• Odbierz prezent
Ropa naftowa: ten rok przejdzie do historii

Jeszcze zanim zakończył się pierwszy kwartał bieżącego roku, stało się jasne, że rok 2020 na rynku ropy naftowej będzie wyjątkowy. Ten okres zapisze się w kartach historii jako czas pandemii Covid-19, która doprowadziła do gwałtownego spadku popytu na ropę naftową i wymusiła na producentach ropy interwencję na ogromną skalę.

Ceny ropy naftowej spadały już od początku bieżącego roku. Jeszcze na początku stycznia notowania amerykańskiej ropy gatunku WTI przekraczały 60 USD za baryłkę, a ceny europejskiej ropy Brent sięgały 70 USD za baryłkę. Dwa miesiące później ceny obu rodzajów ropy naftowej wynosiły odpowiednio około 40 USD i 50 USD za baryłkę. Prawdziwy negatywny przełom przyniosła sesja 6 marca, kiedy to nastąpiło fiasko porozumienia handlowego OPEC+, zaś w późniejszych tygodniach notowania ropy osuwały się coraz niżej, by pod koniec kwietnia zniżkować do rejonu odpowiednio 10 i 20 USD za baryłkę.

20 kwietnia 2020 roku świat obiegła wiadomość o wydarzeniu bez precedensu: notowania ropy naftowej spadły poniżej zera. Ujemne ceny “czarnego złota” rozpaliły wyobraźnię inwestorów i konsumentów oraz dotarły na pierwsze strony gazet.

Jak to się stało, że ceny ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych spadły niemalże do minus 40 USD za baryłkę? Tłumaczy to mechanizm działania kontraktów terminowych, który zadziałał w obliczu kluczowego i wyjątkowego czynnika – pandemii.

Ostatni dzień handlu majowymi kontraktami na ropę naftową WTI był dla ich posiadaczy ostatnią szansą na rozliczenie pieniężne i uniknięcie konieczności dostarczenia surowca w formie fizycznej do magazynu w Cushing w stanie Oklahoma. Główny problem polegał na tym, że magazyny w Cushing w drugiej połowie kwietnia były już przepełnione, więc inwestorzy chcieli pozbyć się kontraktów terminowych za wszelką cenę, nawet jeśli mieliby do tego dopłacić.

Co więcej, trudno było rzetelnie oszacować, kiedy ta sytuacja mogłaby się zmienić. W tym czasie koronawirus szalał na świecie w najlepsze, restrykcje związane z pandemią doprowadziły do ogromnego spadku popytu na paliwa, a producenci ropy naftowej dopiero zaczynali wprowadzać głębokie cięcia wydobycia tego surowca.

Warto jednak wspomnieć, że zejście notowań ropy naftowej do ujemnych poziomów miało miejsce tylko w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem w pozostałych rejonach świata sytuacja związana z magazynowaniem ropy naftowej była mniej napięta, więc ceny surowca – mimo że nadal pozostawały pod wyraźną presją podaży – nie znalazły się na minusowych poziomach.

Pierwsza połowa bieżącego roku uwypukliła różnice pomiędzy sposobem funkcjonowania branży naftowej w Ameryce Północnej a sektorem tym w wielu pozostałych krajach świata. Amerykanie i Kanadyjczycy zaufali niewidzialnej ręce rynku – gdy notowania ropy naftowej zaczęły gwałtownie spadać, tamtejsze prywatne spółki wydobywające i przetwarzające ropę naftową znalazły się w dramatycznej sytuacji i były zmuszone do cięć kosztów. Rozwijająca się w ostatnich latach w tej części świata branża łupkowa nagle zaczęła się równie szybko zwijać, zmniejszając liczbę punktów wydobycia, ograniczając produkcję i zwalniając pracowników. Mimo że pojawiły się nieśmiałe próby państwowej i stanowej interwencji na amerykańskim rynku ropy naftowej, to zakończyły się one fiaskiem.

Zupełnie innym torem poszły państwa kartelu OPEC, jak również kilka sprzymierzonych z nimi państw spoza kartelu, w tym Rosja (łącznie znanych jako OPEC+). O ile na początku marca upadło poprzednie porozumienie naftowe, narzucające na te kraje solidarne cięcia produkcji, to już kilka tygodni później stało się oczywiste, że nowy dokument tego typu musi zostać ustanowiony jak najprędzej, aby zapobiec dalszej panicznej wyprzedaży ropy naftowej. Technicznie było to proste ze względu na fakt, że w krajach tych sektor naftowy pozostaje w państwowych rękach.

Jeszcze w kwietniu kraje OPEC+ podpisały bezprecedensowe porozumienie naftowe, w którym zobowiązywały się one do łącznego cięcia wydobycia ropy na poziomie 9,7 mln baryłek dziennie, co oznaczało niemal 10% globalnej produkcji. Te rekordowe cięcie wydobycia ropy naftowej miało pozostawać w mocy w maju i czerwcu, jednak przedłużono je do końca lipca. Niemniej, nawet jeśli okres jego obowiązywania minie, nie będzie to oznaczało automatycznego powrotu wydobycia ropy naftowej w krajach OPEC+ do „normalności”, czyli czasów sprzed pandemii. Cięcia OPEC+ w nieco mniejszym zakresie mają utrzymać się aż do 2022 r., a przynajmniej takie założenia są zachowane w porozumieniu naftowym obecnie.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Dorota Sierakowska

Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w DM BOŚ (zdobywczyni nagrody FxCuffs 2017 w kategorii Analityk Roku), wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu Trend. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk