• Odbierz prezent
Ropa naftowa, czyli drożyzna na stacjach benzynowych! Jak będzie wyglądała końcówka bieżącego roku na rynku czarnego złota? - ekspert komentuje

To pytanie zadaje sobie teraz wielu inwestorów, zwłaszcza że sytuacja na rynku tego surowca zmienia się jak w kalejdoskopie. Po wielu miesiącach nieprzerwanych zwyżek, obecnie ceny ropy naftowej na nowo znalazły się pod presją podaży. Kto więc będzie w przewadze w IV kwartale – byki czy niedźwiedzie?

 

Zacznijmy od nakreślenia szerszego obrazu

2020 rok przyniósł ostre spadki cen ropy naftowej, a później równie dynamiczne odbicie w górę. Tymczasem 2021 rok rozpoczął się od kontynuacji hossy z roku poprzedniego. Następnie, w marcu miała miejsce korekta spadkowa, związana z kolejną falą pandemii i związanymi z nią restrykcjami w wielu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych czy państwach Unii Europejskiej.

Miesiące kwiecień-czerwiec przyniosły kolejny systematyczny ruch wzrostowy cen ropy naftowej. Doprowadził on notowania ropy do tegorocznych maksimów, które wyniosły ponad 76 USD za baryłkę w przypadku ropy naftowej WTI oraz ponad 77 USD za baryłkę w przypadku ropy naftowej Brent. Lipiec i sierpień przyniosły jednak na nowo dominację strony podażowej na tym rynku – i dynamiczne przeceny, które rozbudziły pytania o najbliższe miesiące na rynku ropy naftowej.

 Pobierz bezpłatny raport!

Drożyzna na stacjach benzynowych

Bieżący rok na rynku ropy naftowej przynosił spektrum emocji. Gdy jeszcze na początku lipca ceny ropy naftowej Brent ocierały się o poziom 80 USD za baryłkę, w mediach dominowała retoryka dalszych wzrostów i dążenia w kierunku 100 USD za baryłkę.

Prognozy te wydawały się uzasadnione – ponieważ największe instytucje funkcjonujące na rynku ropy naftowej – w tym OPEC oraz Międzynarodowa Agencja Energetyczna – oceniały, że w II połowie 2021 roku na globalnym rynku ropy pojawi się deficyt. Miał on wynikać z rosnącego popytu na ropę naftową w obliczu dynamicznego wzrostu gospodarczego na świecie (m.in. w USA czy Chinach), przy jednoczesnym ograniczonym wzroście produkcji tego surowca po pandemii.

Wysokie ceny ropy naftowej nie umknęły uwadze konsumentów w Polsce – bowiem zaczęły wyraźnie odbijać się na cenach paliw przy lokalnych dystrybutorach. Jeszcze w lipcu ceny benzyny wspięły się do najwyższych poziomów od siedmiu lat, przekraczając na niektórych stacjach barierę 6 zł za litr. Był to dopiero początek drożyzny na stacjach benzynowych, bowiem okolice 6 zł za litr w kolejnych tygodniach zaczęły być raczej normą niż wyjątkiem.

 

Zupełnie inny scenariusz

Obecnie wiemy, że ten scenariusz 100 USD za baryłkę się nie zrealizował – co więcej, notowaniom tego surowca nie udało się nawet utrzymać powyżej ceny 70 USD za baryłkę. Na drodze do zwyżek stanął bowiem dobrze znany inwestorom czynnik – czyli pandemia.

Wraz ze zwiększaniem się liczby zakażeń Covid-19 w krajach azjatyckich, zaczęły być wprowadzane restrykcje, które uderzyły w lokalne gospodarki. Wyhamował m.in. import ropy naftowej do Chin, które objęły obostrzeniami wiele regionów i miast. To oczywiście poddało w wątpliwość możliwość dalszego wzrostu popytu na ropę naftową według wcześniejszych założeń.

W rezultacie, w dół zaczęły być rewidowane prognozy tegorocznego popytu na ropę naftową. Zarówno Międzynarodowa Agencja Energetyczna, jak i OPEC, obniżyły prognozy dotyczące popytu na ten surowiec w drugiej połowie bieżącego roku – a co za tym idzie, zaznaczyły, że zamiast deficytu w najbliższych miesiącach na rynku może pojawić się równowaga popytu i podaży. O ile taki scenariusz sam w sobie powinien być neutralny dla notowań ropy naftowej, to stał on w sprzeczności z wcześniejszymi optymistycznymi oczekiwaniami, a w rezultacie, doprowadził do zniżek cen ropy naftowej.

Czy to oznacza, że na stacjach benzynowych już wkrótce może być taniej? O ile spadające ceny ropy naftowej sprzyjają takiemu scenariuszowi, to wiele zależy nie tylko od nich. Czynnikiem, który wywoływał wcześniejszą drożyznę, była bowiem w dużej mierze słabość polskiego złotego – która może się utrzymywać, jeżeli na globalnych rynkach walutowych nadal będzie dominować nastawienie risk-off.

Spadające ceny ropy naftowej mogą jednak sprawić, że nawet jeśli rychło nie będzie wiele taniej – to najprawdopodobniej nie będzie już także drożej.

 

Stabilny wzrost podaży ropy naftowej

Warto jednak pamiętać, że w całym 2021 roku wzrost popytu na ropę naftową na świecie wyniesie najprawdopodobniej około 5-6% (co wynika przede wszystkim z efektu niskiej bazy). Mimo pojawienia się na rynku ropy pesymistycznych nastrojów, także prognozy na 2022 rok zakładają wyraźny wzrost popytu na ropę i, w rezultacie, dotarcie globalnego popytu na ten surowiec do poziomów przekraczających nawet 100 mln baryłek dziennie.

To właśnie te prognozy są w dużej mierze podstawą obecnych działań OPEC+ w ramach porozumienia naftowego. Rozszerzony kartel wierzy w to, że nawet jeśli na rynku pojawią się kolejne fale pandemii, to będą one prowadziły już do mniejszych restrykcji, a więc także do mniejszych ograniczeń popytu na ropę. W rezultacie, OPEC+ w lipcu zadecydował o dalszym systematycznym zwiększaniu produkcji ropy naftowej o około 400 tysiące baryłek dziennie do końca 2021 roku.

Czy możliwa jest zmiana tego planu, gdyby popyt na ropę naftową na świecie jednak się obniżył ze względu na kolejną falę pandemii? Wiele wskazuje na to, że mimo wszystko nie. Lipcowe spotkanie OPEC+ było wyjątkowo burzliwe, a dochodzenie do kompromisu w sprawie produkcji zajęło o kilka dni więcej niż zazwyczaj. Wszystko za sprawą Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które naciskały na zmianę metodologii wyliczania produkcji, która oznaczałaby dla nich wyższy limit. O ile jeszcze w sierpniu do tego nie dojdzie, to w jesiennych miesiącach jakaś rewizja z pewnością się pojawi.

Wiele krajów OPEC+ jest przeciwne powracaniu do dużych obniżek produkcji ropy naftowej – uznają one takie działania za nieuzasadnione, chociażby ze względu na fakt, że relatywnie powoli rośnie produkcja ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. A więc na ropę z OPEC+ na globalnym rynku jest dużo miejsca.

 Pobierz cały raport specjalny "Co z tą ropą w 2021?"

 

Zachowawczy Amerykanie

W Stanach Zjednoczonych wydobycie ropy naftowej faktycznie rośnie relatywnie powoli. Amerykańskie firmy wydobywcze stopniowo już od wielu miesięcy deklarują, że nie chcą spieszyć się ze zbyt intensywnym zwiększaniem produkcji, aby nie doprowadzić do zbyt dużego wzrostu zapasów i presji na spadek notowań ropy naftowej.

Ta strategia raczej prędko się nie zmieni. Po kryzysie w branży łupkowej w USA, wywołanym gwałtownymi zniżkami notowań ropy naftowej wiosną poprzedniego roku, wiele firm z sektora upadło lub zostało poddane konsolidacji. Z tej przyczyny, te firmy, które utrzymały się na rynku, wyjątkowo skrupulatnie dbają o solidne wyniki finansowe i zadowolenie akcjonariuszy – bardziej niż o nowe inwestycje i zwiększanie produkcji ropy naftowej.

 

Przyszłość cen ropy naftowej

Począwszy od poprzedniego roku, formułowanie długoterminowych prognoz dotyczących cen ropy naftowej stało się wyjątkowo trudne. Znaczącym czynnikiem cenotwórczym na rynku ropy naftowej stała się bowiem pandemia Covid-19 – która wprowadza na rynek dużo niepewności i nieprzewidywalności.

Końcówka 2021 roku jest czasem, w którym pandemia nadal ma ogromny wpływ na notowania ropy naftowej. To właśnie nowe restrykcje – lub ich uniknięcie przez kraje zachodnie – będą dyktowały nastroje inwestorów na rynku ropy naftowej.

Tymczasem obecnie bilans pomiędzy popytem i podażą ropy w ostatnich miesiącach bieżącego roku jest w miarę neutralny, a prognozy globalnego deficytu na rynku ropy naftowej przeplatają się z prognozami nadwyżki. W rezultacie, końcówka roku na rynku ropy naftowej może przynieść próbę ustabilizowania notowań po długim ruchu wzrostowym i późniejszej korekcie.


Dorota Sierakowska

Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w DM BOŚ (zdobywczyni nagrody FxCuffs 2017 w kategorii Analityk Roku), wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu Trend. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk