Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

Kryptowalutowe klocki lego

|
selectedselectedselected
Kryptowalutowe klocki lego. Zdecentralizowane finanse - czym jest Defi? Agregatory płynności na rynku kryptowalut [BTC, ETH, Stablecoin] | FXMAG INWESTOR
freepik.com
Reklama
Aa
Udostępnij
facebook
twitter
linkedin
wykop

Witaj w świecie zdecentralizowanych finansów!

Przywołaj te wspomnienia. Sięgnij w głąb swojej pamięci i przypomnij sobie lata młodości. Jeśli, tak jak ja, urodziłeś się "nie aż tak dawno", prawdopodobnie niejednokrotnie miałeś okazję spędzać długie godziny na zabawach klockami LEGO. Prawdopodobnie układałeś z nich najrozmaitsze konstrukcje, zafascynowany możliwościami tworzenia dowolnych kształtów, projektów, a przede wszystkim swobodą i komponowalnością oferowaną ci przez te niezwykłe klocki. Niemalże każdy element można było połączyć, formę ograniczając jedynie własną wyobraźnią. Czasem do zestawu dołączona była instrukcja - prosty przewodnik naprowadzający, jak krok po kroku wykonać model zaprojektowany przez kogoś innego. Co najlepsze, każdy mógł takowe budowle wykonać! Cóż, zazwyczaj robiła to po prostu firma LEGO, jednak sieć pełna jest projektów autorskich. Lecz co ta miła historia ma w ogóle wspólnego z rewolucyjnym sektorem technologii finansowych?

Wyobraź sobie teraz w pełni przejrzysty, globalny system. Każdy, bez względu na pochodzenie, stan majątkowy oraz rasę, jest w stanie do niego dołączyć. Wstęp do systemu jest intuicyjny i zwyczajnie tani, zatem bariery wejścia są niewielkie. Zatrzymaj to wyobrażenie na chwilę!

Następnie dodaj do niego niewyobrażalną wolność, swobodę i ducha chęci postępu. Na styku technologii i idei decentralizacji znajdziesz to, co ludzie określają czteroliterowym akronimem: "DeFi" - Decentralized Finance. Osobiście preferuję nazywanie ich kryptowalutowymi klockami LEGO, do których nikt nie raczył (i dobrze!) dołączyć instrukcji, a gra toczy się o setki milionów dolarów - każdego dnia dziesiątki tysięcy entuzjastów korzysta z nowego Dzikiego Zachodu finansów, zabezpieczając swoje pozycje handlowe (dzięki kryptowalutom określanym jako stablecoiny), biorąc lub udzielając kredytów, a przede wszystkim szukając (stosunkowo) bezpiecznego pasywnego dochodu. W dobie niemalże zerowych stóp procentowych banda geeków wpadła na pomysł, jak zarabiać oprocentowaniem na posiadanych kryptowalutach. Nie mając z kryptowalutami doświadczenia, prawdopodobnie wasze oczy wypadłyby z orbit, widząc yield oferowany po ulokowaniu swoich oszczędności w różnych protokołach DeFi.

8% rocznie? Konserwatywnie, jeśli posiadasz awersję do ryzyka. Podkręć to do 100% i wtedy możemy zacząć rozmowę. Jednak od początku.

Skąd właściwie wzięło się DeFi?

Reklama

Prawdopodobnie pamiętasz 2017 rok, kiedy to różne projekty kryptowalutowe zebrały setki milionów dolarów w twardej walucie, aby następnie zafundować sobie pokaźne jachty i krzykliwe modelki. Wiele gazet pisało o Bitcoin- milionerach, na YouTubie znów widziałeś reklamę jakiegoś wymyślnego kryptoscamu, a sąsiad, na którego nie możesz już patrzeć, dał się naciągnąć na rodzaj piramidy finansowej przedstawianej jako coś związanego z kryptowalutami. Jednak takie uproszczenie oddaje jedynie drobną część tej fascynującej historii. Jakieś 5% programistów i założycieli przez ostatnie 3 lata w pocie czoła budowała niezwykle ciekawe rzeczy. DeFi, o którym dziś czytasz, jest tak interesujące, gdyż zespoły deweloperskie poświęciły tysiące godzin na pielęgnację nowych rozwiązań i i pomysłów technologicznych. Zdecentralizowane finanse to kolejna iteracja wykorzystania potencjału, jaki daje platforma-kryptowaluta Ethereum zarówno pod względem architektury systemowej, jak i świetnej społeczności, poziomem koordynacji przypominającej wczesne lata Bitcoina.

Ludzie zainteresowani kryptowalutami zaczęli w pewnym momencie zadawać mądre pytania. Owszem, jesteśmy w stanie handlować swoimi monetami, lecz co dalej? Nadal opieramy się na scentralizowanych giełdach wymiany walut, powierzając swoje wrażliwe informacje firmom, które następnego dnia mogą zniknąć (i jak się niestety okazało, rzeczywiście dochodziło do tego wielokrotnie). Czy całą myślą przewodnią kryptowalut nie była przypadkiem ucieczka od tych rzeczy?

Stworzono zatem aplikacje omijające wszelkich tych pośredników, władzę składając na kartach kodu. Raz jeszcze społeczność kryptowalut powiedziała – jeśli mamy iść do przodu, to za sobą powinniśmy zostawić to, co nas najbardziej ogranicza – ludzi stojących pośrodku. Wyeliminowano

pośredników, a zarządzanie protokołami oddano w ręce społeczności. O koordynacji w tych zdecentralizowanych sieciach prawdopodobnie można by napisać całe referaty, lecz nie to nas dziś interesuje.

Jeśli pragniesz postawić krok w środowisku braku zaufania (na tym też opiera się cała idea kryptowalut), wiedząc, że może to potrwać nieco więcej czasu (gdyż sieci blockchain są paskudnie wolne i mało wydajne), wykonujesz to w sposób zdecentralizowany. Pomijasz, pomijasz i jeszcze raz pomijasz, usuwając wszystko, co stanąć może na drodze realizacji określonych przez Ciebie zadań. . Swoją drogą departamenty HR mogłyby wziąć przykład z tych kryptowalutowych eksperymentów, jak nie komplikować systemu, osiągając jego optymalny stan działania.

Nieco krypto żargonu dla skuszenia niewiernych

Reklama

Mamy zatem nasze kryptowaluty. Chcemy wymienić je na inne, omijając scentralizowane usługi wymiany mogące narazić nas na utratę prywatności (wszyscy przecież zamykamy drzwi do łazienki, stojąc nago pod prysznicem!). Tu na scenę wkraczają zdecentralizowane giełdy. Protokoły wymiany kryptowalut bez centralnej jednostki nadzorczej - nazywane po prostu DEX'ami (Decentralized Exchanges), umożliwiają handel z jednoczesnym zachowaniem pełnej kontroli nad własnymi funduszami w każdym momencie przeprowadzania transakcji, bez wyjątków i kruczków prawnych. U podstaw systemów stoją użytkownicy – tacy jak ja czy Ty.

Załóżmy, że pragniemy dokonać wymiany naszej kryptowaluty Ether (ETH) na stablecoina (tokena utrzymującego wartość 1 USD) Tether na zdecentralizowanej giełdzie Uniswap. Swoją drogą Uniswap zaliczył ostatnio 400 milionów dolarów w dziennym wolumenie. Przypomnij mi, jaki był piątkowy wolumen GPW?

Za każdą transakcję na parze ETH/USDT zapłacisz drobną opłatę na rzecz dostarczyciela płynności. Kim są dostarczyciele płynności? Nie pytaj - nie mam niestety tyle miejsca w felietonie. Co ciekawe, każdy może dostarczać płynności i generować pasywny dochód na swoich kryptowalutach. Jakie ryzyko na siebie bierzesz? Standardowo określa się je jako ryzyko smart kontraktu – czyli wszystko diabli wezmą, a Uniswap wykaże się krytycznymi błędami w kodzie. Zatem teoretycznie powinieneś angażować się jako dostawca płynności na DEX'ach, które są już zaprawione w boju.

Pasywny dochód zyskiwać można również w inny sposób - chociażby poprzez tradycyjny "lending" - na naszych dolarach jesteśmy w stanie zarobić do 8% rocznie, pożyczając je traderom po drugiej stronie barykady - potrzebującym większego zabezpieczenia dla pozycji handlowych na rynku spot. Brzmi skomplikowanie, jednak przygotowania do takiej operacji trwają krócej niż założenie konta w banku i przelanie środków na lokatę 0.3% w ujęciu rocznym.

Agregatory płynności

Mamy również agregatory płynności, na przykład 1inch.exchange. Te z kolei agregują całą tę rozproszoną płynność z różnych giełd DEX. Zamiast bawić się z interfejsami kilku giełd, agregator robi to za Ciebie, optymalizując cały proces. Zapłacisz za to adekwatnie większą opłatę, lecz jeśli Twoja pozycja jest większa, agregator potrafi uchronić Cię od znacznych kosztów. U podstaw tego wszystkiego leży smart kontrakt. Niech Cię jednak nazwa nie zmyli - te linijki kodu wcale nie są aż tak mądre.

Reklama

Odpowiednikiem agregatora zdecentralizowanej płynności byłaby strona sprawdzająca za Ciebie setki tysięcy ofert podróży, aby wybrać tę jedyną – najtańszą, w odpowiednim terminie, bez zbędnych kosztów zewnętrznych i z zagwarantowanym słońcem. Za taką uprzejmość pobierze należytą opłatę (która następnie trafi do dostarczycieli płynności), lecz oszczędności ze sprawnej agregacji i filtrowania ofert zdecydowanie są tego warte.

Dowiedzieliśmy się już zatem, że DeFi może ułatwiać nam handel poza scentralizowanymi giełdami, a także agregować płynność pomiędzy różnymi DEX'ami, żebyśmy się przypadkiem zbytnio nie spocili. Co takiego jeszcze DeFi ma w swoim arsenale?

Stablecoiny ratunkiem dla dzikiej zmienności kryptowalut

Otóż wyobraź sobie, że inwestujesz w kryptowaluty. Być może są to egzotyczne altcoiny, które w trendzie wzrostowym zaliczają 10-krotny wzrost wartości. Czy to z racji świetnej oceny sytuacji na rynku, czy w ramach szczęśliwego zbiegu okoliczności, zarabiasz na tym krocie. Jednocześnie spodziewasz się nieuniknionej korekty i pragniesz prędko opuścić niebezpieczne i zmienne altcoiny. Tradycyjne banki odpadają – z wielu powodów, a szybkość jest jednym z nich. I na to społeczność kryptowalut znalazła rozwiązanie. Przywitaj zatem stablecoiny - kryptowaluty utrzymujące swoją wartość w USD.

W nabyciu stablecoinów pomoże Ci agregator płynności, który dostosuje Twoje zlecenie do aktualnej płynności na rynku i przeprowadzi transakcję z minimalnym poślizgiem. Brawo! Jeśli jutro ceny altcoinów spadną o 30%, wartość Twojego portfela inwestycyjnego pozostanie bezpieczna. Możesz zdecydować się kupić krew rozlewającą się po ulicy i znów zarobić. Wszystko to bez zbędnych interakcji z tradycyjnym systemem finansowym.

Interoperacyjność i Bitcoin na Ethereum

Interoperacyjność to kolejne z tych słów, które mogą przyprawiać o ból języka. Oznacza ona, że jeden blockchain z drugim podają sobie wzajemnie dłonie i mówią ,,Stary, jeśli chcę przesłać coś natywnego dla mnie do Ciebie, od teraz mogę to zrobić”. W taki właśnie sposób możemy na przykład ubrać naszego Bitcoina w szaty Ethereum, zamieniając go w token ERC-20 i

Reklama

wykorzystać do generowania pasywnego dochodu w protokole DeFi, takim jak Curve.

Brzmi niczym wyra inowane oszustwo? Spieszę zatem z wyjaśnieniem. Na rynku kryptowalut, z uwagi na czynny i aktywny handel wielu jego uczestników, istnieje ogromna potrzeba pożyczania BTC na margin. Zaraz, chwila moment, czy nie popełniamy tutaj tego samego błędu, co w 2008 roku? Lewarujemy ryzyko, aplikujemy zmienność, tworzymy skomplikowane derywaty, stające się następnie złożonymi instrumentami pochodnymi. Nie, ale

o tym przeczytacie już następnym razem.

Jesteś dziennikarzem i szukasz pracy? Napisz do nas

Masz lekkie pióro? Interesujesz się gospodarką i finansami? Możliwe, że szukamy właśnie Ciebie.

Zgłoś swoją kandydaturę

Reklama
Reklama