• Sklep
  • Odbierz prezent
Wojna na słowa podnosi zmienność EUR/USD

Wczorajsza decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie polityki pieniężnej nie wywołała na rynku walutowym praktycznie żadnych ruchów. Nie można tego jednak powiedzieć o konferencji prasowej, którą po posiedzeniu Rady Prezesów prowadził Mario Draghi. Oprócz szefa EBC na kurs pary EUR/USD wpływał wczoraj Donald Trump, a dziś możliwa będzie powtórka z rozrywki.

 

W czasie wczorajszej konferencji prasowej kurs EUR/USD rósł wyraźnie ponad 100 pipsów, choć w przypadku publikacji samej decyzji Rady Prezesów EBC zmienność na rynku wzrosła jedynie do kilkunastu pipsów. Wynika to z tego, że decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami. Nikt nie liczył na to, że w nastawieniu polityki pieniężnej może dojść do jakichkolwiek zmian. Tak też się stało, gdyż Rada Prezesów pozostawiła stopę refinansową na poziomie 0,00%, stopę depozytową na poziomie -0,40% i potwierdziła, że od stycznia bank centralny będzie skupował w ramach programu QE obligacje o wartości 30 mld euro miesięcznie (wcześniej tempo skupu wynosiło 60 mld euro miesięcznie). Do zmian nie doszło również w samym Forward Guidence, co również było spodziewanym krokiem. Oświadczenie do decyzji wciąż utrzymywane jest w dość gołębim tonie i wskazuje na asymetryczne spojrzenie na ryzyka (możliwość zwiększenia stymulacji w przypadku gorszej sytuacji gospodarczej od oczekiwań, ale brak analogicznej deklaracji na wypadek sytuacji lepszej od oczekiwań).

 

Komentarze dotyczące rynku walutowego wpływają na EUR

Szef EBC rozpoczął posiedzenie tradycyjnie od odczytania oświadczenia do decyzji Rady Prezesów. Obok informacji zawartych w opublikowanym wcześniej komunikacie, zawarto w nim pozytywny obraz gospodarki strefy euro, a także odniesienia do niepewności, której źródłem stała się sytuacja na rynku walutowym (zmienność notowań euro). Draghi zaznaczył, że sytuacja ta „wymaga monitorowania w kontekście jej możliwych konsekwencji dla średnioterminowych perspektyw stabilności cen”.

 

Obawy o wysoki kurs euro wyrażało już wcześniej kilku decydentów z EBC, którzy wskazywali, że może mieć on wpływ na politykę pieniężną banku centralnego. Drogie euro, z perspektywy polityki banku centralnego, oznacza potencjalnie niższą presję inflacyjną ze strony cen dóbr importowanych (gdy euro się umacnia, stają się one tańsze w przeliczeniu na jednostki tej waluty). EBC jest mocno nastawiony na osiągnięcie celu inflacyjnego, a ten wciąż jest jeszcze dość odległy. Ogólny poziom inflacji wynosi obecnie 1,4%, a inflacja bazowa kształtuje się na poziomie 0,9%. Celem EBC jest utrzymywanie inflacji poniżej, ale blisko poziomu 2,0%. Niższa presja inflacyjna może wydłużyć czas potrzebny do zrealizowania celu inflacyjnego, co może oznaczać wolniejszą redukcję akomodacji w polityce pieniężnej.

Mario Draghi podkreślił jednak, że EBC nie kształtuje swojej polityki pieniężnej tak, by wpływać na rynek walutowy. Zaznaczył, że przedstawiciele państw wchodzących w skład grupy G20 zobowiązali się do nie manipulowania kursem walutowym w celu zwiększenia konkurencyjności swojej gospodarki. EBC bierze pod uwagę nie tyle sam kurs euro, ale jego wpływ na wzrost gospodarczy i inflację

„Nie celujemy w żaden poziom kursu walutowego. Podkreślamy jedynie, że kursy mają wpływ na wzrost gospodarczy i stabilność cenową. Niektóre ruchy na rynku walutowym są uzasadnione rozwojem sytuacji w gospodarce. Kwestią jest to, czy inne ruchy maja wpływ na naszą ścieżkę inflacji, którą przede wszystkim się zajmujemy” – powiedział Draghi.

„Kurs [euro] zmienił się po części ze względu na czynniki wewnętrzne, a konkretnie poprawę w gospodarce, a także po części ze względu na czynniki zewnętrzne, które związane są z komunikacją. Jednak nie ze strony EBC, ale ze strony ‘kogoś innego’. Komunikaty tej osoby nie są zgodne z przyjętymi warunkami” – dodał nieco uszczypliwie szef EBC. Tym kimś innym jest oczywiście sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin. Mnuchin powiedział w Davos, że słaby dolar jest korzystny dla amerykańskiego handlu. Jak widać, te słowa nie spodobały się Mario Draghiemu, który uważa, że takie komunikaty są nakierowane na osłabienie krajowej waluty w celu poprawy konkurencyjności eksportu.

 

Co ciekawe, w Davos z pomocą Draghiemu przyszedł Donald Trump. Prezydent Stanów Zjednoczonych po objęciu swojego stanowiska wskazywał, że preferowałby słabszego dolara w obliczu faktu, że inne duże gospodarki osłabiają swoje waluty, osiągając dzięki temu korzyści w handlu międzynarodowym. Trump zmienił jednak front i obecnie wydaje się patrzeć bardziej ku silnemu dolarowi. „Dolar będzie stawał się coraz silniejszy i ostatecznie chciałbym widzieć silnego dolara” - powiedział w wywiadzie dla CNBC. Jego słowa znalazły odzwierciedlenie na rynku walutowym. Inwestorzy czekają jednak z niecierpliwością na popołudniowe, oficjalne wystąpienie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak widać, może ono mieć duże znaczenie dla dolara.

 

EUR/USD po słowach Draghiego i Trumpa

Walutowa wojna na słowa zakończyła się remisem na rynku EUR/USD. Konferencja Mario Draghiego zakończyła się wzrostem kursu EUR/USD o około 120 pipsów, do poziomów najwyższych od ponad 3 lat. Taki sam ruch, ale w dół, wywołały słowa Donalda Trumpa. Dziś kurs eurodolara znów rośnie, a sporej zmienności możemy spodziewać się po godzinie 14:00, w czasie przemówienia Trumpa, a także po 14:30, gdy publikowane będą najświeższe dane dotyczące PKB Stanów Zjednoczonych.

 

EUR/USD - H1

eurusd


Jakub Wilk

Content Manager i redaktor portalu FXMAG.PL. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk