• Odbierz prezent
Pokój 39 i szara strefa - tajemnice dwubiegunowej gospodarki Korei Północnej

O Korei Północnej słyszymy najczęściej w kwestii kolejnych prób rakietowych, konfliktów ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami. Media mówią także o sankcjach ekonomicznych, ucieczkach obywateli Korei Północnej z kraju. Trudno jest znaleźć informacje o gospodarce reżimu rządzonego przez Kim Dzong Una. Głównie wiemy, że kondycja gospodarcza Korei Północnej jest słaba. Zajrzyjmy zatem za kulisy tajemniczej gospodarki sterowanej przez Pjongjang. Dlaczego tak mało o niej wiemy, czy jest faktycznie tak źle jak się wydaje?

 

Kim Dzong Un potrafi się ustawić

Władza i pieniądze w Korei Północnej są ze sobą nierozerwalnie połączone. Wie o tym dobrze obecny Najwyższy Przywódca Korei Północnej – Kim Dzong Un. Dyktator jest synem Kim Dzong Ila, który również prowadził północnokoreański naród, tak jak jego dziadek i pradziadek. Utrzymanie władzy w Korei Północnej i silnej pozycji przywódcy to stąpanie po cienkim lodzie. Dookoła liczna rodzina, zaufani urzędnicy i doradcy. Każdy chce zyskać uznanie i wspiąć się na piedestał północnokoreańskiego systemu. Kim Dzong Un obserwował działania ojca, był świadkiem jego ekspansji.

Nawet wódz, który w Korei Północnej postrzegany jest jaka istota ponadludzka i wieczna, kończy swój żywot. Tak było w przypadku ojca-założyciela Kim Ir Sena, Kim Dzong Ila i tak samo zakończy swoją ziemską drogę Kim Dzong Un. Póki co Kim Dzong Un ma się dobrze i działa. Czego dowodem jest likwidacja potencjalnego pretendenta do sprawowania roli przywódcy. W 2011 roku zmarł ojciec Kim Dzong Una. Po jego śmierci pojawiło się dwóch pretendentów do objęcia władzy w państwie. Kim Dzong Un widział, że jego wuj Jang Sung Thaek rośnie w siłę, będąc odpowiedzialnym za administrację Korei Północnej. Młodemu Kim Dzong Unowi zapaliła się lampka ostrzegawcza, czy wuj faktycznie może przejąć władzę? Nie czekając długo, Jang Sung Thaek został postawiony przed sądem wojskowym, w wyniku wyroku został stracony. Państwowe media okrzyknęły go zdrajcą, który miał rzekomo planować zamach stanu na krewniaka. Tym sposobem Kim Dzong Un zyskał w miarę bezpieczną legitymizację władzy w państwie. Jak jednak radzi sobie z ekonomią?

 

Ukryta gospodarka

Gospodarka Korei Północnej to obszar wciąż odkrywany. Oczywiste jest, że Korea Północna nie publikuje żadnych odczytów dostępnych światowej opinii publicznej. Izolacja gospodarki to słowa kluczowe. Jednakże Kim Dzong Un zdaje sobie sprawę, że bez ekonomii państwo nie istniałoby. Wszelkie dane ekonomiczne pozyskiwane są ze źródeł południowokoreańskich. Przygotowuje je Bank Centralny Korei Południowej. Z tych danych wiemy, że np. w 2016 roku PKB Korei Północnej wzrosło o 3,9% w porównaniu do 2015 roku. Na podstawie tych danych, Bank Korei Południowej określił najszybszy od 17 lat wzrost gospodarczy Korei Północnej, pomimo nakładanych przez ONZ sankcji. Tak było rok temu. Jednak sytuacja może być mniej ciekawa badając kondycję gospodarczą w 2017 roku, czyli okresie największej aktywności militarnej Korei Północnej, za którą idą bolesne sankcje ekonomiczne. Najlepiej rozwijającymi się sektorami według danych Banku Korei Południowej są sektor górniczy i wytwórczy. Kim Dzong Un stawia na inny sektor, który mógłby pomóc odbić się jego państwu od dna. Sektor turystyczny wciąż kuleje, dlatego Kim chce postawić na nogi północnokoreańską turystykę. Zadanie jest trudne, np. południowokoreańscy sąsiedzi nie mają w ogóle wstępu do Korei Północnej, Europejczycy mogą zwiedzać kraj tylko na wybranych trasach z miejscowym „aniołem stróżem”. Do większej ilości atrakcji mają dostęp chińscy turyści. Szacuje się, że rocznie Koreę Północną odwiedza około 200 tys. turystów. Takie dane to wciąż szczątkowe informacje. Wiemy także, że gospodarka Korei Północnej niszczona jest przez największego wroga ładu – korupcję.

 

Polityka Darów

Mówiąc o korupcji, mam na myśli wszelkie formy przekupstwa i pozyskiwania przychylności Wodza. Kim Dzong Un kontynuuje bardzo ciekawą politykę nazwijmy to zarządzania kapitałem ludzkim, a raczej jego gratyfikacji. Jego ojciec – Kim Dzong Il, wiedział jak trudno jest utrzymać w ryzach poddanych, zwłaszcza tych u swego boku. By ci czuli wdzięczność i przywiązanie do przywódcy stosuje się wobec nich tzw. politykę darów. Na czym to polega? Obywateli wybiera się według zasług dla Partii i Narodu. Wśród nich są przede wszystkim funkcjonariusze państwowi, wojskowi i zasłużone rodziny. Kim Dzong Un ma listę takich osób i w zależności do ich zasług dobierany jest dla nich prezent. Mogą być to drogie zegarki, biżuteria, wczasy, samochody, mieszkania. Eks-funkcjonariusze, którzy byli odpowiedzialni za pozyskiwanie i dystrybucję prezentów, obecnie uciekinierzy, szacują, że Kim Dzong Un wydaje na politykę darów około 600 mln dolarów. To dwa razy więcej niż Kim Dzong Il. Jeden z byłych funkcjonariuszy opowiadał o największym bumie zakupowym. Najwięcej zamówień przypadało na porę świąteczną i czas urodzin Kim Dzong Una. Wysłannicy udawali się głównie do Makau lub Wiednia z listą „zakupów”. Jak wspomina były funkcjonariusz, na liście znajdowały się najdroższe samochody i złote sztucery. Polityka darów, to kolejny powód słabości gospodarki Korei Północnej. Sprytne posunięcie zdobywania serc urzędników, sprawia, że ze skarbu państwa błyskawicznie znikają duże sumy pieniędzy.

 

Dwubiegunowa gospodarka

Być może komentarz byłego dyrektora finansów Korei Północnej może wydawać się śmiałą tezą, to jest w tym wiele prawdy, nad którą prowadzą badania międzynarodowe organizacje. Z jego badań i obserwacji, (obecnie prowadzonych w Seulu) wynika, że Korea Północna prowadzi dwie odrębne gospodarki. Pierwsza będąca podstawą dynastii – gospodarka dworska. Druga będąca trzonem życia obywateli – gospodarka ludowa. Niestety, jak łatwo można się domyślić gospodarka ludowa traci na rzecz dworskiej. Ta, która utrzymuje „dwór” Kim Dzong Una stanowi około 60% państwowej działalności gospodarczej. Gospodarka ludowa to typowy socjalistyczny system. Odgórnie ustala się plan produkcyjny i dystrybuuje się ludności niezbędne do życia dobra. Kim Dzong Il, już w latach 90. zaczął wykorzystywać finanse publiczne do podtrzymania swojej władzy, co dało początek gospodarce dworskiej. Zaburzył się w miarę bezpieczny układ gospodarki, w następstwie coraz mniej funduszy było przeznaczanych dla ludności. Kim Dzong Il zaczął wyprowadzać fundusze ze skarbca na finansowanie polityki darów i rozwoju przemysłu militarnego. To doprowadziło do klęski głodowej w latach 90. Skutki polityki gospodarczej były fatalne dla zwykłych obywateli, którzy po prostu umierali z głodu, nękani przy tym chorobami. Czy teraz jest lepiej? Problem głodu w Korei Północnej wciąż istnieje, a środki publiczne wykorzystywane są np. na budowę centrów rozrywki dla członków Partii. Kiedy partyjni i ich rodziny bawią się w lunaparkach, najniższa klasa społeczna cierpi na niedostatek podstawowych dóbr. Taka jest konsekwencja dwubiegunowej gospodarki Korei Północnej.

 

Pokój 39 – źródło zagranicznej waluty

Nie ukrywajmy won północnokoreański nie należy do silnych walut. W 2009 roku dołączył do bezwartościowych grona tych bezwartościowych. Dla utrzymania gospodarki Korea Północna potrzebuje źródła waluty zagranicznej. W tym celu stworzono tzw. tajną organizację Pokój 39. Śledztwo w sprawie funkcjonowania tego tworu na rzecz transferów walutowych z całego świata do Korei Północnej prowadził już w 2007 roku „Time”. Według dziennikarzy, tajna organizacja ma główną siedzibę w Pjongjang. A istnieje znacznie dłużej niż władza Kim Dzong Ila, bo już od lat 70. Jej zadaniem jest utrzymywanie ekonomii dworskiej. Pokój 39 miałby pełnić role nadzorcy przedsiębiorstw eksportowych. Organizacji zarzuca się nawet handel narkotykami i „pranie pieniędzy”. Dowodzą tego przedstawiciele rządu USA. Spoglądając jednak na tę „bardziej legalną” stronę, o ile o takiej możemy mówić w przypadku tej organizacji, to możemy wyróżnić jeszcze dwa rynki, które pozwalały uzyskiwać zagraniczną walutę. Rynek nuklearny i rynek złota. W ukrytym skarbcu Pokoju 39, według badań byłego funkcjonariusza, miało znajdować się 0,5 mld dolarów. Wśród walut jeny, euro i wspomniane dolary. Proces gromadzenie środków utrzymujących dwór Kim Dzong Una i jego poprzedników wyglądał następująco. Do Pjongjangu lub innego wyznaczonego miejsca przyjeżdżali kupcy. Organizowano dla nich np. pokaz broni (po którą przyjechali), następnie przechodzono do fazy negocjacji. Gdy dobito targu wystawiano sfałszowane dokumenty, w których oczywiście zamiast nazw broni, wymieniano zastępcze nazwy np. drukarki. Transport często odbywał się z chińskich portów. Kontenery wypełniano do połowy np. workami cukru, a pod nimi chowano głowice. Często przekupowano celników. Ten proceder śledziła TransArms obserwująca rynek przemytu broni. Gdy jednak ONZ od 2006 roku zaczęło nakładać na Koreę Północną sankcje ekonomiczne, pragnąć ukrócić proceder nielegalnego handlu bronią, Korea Północna znalazła inny sposób…

 

Złote Makau

Nie oszukujmy się, handel bronią trwa. Jednak rząd Korei Północnej z wykorzystaniem Pokoju 39 odkrył, że niezłym źródłem zagranicznej waluty, jest złoto. Gdzie najlepiej prowadzić interes? W Makau. Tam też przedstawiciele Pokoju 39 spotykali się z interesariuszami i dobijali targu. Za północnokoreańskie złoto płacono tylko i wyłącznie gotówką. Wspomniałam także o Makau. To tam siedzibę miał Bank Delta Asia, przez który przechodziły setki tysięcy transferów, które zasilały bezpośrednio dworską gospodarkę Korei Północnej zagraniczną walutą. Proceder ten odkryli Amerykanie i w 2005 roku nakazali zamrozić bankowi północnokoreańskie konta. Departament Stanu USA wyliczył, że nielegalne transakcje zasilały konta przywódców Korei Północnej o około miliard dolarów rocznie. Jest to więc większa kwota niż ta, którą szacował były funkcjonariusz. Makau od zawsze było punktem działalności „gospodarczej” Korei Północnej. Makau nazywane jest także„chińską stolicą hazardu”. Łatwo prowadzić tam nielegalne interesy. W sam raz więc dla działalności północnokoreańskiego Pokoju 39.

 

Korea Północna to najbardziej odizolowane państwo na świecie. Nie wiele wiemy na temat jej gospodarki. Gromadząc wiele źródeł, oglądając filmy dokumentalne i śledząc, to co udało się zbadać organizacjom międzynarodowym i Bankowi Korei Południowej, można stworzyć pewien zarys sytuacji gospodarczej. Tak jak każde państwo, w którym obywatele nie rozumieją misji przewodniej Partii, tylko siła, represje i korupcja są w stanie utrzymać do pewnego momentu państwo. Co czeka Koreę Północną? Kolejne sankcje, groźba wojny? Na to pytanie trudno odpowiedzieć.

 


Estera Włodarczyk

Absolwentka dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się stosunkami gospodarczo-politycznymi oraz ich wpływem na światową ekonomię.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk