Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

Giełdowi oszuści. Czy KNF naprawdę tego nie widzi?

|
selectedselectedselected
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Inwestorzy Indywidualni cały czas poszukują tej idealnej strategii, która zagwarantowałaby im zyski w przyszłości. Zgłębiają tajniki analizy technicznej, która poszukuje odpowiedzi na pytanie kiedy kupować, a kiedy sprzedawać na podstawie historycznych notowań. Przeglądają sterty książek na temat analizy fundamentalnej, która również odnosi się do przeszłości, a do tego jeszcze wymaga posiadania wiedzy ekonomicznej. A gdyby tak znać przyszłość?

W XXI wieku najcenniejszym aktywem nie jest ani złoto, ani ropa. Nie jest też nim żadna z kryptowalut, z Bitcoinem na czele. Zdecydowanie najbardziej wartościowa jest informacja. Dlatego warto mieć jej dużo, a przynajmniej więcej niż mają pozostali. Reguła ta tym mocniej odnosi się do wszystkich instrumentów, które w łatwy sposób może nabyć większość inwestorów detalicznych, chociażby za pośrednictwem różnego rodzaju giełd. Szczególny raj inwestycyjny tworzy się na giełdach papierów wartościowych, na których notowane są akcje spółek. Podmiot notowany na rynku zalicza się do podmiotów publicznych, co oznacza, że spółki nie mogą milczeć.

W JAKI SPOSÓB SPÓŁKA KOMUNIKUJE SIĘ Z RYNKIEM?

W Polsce informacje, które spółka chce przekazać do publicznej wiadomości, przekazywane są z wykorzystaniem dwóch systemów. Dla rynku regulowanego (główny parkiet GPW) jest to Elektroniczny System Przekazywania Informacji (ESPI). Inaczej z rynkiem komunikują się podmioty z tzw. małej giełdy (alternatywny system obrotu NewConnect). Wykorzystują wspominany system jedynie dla części raportów wynikających z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, a pozostałe informacje przekazywane są za pomocą Elektronicznej Bazy Informacji (system EBI). Różnica pomiędzy tymi systemami polega na tym, kto otrzymuje daną informację. Do knf, gpw oraz publicznej wiadomości przekazywane są automatycznie komunikaty z systemu espi, podczas gdy system ebi pomija Komisję Nadzoru Finansowego.

Reklama

Jeżeli zadajesz sobie pytanie skąd tak mocna reakcja na określonym walorze to, po pierwsze: powinieneś sprawdzić czy nie pojawił się jakiś komunikat espi/ebi, dotyczący danego podmiotu. Dopiero potem powinieneś zacząć przeglądać informacje, które tę sytuację komentują. Dostęp do komunikatów jest darmowy i wiele portali informacyjnych automatycznie zasysa tego typu wiadomości. W zasadzie w tym procesie nie ma luk i komunikaty przekazywane są sprawnie. W systemie nie ma wycieków, ani też nie da się wykupić abonamentu, który dostarczałby nam te informację przed innymi uczestnikami rynku. Teoretycznie wszyscy inwestorzy mają równe szanse, jeżeli chodzi o handel w oparciu o informacje. Problem pojawia się wcześniej – wtedy, gdy komunikat jeszcze nie został przekazany do publicznej informacji.

CZYM JEST INSIDER TRADING?

Insider trading to handel z wykorzystaniem informacji poufnej, która może wpłynąć na cenę papieru wartościowego (lub na cenę powiązanych z nim instrumentów pochodnych), a która nie ujrzała jeszcze światła dziennego. Nie chodzi tylko o potencjalne wzrosty danego waloru, ale również o jego sprzedaż, która jest w stanie uchronić właściciela takich papierów przed ich ostrą przeceną.

W Polsce za przekazanie informacji poufnej (nie poprzez komunikaty ESPI/EBI) grozi nawet do trzech lat więzienia oraz grzywna w wysokości do 2 mln złotych. Natomiast handel z wykorzystaniem takiej informacji jest bardziej ryzykowny. Kara może wynieść do 5 lat, a grzywna może sięgać nawet 5 mln złotych. Insiderem, a więc osobą z wewnątrz, są najczęściej wysoko postawieni managerowie danego podmiotu, w tym nie należy pomijać zarządu i rad nadzorczych spółek, chociaż wiadomo, że wyciek informacji może pojawić się praktycznie na każdym szczeblu.

Inwestorzy Indywidualni również zobowiązani są do przekazywania informacji. Tutaj zakres jest zdecydowanie mniejszy, bo obejmuje tylko i wyłącznie sytuację, w której nabylibyśmy papiery wartościowe uprawniające do posiadania przynajmniej 5% ogólnej liczby głosów. Informację taką przekazać musimy do 6 dni sesyjnych od dnia, w którym transakcja nabycia na rynku regulowanym miała miejsce. Nie oszukujmy się, dotyczy to inwestorów z naprawdę zasobnym portfelem. 

Reklama

INSIDER TRADING W POLSCE 

Trzeba przyznać, że zdemaskowanie handlu w oparciu o informację poufną nie należy do najłatwiejszego zadania. Tym bardziej, że najczęściej transakcje z wykorzystaniem informacji, które mogą wywołać gwałtowną zmianę kursu, nie wykonują bezpośrednio osoby związane ze spółką. Niezwykle trudno jest wykryć operacje, które dokonała osoba niespokrewniona z insiderem. Łatwiej jest w przypadku, w którym insider posłużył się swoją rodziną. KNF analizuje w ujęciu miesięcznym tysiące transakcji giełdowych pod kątem naruszenia prawa.

Rocznie zgłaszanych jest do kilkudziesięciu przypadków podejrzenia popełnienia przestępstwa, w tym jedynie kilkanaście spraw związanych z wykrytym insider tradingiem. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że na wyroki trzeba nierzadko czekać latami, to nie może dziwić, że sama wysokość kar nie jest wystarczająco odstraszająca. Największe kary sięgają kilkuset tysięcy złotych, natomiast jeszcze nikt nie został pozbawiony wolności, w związku z handlem w oparciu o informację poufną. 

NAJGŁOŚNIEJSZY PRZYPADEK W POLSCE

W 2008 roku doszło do insider tradingu na akcjach popularnej spółki pgnig (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo). Jeszcze przed publikacją wyników finansowych kurs spółki nienaturalnie zanurkował. Według KNF, jeden z pracowników koncernu poinformował analityka zajmującego się spółką, że wyniki
za III
 kwartał będą znacznie gorsze niż oczekuje tego rynek. Wyciek nastąpić miał z departamentu relacji inwestorskich spółki. Łącznie transakcji w oparciu o tę informację miało dokonać kilkanaście osób, a ich wartość wyniosła około 30 mln zł. Według szacunków, dzięki temu zagraniu uniknęli strat sięgających 900 tysięcy złotych, zaś w odpowiedzi KNF skreślił z listy licencjonowanych doradców maklera i dwóch doradców inwestycyjnych.

Reklama

W STANACH ZJEDNOCZONYCH JEST ZDECYDOWANIE CIEKAWIEJ 

Co łączy wszystkie sprawy związane z insider tradingiem? Kenneth R. Ahern przeanalizował ponad 180 akt spraw amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd z lat 2009-2013, dotyczących handlu przy wykorzystaniu informacji poufnych. Dane obejmują 1193 rozpowszechnionych informacji przez 622 osoby. Szacowany zarobek na wszystkich przeanalizowanych transakcjach wyniósł niespełna 930 mln USD. Co ciekawe, według opracowanych przez niego danych statystycznych, insiderzy zarabiają średnio 35% w ciągu 21 dni. To rewelacyjny wynik, biorąc pod uwagę chociażby sam fakt, że aktualnie lokaty bankowe ledwo pokrywają samą inflację.

JAK ZARZĄDZAĆ FUNDUSZEM INWESTYCYJNYM?

Jedną z najgłośniejszych wykrytych spraw związanych z insider tradingiem, był przypadek miliardera tamilskiego pochodzenia, prezesa funduszu hedgingowego Galleon. Raj Rajaratnam, bo o nim mowa, miał posłużyć się informacjami poufnymi w 14 przypadkach. To, co szokuje, to skala wykorzystania tych informacji. Fundusze inwestycyjne, którymi zarządzał miały w ten sposób zarobić 60 mln USD. Aresztowany 16 października 2009 roku Raj, został skazany prawomocnym wyrokiem na 11 lat więzienia i karę grzywny w wysokości 150 mln USD. Przed rozpoczęciem postępowania majątek prezesa Galleon
szacowany był na
1,8 mld USD.

NIC NA RYNKU NIE ZNIKA

Reklama

Z jednej strony wykrywalność takich spraw jest niezwykle niska, natomiast z drugiej, we wszystkich tych kryminalnych historiach kryje się przesłanie bezpośrednio płynące do tych wszystkich inwestorów indywidualnych, którzy przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych kierują się analizą techniczną.
Każda transakcja dokonywana na rynkach scentralizowanych, a więc takich, które mają jedno określone centrum rozliczeniowe, powinna mieć swoje odzwierciedlenie w dwóch danych – wolumenie oraz cenie.

Głównym celem insider tradera jest takie zajęcie pozycji, aby w minimalnym stopniu wpłynąć na cenę. To czego nie jest w stanie ukryć, to wolumen. Ile razy widziałeś sytuację, w której na rynku dany instrument znajduje się w konsolidacji, nagle jednak, bez żadnej uzasadnionej przyczyny, mocno rośnie wolumen, a za kilka dni pojawia się informacja o lukratywnym kontrakcie podpisanym przez obserwowaną przez nas spółkę? Wbrew pozorom, takich sytuacji jest naprawdę sporo. Nie może więc dziwić popularność technik inwestowania w oparciu o wolumen. To on w bardzo dużym stopniu pokazywać będzie rynkowe anomalia, które będziesz w stanie wychwycić. Koniecznie, jeżeli chcesz być jeszcze lepszym inwestorem, uzupełnij swój warsztat tradingowy o analizę wolumenu. ■

Jesteś dziennikarzem i szukasz pracy? Napisz do nas

Masz lekkie pióro? Interesujesz się gospodarką i finansami? Możliwe, że szukamy właśnie Ciebie.

Zgłoś swoją kandydaturę


Dawid Augustyn

Dawid Augustyn

Redaktor naczelny FXMAG. Inwestor indywidualny od 2004 roku. Propagator łączenia w inwestowaniu analizy fundamentalnej z aspektami technicznymi. Youtuber, prowadzący serię darmowych edukacyjnych materiałów na temat rynków finansowych oraz regularnych cotygodniowych analiz. Prelegent licznych konferencji o tematyce finansowej oraz inwestycyjnej. 

Obserwuj autoraTwitterLinkedInYouTube


Reklama
Reklama