• Odbierz prezent
Skąd tak naprawdę wzięła się bieżąca inflacja? Ekonomiści mBanku postanowili to sprawdzić! Ich konkluzje mogą Cię troszkę zaskoczyć
fot. freepik.com

Jest wiele teorii, które odpowiadają na pytanie, skąd wzięła się bieżąca inflacja. Mamy z nimi jeden problem: żadna nie wydaje się z gruntu fałszywa. Bieżącą dynamikę cen kształtuje cała masa procesów. Od pewnego czasu zbieramy sobie (nowocześnie, na szklanej ścianie w biurze) czynniki odpowiadające za obecny poziom inflacji. Okazało się, że ktoś nas wyręczył. I to w bardzo uporządkowany sposób. Postanowiliśmy się tym podzielić.

W nasze ręce wpadło ostatnio ​to (kliknięcie na okładkę ściąga PDFa, wszystkie wklejone rysunki pochodzą z tego opracowania):

Skąd wzięła się inflacja? Dominujące narracje gospodarcze - 1

Choć cel autorów był inny (być może jeszcze pochylimy się nad nim - na pewno powinni go do serca wziąć policy-makerswszelkiej maści) potraktowaliśmy ten artykuł jako okazję do uporządkowania tego, co wiemy o bieżących szokach w gospodarce. Autorzy uporządkowują te szoki w ramach narracji/opowieści i korzystając diagramów przyczynowo- skutkowych przepytują ekspertów (ciekawostka: w ramach analizy ex post, nie znaleziono w odpowiedziach ekspertów żadnych "bzdur" - kamień z serca), konsumentów oraz analizują prasę. My skupiliśmy się na odpowiedziach ekspertów, choć w zasadzie wszystkie odpowiedzi definiują bieżące szoki tak samo. Różnią się preferowanymi schematami przyczynowości i wagą przypisywaną poszczególnym szokom. Popatrzmy na przykładowy diagram.

Skąd wzięła się inflacja? Dominujące narracje gospodarcze - 2

Kolor ma znaczenie: czerwony (czynnik podażowy), niebieski (czynnik popytowy), zielony (inny). Strzałki wyznaczają kierunek relacji przyczynowo skutkowej. Tak można obrazować relacje przyczynowo-skutkowe w ramach jednej odpowiedzi.

 

Można też skonstruować świat "sumy" odpowiedzi, przefiltrowany częstością odpowiedzi/wariantów

Na pierwszy rzut oka jest nieco bardziej skomplikowany. Po pierwsze jednak, kolor nadal ma znaczenie: czerwony (czynnik podażowy), niebieski (czynnik popytowy), zielony (inny). Wielkość kropki zależna jest od częstości jej cytowania w odpowiedziach. Po drugie, na diagramie zsumowanym nadal znajdują się strzałki (w tym sumowaniu zwrot strzałki czasem ginie i wygląda jak linia, jednak trzeba pamiętać, że strzałki zawsze biegną od lewej do prawej, nawet jeśli czasem robią to "z góry" lub "z dołu" obrazując kierunek relacji przyczynowo-skutkowej), a im grubsza strzałka tym częściej dana relacja pojawiała się w odpowiedziach. Historie opowiadane przez ekspertów przeplatają się, a wartością dodaną - przynajmniej w naszym odczuciu - jest zebranie czynników odpowiedzialnych za inflację w jednym miejscu. To właśnie je będziemy głównie opisywać.

Skąd wzięła się inflacja? Dominujące narracje gospodarcze - 3

Dygresja: Uważny czytelnik zauważy, że historie o gospodarce opowiadane przez gospodarstwa domowe nieco się różnią. Na pierwszy rzut oka ich "suma" jest bardzo podobna do tej złożonej z odpowiedzi ekspertów. Tylko jednak na pierwszy rzut oka. Nie-eksperci eksponują jednak głównie czynniki podażowe. Jeśli już mówią o popycie, to głównie w kontekście wydatków rządowych. Podobnie wśród czynników innych/dodatkowych, lubią historie związane z błędnymi działaniami rządu (złe zarządzanie kryzysem) lub chciwość firm. Co ciekawe, spłycenie narracji konsumentów nie jest związane z odbiorem medialnym, gdyż średnio rzecz ujmując narracje widoczne w prasie są dużo bardziej zbliżone do tych formułowanych przez ekspertów niż tych charakterystycznych dla gospodarstw domowych (tego na rysunku nie ma, ale jest ważną częścią artykułu, którą się nie zajmujemy).

Skąd wzięła się inflacja? Dominujące narracje gospodarcze - 4

No dobrze, jakie są więc "wszystkie" przyczyny bieżącej inflacji?

Punktem wyjścia, pra-przyczyną,​ jest pandemia, która na diagramie zaznaczona jest jako zielono, a więc służy za czynnik "dodatkowy". To dobra klasyfikacja, bo pandemia wprowadziła do gry nowe czynniki: bezprecedensowe (w ostatniej historii) zagrożenie zdrowotne oraz bezprecedensową interwencję rządu w stosunki społeczne (i to na dużą skalę). Część ekspertów wskazuje więc, że sama interwencja (lub błędne zarządzanie gospodarką w tym czasie) było pra-przyczyną bieżących problemów inflacyjnych. Poszukajmy jednak dalej.

 

W trakcie pandemii jednocześnie przesunął się i popyt i podaż

Z uwagi na środki dostępne w przypadku polityki pieniężnej i rządowej, prowadzone działania osłonowe koncentrowały się przede wszystkim na stymulowaniu (podtrzymaniu) popytu*. Należy przy tym pamiętać, że skala niezbędnej pomocy była na zasadzie ex antetrudna do skwantyfikowania, a bezwładność procesu monetarnego i fiskalnego dopuszczała w 2020 roku tylko niewielką możliwość poprawek "w praniu", przynajmniej na początkowym etapie. Stąd też ważne miejsce wśród przyczyn inflacji po stronie popytowej zajmuje silnie stymulacyjna polityka pieniężna i fiskalna (alternatywą była być może głębsza recesja, być może nie). Wśród przyczyn popytowych wymienia się również odłożony popyt związany z ponownym otwarciem gospodarki i chęcią powrotu do normalności (optymizm względem przyszłości, wyższe dochody napędzane polityką fiskalną, nowe możliwości konsumpcji dóbr, szok preferencji, który ujawnił się jako nieodparta chęć zakupu wszelkiej maści dóbr), który skoncentrował się na popycie na dobra trwałe (nowy styl życia, ciągle obecne ograniczenia lub samoograniczenia w konsumpcji usług). Z uproszczeniem można zauważyć, że doszło do gwałtownego przesunięcia krzywej zagregowanego popytu. W całej gospodarce zagregowany popyt za szybko przekroczył poprzednie poziomy, ale w poszczególnych sektorach skala nierównowag była jeszcze większa (skok w dobrach konsumpcyjnych trwałych, słabość w usługach), a czynniki produkcji niemobilne.

* Programy odbudowy, szeroko reklamowane przez rządy na całym globie też są krótkoterminowo ZAWSZE programami popytowymi, bez względu na to jak bardzo podażowe są w swym założeniu (zmiana potencjału gospodarki przychodzi zawsze później niż zmiana popytu, które ten potencjał buduje).

 

Czynniki podażowe składają się naszym zdaniem z większej liczby subtelności

Pandemia spowodowała natychmiastowe wyłączenie produkcji wielu firm. Część upadła, choć działania osłonowe znacząco zmniejszyły skalę tego zjawiska. Ponowne otwarcie gospodarki uwidoczniło jednak, że nie da się w gospodarce po prostu wciskać guzika START i STOP. Ponowny START spowodował, że łańcuchy wartości wymagały poskładania od nowa, co było niemożliwe w krótkim czasie. Poza tym gospodarka musiała obsłużyć odłożony popyt, bieżący popyt i jeszcze popyt szokowo poukładany inaczej w różnych sektorach. Znakiem rozpoznawczym zerwanych łańcuchów dostaw były zalegające w portach kontenery i szybujące w górę ceny ich transportu, braki surowców i materiałów. Na to wszystko nałożył się problem z pracownikami, którzy inaczej poukładali sobie życie, a w niektórych przypadkach byli zniechęceni przez nowe, hojne programy pomocowe lub wstrzymywali się z powrotem na rynek pracy w obawie o zdrowie. Kolejną warstwą problemów podażowych była ograniczona dostępność nośników energii* (strukturalny problem zmniejszenia inwestycji w poszukiwanie i wydobycie węglowodorów został wzmocniony przez rosyjską inwazję na Ukrainę oraz sankcje). Obstawiamy, że kolejną odsłoną problemów podażowych będzie wyssanie zasobów cywilnych na potrzeby produkcji uzbrojenia. Kierunek działań widać we wzmożonych wydatkach wojskowych. Problem podażowy polegał na przesunięciu krzywej zagregowanej podaży oraz (prawdopodobnie) jej wystromieniu (małe przesunięcie produkcji, duża zmiana ceny). Jeszcze daleko do normalności.

* Gwoli ścisłości należałoby tutaj też dodać ceny żywności, które w pewnych krajach zamienią się w problem dostępności żywności w ogóle. Być może nie jest to oczywiste, ale wydaje się nam, że problem podażowy z żywnością w dużej części świata będzie ewoluował jako problem popytowy (dobra przemysłowe, wyższego rzędu) dla innej części świata, w tym dla Polski. Podobnie działać będzie kryzys energetyczny.

Wśród pomniejszych czynników dodatkowych, w narracji dotyczącej przyszłej inflacji znajdują się też oczekiwania inflacyjne, efekty bazowe, dług rządowy (nadmierny), czy "pazerność" firm. Nie są to czynniki występujące często. Najciekawszy jest naszym zdaniem wątek oczekiwań inflacyjnych, gdyż można go połączyć też z - przemilczanym do tej pory - wątkiem gromadzenia zapasów i kosztów. Przesunięcie oczekiwań inflacyjnych w górę zmniejszyło atrakcyjność bieżącej konsumpcji (gromadzenia zapasów) i uruchomiło dodatkową pętlę zwiększającą bieżący, zagregowany popyt i obciążającą łańcuch dostaw (tu ponownie do użycia weszło określenie bullwhip effect, które polega na tym, że drobne zakłócenia na końcowym odcinku łańcucha wartości powodują coraz większe zakłócenia w jego początkowych fazach).

Narracje oczywiście nieznacznie zmieniają się w czasie, choć raczej należałoby stwierdzić, że z przytupem wchodzą nowe, zaś stare nieco tylko się cofają.

Skąd wzięła się inflacja? Dominujące narracje gospodarcze - 5

 

Zmienia się, naszym zdaniem, również natężenie poszczególnych czynników

Rozpoczęło się równoważenie polityki fiskalnej (nie dotyczy na razie Polski, ale zapowiedzi wydają się zakręcać w tym kierunku) oraz polityki pieniężnej. Spada skala przyrostu nowego popytu w gospodarce (rynki kredytowe). Kończy się również hypena dobra trwałe i obserwuje się przejście wydatków w kierunku usług (pytanie: jak długo w poszczególnych krajach ta zmiana potrwa, zanim utonie w gorszych nastrojach konsumpcyjnych i obniżeniu dochodów). Wyższe płace sprzyjają zwiększeniu aktywności zawodowej i rynek pracy powoli się równoważy (pytanie: czy bieżący poziom wakatów poprawnie diagnozuje popyt na pracę, czy to raczej lusterko wsteczne). Firmy powoli rozładowują zaległości produkcyjne, ceny kontenerów spadają. Utrzymują się jednak wysokie ceny energii (i pewnie będą jeszcze wyższe, cały czas myślimy o tym, że Europa będzie musiała nośniki energii w kolejnym sezonie w ten czy inny sposób racjonować) oraz (prawdopodobnie) oczekiwania inflacyjne. Z badań ankietowych można się jednak dowiedzieć się, że firmy nie są już tak skore do gromadzenia zapasów (być może to symptom pewnej stabilizacji oczekiwań inflacyjnych, być może rozładowania napięć w dostawach, być może samych kosztów, którym ciężko sprostać przy większych ograniczeniach kredytowych - być może każdy czynnik ma znaczenie).

 

Z narracji ożywienia powoli przechodzimy w spowolnieniową/recesyjną i zastanawiamy się, czy obniży to inflację i jak bardzo zmieni plany decydentów gospodarczych. Ten ostatni wątek ma zasadnicze znaczenie przede wszystkim dla Polski. Z jednej strony dla polityki pieniężnej (czy nadal w RPP będą "same jastrzębie", czy w pewnym momencie wyższa inflacja będzie akceptowana, ale niższy wzrost nie). Z drugiej strony dla polityki fiskalnej. Jeśli zarówno polityka pieniężna i fiskalna zabiorą się za łagodzenie spowolnienia (na razie w tym kierunku działa tylko polityka fiskalna), gospodarka może się nie zrównoważyć, albo zrównoważy się później i wyższym kosztem (wyższe stopy, wyższa inflacja, słabszy kurs walutowy). Nasze prognozy na razie bez zmian: 4,8% wzrostu PKB w tym roku, kolejny rok 0,7%.


Ekonomiści mBanku

mBank od lat jest synonimem innowacyjnych rozwiązań w bankowości. Byliśmy pierwszym w pełni internetowym bankiem w Polsce, a dziś wyznaczamy kierunek rozwoju bankowości mobilnej i online. Jesteśmy jedną z najsilniejszych i najszybciej rozwijających się marek finansowych w Polsce, od 1992 roku notowaną na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Autora możesz obserwować na LINKEDIN FACEBOOK TWITTER

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk