• Sklep
  • Odbierz prezent
Wzrost fiskalizmu – recepta na zwiększenie dobrobytu czy preludium do upadku gospodarczego?
Z artykułu dowiesz się:

- Czy wzrost podatków jest jednoznacznie pozytywnym lub negatywnym aspektem

- W jaki sposób określa się poziom fiskalizmu w danym Państwie

„Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki” – mawiał kiedyś Benjamin Franklin. O ile pierwsza z tych rzeczy zazwyczaj należy do tych, których obawiamy się najbardziej, o tyle podatki bynajmniej nie są też traktowane jako nic pozytywnego. Zbyt wysokie obciążenia podatkowe są często obiektem największych pretensji obywateli, z kolei ich zmniejszenie to dominujący trend wśród obietnic polityków walczących o miejsca w parlamencie lub ubiegających się o urząd głowy państwa. Z drugiej jednak strony gdyby nie podatki, trudno byłoby mówić o darmowej edukacji, nieodpłatnej służbie zdrowia czy też rozwoju infrastruktury. Ta rozbieżność prowadzi nas do pytania: czy wzrost podatków (oraz tzw. fiskalizmu) jest czymś negatywnym czy też pozytywnym?

 

Fiskalizm, a więc dążenie do zwiększenia wpływów do budżetu poprzez dodawanie nowych obciążeń podatkowych, jest zagadnieniem kontrowersyjnym. Wynika to z faktu, że zupełnie inaczej jest ono postrzegane przez państwo, dla którego teoretycznie ma ono związek z korzyściami oraz obywateli, dla których wzrost podatków jest niejako ograniczeniem standardu życia. Słowo „teoretycznie” zostało użyte nieprzypadkowo, ponieważ tak naprawdę brak kontroli wzrostu fiskalizmu może prowadzić do efektu odwrotnego względem zamierzonego (czyli wzrostu przychodów do budżetu państwa). Odzwierciedleniem takiej sytuacji na gruncie nauki jest krzywa Laffera, wedle której zależność między dochodami do budżetu a poziomem fiskalizmu (wysokością podatków), przypomina odwróconą parabolę (inaczej odwróconą literę U). Oznacza to, że zwiększenie obciążeń podatkowych przynosi korzyści do pewnego momentu. Przekroczenie pewnej nieformalnej granicy prowadzi do spadku tych wpływów. Wynika to z tego, że wskutek zbyt wysokich podatków część obywateli albo zasila szarą strefę, albo podejmuje emigrację podatkową, która jest szczególnie niebezpieczna dla budżetu państwa w przypadku przedsiębiorców, którzy też tworzą podlegające opodatkowaniu miejsca pracy.

Najprostszą metodą pomiaru fiskalizmu uwzględniającą wielkość kraju oraz jego potencjał gospodarczy jest procentowy udział kwoty zebranej z podatków względem przyrostu krajowego brutto. W dzisiejszych czasach w sieci można szybko uzyskać dostęp do rozmaitych baz danych tworzonych przez statystyków różnych instytucji. Jak się okaże poniżej, różna metodologia (np. pomijanie pewnych aspektów) prowadzi do rozbieżnych wyników. Analizowanie metodologii poszczególnych instytucji to temat na osobny artykuł, dlatego w tym artykule warto skoncentrować się przede wszystkim na samych porównaniach, a nie konkretnych wielkościach.

Wymagane na potrzeby analizy dane za rok 2012 są dostępne między innymi na stronie Banku Światowego. Z drugiej strony warto jednak mieć na uwadze fakt, że 16% osiągnięte przez Polskę bynajmniej różni się od 32,7% PKB (rok 2013), które sugeruje Eurostat. Biorąc pod uwagę dane pochodzące z tej drugiej instytucji, na tle krajów Unii Europejskiej pod względem fiskalizmu Polska wypada zatem korzystnie, będąc prawie 8 punktów procentowych poniżej średniej wynoszącej 40%. Najbardziej wiarygodnym źródłem wydaje się jednak strona Heritage Foundation, która zajmuje się przede wszystkim oceną wolności gospodarczej w różnych krajach świata. Na podstawie pobranych z tamtej strony danych (link) stworzone zostało podsumowanie rankingu krajów względem poziomu fiskalizmu (kolumna Tax Burden % of GDP) oraz stopy wzrostu gospodarczego (kolumna GDP Growth Rate %). Ze względu na brak danych odnośnie wzrostu gospodarczego, z rankingu usunięto Makau, Kubę oraz Koreę Północną.

 

Zamieszczony pod artykułem plik przedstawia opracowanie uwzględniające ranking krajów wg udziału podatków w PKB (im mniejszy, tym mniejszy fiskalizm, tym wyższa pozycja w rankingu), wg przyrostu PKB oraz podsumowanie, w którym obliczono korelacje między rangami przyznanymi państwom na podstawie rankingów. Na podstawie tej analizy można wysnuć kilka zasadniczych wniosków. Po pierwsze, Polska z wynikiem 20,1% PKB oraz przyrostem w wysokości 1,6% plasuje się odpowiednio na 89 miejscu w kwestii fiskalizmu oraz 129 w dziedzinie przyrostu PKB na 175 badanych krajów. Oznacza to, że w obydwu przypadkach znajdujemy się poniżej średniej. Z drugiej strony istnieją takie kraje jak chociażby Tanzania, która w zajmuje odpowiednio 49 oraz 22 miejsce. Na tej podstawie trudno jednak pokusić się o stwierdzenie, że kraj ten oferuje lepsze warunki zarówno dla obywateli, jak i dla rozwoju gospodarczego niż Polska. Ponadto przykłady chociażby Iranu (5,9% obciążenia oraz ujemny wzrost PKB) czy też Republiki Środkowoafrykańskiej (9,8% obciążenia oraz 36% spadek PKB) jednoznacznie świadczą o tym, że trudno doszukiwać się jednoznacznej korelacji między tymi wielkościami. Potwierdza to obliczony dla rankingów współczynnik korelacji, wynoszący ok. 0,4. Wskaźnik dla danych surowych został policzony jedynie w celach dydaktycznych, a jego wynik różni się ze względu na brak standaryzacji oraz to, że analizowane dane są różnej wielkości. Generalnie w przypadku fiskalizmu trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wartości skrajne występują raczej w krajach o niezbyt wysokim poziomie rozwoju, co potwierdza tezę, że „przeciętność”, a więc znajdowanie się po środku, jest prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem.

Podsumowując, niskie podatki nie są jednoznacznie związane z wysokim poziomem wzrostu gospodarczego. Zdecydowanie ważniejszą kwestią od samej wielkości jest odpowiednia ich struktura oraz to, na co są one przeznaczane. Z tego powodu kraje, które w obydwu tych rankingach mogą być względnie nisko, oferują tak naprawdę lepsze warunki do rozwoju i prowadzenia działalności gospodarczej. Niska pozycja w tych rankingach jest po prostu pewną „ceną” ponoszoną za bycie na wyższym etapie rozwoju gospodarczego.


Marek Pytka

Absolwent studiów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Jego szerokie zainteresowania obejmują m.in. analizę fundamentalną oraz rozkładanie na czynniki pierwsze wpływu zjawisk gospodarczych na sytuację na rynkach finansowych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk