• Odbierz prezent
Zarobić na koronawirusie - spółki rosną dzięki epidemii i chciwości inwestorów

Niemal wszystkie spółki już straciły na pandemii koronawirusa. Są jednak takie, które na obecnej sytuacji mogą sporo zarobić, a także są w stanie dać swoim akcjonariuszom szansę na spore zyski.

 

Szybkie testy i mocne wzrosty

Spółka biotechnologiczna BioMaxima jak dotąd jest jednym z największych beneficjentów sytuacji związanej z epidemią koronawirusa. Notowana na NewConnect spółka na początku marca jako jedna z pierwszych ogłosiła plany dystrybucji szybkich testów do wykrywania koronawirusa SARS-CoV-2. Test produkowany jest przez chińską firmę Hangzou AllTest Biotech Co. Ltd, dopuszczony do obrotu na terenie Unii europejskiej 16 lutego, pozwala na wykonanie szybkiej diagnozy bez konieczności posiadania specjalistycznej aparatury laboratoryjnej, co jest wyjątkowo istotne podczas stanu epidemii i ogromnego przeciążenia placówek medycznych i diagnostycznych. Wynik testu jest dostępny w ciągu dziesięciu minut, a do jego przeprowadzenia konieczna jest jedynie próbka krwi lub osocza.

Po tym jak BioMaxima ogłosiła rejestrację szybkiego testu w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (co jest konieczne do rozpoczęcia dystrybucji w kraju) kurs akcji na sesji 2 marca rósł nawet o ponad 40%, do 6,5000 PLN (z 4,5600 PLN). Kolejne wzrosty pojawiły się 27 marca, kiedy spółka poinformowała, że rozpoczyna dystrybucję wspomnianych testów w Polsce i na terenie UE, które będą sprzedawane pod marką BioMaxima. Wówczas kurs akcji osiągnął 8,5000 PLN.

Czytaj także: BioMaxima sprowadzi do Polski 10 minutowe testy na koronawirusa. Kurs wystrzelił

Spółka biotechnologiczna BioMaxima w poniedziałek 2 marca poinformowała o urzędowym zarejestrowaniu tzw. szybkiego do wykrywania obecności koronawirusa 2019-nCoV, co otworzy drogę do jego dystrybucji na terenie Polski. Na poniedziałkowej sesji kurs akcji BioMaxima rośnie o ponad 22%.   BioMaxima z.. Czytaj
BioMaxima sprowadzi do Polski 10 minutowe testy na koronawirusa. Kurs wystrzelił

 

Test na koronawirusa - wartościowy czy nie?

Warto zaznaczyć, że szybki test na koronawirusa sprowadzany przez BioMaximę jest tzw. testem immunologicznym, opartym na badaniu serologicznym, wykonywanym poprzez analizę surowicy krwi pacjenta. Co to oznacza? Testy immunologiczne wykrywają jedynie przeciwciała zwalczające koronawirusa (w klasie IgM oraz IgC), a nie samą obecność SARS-CoV-2. Przeprowadzenie takich testów jest tańsze, zaś ich wynik uzyskiwany jest znacznie szybciej (nawet w kilka minut). Problemem testów tego typu jest ich niska dokładność - nie mogą one pełnić roli diagnostycznej, a jedynie wspomagać monitorowanie rozwoju epidemii. Mówiąc prościej, wynik pozytywny testu immunologicznego nie oznacza zarażenia koronawirusem, zaś wynik negatywny nie daje pewności, że pacjent nie został zainfekowany SARS-CoV-2. „Taki test można wykonać w każdym miejscu, zarówno w przychodni, jak i hipermarkecie; wystarczy nakłucie palca. Trzeba jednak właściwie ocenić wynik. Jeśli pacjent ma objawy zakażenia, a test wypadł negatywnie, to trzeba skierować go na dalsze badania”, jak zauważa prezes BioMaximy Łukasz Urban. Jedynie przeprowadzenie znacznie bardziej skomplikowanego testu genetycznego daje relatywnie wysoką (ale nigdy stuprocentową) pewność uzyskanego wyniku.

Trudno więc dziwić się temu, że zarząd BioMaximy - zachęcony reakcją akcjonariuszy na wprowadzenie do sprzedaży poprzedniego testu - podjął decyzję o rozpoczęciu dystrybucji testu genetycznego na obecność koronawirusa, który zapewnia znacznie większą dokładność badania. W piątek 27 marca spółka poinformowała o złożeniu kolejnego wniosku w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, tym razem jednak o wprowadzenie do obrotu hiszpańskiego testu genetycznego na obecność SARS-CoV-2 o wysokiej dokładności diagnostycznej (ok. 99%). Test genetyczny tego rodzaju wykonywany jest techniką NAAT, czyli tzw. amplifikacji kwasów nukleinowych i opiera się na metodzie Real Time-PCR. Najprościej mówiąc, polega on na wykrywaniu obecności kwasu RNA samego koronawirusa w próbce pobranej od pacjenta, nie zaś przeciwciał, jak ma to miejsce w przypadku testów immunologicznych. Wykonanie testu genetycznego wymaga specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego i doświadczonego diagnosty, jego wynik jest zaś uzyskiwany po kilkudziesięciu godzinach (najczęściej są to trzy doby).

Sprzedaż testu rozpocznie się najwcześniej 12 kwietnia, po dwutygodniowym okresie od momentu rejestracji. Ze względu na obecną sytuację epidemiczną trudno jednak liczyć na spadek popytu na testy w najbliższym czasie.

Do podobnych wniosków doszli uczestnicy rynku - na poniedziałkowej sesji akcje BioMaximy rosną o ponad 100%, wybijając nowe historyczne szczyty notowań przy cenie 17,2000 PLN, wartość obrotu przekroczyła zaś 23 mln złotych.

 

Olejki z konopii lekiem na koronawirusa?

Z niewątpliwej „okazji”, jaką przyniosła epidemia koronawirusa postanowiła również skorzystać notowana na NewConnect spółka Hemp & Wood, zajmująca się doradztwem finansowym dla przedsiębiorstw i inwestycjami w innowacyjne projekty biznesowe. Jednym z nich jest uprawa konopii włóknistej i produkcja olejków CBD i CBG, zawierających kannabinoidy. W środę 25 marca spółka poinformowała o rozpoczęciu dystrybucji szybkich testów na koronawirusa (immunologicznych) Colloidal Gold, produkowanych przez chińską firmę Innovita Biological Technology. Na tę informację akcjonariusze zareagowali euforycznie - kurs akcji na kolejnej sesji rósł nawet o 170%, wracając do poziomów z 2017 r. (powyżej 0,4000 PLN), aktualnie zaś oscyluje on w granicach 0,5000 PLN. Spółka poinformowała również, że rozpocznie prace badawcze nad wykorzystaniem węgla aktywnego z paździerzy konopii przemysłowych w filtrach do zastosowań medycznych (np. maseczek ochronnych), a także… przeprowadzi badania społeczne na temat wpływu kannabinoidów na bakterie i wirusy, w tym na SARS-CoV-19 (w komunikacie pojawia się stwierdzenie „koronawirus COVID-19”, co pokazuje, że autorzy nie odróżniają nawet samego wirusa od choroby zakaźnej, którą wywołuje). Szczególnie ta druga zapowiedź jest absurdalna, ze względu na fakt, że organiczne związki kannabinoidów nie mają właściwości wirusobójczych. Trudno też powiedzieć czym miałyby być owe „badania społeczne”. Komunikat tego typu ze strony spółki to typowe zagranie PR-owe pod naiwnych akcjonariuszy - nieważne czy to, co się w nim znajduje ma sens, ważne że w jego treści znajduje się słowo klucz. W tym przypadku jest to „koronawirus”.

Spółka próbowała już podobnego zabiegu w 2018 r., zmieniając nazwę z EBC Solicitors Alternatywna Spółka Inwestycyjna na Hemp & Wood, w szczycie amerykańskiej hossy zajmujących się uprawą konopii i sprzedających rozmaite produkty oparte o kannabinoidy, wówczas nie przełożyło się to jednak na zainteresowanie akcjonariuszy.

Czytaj także: Hype ma krótkie nogi. Long Blockchain - były producent napojów - pod lupą SEC

Long Blockchain Corporation, amerykańska spółka, która w grudniu zeszłego roku zdecydowała się zmienić swoją nazwę i działalność z produkcji napojów na… kopanie kryptowalut, zdaje się nie tylko nie spełniać oczekiwań inwestorów, ale również mieć problemy z amerykańskim regulatorem finansowym SEC, k.. Czytaj
Hype ma krótkie nogi. Long Blockchain - były producent napojów - pod lupą SEC

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk