• Odbierz prezent
Robinhood podaje szczegóły na temat debiutu i ostrzega, że giełdowe szaleństwo nie będzie trwało wiecznie

Jeden z najgłośniejszych debiutów na amerykańskiej giełdzie odbędzie się już w przyszłym tygodniu. Robinhood Markets, który swoją aplikacją mobilną zrewolucjonizował rynek usług inwestycyjnych dla „małych graczy” podał istotne szczegóły, na które czekał każdy zainteresowany IPO najpopularniejszego brokera na świecie. Spółka pokazała również szacunkowe wyniki za drugi kwartał tego roku, wysyłając tym samym jasny sygnał - inwestycyjne szaleństwo, z którym mamy obecnie do czynienia, nie będzie trwać wiecznie.

 

Z artykułu dowiesz się:

  • Jaka będzie wartość pierwszej oferty publicznej Robinhood Markets?
  • Ile pieniędzy spółka chce zebrać w ramach IPO?
  • Kiedy Robinhood zadebiutuje na giełdzie Nasdaq?
  • Jakie są wyniki Robinhooda za drugi kwartał?
  • Jakie ryzyka czyhają na inwestorów zainteresowanych zakupem akcji Robinhooda?

 

Debiut Robinhooda - znamy konkrety

W poniedziałek poznaliśmy istotne szczegóły dotyczące jednego z najważniejszych amerykańskich debiutów giełdowych tego roku. Mowa o spółce Robinhood Markets, która w ciągu kilku lat swojego istnienia całkowicie zmieniła układ sił i zasady panujące na największym detalicznym rynku finansowym świata. IPO Robinhooda jest wyjątkowo interesujące również dlatego, że działalność spółki jest bezpośrednio związana z giełdą, inwestycjami i spekulacją. Mimo, że Robinhood złożył w SEC prospekt emisyjny jeszcze na początku lipca, dopiero jego poniedziałkowa aktualizacja przyniosła odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące szczegółów samej oferty publicznej.

Wiemy już, że Robinhood w ramach IPO wyemituje 52,4 mln nowych akcji. Oprócz tego oferta obejmie 2,5 mln akcji sprzedawanych przez współzałożycieli spółki, Vladimira Teneva i Baiju Bhatta (po 1,25 mln akcji), a także 125 tys. akcji należących do obecnego dyrektora finansowego (CFO) Jasona Warnicka. Pierwsza oferta publiczna Robinhooda obejmie więc łącznie 55,025 mln akcji, z czego aż ponad 95% to akcje z nowej emisji. Po zakończeniu oferty, w przypadku objęcia przez inwestorów wszystkich akcji,  Baiju Bhatt będzie dysponował 39% głosów na walnym zgromadzeniu, zaś Tenev będzie miał ich 26,3%. Warto zauważyć, że fundusze VC, które zainwestowały wcześniej w Robinhooda nie będą sprzedawać swoich akcji w ramach IPO - po zakończeniu oferty ich łączny odsetek głosów na walnym zgromadzeniu wyniesie 13,9% (Index Ventures: 4,2%, New Enterprise Associates: 3,7%, Ribbit Capital: 3,1%, DST Global: 2,9%), zaś pozostali akcjonariusze będą dysponować 20,8% głosów na WZA. Co ciekawe, Robinhood w ramach realizacji swojej misji zapewniania dostępu do rynków finansowym również „małym inwestorom”, przeznaczy aż do 35% akcji oferowanych w ramach IPO dla swoich klientów, poprzez usługę IPO Access, dostępną z poziomu aplikacji mobilnej brokera.

To, co może wzbudzać największe zainteresowanie, a dotychczas znajdowało się w sferze domysłów to oczywiście cena emisyjna akcji i wartość samej oferty publicznej Robinhooda. Po poniedziałkowej aktualizacji prospektu emisyjnego wiemy już, że operator najpopularniejszej aplikacji tradingowej na świecie zaoferuje swoje akcje w przedziale cenowym 38-42 dolarów za sztukę. Jeżeli założymy, że akcje zostaną sprzedane po cenie maksymalnej, to wycena rynkowa wyniesie niemal 35 mld dolarów, zaś wartość samego IPO przekroczy 2,3 mld dolarów.

Dla porównania, główny konkurent Robinhooda na amerykańskim rynku brokerów detalicznych, jakim jest Charles Schwab, aktualnie ma kapitalizację przekraczającą 125 mld dolarów, co jednak zawdzięcza m.in. zeszłorocznej akwizycji brokera TD Ameritrade (wycenianego wówczas na ponad 26 mld USD). Kolejny konkurent Robinhooda, spółka Interactive Brokers, jest wyceniana przez rynek na niemal 26 mld dolarów.

Debiut Robinhooda na nowojorskim parkiecie Nasdaq ma odbyć się w przyszły czwartek (29 lipca), jednak ta data nie jest jeszcze oficjalnie potwierdzona.

Czytaj także: IPO Robinhood - największy broker dla "małych inwestorów" wreszcie wchodzi na giełdę. Co warto wiedzieć o debiucie?

Jeden z bardziej oczekiwanych debiutów na amerykańskiej giełdzie najprawdopodobniej odbędzie się jeszcze w lipcu. Robinhood, czyli spółka która w mniej niż dekadę ostro namieszała na rynku brokerów detalicznych i stała się pewnym symbolem, będzie notowana na giełdzie Nasdaq. Co warto wiedzieć o IPO .. Czytaj
IPO Robinhood - największy broker dla "małych inwestorów" wreszcie wchodzi na giełdę. Co warto wiedzieć o debiucie?

 

Inwestycyjna euforia i pogoń za meme-stocks nie będą trwały wiecznie

Wraz z poniedziałkową aktualizacją prospektu emisyjnego Robinhooda, spółka opublikowała również szacunkowe wyniki finansowe za drugi kwartał tego roku. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w trzech pierwszych miesiącach 2021 roku przychody Robinhooda wyniosły 522 mln dolarów, wobec 127,5 mln USD rok wcześniej (wzrost o niemal 310% r/r), z czego 420,44 mln dolarów (80,5%) wygenerowała sprzedaż zleceń swoich klientów zewnętrznym brokerom w modelu PFOF (ang. Payment for Order Flow). Koszty operacyjne w IQ 2021 r. wyniosły natomiast 463,8 mln dolarów, zaś strata netto przekroczyła 1,433 mld dolarów, co jednak było spowodowane jednostkowym wydarzeniem, jakim była konwersja długu na akcje o wartości godziwej półtora mld dolarów.

Wstępne wyniki finansowe Robinhooda za drugi kwartał zakładają przychody z działalności w przedziale od 546 mln do 574 mln dolarów. Mimo, że są one wyższe niż w pierwszych trzech miesiącach tego roku to dynamika wzrostu przychodów zauważalnie zmalała - w pierwszym kwartale wyniosła ona niemal czterokrotność wyniku z IQ 2020. W drugim kwartale tego roku przychody wzrosły „zaledwie” o ok. 130% w perspektywie rocznej. Okres od kwietnia do końca czerwca 2021 r. nie zakończył się dla Robinhooda na plusie - strata netto wprawdzie jest znacznie niższa niż w pierwszym kwartale, a jej zakres oszacowano w przedziale 487-537 mln dolarów. Podobnie jak w pierwszym kwartale, wielomilionowa strata pośrednio wynika z konwersji długu na akcje, jednak skala tego wpływu jest trudna do oszacowania na bazie szacunkowych wyników. Szacunkowy wynik EBITDA (skorygowana) za II kwartał został ustalony w przedziale od 59 do 103 mln dolarów, w porównaniu do 58 mln USD rok wcześniej (IIQ 2020).

Bardziej optymistycznie wyglądają natomiast dane na temat przyrostu aktywnych użytkowników aplikacji Robinhooda - na koniec pierwszego kwartału broker chwalił się bazą ponad 18 mln aktywnych klientów i 31 milionami aktywnych rachunków maklerskich. Na koniec drugiego kwartału tego roku szacunkowa liczba aktywnych rachunków (jako takie rozumiane są konta, na których znajdują się gotówka lub aktywa finansowe) wyniosła 22,5 mln, co jest imponującym, 25% wzrostem w perspektywie kwartalnej. Dla porównania, istniejący od 1975 r. czołowy broker detaliczny TD Ameritrade na koniec pierwszego półrocza 2020 r. miał „zaledwie” jedenastomilionową bazę klientów i to mimo tego że od października 2019 r. również nie pobiera prowizji maklerskich od swoich użytkowników. Istniejący od lat 80. ubiegłego wieku E*Trade na koniec zeszłego roku miał niecałe 6 mln aktywnych klientów, zaś Interactive Brokers na koniec czerwca posiadał bazę 1,4 mln aktywnych użytkowników.

