• Odbierz prezent
Wskaźniki nastrojów inwestorów indywidualnych. Czy będziemy mieć wzrosty na rynkach?

Dziś czwartek, a więc spoglądamy na to, co mówią nam wskaźniki nastrojów inwestorów indywidualnych. Jest to jeden z ważniejszych czynników oceny perspektyw rynku akcji w średnim terminie. Przy odczytach wyjątkowych i skrajnych można wyciągać wnioski o większym znaczeniu.

Wskaźnik publikowany przez rodzime Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych wzrósł. Innymi słowy relacja liczby byków do liczby niedźwiedzi w cotygodniowej ankiecie poprawiła się. Różnica ta nie przekracza 10 pkt. proc., ale jest wyższa od zera, co już można uznać za poprawę, choć naturalnie nie ma mowy o tym, by odczytywać tą wartość jako wysoce optymistyczną. Trzeba jednak przyznać, że i tak nasi rodzimi gracze wykazują więcej optymizmu niż koledzy zza oceanu. Wyniki analogicznej ankiety przedstawiło AAII, czyli odpowiednik naszego SII. W tym przypadku połowa ankietowanych wciąż oczekuje spadku cen w ciągu najbliższych 6 miesięcy, a jedynie nieco ponad 23 proc. ankietowanych jest zdania, że rynek pójdzie w górę. W przypadku polskiego wskaźnika doszło do pewnej poprawy nastrojów, ale w USA nie ma o tym mowy. Wprawdzie udział niedźwiedzi spadł o 2 pkt. proc., ale zyskała grupa niezdecydowanych, podczas gdy liczba byków pozostała niemal identyczna. Warto tu przytoczyć słowa Marka Hulberta, analityka pisującego dla MarketWatch, o poprzednim odczycie, który jak wiemy od aktualnego niewiele się różni. Mianowicie odczyt ten należał do dolnych 3 proc. całej historii publikacji tej ankiety. Czyli śmiało można potwierdzić, że był on skrajnie pesymistyczny. I jest nadal!

Sama analiza wskaźników nastrojów to nie wszystko

Tu potrzeba jeszcze kontekstu rynkowego. Przecież nie mówimy tu o odczytach po silnych przecenach. Wskaźniki nastrojów są pomocne w ocenie szans na dalszy spadek, gdy rynek faktycznie leci w dół. Ba, w takiej sytuacji są znacznie sprawniejsze, niż gdy rynek rośnie, a wskaźniki wykazują optymizm, bo takie stany mogą trwać długo. Jednak w tym wypadku mamy sytuację, gdy indeksy mają za sobą wyraźny wzrost wartości. W niektórych przypadkach tempo wzrostu jest z punktu widzenia historii danego indeksu wyjątkowe. Po takich zwyżkach można oczekiwać jakiejś formy optymizmu. Gdyby takowy się pojawił, faktycznie można byłoby zakładać fazę spadków, czy nawet powrót do tendencji spadkowej w długim terminie. Tymczasem mamy do czynienia z historycznie dużym pesymizmem. Jakby większość była przekonana, że wzrost był tylko korektą i rynek zaraz odnowi spadki. Skoro jednak, aż tak wielu graczy jest tego pewna, to szansa na materializację takiego scenariusza jest mizerna. Trading to nie jest pewność, ale gra na prawdopodobieństwie. Skrajny pesymizm to przesłanka za wzrostem wycen, a nie ich spadkiem. Tak mówi historia, czyli właśnie podstawa do szacowania prawdopobieństwa.


Kamil Jaros

Analityk mBank Biuro Maklerskie

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk