchów wprowadzonych na początku pandemii w 2020 r. – stopy procentowe spadły wtedy średnio o ponad 200 p.b.

Zdecydowane działania i przyzwoita komunikacja z rynkami finansowymi w 2021 r. sprawiła, że w efekcie ich waluty nie straciły nadmiernie na wartości, choć ci, którzy nie zrozumieli tej reguły zostali mocno ukarani – turecka lira. To, czy ten schemat nadal będzie funkcjonował będzie zależeć od wielu czynników, w tym tego, czy Omikron nie stanie się impulsem, który znacząco zmieni gospodarczą rzeczywistość.

Pobierz raport specjalny

Czytaj więcej