 

Bez szans na wieczną hossę

Robinhood bez wątpienia wybrał dogodny moment na przeprowadzenie oferty publicznej, mimo że pogłoski o giełdowych planach brokera pojawiały się już w 2018 r. Już zeszły rok, ogarnięty pandemiczną paniką i euforią, był czasem hossy dla brokerów detalicznych - jednym z dowodów na to jest fakt, że na koniec 2019 r. liczba aktywnych klientów Robinhooda przekroczyła symboliczne 10 mln, podczas gdy już w kwietniu 2020 r. było to już ponad 13 mln. To jednak. Nie koniec złotych czasów dla operatora aplikacji oferującej handel bez prowizji - w pierwszym kwartale tego roku amerykańskim rynkiem kapitałowym wstrząsnęli młodzi inwestorzy skupieni wokół grupy WallStreetBets na Reddicie. To oni doprowadzili pod koniec stycznia do bezprecedensowego „wyciśnięcia” z krótkich pozycji funduszy hedgingowych, które obstawiały spadki m.in. GameStop czy AMC Entertainment. Styczniowy short squeeze okazał się jednak dopiero początkiem szerszego ruchu kupowania akcji „spółek-memów” (ang. meme-stocks), dlatego też ponad 25% wzrost liczby aktywnych użytkowników w perspektywie kwartalnej nie powinien dziwić - większość „małych inwestorów” korzysta właśnie z Robinhooda, mimo że spółka miała ostatnio spore problemy wizerunkowe i przeżyła już niejeden bojkot konsumencki.

Działalność Robinhooda - mimo że w praktyce jest on jedynie pośrednikiem dla swoich klientów i nie bierze na siebie ryzyka związanego z wynikiem ich transakcji - obarczona jest sporą dawką niepewności. W ostatnich kwartałach ok. 80% przychodów generowanych przez spółkę pochodziło z przekazywania zleceń swoich klientów zewnętrznym brokerom instytucjonalnym. Jedynie niewielka część przychodów brokera oferującego handel bez prowizji pochodzi od użytkowników płacących za subskrypcję rozszerzonej wersji Gold, której ceny rozpoczynają się od 6 dolarów miesięcznie. To zaś oznacza, że każdy spadek aktywności inwestorów będzie miał istotnie negatywny wpływ na przychody Robinhood Markets. Po zeszłorocznym pandemicznym wzroście zainteresowania inwestowaniem i spekulacją, a następnie po kryptowalutowej hossie, wyciskaniu shortów przez WallStreetBets i szaleństwie wokół akcji-memów, które powoli przygasa, trudno liczyć na to że liczba aktywnych uczestników rynku będzie nieustannie rosła w dotychczasowym tempie. Co więcej, rajd amerykańskich indeksów wzbudza coraz większe obawy o nadchodzące załamanie na giełdach. To zaś miałoby bardzo negatywny wpływ na wyniki Robinhooda. O tym jak mało zdywersyfikowane są źródła przychodów Robinhooda może świadczyć fakt, że konkurencyjny broker Charles Schwab generuje zaledwie ok. 5% swoich przychodów z przekazywania zleceń swoich klientów w ramach Payment for Order Flow.

Również szacunkowe wyniki Robinhooda za drugi kwartał tego roku pokazują, że brokerowi niemal na pewno nie uda się utrzymać dotychczasowej dynamiki wzrostu. Nie wolno również zapominać o ryzykach regulacyjnych, wynikających z opierania swojego modelu biznesowego na sprzedaży zleceń klientów - schemat Payment for Order Flow wzbudza wiele kontrowersji, które mogą doprowadzić do wprowadzenia ograniczeń w generowaniu przychodów w ten sposób przez organy nadzorujące rynek kapitałowy. Szczególnie, że działalność Robinhooda i jego plany giełdowego debiutu doprowadziły do tego, że o PFOF jest coraz głośniej, podczas gdy jeszcze kilka lat temu o tym modelu działalności brokerów wiedziała jedynie garstka branżowych specjalistów. Każdy rodzaj interwencji regulacyjnej w amerykańskich przepisach dotyczących sprzedaży zleceń maklerskich przez brokerów jest istotnym czynnikiem ryzyka dla Robinhooda.

Czytaj także: Robinhood i inni brokerzy uratowali Wall Street przed drobnymi inwestorami - dlaczego zablokowali kupno akcji GameStop?

Od kilku dni w świecie finansów praktycznie nie mówi się o niczym innym niż o tym jak „ulica”, skupiona wokół grupy na reddicie, wycisnęła z rynku grające na spadki fundusze. Jednym z najbardziej interesujących wątków całej sprawy jest ten dotyczący blokady zleceń kupna na najmocniej „pompowanych” s.. Czytaj
Robinhood i inni brokerzy uratowali Wall Street przed drobnymi inwestorami - dlaczego zablokowali kupno akcji GameStop?

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk