• Sklep
  • Odbierz prezent
Żyjemy w okresie "technologicznej deflacji"
Z artykułu dowiesz się:

- Czym jest koncepcja "technologicznej deflacji"

- Jak Ken Moelis zapatruje się na globalną politykę stóp procentowych w najbliższym okresie

Ken Moelis - CEO Moelis & Co. w swojej wypowiedzi dla CNBC poruszył tematykę tzw. "technologicznej deflacji", czyli wpływu postępu technologicznego na obniżanie się ogólnego poziomu cen.

 

Idea koncepcji "technologicznej deflacji" polega na tym, że postęp technologiczny przyczynia się do obniżki cen czy to przez obniżenie kosztów produkcji, dostęp do nowych surowców czy zwiększenie przejrzystości cen (lepsza informacji o cenach dóbr na rynkach). Proces obniżania poziomu cen poprzez rozwój technologiczny doprowadza do sytuacji, w których poziom inflacji znajduje się poniżej celów inflacyjnych banków centralnych lub nawet do występowania deflacji. To z kolei skłania banki centralne do zmiany polityki.

 

Ken Moelis (transkrypcja):

 

"Myślę, że żyjemy obecnie w świecie deflacji. Jednak jest to świat, który nie powinien nas przerażać. Jeśli weźmiesz sobie większość mieszkańców USA i zapytasz ich "czy chciałbyś kupować więcej za mniej?" to myślę, że 99.9% z nich odpowie "Oczywiście, że tak". A deflacja właśnie to oznacza.

Oni nie chcą zarabiać mniej, ale dzięki deflacji są w stanie kupić więcej za mniej. Jest tylko niewielka grupa ludzi, która wydaje się przejmować taką sytuacją i są to głównie bankierzy centralni.

Myślę, że w obecnym świecie mamy do czynienia z ogromną ilością technologii, które usprawniają przejrzystość, siłę i efektywność cenową. To są pozytywne rzeczy. Na przykład to co robi Amazon - jeśli jesteś sprzedawcą, to spójrz, lepiej ogranicz swoje zyski i zapewnij konsumentom lepsze warunki, bo w przeciwnym wypadku Amazon ich przejmie.

 

Jest jedna rzecz, o którą jestem często pytany - które sektory są najbardziej atrakcyjne? Odpowiadam jednak, że w przypadku fuzji i przejęć interesujący jest każdy sektor. Tak więc sektor nie ma znaczenia, tym co ma znaczenie jest deflacja.Każdy musi zwracać uwagę na synergię kosztów. Każdy musi starać się do jak największego ograniczenia wszelkich kosztów w rachunku zysków i strat. I stąd właśnie widzimy fuzje o tak dużych rozmiarach, którymi próbuje się ucinać koszty niepowiązane z prowadzoną działalnością oraz obniżać koszty związane ze sprzedawanymi dobrami .

 

Myślę, że w przypadku rozwoju technologicznego mamy do czynienia z długoterminowym trendem, nie z cyklem. Ropa nie jest tańsza dlatego, że gdzieś w Arabii Saudyjskiej odkryto nowe złoża. Mamy tańszą ropę, z powodu lepszej technologii, w dodatku za rok technologia wydobycia będzie pewnie jeszcze lepsza. Technologia nie jest w takim razie cyklem, jest czymś co ciągle przyspiesza. Tak więc, obecna deflacja napędzana rozwojem technologicznym będzie czymś trwalszym niż większości się wydaje. Właśnie dlatego uważam, że stopy procentowe będą utrzymywać się na niskim poziomie przez dłuższy czas.

 

Ten technologiczny atak w połączeniu ze środowiskiem regulacyjnym w przypadku każdego możliwego aktywa zaskoczy ludzi tym, jak szybko to co posiadają staje się "nieaktualne". Tak więc myślę, że należy być ostrożnym w dobieraniu metod finansowania działalności prowadzonych firm."

 

Sprawdź również: Deflacja – dlaczego taniej znaczy gorzej?


Jakub Wilk

Content Manager i redaktor portalu FXMAG.PL. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk