• Odbierz prezent
Tarcza Antykryzysowa pełna dziur? Nie pomoże przedsiębiorcom, pogrąża pracowników

Opracowana przez rząd i podpisana przez prezydenta Tarcza Antykryzysowa, która w swoim zamierzeniu ma chronić przedsiębiorców i pracowników przed skutkami zapaści gospodarczej wywołanej przez pandemię koronawirusa zdaje się nie spełniać oczekiwań ani jednych, ani drugich. Wyceniony na 212 mld złotych pakiet rozwiązań ochronnych na czas kryzysu jest krytykowany niemal ze wszystkich stron, z wyłączeniem rządu i sympatyzujących z nim publicystów, którzy podejmują desperacką próbę jego obrony. Czy Tarcza Antykryzysowa rzeczywiście jest pełna dziur i nie będzie w stanie zapewnić odpowiedniej ochrony przed nadchodzącym kryzysem? Jakie są główne zarzuty wobec rządowego programu pomocowego, zarówno ze strony pracodawców, jak i pracowników? Czy można uznać je za uzasadnione?

 

Pomoc dla samozatrudnionych - czy aby na pewno?

Tarcza Antykryzysowa wg założeń rządu ma chronić przede wszystkim małe i mikroprzedsiębiorstwa oraz jednoosobowe działalności gospodarcze, które łącznie stanowią ponad 70% wszystkich firm zarejestrowanych w Polsce. Jednym z czołowych założeń jest trzymiesięczne zwolnienie z opłacania składek ZUS (do maja), które jednak obwarowano istotnymi ograniczeniami. Przede wszystkim przysługuje ono wyłącznie samozatrudnionym i przedsiębiorcom zatrudniającym do 9 osób. Co z pracodawcami zatrudniającymi kilkanaście osób, którzy wciąż prowadzą małe firmy? Czy wg rządu skutki kryzysu w nich już nie uderzą?

Z kwartalnego zwolnienia ze składek ZUS mogą skorzystać również samozatrudnieni, jednak tylko i wyłącznie wtedy, gdy osiągnęli oni w lutym przychody z działalności niższe niż trzykrotność prognozowanego średniego wynagrodzenia w 2020 r. (15 681 złotych). Na pierwszy rzut oka brzmi to całkiem sensownie, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Zastosowanie przychodu, a nie zysku jako kryterium jest dyskryminujące dla wielu samozatrudnionych. Dlaczego? Warto posłużyć się przykładem: samozatrudniony programista wykonał w lutym zlecenia, za które otrzymał łącznie 15 tys. złotych, co jest jego przychodem. Pracuje w domu, na wcześniej zakupionym sprzęcie, stąd też jego dochód (zysk) jest niemal taki sam jak przychód. Ustawa kwalifikuje go do trzymiesięcznego zawieszenia ZUS-u. Jego sąsiad prowadzi sklep internetowy na popularnym serwisie aukcyjnym i również posiada status samozatrudnionego. Jego przychód wyniósł w lutym 16 tys. złotych, jednak osiągnięty zysk był znacznie niższy, ze względu na to, że zarabia on na marży od sprzedawanych produktów. Taka osoba, mimo znacznie niższych dochodów, nie będzie mogła skorzystać z Tarczy Antykryzysowej.

Poza systemem rządowego wsparcia są też przedsiębiorcy zatrudniający pracowników na umowę cywilnoprawną - nie odprowadzają oni składek za osoby zatrudnione, więc nie mogą skorzystać z trzymiesięcznego zawieszenia ZUS-u, a także nie kwalifikują się do zwolnienia ze składki dla siebie ze względu na przychody przekraczające wymagany próg.

Warto wspomnieć, że rządowa pomoc (w tym również dopłaty do wynagrodzeń pracowników) jest przeznaczona wyłącznie dla przedsiębiorców, którzy w okresie trzech miesięcy nie zalegali ze składkami, a także zarejestrowali działalność gospodarczą nie później niż po 1 lutego tego roku. To wyklucza z pomocy oferowanej przez Tarczę Antykryzysową ponad 291 tys. firm.

 

Pracownicy poza tarczą?

Negatywne komentarze w stosunku do Tarczy Antykryzysowej najczęściej skupiają się na rozwiązaniach dla przedsiębiorców, dlatego też warto spojrzeć na rządowy pakiet ochronny okiem pracownika.

Osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych (umowy o dzieło i umowy-zlecenia) w przypadku straty źródła dochodów z powodu ograniczeń związanych ze stanem zagrożenia epidemicznego mogą liczyć na świadczenie pomocowe w wysokości do 2020 złotych miesięcznie. Podobna pomoc przysługuje także osobom samozatrudnionym, które pozostały bez regularnych przychodów z powodu przestoju gospodarczego (o ile ich przychody w lutym nie przekroczyły wspomnianych trzech średnich krajowych).

Co jednak z pracownikami zatrudnionymi na umowach o pracę, którzy zostaną zwolnieni ze względu na likwidacje stanowisk pracy w swoich firmach lub z powodu ich upadłości? To zagrożenie jest obecnie bardzo realne i niemal pewne jest, że stopa bezrobocia będzie rosła w najbliższych miesiącach (wg Ministerstwa Pracy może ono przekroczyć nawet 10%). Tysiące osób stanie się bezrobotnymi niemal z dnia na dzień. W jaki sposób chroni ich Tarcza Antykryzysowa? Tak naprawdę w żaden, gdyż tracąc pracę, automatycznie znikają oni z pola zainteresowań rządowego programu. Na osoby, które stracą (lub już straciły) pracę czeka jedynie zasiłek dla bezrobotnych, którego miesięczna wysokość to 861,40 PLN przez kwartał, a następnie 676,40 PLN przy stażu pracy 5-20 lat.

Czytaj także: Tarcza Antykryzysowa - jak rząd za miliardy złotych chce ratować gospodarkę przed koronawirusem?

  W czwartek poznaliśmy projekt rządowej „Tarczy Antykryzysowej”, która ma chronić pracodawców i pracowników przed skutkami spowolnienia gospodarczego spowodowanego pandemią koronawirusa i która pochłonie ponad 200 mld złotych. Zakłada ona wsparcie finansowe dla przedsiębiorców, których firmy ucier.. Czytaj
Tarcza Antykryzysowa - jak rząd za miliardy złotych chce ratować gospodarkę przed koronawirusem?

 

W czasach kryzysu trzeba być elastycznym

Tarcza Antykryzysowa wprowadza również istotne zmiany w Kodeksie Pracy, które znacznie uelastyczniają czas pracy. Dotychczas pracownikom przysługiwało 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku tygodniowo, w tym 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego. Ustawa kryzysowa wprowadza możliwość skrócenia dobowego czasu nieprzerwanego odpoczynku pracownika do ośmiu godzin z obecnych jedenastu, jednak z koniecznością zapewnienia równoważnego odpoczynku w ciągu ośmiu tygodni. Pracodawca otrzyma również możliwość wydłużenia maksymalnego dobowego czasu pracy do 12 godzin. W praktyce pozwala to na wprowadzenie 60 godzinnego tygodniowego czasu pracy.

Wprawdzie należy dodać, że opisana wyżej możliwość jest zarezerwowana wyłącznie dla pracodawców, u których wystąpił spadek obrotów gospodarczych w wyniku epidemii koronawirusa i którzy nie zalegają z składkami na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. W praktyce jednak ustawa nie precyzuje tego jaki spadek obrotów kwalifikuje do skorzystania z prawa do uelastycznienia czasu pracy swoich pracowników i daje znaczące pole do nadużyć. Co ciekawe, nowy wymiar pracy ma być negocjowany na drodze porozumienia pracodawcy i pracownika (lub związków zawodowych). Gdy jednak uważnie wczytamy się w ustawę, okazuje się że jeżeli do porozumienia nie dojdzie w ciągu dwóch dni, pracodawca może określić nowy wymiar pracy… samodzielnie. Stąd też owe negocjacje to w rzeczywistości fikcja.

 

Czytaj także: NBP wytoczył ciężkie działa przeciwko koronawirusowi - najniższe stopy w historii i zabawki dużych banków centralnych już w grze

Idąc w ślady czołowych banków centralnych, Narodowy Bank Polski we wtorek 17 marca postanowił wytoczyć ciężkie dział działa przeciwko spowolnieniu gospodarczemu, które w dominującym stopniu wywołała pandemia koronawirusa. Rada Polityki Pieniężnej po pięciu latach utrzymywania poziomu stóp procentowy.. Czytaj
NBP wytoczył ciężkie działa przeciwko koronawirusowi - najniższe stopy w historii i zabawki dużych banków centralnych już w grze

 

Nikt nie wierzy w skuteczność rządowej pomocy?

Rządowy pakiet ochronny nie uspokoił ani samozatrudnionych, ani pracodawców, nie przekonał również pracowników zatrudnionych na umowach o pracę i tych na umowach cywilnoprawnych. Co ciekawe, od momentu wprowadzenia ustawy mającej chronić gospodarkę przed skutkami kryzysu wywołanego epidemią, działalność gospodarczą zawiesiło ponad 22 tys. firm. Na koniec marca liczba zawieszonych firm przekroczyła 463 tys. (rok temu było to 375 tys.). Ta liczba bez wątpienia będzie się zwiększać w najbliższych dniach.

Jak wynika z badania przeprowadzonego pod koniec marca przez Konfederację Przedsiębiorców Lewiatan wśród ośmiuset przedsiębiorców, niemal 70% z nich zapowiada, że będzie redukować etaty, zaś 47% deklaruje że jest w stanie wytrzymać bez doraźnej pomocy państwa do drugiej połowy kwietnia, potem zaś zacznie zwalniać pracowników. Z kolei Stowarzyszenie Inicjatywa Firm Rodzinnych przeprowadziło badanie (wzięło w nim udział 156 firm), z którego wynika, że ponad 80% małych przedsiębiorców krytycznie ocenia Tarczę Antykryzysową, zaś niemal 58% prognozuje, że nie przetrwa najbliższych dwunastu tygodni.

Nawiasem mówiąc, wyniki tych badań pokazują jak bardzo krótkowzroczni są niektórzy przedsiębiorcy, dla których miesiąc ograniczenia działalności oznacza poważne problemy z płynnością, a nawet widmo bankructwa. Jeżeli spora część firm jest w stanie funkcjonować wyłącznie w czasach względnej koniunktury, to być może w ogóle nie powinny powstawać? To jednak rozważania na zupełnie inny artykuł.

Tarcza Antykryzysowa nie jest również optymalnym rozwiązaniem dla większych przedsiębiorców i dużych firm. Pomijając już fakt, że ustawa pomocowa stawia niemal na równi przedsiębiorstwo zatrudniające 10 pracowników i działającą na międzynarodowym rynku spółkę, w której pracuje kilka tysięcy osób. Wsparcie państwa dla większych firm opiera się głównie na dofinansowaniu połowy wypłat pracowników w maksymalnej wysokości do 40% wartości przeciętnego wynagrodzenia na okres trzech miesięcy. Oprócz tego, w przypadku przestoju produkcji pracodawca może obniżyć wynagrodzenie pracowników do poziomu pensji minimalnej. Aby jednak firmy mogły skorzystać z tych świadczeń, muszą wykazać przynajmniej 15% spadek przychodów w perspektywie rocznej lub 25% w perspektywie miesięcznej.


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk