Zabezpieczanie ryzyka za pomocą opcji finansowych – część 1

Zabezpieczanie ryzyka na rynku walutowym za pomocą opcji finansowych – czyli dlaczego warto przełamać opór wewnętrzny wobec świata opcji - część 1
Na wstępie chcę zaznaczyć, że będę się starał posługiwać prostym, jasnym językiem, a poruszane zagadnienia będą poparte przykładami, by materiał nie był nudny i nie przyprawiał czytelnika o ból głowy.
Ok, więc o co chodzi z tymi opcjami? Dlaczego warto się nimi zająć? Otóż jak zapewne wiemy, w świecie spekulacji miara opłacalności inwestycji to stopa zwrotu w danym okresie czasu oraz towarzyszące jej ryzyko (poniesienia straty finansowej lub kosztów utraconych możliwości). Możemy powiedzieć, że koncentracja na ryzyku, jego kontrolowanie przez ciągłe utrzymywanie go na niskim poziomie (w praktyce oznaczające niskie potencjalne straty) to jest to, co generalnie odróżnia inwestorów amatorów od świata instytucji, gdzie jest ono stale liczone i monitorowane (najczęściej w sposób zmatematyzowany). I to właśnie z powodu możliwości elastycznego i skutecznego kontrolowania i ograniczania ryzyka opcje są godne uwagi. Przy większych kwotach inwestycji kontrolowanie ryzyka staje się krytyczne. Ale od początku.
Opcja jest prawem (nie zobowiązaniem) do kupna lub sprzedaży jakiegoś dobra/instrumentu finansowego (bazowego) po określonej cenie (wykonania) w przyszłości w zdefiniowanym okresie czasu.
Widzimy, że opcja ma cenę (inaczej zwaną premią), za którą płacimy, cenę wykonania, czyli cenę, po której będziemy mogli kupić lub sprzedać instrument bazowy oraz termin zapadalności – datę, do której będziemy mogli skorzystać z nabytego prawa.
Przykład: mamy dostępne na giełdzie akcje firmy 'Z', które handlują się po 100 złotych za sztukę. Zrobiliśmy analizę i dochodzimy do wniosku, że jest wysoce prawdopodobne, iż kurs tej akcji w najbliższym czasie gwałtownie wzrośnie. Możemy kupić te akcje i czekać na wzrost ceny, ale...możemy też kupić opcję kupna (z ang. tzw. call) opiewającą na 100 akcji (opiewającą = umożliwiającą kupno), z ceną wykonania powiedzmy też 100 złotych (tak zwana opcja przy cenie; z ang. at the money). Jeżeli liczymy na gwałtowny wzrost, to miesięczny termin wygaśnięcia (żywotności) takiej opcji spokojnie wystarczy by się przekonać czy oczekiwany scenariusz się sprawdzi, a cena takiej opcji w przeliczeniu na akcję powinna kosztować około 2 złote (czyli opcja na 100 akcji wynosi 200 złotych). Jeżeli teraz cena wzrośnie powyżej ceny wykonania dodać to, co zapłaciliśmy za opcję (2 złote), to każdy wzrost o jednostkę powyżej poziomu 102 złote (tak zwany punkt przełamania lub z ang. break even) będzie naszym zyskiem, który wypłaci nam wystawca opcji. Przy dźwigni x 100 (1 opcja = 100 akcji) jest to atrakcyjny scenariusz; wystarczy że cena w ciągu miesiąca wzrośnie powiedzmy o 10% do 110 złotych i mamy zysk 800 złotych ((110 zł – 102 zł) x 100). Przy inwestycji 200 złotych oznacza to stopę zwrotu na poziomie 400% (oczywiście trzeba pamiętać, że opcje nawet jeżeli kupowane w celu spekulacji, to u trzeźwo myślącego inwestora będą stanowić tylko pewien ułamek portfela).
Przykład dla opcji sprzedaży (z ang. put) będzie analogiczny tylko odwrotny: kupimy opcję sprzedaży (z ang. put) w przeliczeniu na akcję powiedzmy po 2 złote i będziemy oczekiwać spadku ceny poniżej ceny wykonania 100 złotych odjąć zapłacone 2 złote. Czyli nasz próg opłacalności (rentowności) wyniesie 98 złotych. Jeżeli kupiliśmy opcję opiewającą na 100 akcji i cena spadnie poniżej 98 złotych, to każdy spadek o złotówkę poniżej tego poziomu oznaczać będzie dla nas zysk 100 złotych per złotówka spadku.
Reasumując, w przypadku opcji kupna (call) liczymy, że cena rynkowa wzrośnie powyżej ceny wykonania (z ang. strike) i zapłaconej premii, wtedy kupimy akcje od wystawcy opcji po niższej cenie i sprzedamy z zyskiem na rynku po cenie wyższej. W przypadku opcji sprzedaży (put) liczymy, że cena spadnie poniżej ceny wykonania i premii, wtedy kupimy z rynku po cenie niższej i sprzedamy wystawcy opcji po wyższej cenie (wykonania).
No dobrze, ale dlaczego kupić opcję na 100 akcji zamiast 100 akcji? Otóż to, że opcja jest prawem, a nie obowiązkiem ma istotne konsekwencje:
Aby lepiej zrozumieć zachowanie opcji przypatrzmy się teraz właściwościom opcji, które będą wpływać na jej cenę rynkową/wartość. W inwestycjach finansowych zawsze spekulujemy co do przyszłości, musimy więc rozumować w kategoriach prawdopodobieństwa wystąpienia na rynku oczekiwanego scenariusza – im większe prawdopodobieństwo, że dany czynnik/właściwość opcji spowoduje przekroczenie progu opłacalności (cena wykonania +/- premia za opcję) i wygaśnięcie opcji w przestrzeni zysku, tym wyższa cena opcji. W tym kontekście możemy wyróżnić pięć czynników wpływających na cenę opcji:
Wróćmy do definicji; jeżeli opcja to prawo do kupna/sprzedaży czegoś po stałej cenie w określonym odcinku czasu, to logicznym jest, że jeżeli cena tego czegoś w okresie trwania opcji gwałtownie rośnie (zakładamy, że zainwestowaliśmy w opcję kupna), to wpłynie to pozytywnie na cenę opcji (prawo do kupna po stałej cenie czegoś, czego cena gwałtownie rośnie będzie warte coraz więcej, zgadza się?).
Im cena wykonania opcji jest bliższa aktualnej ceny rynkowej instrumentu bazowego, tym większe prawdopodobieństwo, że rynek “przepcha” cenę przez próg opłacalności, a więc tym i droższe będą opcje mające cenę wykonania blisko aktualnej ceny rynkowej (por. z poniższym łańcuchem opcyjnym w Tabeli 1. – z ang. option chain).
Im dłuższy termin wygaśnięcia opcji, tym więcej rynek ma czasu aby “pokonać” próg opłacalności, czyli tym większe prawdopodobieństwo, że cena instrumentu bazowego “skończy” w przestrzeni zysku opcji. A więc im dłuższy czas do wygaśnięcia opcji tym wyższa jej cena.
Im większa zmienność (zakres wahań) ceny instrumentu bazowego tym większe prawdopodobieństwo, że ta cena w którymś momencie “wskoczy” w przestrzeń zysku z opcji. Nie pozostanie to bez wpływu na cenę – im większa zmienność ceny instrumentu bazowego tym wyższa cena opcji.
Można by zapytać co ma stopa wolna od ryzyka (utożsamiana zwykle z oprocentowaniem obligacji rządowych) do wyceny opcji? Otóż rozwińmy przytoczony wcześniej przykład: spekulant kupuje 100 akcji po 100 złotych za sztukę, co jak powiedzieliśmy wymaga zwolnienia 10 000 złotych gotówki. Załóżmy, że kupuje on te 100 akcji za pożyczone pieniądze, co oznacza wówczas dla niego płatności odsetkowe. Załóżmy, że cena pojedynczej opcji wynosi 200 złotych a inwestor chce zająć większą pozycję i decyduje się zakupić 100 kontraktów opcyjnych. Koszt zajęcia takiej pozycji to zaledwie 20 000 złotych. Gdyby inwestor chciał zająć analogiczną pozycję w akcjach musiałby zaangażować 1 milion złotych. Gdyby zajął tą pozycję z wykorzystaniem dźwigni, musiałby zapłacić od tej kwoty spore odsetki. Widzimy teraz, że wzrost stopy procentowej wolnej od ryzyka kieruje popyt ku opcjom (kupna), a więc podnosi ich cenę.
Druga część artykułu, opisująca prostą strategię handlu na opcjach pojawi się już jutro. Zapraszamy.
Komentarze
Sortuj według: Najistotniejsze
Nie ma jeszcze komentarzy. Skomentuj jako pierwszy i rozpocznij dyskusję