• Sklep
  • Odbierz prezent
Śmierć i podatki, czyli jak zarobić na polisach na życie

Spekulanci lubią zmienność oraz dźwignię finansową. Stąd jeszcze nie tak dawno to rynek Forex w Polsce spijał śmietankę i gromadził zainteresowanych szybkim i dużym zyskiem. Jednak statystyki mówiły co innego – tylko niewielu udawało się zarabiać. Zbyt duże pozycje zajmowane dzięki użyciu potężnej dźwigni finansowej owocowały niemałymi zyskami, ale częściej stratami. Ograniczono więc dźwignię, a kapitał spekulacyjny przesunął się w stronę kryptowalut. Ostatnio zmienności nie brakuje także na warszawskiej giełdzie, ale akurat cieszyć się z niej mogą głównie ci, którzy grali „na krótko”, czyli obstawiali spadki indeksów, lub też spekulanci.

Co ma natomiast począć inwestor, któremu zależy na długoterminowym horyzoncie inwestycji oraz możliwie niskiej zmienności? Nie ma wyraźnego trendu na indeksie WIG, małe spółki nie mogą podnieść się po zeszłorocznych kłopotach funduszy inwestujących właśnie w mniejsze podmioty, a z kolei w WIG20 jest widoczny czynnik ryzyka politycznego. W tym roku stopa zwrotu YTD wynosi -7,5%, podczas gdy stopa zwrotu z indeksu S&P500 wynosi prawie 16%. Nawet niemiecki DAX wzrósł o 10%, chociaż niemiecka gospodarka stoi na skraju recesji, w porównaniu do wzrostu PKB w Polsce znacznie powyżej 4%. Wzrostu gospodarczego w naszym kraju nie ma co kwestionować, ale faktem jest, że inwestorzy niewiele na nim korzystają. Każdy kij ma bowiem dwa końce. Z jednej strony ludzie więcej zarabiają oraz dostają więcej benefitów socjalnych, z drugiej spółki muszą liczyć się z wyższymi kosztami pracy czy energii. W efekcie wiele branż, np. z szeroko rozumianego przemysłu, boryka się ze spadkiem zysków, a w dłuższej perspektywie to maksymalizacja zysków i dywidend przyczynia się do wzrostu cen akcji.

Indeks WIG w okresie ostatnich 12 miesięcy. Źródło: BloombergW związku z powyższymi problemami, warto zastanowić się nad innymi formami inwestowania, które będą bardziej adresować potrzeby ludzi chcących inwestycyjnie, a nie spekulacyjnie podchodzić do tematu lokowania wolnych środków. Skupić się można na inwestycjach w aktywa finansowe, tyle tylko, że bardziej niezależne od globalnej koniunktury na rynkach czy nawet od twardych danych z gospodarek. Jednocześnie aktywa takie muszą spełniać kryterium płynności – dobrze, aby wybrany rynek był już rozwinięty i działało na nim sporo sprawdzonych podmiotów. Innymi słowy – aby historia stóp zwrotu była już znacząca. Innym kryterium jest stabilność rynku, na jakim będziemy inwestować – stopa zwrotu z aktywów argentyńskich pewnie może być potężna, idąca w dziesiątki procent, ale jak pokazał ostatni wynik wyborów prezydenckich – niespodziewane rozstrzygnięcia mogą prowadzić do równie potężnych i nagłych przecen. Chcąc uniknąć takiego ryzyka lepsze (bo bezpieczniejsze) jest lokowanie kapitału na rynkach rozwiniętych.

Bazując na powyższych kryteriach i pamiętając o minimalnym skorelowaniu poszukiwanej inwestycji z tradycyjnymi formami, warto spojrzeć w stronę rynku pracujących amerykańskich polis na życie, tzw. life settlements (USA są największym rynkiem ubezpieczeniowym na świecie – w 2017 r. suma zebranych składek na ubezpieczenia na życie wyniosła 137 mld USD, a suma wypłaconych kwot z tytułu śmierci ubezpieczonego wyniosła 75 mld USD). Mówimy tutaj o bezterminowych (czyli faktycznie trwających do końca życia ubezpieczonego, niezależnie od tego ile ono będzie trwać) polisach na życie. Takich rozwiązań nie znajdziemy w Polsce, czy też w innych krajach UE, które polegają na tym, że znana jest wartość wypłaty świadczenia z tej polisy, ale następuje ona dopiero w momencie wystąpienia zdarzenia ubezpieczeniowego, czyli w tym przypadku śmierci ubezpieczonego. Jest to produkt bardzo popularny wśród amerykańskich obywateli, szczególnie, że często taka polisa na życie jest finansowana przez pracodawcę jako dodatkowy bonus dla pracowników wyższego szczebla. Jednak w momencie przejścia takiej osoby na emeryturę obowiązek opłacania składek ubezpieczenia spada na tę osobę ubezpieczoną. W wielu przypadkach wysokość tych comiesięcznych zobowiązań jest na tyle duża, że duża część Amerykanów rezygnuje z opłacania sobie tych składek (rocznie upada ok. 500.000 takich polis).

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Łukasz Rozbicki

Doradca Inwestycyjny, MM Prime tfi s.a. Doświadczony specjalista zajmujący się rynkiem kapitałowym, posiadacz licencji Doradcy Inwestycyjnego od 2011 r., zatrudniony w MM Prime tfi od 2014 r. Interesuje się zagadnieniami związanymi z psychologią inwestowania, ekonomią behawioralną, a także poszukiwaniem alternatywnych form inwestowania.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk