• Odbierz prezent
Wielki Reset: Nowy Bałagan Świata

Koncepcja Wielkiego Resetu jest znana od co najmniej kilku lat i dotychczas nie wzbudzała ani specjalnego zainteresowania, ani tym bardziej kontrowersji. Trwająca od ponad roku pandemia koronawirusa wywróciła jednak dotychczasowy ład i stała się katalizatorem dla nowych teorii, dających atrakcyjne odpowiedzi na pytania, co tak naprawdę się dzieje i jaka będzie nasza przyszłość. Nie bez przyczyny w minionych miesiącach zrobiło się naprawdę głośno również o Wielkim Resecie. W ostatnim czasie wielu naprawdę rozpoznawalnych komentatorów, mających istotny wpływ na opinię publiczną, zaczęło dostrzegać w nim starannie przemyślany, zawoalowany plan całkowitej przebudowy systemu gospodarczego. Plan, który chcą wprowadzić w życie najpotężniejsi tego świata, reprezentujący zarówno największe mocarstwa, jak i ogromne korporacje. Plan, który ma wykorzenić kapitalizm, szczególnie w najmocniej rozwiniętych gospodarkach. Jego miejsce zajmie zupełnie nowy ład społeczno-ekonomiczny, w którym nie ma miejsca dla klasy średniej, a posiadanie czegokolwiek na własność będzie tak kosztowne, że pozwolić sobie na taką ekstrawagancję będą mogli wyłącznie najbogatsi. A wszystko to pod płaszczykiem pozornie szczytnych idei, takich jak redukcja emisji gazów cieplarnianych, ochrona środowiska czy zmniejszanie nierówności społecznych. Jak doszło do tego, że idealistyczne i jednocześnie niewzbudzające dotychczas zbyt dużego zainteresowania luźne założenia stały się elementem układanki, tworzącej spiskową całość?

Jak będzie w przyszłości?

Obejrzałem i przeczytałem dziesiątki, jeśli nie setki materiałów roztaczających wizję tego jak będzie wyglądał świat po globalnym zresetowaniu gospodarki. Pozwól więc, że w ramach wprowadzenia do tego pasjonującego tematu, opowiem Ci, jak Wielki Reset już niedługo przewróci Twoje życie do góry nogami. Zastrzegam jednak, że to, co za chwilę przeczytasz nie jest wyrazem moich poglądów, lecz syntezą poglądów osób, które przed nadchodzącym resetem ostrzegają.

Pandemia to tylko pretekst, choć wciąż obecne są opinie, że żadnej pandemii nie ma lub, że została zaplanowana (stąd też wzięło się bardzo chwytliwe określenie „plandemia”). Pretekst do osłabiania naszej czujności, do odbierania nam podstawowych wolności, ograniczania działalności biznesowej i wreszcie „wdrukowania” w nas przekonania, że do stanu sprzed globalnej epidemii nie będzie już powrotu. Ten przełomowy dla rynków finansowych, gospodarek i społeczeństw moment jest okazją do stopniowego i świetnie zaplanowanego wprowadzania nowego ładu. (Nie) martw się - nic nie zmieni się z dnia na dzień, nie obudzisz się nagle w innym świecie, ponieważ najpotężniejsi tego świata (wśród których oczywiście nie ma Donalda Trumpa, bo on jest tym „dobrym”, przynajmniej według równie popularnej teorii QAnon) są na to zbyt inteligentni. Temperatura stale rośnie, ale Ty tego nie czujesz, zupełnie jak żaba, która nie ucieka z coraz gorętszej wody, co za chwilę przypłaci swoim życiem. To wszystko, na dobrą sprawę, zaczęło się po ostatnim kryzysie sprzed ponad dekady - ratowaniem banków za publiczne pieniądze, które swoją ślepą chciwością doprowadziły do załamania systemu finansowego, drastycznym cięciem stóp procentowych przez banki centralne najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, a nawet zejściem z oprocentowaniem poniżej zera. Nie sposób pominąć również trwającego od lat procederu o niepozornej nazwie „luzowania ilościowego” (QE), w ramach którego banki centralne emitują (bądź, jak niektórzy wolą - drukują) pieniądze bez jakiegokolwiek pokrycia. Jakby tego było mało, skupują za nie dług państwa (od którego teoretycznie powinny być niezależne) w postaci obligacji skarbowych, które dla niepoznaki wcześniej kupiły banki komercyjne. To jednak tylko zasłona dymna dla wyjątkowo naiwnych - aby nikt nie mógł zarzucić, że bank centralny drukuje pieniądze po to, by kupować obligacje bezpośrednio od państwa. Jakby tego było mało, banki centralne, na czele z EBC (Europejski Bank Centralny), od ostatniego kryzysu skupują również obligacje korporacyjne, czyli emitowane przez prywatne firmy. Tym samym, za wydrukowane pieniądze, ratują przed upadkiem spółki, które w normalnych warunkach nie byłyby w stanie spłacić swojego długu. Wybuch pandemii stał się pretekstem do intensyfikacji tych destrukcyjnych procesów - EBC tylko w zeszłym roku w ramach programu wsparcia państwa członkowskich (PEPP - Pandemic emergency purchase programme) skupił, za wyemitowane do tego celu pieniądze, obligacje skarbowe i korporacyjne wyceniane (z pewnością bowiem nie „warte”) na 750 mld euro. Do grona banków centralnych, które drukują pieniądze na skupowanie obligacji skarbowych, dołączył też Narodowy Bank Polski. Oprócz tego, sfinansował on również część „covidowych” programów pomocowych dla gospodarki, odkupując od banków komercyjnych obligacje, wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego i Polski Fundusz Rozwoju (łącznie za ponad 50 mld PLN).

Zerowe lub bliskie zera stopy procentowe w oficjalnej narracji mają przeciwdziałać deflacji, czyli spadkom cen w gospodarce. Według bankierów centralnych spadające ceny są oznaką recesji i ujemnego wzrostu gospodarczego, czyli zjawiskiem jednoznacznie niekorzystnym. Próbują przekonać nas, że deflacja to największy wróg rozwoju, z którym trzeba walczyć m.in. obniżaniem stóp procentowych i zwiększaniem ilości pieniądza w obiegu, tym samym obniżając jego moc nabywczą. W rzeczywistości chodzi jednak o niewyobrażalne zadłużenie państw w postaci obligacji skarbowych - zadłużenie, które trzeba trzymać pod kontrolą. Obniżanie stóp procentowych i osłabianie waluty to oczywista strategia, mająca na celu dewaluację wyemitowanego w obligacjach długu. Skala patologii jest już na tyle duża, że od paru lat czołowe gospodarki świata nie tylko wypuszczają na rynek obligacje o zerowym oprocentowaniu, ale również te z ujemnym kuponem!

Niskie stopy procentowe uderzają też bezpośrednio w Ciebie, drogi czytelniku. Zmieniają Twoje życie bardziej niż mogłoby się wydawać. Musisz bowiem mieć świadomość tego, że niskie stopy procentowe tak naprawdę są realnie ujemne. Co to znaczy? O ujemnych realnych stopach procentowych można mówić w przypadku, gdy oprocentowanie ustalane przez bank centralny jest niższe niż stopa inflacji. Jak powszechnie wiadomo, oficjalne odczyty inflacji w takich państwach jak Chiny, Wenezuela czy nawet Turcja nie są rzetelne i opieranie się na nich to zwykła naiwność. Naiwnym jest jednak także ten, kto bezgranicznie ufa danym na temat wzrostów cen publikowanym przez rządy najbardziej rozwiniętych gospodarek świata. One również manipulują danymi na temat inflacji, dostosowując koszyk produktów i usług w taki sposób, by w jak największym stopniu zaniżyć odczyty. Wszystko po to, by osłabić czujność obywateli, utrzymywać stopy procentowe na jak najniższym poziomie i kontynuować osłabianie waluty poprzez konsekwentne zwiększanie podaży, czyli po prostu - dodruk. Przykład manipulacji danymi dotyczącymi inflacji w Stanach Zjednoczonych znajdziesz na mało znanej stronie shadowstats.com, gdzie publikowane są realne dane makroekonomiczne, odarte z rządowej propagandy. Wynika z nich m.in. że inflacja CPI w styczniu wyniosła w USA nie 1,4%, jak twierdzą oficjalne źródła, lecz ponad 5%.

Niskie stopy procentowe przekładają się zarówno na niewielkie oprocentowanie kredytów, jak i na niższą rentowność lokat, depozytów i obligacji. Z jednej strony oznacza to, że prowadzenie gospodarstwa domowego i rozwój przedsiębiorstwa na kredyt są tańsze, ponieważ raty odsetkowe są relatywnie niskie. Z drugiej jednak, ujemne realne stopy procentowe systematycznie obniżają wartość nabywczą oszczędności - gdy inflacja jest wyższa niż stopy procentowe, Twoje pieniądze na koncie oszczędnościowym czy lokacie bankowej po prostu ulegają dewaluacji. W takim środowisku nie da się utrzymać w czasie wartości zgromadzonych pieniędzy bez podjęcia ryzyka - ulokowania oszczędności na giełdzie, na rynku nieruchomości i wszędzie tam, gdzie stopa zwrotu przekraczająca dynamikę wzrostów cen w gospodarce jest obarczona potencjalną stratą. Taka sytuacja jest odwróceniem wieloletniego porządku - obecnie bardziej opłaca się żyć na kredyt niż oszczędzać, inwestować za pieniądze pożyczone od banku lub inwestorów kupujących obligacje, zamiast systematycznie rozwijać przedsiębiorstwo i budować jego wartość fundamentalną.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk