• Odbierz prezent
Zbite różowe okulary. 10 grudnia 2020 skończył się pozytywny sentyment do GAMINGU

Parafraza słynnego cytatu Joanny Szczepkowskiej, która w sobotnim wydaniu Dziennika Telewizyjnego obwieściła koniec komunizmu, trąci przesadą. Premiera „Cyberpunka 2077” to jednak symboliczny koniec traktowania gamedevu jako złotego cielca warszawskiej giełdy. Zwiastunów tego, że inwestorzy nie patrzą już na twórców gier z nieuzasadnionym optymizmem, szybko przybyło.

CD Projekt: pilni uczniowie Rockstara

W pandemii zyskiwały niemal wszystkie studia notowane na NewConnect i GPW, jednak najsmaczniejsze frukta wydawały się czekać na inwestorów CD Projektu. W lutym ubiegłego roku wyprzedził on (pod względem kapitalizacji) Santander Bank, a chwilę później przeskoczył PKN Orlen, PZU i PKO BP. Oczywiście spora w tym „zasługa” spadków wywołanych koronawirusem, na które najbardziej narażone były właśnie banki i koncerny paliwowo-energetyczne… ale nawet bez nich akcjonariusze CD Projektu mieliby powody do otwierania szampana.

W pewnym momencie wartość grupy przekroczyła 40 mld zł, a wolumen sprzedaży wiedźmińskiej trylogii sięgnął 50 mln kopii. Pod koniec 2019, Bloomberg umieścił Polaków na liście „50 spółek, którym warto się przyglądać w 2020” A towarzystwo? Doborowe! Twórcy „Wiedźmina” znaleźli się w zestawieniu obok Ubera, Facebooka i Netfliksa. Analitycy Bloomberga przewidywali, że „Cyberpunk 2077” sprzeda się w ciągu 12 miesięcy w 20 mln egzemplarzy. W grudniu Ipopema Securities podbiła stawkę do 28 mln kopii. Gdyby te prognozy się sprawdziły, warszawski blockbuster stanąłby w jednym szeregu z „Red Dead Redemption 2”, hitowym westernem Rockstara.

CD Projekt to zresztą pilni uczniowie amerykańskich kolegów po fachu. „Cyberpunk 2077” – podobnie jak „GTA V” – wbił się klinem między dwie generacje konsol. Po premierach edycji na PlayStation 5 i Xbox Series X będzie możliwość jego ponownej sprzedaży, w bardziej wysmakowanej graficznie edycji, co powinno zwiększyć zbyt. Dodajmy, że „GTA V” i „Red Dead Redemption 2” stoją finansowo na dwóch nogach, z których sprzedaż gier jest zdecydowanie tą krótszą, a Rockstar zarabia przede wszystkim na mikropłatnościach trybu dla wielu graczy. Patrząc z tej perspektywy nie dziwi zatem, że przy okazji styczniowego przełożenia premiery „Cyberpunka 2077” Adam Kiciński (prezes firmy) i Michał Nowakowski (członek zarządu) nie tylko rzucali zaklęciami na temat tego, że „chcą, by gra przewyższyła Wiedźmina 3 pod względem walorów artystycznych”. Czarowali inwestorów przede wszystkim zapowiedzią „Cyberpunka Multiplayer”, którego mieli wydać osobno.

Choć jednak nastroje były znakomite, to nad spółką wisiał miecz Damoklesa. Od dobrych kilku lat dziennikarze podnosili, że CD Projekt rozrósł się zbyt szybko. Z rozmów z pracownikami wyłaniał się wyjątkowo nieprzyjemny obraz firmy: studio miało cierpieć przez paraliż decyzyjny, organizacyjny chaos, permanentny crunch (a więc przymusową pracę po godzinach i w weekendy), mobbing, problemy z autorską technologią, dużą rotację pracowników, nadmierne skupianie się na pokazach targowych i kłopoty z prowadzeniem dokumentacji. Tajemnicą poliszynela jest zresztą fakt, że produkcję „Cyberpunka 2077” po cichu zrestartowano. A choć niepokojące doniesienia odbijały się na kursie, to cichły one w medialnej wrzawie, przykryte zarówno ujawnieniem, że w jedną z głównych ról wcieli się hollywoodzkie bożyszcze Keanu Reeves, jak i efektownymi pokazami fragmentów rozgrywki.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Mateusz Witczak

Wydawca PolskiGamedev.pl. Krytyk, felietonista, dziennikarz, przez wiele lat szef działu publicystyki w miesięczniku CD-Action. O grach pisał m.in w Playu PC Formacie, Playboksie i Pixelu, a także na łamach WP, Interii i Onetu. Współpracuje z Gazetą Wyborczą, a w Polityce publikuje teksty poświęcone mniejszościom i wykluczeniu. 

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk