Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

Rewolucja i promocja na giełdzie: dlaczego hossa drażni inwestorów? Analiza konkretnych danych i prognozy

|
selectedselectedselected

Mamy za sobą już 20 miesięcy hossy, która w mojej ocenie więcej osób irytuje niż cieszy. Skąd taki stan rzeczy? A stąd, że jest ona zaprzeczeniem wielu utrwalonych historycznie korelacji.

Rewolucja na giełdzie: dlaczego hossa drażni i kto może z niej zyskać? Analiza danych i przewidywania
depositphotos.com
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Biorąc pod uwagę dwa istotne dla giełdy czynniki, jakimi są podwyższone stopy procentowe i wskaźniki aktywności gospodarczej, to dokładnie teraz powinniśmy szykować się do startu hossy, a nie zastanawiać nad jej końcem. Indeksy PMI wciąż pozostają nisko, ale już dają nadzieję na ożywienie gospodarcze. Natomiast o stopach procentowych mowa w kontekście nie czy, tylko kiedy będą obniżane. A skąd wspomniana irytacja wielu inwestorów? Bo w niej nie uczestniczą, a chcieliby. Trzeba od razu przypomnieć, że każda hossa kończy się definitywnie, kiedy ostatni sceptyk się do nie przekonał. Pod tym względem nie powinniśmy się więc o nią martwić.

 

Zobacz także: Czy warto kupować akcje w wakacje? Korekta, banki z GPW, Donald Trump – analityk Noble Securities dla FXMAG

 

Co jednak z konkretnymi danymi?

W grupie 170 największych spółek z indeksu S&P500, odpowiadającej za 74% kapitalizacji tego indeksu, po wynikach za 1Q24 wciąż około dwa razy większa jest grupa spółek zwiększających rdr sprzedaż niż zmniejszająca, a zwiększająca zysk netto jest o 26% większa od tych, które zarobiły mniej. Ostatnia wartość wygląda skromnie w porównaniu ze zmianą sprzedaży, ale nie dajmy się zwieść, bo w rzeczywistości oznacza sporą poprawę. Ten parametr w 4Q23 wyniósł 10%, a kwartał wcześniej 15%.

Łączny zysk netto tej grupy spółek wzrósł w 1Q24 o +2,4% rdr. To akurat nie jest informacją dobra, bo w dwóch poprzednich kwartałach było to odpowiednio +16,5% (4Q23) i +11,8% (3Q23). Jeszcze słabiej wygląda wzrost łącznego zysku z wyłączeniem piątki liderów hossy (NVIDIA, Meta, Alphabet, Apple, Amazon), bo jest to spadek aż o -12,3% rdr. Za to silnik aktualnych wzrostów, czyli wąska grupa wymienionych spółek, odnotowała wzrost skumulowanej sprzedaży w 1Q24 o +15% rdr, a zagregowanego zysku netto o +69,5% rdr (w 4Q23 +83,2%). Stanowił on jednocześnie już 29,7% zysku całej omawianej grupy 170 największych spółek.

Reklama

 

 

Wygląda więc, że jak długo rewolucja AI będzie trwała, to hossa będzie miała się dobrze

Sceptycy od razu powiedzą, no ale wyceny! I tu się zgodzę. Średnia wartość wskaźnika PE dla omawianej grupy to 26,9, czyli określeniu „tanio” możemy zapomnieć. Co więcej, najdrożej wypada branża półprzewodników z przeciętnym PE 53,6. Najtańszymi branżami są paliwa z PE 12,1 i biotechnologia z PE 13,4.

Biorąc pod uwagę te cyfry, to co prawda w szczytach baniek bywa znacznie drożej, ale jednak już teraz lampka ostrzegawcza pulsuje. Pod względem wycen jest jednak zielona wyspa i jest nią nasz krajowy rynek. Wskaźnik PE dla spółek z indeksu WIG wynosi 9,7, co przy poziomach amerykańskich wygląda na wyjątkową promocję.

A warto wspomnieć, że na naszym rynku wciąż ponad 40 spółek ma wartość tego wskaźnika poniżej 10, a o przynajmniej połowie z nich bez kontrowersji można powiedzieć, że mają dobre wyniki. Ale jak wiadomo w Londynie, czy NY, kraj przyfrontowy, bo tak nas postrzegają, musi mieć uwzględnione dyskonto.

Na osłodę możemy dodać za to silnego konsumenta krajowego, który jeszcze dostanie kolejne wzmocnienia podwyżką płacy minimalnej od 1 lipca oraz dopiero rozkręcające się KPO. Jego realny wpływ na wyniki spółek dopiero przed nami, co dobrze rokuje kondycji naszego rynku.

Reklama

 

Zobacz także: To koniec petrodolara? Arabski gigant mówi "NIE" rozliczeniom w USD!

 

Warto też wspomnieć o istotnej różnicy między krajową, a amerykańską hossą

Jest nią zmęczenie dotychczasowych jej liderów, czyli w naszym przypadku banków. Te bowiem nie mają atutu bycia bezpośrednimi beneficjentami rozkręcającej się rewolucji AI, a ich dotychczas imponujące dynamiki wyników weszły w fazę stabilizacji. Wyceny co prawda wciąż nie są problemem, ale stały koszyk ryzyk nadal pozostaje aktualny, a jeżeli uwzględnimy obniżanie stóp procentowych na horyzoncie, to kontynuacja hossy będzie wymagała nowych liderów.

 

 

Jesteś dziennikarzem i szukasz pracy? Napisz do nas

Masz lekkie pióro? Interesujesz się gospodarką i finansami? Możliwe, że szukamy właśnie Ciebie.

Zgłoś swoją kandydaturę


Adam Zajler

Adam Zajler

Analityk spółek giełdowych i rynku kapitałowego w zespole Biura Analiz Rynków Kapitałowych Banku Millennium. Wcześniej doświadczenie zbierał jako zarządzający portfelami w Biurze Doradztwa Inwestycyjnego Santander BP, analityk akcji w Metlife TFI, makler instytucjonalny papierów wartościowych BM Millennium i makler klientów indywidualnych Beskidzkiego BM. Entuzjasta technologii uczenia maszynowego.


Reklama
Reklama