Advertisement
  • Odbierz prezent
Stracisz cały majątek! Najpopularniejsza strategia forex

Dlaczego strategia uśrednianie pozycji stratnych niesie ze sobą tak duże zagrożenie i czemu zawdzięcza swoją popularność? Przyjrzyjmy się temu zjawisku bliżej. Uśrednianie pozycji stratnych często potocznie nazywane jest gridem i o dziwo jest bardzo popularną metodą wśród inwestorów.

Najpopularniejsza strategia Forex

Jeśli chodzi o zarządzanie kapitałem, możemy wyróżnić 3 strategie, z czego ostatnia wydaje się najpopularniejsza zwłaszcza na rynku Forex.

1.       Zarządzanie za pomocą równych pozycji

Domena funduszy inwestycyjnych i funduszy emerytalnych, które w większości krajów świata mają prawnie ustalone górne limity procentowej wartości danego instrumentu finansowego w całym portfelu – jest to zwykle maksymalnie kilka procent. Taki sposób zarządzania kapitałem jest najbardziej odpowiedni w przypadku najbardziej podstawowych instrumentów – akcji czy obligacji. W takim przypadku łatwo jest wyliczyć sumę, która powinna zostać zainwestowana w dany instrument. Zakładając, że w naszym portfelu inwestycyjnym znajduje się 10 000 zł gotówki i ustalamy górny limit wartości danego instrumentu na 5%, wiemy, że w akcje danej spółki możemy zainwestować nie więcej niż 5% kapitału, czyli 500 zł. Co bardzo istotne, w przypadku akcji czy obligacji zysk nie jest automatycznie przypisywany do konta (tak jak choćby w przypadku instrumentów rynku walutowego), a jest realizowany dopiero w przypadku zamknięcia danej inwestycji. To zdecydowanie ułatwia zarządzanie pozycją, a o tym w co zainwestować pieniądze decydujemy po zamknięciu „starej” transakcji.

Bez dwóch zdań jest to doskonały sposób zarządzania ryzykiem i dlatego, nieprzypadkowo, wybierany jest przez wszystkie fundusze inwestycyjne. Słowem kluczowym jest tutaj dywersyfikacja. Dywersyfikacja portfela, w przypadku dużych portfeli inwestycyjnych jest niezbędna. Analiza portfelowa to oddzielna kategoria wiedzy o finansach, która ma na celu szacowanie wpływu zmiany ceny konkretnych części portfela inwestycyjnego na wartość całego portfela oraz ocenę korelacji wartości instrumentów z portfela względem siebie wzajemnie. Brzmi to dość skomplikowanie i faktycznie takie jest – jest to wiedza na poziomie akademickim, wymagająca późniejszego doświadczenia w instytucjach finansowych – podobnie zresztą jak modelowanie przyszłej wartości spółek. Przeciętny inwestor jednak tej wiedzy nie potrzebuje. Wystarczy nie inwestować więcej niż kilka procent w jedną spółkę, czy typ obligacji (ile konkretnie zależy już od inwestora i zgromadzonego kapitału – im mniejszy kapitał tym więcej procent – raczej trudno byłoby podzielić portfel o wartości 5 000 zł na 20 części, ponieważ kupowanie akcji za 250 zł jest raczej bezsensowne, a z resztą prowizja domu maklerskiego szybko doprowadziłaby do utraty kapitału).

2.       Zarządzanie za pomocą ryzyka procentowego

Zarządzanie pozycjami na podstawie ryzyka procentowego zdecydowanie lepiej sprawdza się w przypadku rynku instrumentów pochodnych – transakcje i zmiany cen są bardzo szybkie, rynek bardziej nieprzewidywalny, dźwignia finansowa wyjątkowo wysoka, a brak zlecenia stop loss może doprowadzić do utraty całego kapitału znajdującego się na rachunku inwestycyjnym. Jest to najpopularniejsza metoda zarządzania kapitałem wśród inwestorów handlujących na rynku Forex i kontraktach na różnicę kursową (CFD – Contract for Diffrence).

Na czym polega zarządzanie kapitałem za pomocą ryzyka procentowego? Na tym, że zlecenie stop loss, które ustawiamy w przypadku każdej otwieranej pozycji, w razie aktywacji ma generować stratę nieprzekraczającą określonej wcześniej wartości procentowej całego kapitału znajdującego się na rachunku inwestycyjnym. Jaki ma być to procent? Najbardziej konserwatywne podejścia mówią o 1% lub mniej, najbardziej agresywne nawet o 4%. Najczęściej spotykana wartość to z kolei 2%. I taki poziom jest zwykle polecany przez inwestorów. Można jednak stosować w swojej strategii inny poziom ryzyka, dopasowany do własnego apetytu na ryzyko. Pamiętajmy jednak o tym, że im mniejszy poziom ryzyka, tym na więcej stratnych pozycji możemy sobie pozwolić.

Przykładowo otwieramy pozycję na najpopularniejszej parze walutowej, jaką jest eurodolar. Zawieramy transakcję kupna o wartości 0,1 lota czyli 10 000 euro przy dźwigni 1:00. Na naszym rachunku inwestycyjnym posiadamy 10 000 dolarów. Wartość jednego pipsa to 1 USD. Ryzykujemy 2% kapitału. 2% z 10 000 USD to 200 USD. Zlecenie stop loss ustawiamy w takim przypadku 200 pipsów poniżej ceny zawarcia transakcji. Jeżeli nasza transakcja została zawarta po cenie 1,1200, to nasz stop loss zostaje ustawiony na poziomie 1,1000. Jeżeli nasza transakcja się nie powiedzie i kurs najpopularniejszej pary walutowej EURUSD podąży w dół zamiast w górę i tym samym wartość euro spadnie o 200 pipsów, czyli dwa amerykańskie centy, nasza transakcja zostanie zamknięta ze stratą 200 dolarów. W ten sposób mimo pomyłki stracimy „zaledwie” 2% naszego kapitału i w ten sposób ograniczymy ryzyko.

W przypadku zlecenia take profit, które, w przeciwieństwie do zlecenia stop loss nie jest konieczne, ale mimo to często wykorzystywane, jest dużo łatwiej. Z reguły przyjmuje się, że zlecenie TP nie powinno być mniejsze niż dwukrotność zlecenia SL. Oznacza to, że jeżeli nasz stop loss oddalony był od poziomu zawarcia transakcji o 200 pipsów, zlecenie take profit powinno być oddalone o co najmniej 400 pipsów. I koniec filozofii.

Taki sposób zarządzania kapitałem – 2% straty kapitału w przypadku aktywacji zlecenia stop loss oraz 4% zysku w przypadku aktywacji zlecenia take profit to najpopularniejszy sposób zarządzania kapitałem wśród profesjonalistów handlujących na rynku walutowym.

3.       Handel bez kontroli i zarządzania kapitałem

Czym charakteryzuje się handel pozbawiony kontroli i niewspomagany strategią zarządzania kapitałem? Regularnymi i bolesnymi stratami. I niestety niczym więcej. Wpisuje się w to również strategia uśredniania pozycji stratnych w nadziei na „wyjście przynajmniej na zero”. Zarządzanie kapitałem to podstawa jeżeli chodzi o trading, spekulację i inwestycje. Bez tego odnoszenie sukcesów, czyli mówiąc wprost zysków, jest całkowicie niemożliwe. Tylko kwestią czasu jest w takim wypadku utrata całego zaangażowanego kapitału. Niestety duża część początkujących inwestorów całkowicie nie zdaje sobie z tego sprawy. Z tego też powodu zdecydowana większość z nich traci swój pierwszy depozyt. Oczywiście stratne pozycje zdarzać się będą zawsze, nie ważne jak dużo doświadczenia zdobędziesz. Jeżeli jednak będziesz odpowiednio zarządzał swoim kapitałem, nawet co druga stratna pozycja nie przeszkodzi Ci w osiągnięciu sukcesu na rynkach finansowych.

Na czym polega uśrednianie pozycji stratnej?

Grid to inaczej siatka zleceń zarówno BUY (pozycje długie) jak i SELL (pozycje krótkie). Jeżeli po raz trzeci decydujesz się na otwarcie pozycji długiej, przy spadającym rynku, z nadzieją, że trend się odwróci, to już zaczynasz uśredniać stratę. Chęć odkucia się i powiększania pozycji po lepszej cenie, a także tzw. akumulacja w strefie to podstawowe rodzaje uśredniania straty.

Posiadanie minimum trzech zleceń, na łącznej średnioważonej stracie, jest już niebezpieczne dla rachunku.

Oczywiście bardzo dużo zależy od tego gdzie aktualnie znajduje się cena oraz po jakich cenach zawierane były transakcje.

Rynek Forex jest rynkiem lewarowanym. To powoduje, że stosowanie strategii opartej o tzw. grid jest jeszcze bardziej niebezpieczne. Rozważmy przykład. Jeśli mamy pozycje BUY na parze GBP/USD zawierane po cenach: 1.2600 (pierwsza pozycja), 1.2400 (druga pozycja) i 1.2200 (trzecia pozycja), a aktualna cena wynosi 1.21 to właśnie mamy do czynienia z GRIDem. Średnia cena zakupu wynosi 1.24. Nasz średni wynik na pozycji to minus 300 pipsów. Tego typu piramida przynosi stratę na poziomie 900 pipsów. 

Dlaczego uśrednianie pozycji stratnej przychodzi nam tak łatwo?

Założenie tej metody jest zgodne z psychiką człowieka i bazuje na przeświadczeniu, że spadek ceny w przypadku kupowania danego waloru jest dobry, bo za każdym razem obniżam średnią cenę wejścia. Działa mechanizm promocji. Kiedy idę do sklepu i widzę pomarańcze w cenie 2 zł za 1 kg zamiast 2,50 zł to raczej się skuszę i to na więcej niż 1 kg. Jeśli obok siebie wyłożono duże i dorodne pomarańcze za 3,50 zł za kg oraz nieco mniejsze i wyraźnie ‘zmęczone’ chłodnią za 2 zł za kg, prawdopodobnie będę przebierał w tych tańszych. Nawet jeśli nie mam gwarancji ich jakości. Liczy się po prostu cena.

Uśrednianie pozycji stratnych to z punktu widzenia psychologii najłatwiejszy sposób na szybką i chwilową gratyfikację. W szczególności gdy transakcji dokonujemy na niskich interwałach. W większości przypadków nie mamy również stratnych pozycji, czyli unikamy „bólu emocjonalnego” związanego z akceptowaniem strat. Należy dodać, że największym beneficjentem takiej strategii jest broker, działający w modelu Market Maker.

Czy uśrednianie jest kategorycznie zabronione?

W długim terminie uśrednianie pozycji stratnych zawsze prowadzi do strat i często do wyzerowania konta. Tu raczej kwestią nie jest pytanie, czy dojdzie do takiej sytuacji, a raczej – kiedy to się stanie. W krótkim terminie bowiem strategia uśredniania strat (tzw. grid) może przynosić zyski a tym samym uśpić naszą czujność. Przychodzi jednak taki moment kiedy rynek nie wykonuje na tyle głębokich korekt by pozamykać na zysku nasze otwarte pozycje. W związku z tym stanowczo odradza się stosowanie tej strategii na Forex. Jedyny przypadek, o którym mowa poniżej, kiedy uśrednianie może mieć sens, to wejście w pozycję na raty, czyli podzielenie pozycji o danej wielkości np. na dwie części.

Kiedy uśrednianie pozycji ma sens?

Poniżej zamieszczono wykres z godzinowymi świecami pary walutowej EUR/USD, gdzie kolorem żółtym oznaczone są wzrosty kursów, czerwonym spadki w obrębie każdej kolejnej godziny:

Wykres 1. Wejście w pozycję w obszarze uśredniania

Wykres 1. Wejście w pozycję w obszarze uśredniania

Prześledźmy po kolei wykres poczynając od jego lewej strony.

Kurs spada dochodząc do poziomu wyczerpania, po czym nastąpiła korekta przez lekkie wzrosty. Najniższy punkt spadków utworzył poziom wsparcia, który oznaczono czerwoną poziomą linią.

Kurs ponownie zleciał i odbił się w górę od owej linii wsparcia, tworząc świecę wzrostową. Ponieważ wsparcie zadziałało, mamy istotny wzrost, przyjmijmy więc, że na zakończenie tego słupka zajmujemy pozycję długą (punkt A). Załóżmy też, że inwestor ma do dyspozycji 4 loty oraz zakłada stratę na poziomie maksymalnym 50 pips od poziomu wejścia. Zaznaczono jednocześnie poziom ucięcia ewentualnej straty czyli stop-loss dla całej pozycji.

Pierwszy lot został wydatkowany jak już wiemy na zamknięciu świecy oznaczonej jako A, trzy pozostałe są przeznaczone do uśredniania. To nic innego jak SKALOWANIE pozycji, czyli budowanie jej na raty, a więc powiększanie jej gdy kurs porusza się w przeciwną stronę do obranego przez nas kierunku, ale jeszcze przed przełamaniem stop-lossa broniącego pozycję. Okazję do tego rodzaju zabudowania pełnej pozycji mamy więc w obszarze zacieniowanym na wykresie na czerwono i oznaczonym jako „obszar uśredniania”, i tam można pozostałe 3 loty dodać do pełnej pozycji.

Jakie korzyści przynosi taka taktyka?

Pod względem psychologicznym/emocjonalnym dodaje pewności siebie. Po pierwsze dlatego, że mamy większą kontrolę nad pozycją. Po drugie – nie rzucamy do gry wszystkich środków od razu ponieważ wybicie w wielu przypadkach jest fałszywe lub zbyt słabe, czekamy czy rynek się do niego przekona.

W sensie matematycznym – zyskujemy na cenie ponieważ w ogólnym rozrachunku wydatkujemy mniej pieniędzy na zbudowanie pełnej pozycji. To z jednej strony generuje wyższy zysk przy pomyślnym rozwoju dalszej sytuacji, z drugiej – przy zrealizowaniu się stop lossa tracimy w sumie mniej. Zakładając oczywiście wariant, w którym ów stop-loss początkowy broni jednocześnie całej zbudowanej potem pozycji.

W sensie strategicznym pozycja wielostopniowa pomaga lepiej rozgrywać transakcję, tworzyć nowe warianty – choćby przez skalowanie odwrotne (ang. scaling out) czyli zamykanie jej na raty na różnych poziomach.

Przypomnę – to jest wariant pełnej lecz ratalnej budowy pozycji, nie dodajemy do niej żadnych nadprogramowych wielkości kapitału, choć można by to ostatnie zrobić kalkulując sumaryczne ryzyko wg stop lossa. Być może wystarczyłoby wówczas na zakup 5 lotów zamiast 4, nadal pozostając w limicie zakładanej, maksymalnej straty.

Istnieją jednak efekty niepożądane, które mnie samego odstręczają od tego rodzaju taktyki, a skłaniając do czegoś przeciwnego czyli piramidowania, a więc budowania pełnej pozycji na raty tylko wówczas gdy kurs porusza się w zakładanym od początku kierunku (obszar piramidowania zaznaczam niebieskim cieniem na wykresie). Dlaczego?

Oto bowiem niejednokrotnie zdarza się, że pierwsze wybicie okazuje się prawdziwe i dynamiczne, a kurs już nie schodzi poniżej poziomu owego pierwszego wejścia. Wówczas osiągamy zyski posiadając jedynie 1/5 zakładanego zaangażowania, podczas gdy tracimy (stop loss) niemal zawsze na pełnej pozycji 5–cio lotowej. To spora asymetria pomiędzy zyskiem a ryzykiem. W przypadku piramidowania albo pokaźne zyski zawsze osiągamy pełną pozycją, albo zajmiemy tylko jej część ponieważ kurs zawraca w przeciwną stronę i tracimy na stopie na mniejszej pozycji. To jednak trudniejsze psychologicznie.

Spójrzmy jeszcze na modyfikację sposobu skalowania pozycji za pomocą uśredniania.

Wyżej pokazywaliśmy jak można tego dokonać w sposób najprostszy w oparciu o jeden, wspólny stop-loss dla wszystkich składowych pełnej pozycji. Istnieje wiele innych wariantów skalowania, tym razem pokażę opcję wielostopową, która również pozwala zbudować na raty pozycję bez powiększania założonego na początku ryzyka. Prześledźmy to ponownie na zmodyfikowanym wykresie, użytym poprzednio (czerwone świece oznaczają spadki, żółte – wzrosty):

Wykres 2. Przykład skalowania pozycji za pomocą uśredniania

Wykres 2. Przykład skalowania pozycji za pomocą uśredniania

Zaczynamy analizę wykresu poczynając od jego lewej strony.

Kurs EUR/USD spadając doszedł do poziomu wyczerpania, po czym nadeszła korekta, windując cenę w górę. Najniższy punkt tych początkowych spadków utworzył poziom wsparcia, opisany i oznaczony na powyższym wykresie czarną, poziomą linią.

Kurs ponownie lekko spadł i odbił się w górę od owej linii wsparcia tworząc świecę wzrostową. Wejścia na pozycję oparte są w tych analizach o wsparcia/opory,  a ponieważ wsparcie w tym miejscu zadziałało i mamy istotny wzrost, przyjmijmy więc, że na zakończenie tej świecy zajmujemy pozycję długą (punkt A). Załóżmy też, że inwestor ma do dyspozycji 5 lotów oraz zakłada stratę na pozycji na maksimum 50 pips od każdego poziomu wejścia (poziom tego pierwszego opisałem i zaznaczyłem czarną, poziomą linią na wykresie).

Pierwszy lot został wydatkowany jak już wiemy na zamknięciu słupka oznaczonego jako A, cztery pozostałe są przeznaczone do uśredniania (skalowania pozycji) czyli budowania jej na raty, a więc powiększanie jej gdy kurs porusza się w przeciwną stronę do obranego kierunku, ale jeszcze przed przełamaniem stop-lossa broniącego pozycję. Okazje do tego rodzaju zabudowania całkowitej pozycji mamy więc w obszarze zacieniowanym na wykresie na czerwono oraz oznaczonym jako „obszar uśredniania”, i tam można pozostałe 4 loty dodać do pełnej puli zaangażowania.

Kolejne cztery części całej pozycji zostało dodanych na słupkach oznaczonych kolejno B,C,D,E , a kurs zajęcia pozycji obrazuje każdorazowo czarny marker. To jedynie propozycje przykładowe i hipotetyczne, zależące tak naprawdę od rozwoju sytuacji w czasie rzeczywistym.

Pora na stop loss czyli poziom ucięcia ewentualnej straty (linie czerwone). Tym razem zamiast jednego stop-lossa broniącego całej pozycji zbudowanej z pięciu rat, mamy osobny stop-loss broniący każdej odrębnej części. W każdym przypadku oddalone są one o 50 pips od kolejnych wejść i na rysunku zaznaczono je literami odpowiadającymi tym, które użyłem dla kolejnych słupków. Tak więc stop-loss A broni pozycji zajętej na słupku A, stop-loss B broni pozycji ze słupka B i tak dalej.

Różnica w stosunku do wariantu z poprzedniego wpisu jest taka, że obecnie spadek kursu musi być dużo głębszy, tak by wszystkie stop-lossy zostały odpalone i strata zrealizowana. Zdarza się bowiem, że nawet przypadkowe zlecenie może wyczyścić zlecenia ustawione w pobliżu newralgicznych poziomów maksimum i minimum danej fali trendu, a potem kurs zawraca. W tym przypadku być może tylko stopy A i B zostałyby naruszone, a reszta pozostałaby bez zmian.

Ale nawet gdyby stopy A i B zostały przebite a kurs ponownie ruszył w górę, to obie zamknięte pozycje mogą zostać odnowione w obszarze uśredniania. Dotychczasowe wsparcie bowiem nadal się broni, jedynie tymczasowo zostało przebite, stąd wniosek, że ma istotny charakter. Wszystko zależy od personalnego nastawienia do skuteczności danej metody decyzyjnej, kreatywności i ruchów rynku.

Dodajmy jeszcze tzw. opcję hybrydową, która łączy metodę uśredniania z piramidowaniem. Nigdy nie wiemy w którą stronę kurs podąży więc ustawiamy się z kolejnymi ratami tam gdzie rynek postanowi się ruszyć. Jeśli spadnie to ratę drugą i trzecią z całej pozycji można dodać w obszarze uśredniania, a potem zaczekać i dwie kolejne w obszarze piramidowania. Ważne są w tym wszystkim przede wszystkim stopy czyli taka kontrola ryzyka by nie przekraczało ono naszych założeń początkowych i możliwości kapitałowych.

Jak można uśredniać pozycje?

Rodzaje piramid można wyszczególnić wg dwóch głównych kryteriów – ze względu na:

  1. kierunek,
  2. wolumen.

Kierunek

Stosowanie piramid ma sens tylko i wyłącznie w trendzie, niezależnie od tego czy dobrze go przewidzimy, bo to już definiuje nasza koncepcja. W związku z tym ze względu na kierunek podział składa się na:

  • zgodne z trendem,
  • przeciw trendowi.

Oczywiście chodzi o sytuację w której zaczynamy budować kolejne schodki – możemy dokładać następne pozycje w momencie, gdy kurs zmienia się w kierunku zgodnym z naszymi oczekiwaniami, lub nie. Handel zgodny z trendem jest o wiele bardziej racjonalny ponieważ zmierzamy do optymalizacji zysku z danego ruchu powiększając całkowity profit.

Natomiast, gdy decydujemy się dokładać kolejne pozycje w sytuacji, gdy kurs się cofa to ryzyko wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do potencjalnego zysku. Można wręcz powiedzieć, że optymalizujemy możliwość straty w celu szybkiego wyjścia na plus przy korekcie.

Wolumen

W drugim kryterium można wyszczególnić trzy rodzaje piramid ze względu na wolumen transakcyjny. Są to piramidy:

  • malejące,
  • stałe,
  • rosnące.

Piramidowanie malejące zakłada, że z każdą kolejną pozycją wolumen jest obniżany o założony poziom lub wartość procentową np. o 25% lub 50% w stosunku do poprzedniej transakcji. Na przykład przy założeniu 50% jeśli pierwsza otwarta pozycja opiewała na 2.00 loty to druga ma wartość 1.00 lota, trzecia 0.50 lota, czwarta 0.25 lota i tak dalej.

Przy piramidowaniu stałym wolumen nie jest różnicowany. Jeśli zaczynamy handlować np. 1.00 lotem to każda kolejna pozycja ma taki sam wolumen.

Piramidowanie rosnące jest odwrotnością odmiany malejącej. Oznacza to, że z każdą kolejną transakcją wolumen jest zwiększany o daną wartość. Przy założeniu 50% jeśli pierwsza pozycja ma wartość 0.50 lota to druga opiewa na 0.75 lota, trzecia na 1.50 lota, czwarta na 3.00 loty.

Patrząc na piramidy przez pryzmat ryzyka zdecydowanie najbardziej niebezpieczny dla naszego rachunku jest ten trzeci rodzaj. Premią za ryzyko jest oczywiście niewspółmiernie większy zysk w przypadku powodzenia. Jest tak, ponieważ nie dość, że zwiększamy nasze zaangażowanie na rynku to dodatkowo dzieje się to w skali geometrycznej.

Praktyczne przykłady uśredniania pozycji?

Przykład uśredniania strat:

Przykład uśredniania strat

Przez wielu traderów koncepcja ta jest krytykowana z powodu zbyt dużego ryzyka. Zamiast przyznać się do błędu i zaakceptować stratę, łudzimy się, że rynek się odwróci, a my zarobimy jeszcze więcej. W konsekwencji zwykle realizujemy dużo większą stratę niż pierwotnie założyliśmy.

Są jednak sytuacje, które mogą uzasadniać tego typu uśrednianie. Jeżeli chcemy kupić na korekcie w trendzie wzrostowym (jak na powyższym przykładzie) i zakładamy, że rynek może jeszcze zejść trochę niżej warto rozważyć podział pozycji np. na 3 części gdzie: pierwsza będzie najmniejsza (odległość do SL 150 pipsów), kolejna większa (odległość do SL 100 pipsów), a ostatnia największa (odległość od SL 50 pipsów). W takim scenariuszu ryzykujemy tyle samo, co w przypadku gdybyśmy otworzyli pierwszą pozycję z pełnym wolumenem. Jakie są plusy i minusy takiego scenariusza?

Plusy:

Jeżeli rynek faktycznie zawróci i aktywuje nasze zlecenia oczekujące zysk będzie znacznie większy. Niejednokrotnie może się zdarzyć, że ostatnie zlecenie oczekujące zostanie aktywowane na samym dołku czy szczycie i zmaksymalizuje nasz zysk.

Minusy:

Jeżeli rynek od razu podąży w naszym kierunku zainkasujemy mniejszy zysk, niż gdybyśmy od razu otworzyli pełną pozycję (proporcja SL:TP się nie zmieni).

Notowania: DAX

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/XETR:DAX/

Michał Kalista

Z rynkami finansowymi związany od 2007 roku; Od początku zorientowany na analizę techniczną, obecnie z uwzględnieniem fundamentów, danych makro oraz psychologii. W analizie opiera się na Price Action, formacjach cenowych oraz geometrii rynku. Prywatnie pasjonat gitary klasycznej i pieszych wędrówek po Beskidzie Niskim i Bieszczadach.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk