• Odbierz prezent
Wskaźnik Buffetta alarmuje… ale czy wciąż warto brać go na poważnie?

Wskaźnik Buffetta dla wielu rynków akcji na świecie notuje historycznie rekordowe poziomy. Część obserwatorów rynku bije w alarmowe tony, że wkrótce dojdzie do solidnego tąpnięcia wycen, bo ceny są bardzo wysokie. Liczą się jednak szczegóły. Wskaźnik nie jest pozbawiony wad i może zafałszowywać obraz rynku. Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB, w rozmowie z FXMAG stwierdził nawet, że choć sama idea tworzenia wskaźnika jest ciekawa, to on sam po prostu nie działa.

Warren Buffett od wielu lat zasłużenie uchodzi za jeden z największych autorytetów w dziedzinie inwestycji. W 2001 roku zaproponował mało skomplikowany wskaźnik, który jego zdaniem przydaje się do opisywania rzeczywistości na rynku akcji, a co więcej, może mieć zastosowanie prognostyczne. Chodzi o miarę powszechnie określaną jako Wskaźnik Buffetta (WB), który jest obliczany jako iloraz kapitalizacji rynkowej akcji do Produktu Krajowego Brutto (PKB). Dla amerykańskiego rynku akcji jako odpowiednik kapitalizacji rynkowej akcji zwykle używa się indeksu S&P 500.

W ostatnich miesiącach media epatują pobudzającymi wyobraźnię tytułami związanymi z indykatorem najsłynniejszego inwestora rynku kapitałowego. „Wskaźnik Buffetta alarmuje !”, „Wskaźnik Buffeta nie był tak przegrzany nigdy w historii”, „Ulubiony wskaźnik Buffetta znowu świeci się na czerwono” – to tylko garść przykładów takich tytułów.

Faktem jest, że obecnie wartość WB dla rynku amerykańskiego wynosi 205%, co jest najwyższym poziomem w historii jego obliczania. W domyśle, wielu inwestorów może być skłonnych przyjąć, że czeka nas solidna korekta, zgodnie ze zjawiskiem regresji do średniej.

CZY PKB JEST ODPOWIEDNIĄ MIARĄ DO OBLICZANIA WSKAŹNIKA BUFFETTA?

Korzystając z jakichkolwiek wskaźników warto wiedzieć, w jaki sposób są one skonstruowane, należy także uwzględniać kontekst sytuacyjny na poziomie gospodarki i rynku kapitałowego.

WB odnosi się do PKB jako miary informującej o aktywności w sferze realnej, czyli wartości dóbr i usług wytworzonych w obrębie danego państwa. Nie uwzględnia zatem kontekstu zagranicznego, który lepiej opisywałby Produkt Narodowy Brutto (PNB).

Efektem globalizacji jest to, że wiele korporacji czerpie korzyści z rynków zagranicznych za pomocą, niejednokrotnie wielopoziomowo rozbudowanych, grup kapitałowych. Dotyczy to głównie państw rozwiniętych – zapewne najlepszym przykładem będą Stany Zjednoczone.

Istnieje też spora grupa państw, generujących olbrzymie dochody z różnych źródeł, które nie będą płynąć w nieskończoność, takich jak surowce kopalne. Rządy tych krajów tworzą wyspecjalizowane instytucje koncentrujące się na inwestowaniu, często w wymiarze wielopokoleniowym (ang. sovereign wealth funds).

Przyczyn takiego modelu postępowania może być kilka i zwykle wzajemnie się one przenikają – od dywersyfikacji, celem rozproszenia geograficznego ryzyka inwestycyjnego, poprzez ograniczone zdolności wchłonięcia dużego kapitału przez lokalną gospodarkę, skończywszy na niezadowalających oczekiwaniach uzyskania odpowiedniej rentowności projektów w kraju.

Buffett ujawnił na czym polega jego wskaźnik po raz pierwszy na łamach amerykańskiego magazynu Fortune pod koniec 2001 roku. To był czas, w którym segment spółek technologicznych w USA od miesięcy pogrążał się w spadkach – od marca 2000 roku Nasdaq Composite spadł z około 5 tys. pkt. i zakończył, wyniszczającą dla wielu, bessę we wrześniu 2002 roku, osiągając poziom zbliżony do 1,2 tys. pkt. W swojej narracji Buffett odniósł się wówczas do akcji amerykańskich.

Wskaźnik Buffetta alarmuje… ale czy warto brać go na poważnie? - 1

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Marcin Kuchciak

Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 20 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk