• Odbierz prezent
Zainteresowanie dolarem australijskim. Odwrót od franka i jena. Sytuacja na rynkach

Teoretycznie chińskie władze poluzowały restrykcje, zachęcając obywateli do powrotu do pracy, ale „ruch w biznesie” nie jest zbyt duży – statystyki w najbliższych dniach pokażą, na ile pozwoli do uniknąć większych zakłóceń w globalnych „supply chains”. To po części tłumaczy dlaczego inwestorzy są w poniedziałek rano dość ostrożni – ponownie dość aktywny był Ludowy Bank Chin, który wpompował w rynek blisko 800 mld CNY w 7 i 14-dniowych operacjach repo.

Otwartym pytaniem jest to, na ile takie działania są skuteczne na przypadek koronawirusa

– podłoże potencjalnego gospodarczego kryzysu nie jest przecież biznesowe. Tymczasem statystyki nadal pozostaną negatywne – liczba przypadków zakażeń 2019-nCoV w samych Chinach przekroczyła 40 tys. osób od początku epidemii, a liczba zgonów ponad 900. Pozytywnie wyglądają dane nt. liczby wyleczonych, ale nadal nie możemy mówić o jakimś przełomie. Niepokój budzą zwłaszcza negatywne dane nt. japońskiego wycieczkowca, które kreują klimat w światowych mediach.

W obszarze FX widać lekki odwrót od bezpiecznych przystani: franka CHF i jena JPY oraz większe zainteresowanie dolarem australijskim AUD, czy nowozelandzkim NZD, co zdaje się wskazywać na lepszy sentyment, choć to może być chwiejne. W Europie widać próbę stabilizowania się euro, oraz funta po piątkowych spadkach. Na globalnych układach nieznacznie cofa się dolar po umocnieniu w końcu tygodnia, po tym jak dane makro po raz kolejny ograniczyły prawdopodobieństwo cięcia stóp procentowych przez FED za kilka miesięcy. Coraz częściej pojawiają się za to pytania, czy decydenci nie powinni zakończyć wiosną programu płynnościowego (quasi QE4), co może stanowić ciekawy wątek dla rynków akcji (mniej paliwa na spekulację?).

OKIEM ANALITYKA – Rynki stracą wiarę?

Odruchem Pawłowa psycholodzy nazywają pewne wyrobione podświadomie działania nabyte poprzez wielokrotną stymulację danym bodźcem. Oczywiście, że jest to pewne zaburzenie wobec praw natury i ma też swoje skutki. Na rynkach finansowych takim schematem akcja-reakcja staje się każda informacja o luzowaniu polityki monetarnej przez banki centralne, nieraz wystarczą nawet same spekulacje, że coś takiego może się pojawić. Dodatkowo najlepiej jak decydenci od razu pompują pieniądze w system poprzez operacje QE i ich pochodne stosowane doraźnie, niż bawią się obniżki stóp procentowych. Ostatnie lata pokazały, że był to dość skuteczny sposób na podtrzymywanie hossy na rynkach akcji – oczywiście w niektórych wypadkach zwyżki broniły się same, gdyż spółki raportowały lepsze wyniki finansowe. Ostatni przykład to działania Ludowego Banku Chin w transakcjach reverse-repo, które zostały odebrane jako sygnał, że decydenci cały czas „czuwają” nad kondycją rynków finansowych.

Tylko, czy takie działania rzeczywiście są skuteczne w obecnej sytuacji

i na ile banki centralne mogą sobie na takowe nadal pozwalać? W zeszłym tygodniu szefowa Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde dała do zrozumienia, że możliwości dalszego luzowania są ograniczone, a w najbliższych dniach Jerome Powell z FED najpewniej zostanie zapytany w Kongresie o to, kiedy planuje zakończyć prowadzony do jesieni program wsparcia płynnościowego.

Czemu o tym dzisiaj piszę? Bo odnoszę wrażenie, że rynki były w ostatnich miesiącach mocno stymulowane i pewne schematy za chwilę przestaną działać. Tymczasem brak wiary w pewne schematy, może rodzić nowe źródła niepokoju i negatywne trendy.

Nota prawna


Marek Rogalski

Główny analityk walutowy w Domu Maklerskim BOŚ. Ekspert w dziedzinie tematyki związanej z rynkiem FX – swoje długoletnie doświadczenie zdobywał pracując w czołowych domach maklerskich w Polsce (z DM BOŚ związany od 2009 r.), prywatnie inwestor giełdowy od 1994 r. Zdobywca szeregu nagród na najlepiej typującego analityka (Puls Biznesu), ceniony komentator bieżących wydarzeń w ogólnopolskich mediach. 

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk