• Odbierz prezent
Technologiczny wyścig szczurów

Na nowojorskiej giełdzie miniony 2020 rok naznaczył się przełomem. Kiedy rok temu o tej porze, rynki tonęły pod ciężarem pandemii COVID-19, mało kto przypuszczał, że chwilę później nadejdzie karnawał. Najszybsze w historii odreagowanie po silnym spadku, zwabiło na rynek rekordową liczbę nowych graczy, którzy uruchomili wzrosty notowań wielu spółek. Pandemia przyspieszyła istniejące już trendy i stworzyła zupełnie nowe. Na giełdzie za oceanem widać to gołym okiem.

Istnieją dwie szkoły inwestowania - tradycyjna, konserwatywna, pozostawiająca inwestora w strefie komfortu metoda ‚dziadka Buffetta’, która obecnie jest zupełnie nie na czasie oraz nowoczesna, bardziej agresywna, preferowana przez millenialsów, skupiona na spółkach szeroko określanych jako „technologiczne”. Ta druga grupa raczej nie jest zainteresowana kupnem akcji Coca Coli (KO) dla 3% dywidendy albo linii lotniczej American Airlines (AAL). Należący do tej grupy, trzymając smartfona w ręku, chętnie kupują akcje komunikatora Zoom Video Communications (ZM) albo chińskiego producenta, elektryków NIO (NIO), oczekując nawet kilkuset procent wzrostu. Pandemia COVID-19 i związane z nią lockdowny, pogrążyła wiele tradycyjnych biznesów, doprowadzając nawet do ich bankructwa, w tym branżę turystyczną z liniami lotniczymi na czele. Ale jednocześnie stworzyła i umocniła nowe trendy, takie jak home office, zapotrzebowanie na usługi w chmurze czy korzystanie z aplikacji, platform internetowych, komunikatorów itp. Ponieważ firmy musiały dostosować się do nowej sytuacji i wzmocnić wewnętrzne procesy, które pozwolą pracownikom na utrzymanie produktywności podczas pracy w domu, kupowały produkty i usługi m.in. dostawców oprogramowania. W rezultacie akcje spółek uprawiających bardziej tradycyjny biznes, borykały się z dużymi kłopotami, podczas, gdy technologia parła do przodu z niespotykaną dotąd siłą, osiągając stratosferyczne ceny akcji i wyceny giełdowe, które, wbrew korektom kursów, nie spadają. W 2020 roku technologiczny indeks Nasdaq (QQQ) wzrósł aż o 43%, podczas gdy tradycyjne S&P500 (SPY) o 16%, a Dow Jones (DIA) tylko o 7%. Czego nie rozumiecie?

Technologiczny wyścig szczurów - 1

Zawodowo zajmuję się handlem akcjami w systemie daytrading. Kiedy ktoś pyta mnie, czy warto zainwestować w taką czy inną firmę (technologiczną), bo słyszał o niej w taksówce czy przeczytał na jej temat na grupie facebookowej, odpowiadam - nie wiem. Giełdowy rynek, wspierany w dużej mierze przez Rezerwę Federalną nieograniczonymi pakietami wsparcia, oderwał się od fundamentów już dawno temu. Współczuję analitykom, sympatykom inwestowania dywidendowego, którzy godzinami analizują wskaźniki, dane finansowe i całą branżę, w poszukiwaniu niedowartościowanych spółek z potencjałem. Dziś, niedowartościowane spółki to najczęściej słabe firmy z podupadłej branży, wszystkie inne już dawno odjechały z cenami. Szarańcza z Robinhooda (popularnej w USA aplikacji do inwestowania na smartfony) doprowadziła do stanu, w którym nie ma już tanich firm. Co więcej, tymczasowo wyginął gatunek spółek groszowych poniżej 1 USD. Nigdy wcześniej taka sytuacja nie miała miejsca.

Technologia największym wygranym pandemii

Istotnym problemem dzisiejszych czasów jest fakt, że termin „firma technologiczna” rozrósł się do nieograniczonych zasięgów i kto może korzysta z trendu oraz korzyści, płynących z bycia „tech”. Dotyczy to zarówno gigantów, takich jak Apple (AAPL) (wzrost o 65% r/r), Facebook (FB) (wzrost o 28% r/r) czy Amazon (AMZN) (wzrost o 51% r/r), podobnie jak niezliczonej liczby mniejszych i większych firm, wytwarzających technologie, takie jak urządzenia elektroniczne, aplikacje, platformy internetowe, usługi cyfrowe, samochody elektryczne czy podzespoły do nich. O ile w przypadku Apple czy Amazon’a, rosnąca wycena idzie, mniej więcej, w parze z wynikami finansowymi, o tyle giełdowy sukces Tesli (TSLA) (wzrost o ok 500% r/r) czy jej chińskich odpowiedników, takich jak NIO, Li Auto (LI) czy Xpeng (XPEV), będzie trudny do wyjaśnienia, w związku z ich bieżącą działalnością. Anomalia jest uderzająca – przykładowo wspomniany NIO, zgodnie z danymi na koniec 2020 roku, był w stanie produkować około 5 tys. sztuk pojazdów miesięcznie, a w całym 2020 roku sprzedał 43,7 tys. samochodów, co stanowiło podwojenie wyniku r/r. W tym samym okresie kurs giełdowy wzrósł o prawie 1500%. Spółka, która przed COVID-19 kosztowała około 3 USD, dziś (w połowie lutego), jest wyceniana na ponad 60 USD. W zestawieniu skanera giełdowego FINVIZ, jest trzecią najdroższą firmą motoryzacyjną wśród tych, notowanych za oceanem – jej kapitalizacja jest wyższa niż w przypadku General Motors (GM) czy Forda (F). A to tylko jedna z setek podobnych historii.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Patryk Chyła

Remote trader, specjalizuje się w segmencie akcji amerykańskich. Prowadzi tematyczną grupę o giełdach i inwestowaniu 'Mechanika Rynku' na Facebook (facebook.com/groups/mechanikarynku/)

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk