• Odbierz prezent
Raisemana, czyli gaming, blockchain i crowdfunding w jednym. GPW znalazło przepis na sukces?

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych od jakiegoś czasu zapowiadała, że planuje wejście w technologię blockchain, dzięki której możliwe będzie inwestowanie w spółki i projekty z wykorzystaniem wirtualnych tokenów. W poniedziałek zaprezentowano pierwszą inicjatywę platformy crowdfundingowej GPW Private Market tworzonej we współpracy z dwiema spółkami notowanymi na warszawskim parkiecie. Platforma Raisemana - bo tak nazwany został wspólny projekt - będzie przeznaczona dla spółek gamingowych, które szukają funduszy na produkcję i wypuszczenie na rynek swoich gier. Jej użytkownicy za pomocą wirtualnych tokenów będą mogli dofinansować poszczególne projekty, zyskując w zamian udział w zyskach z ich sprzedaży. Połączenie trzech wciąż modnych tematów, jakimi są gaming, crowdfunding udziałowy oraz technologia blockchain, w dodatku pod egidą warszawskiej giełdy, brzmi jak gotowa recepta na sukces

 

Raisemana, czyli zbieraj manę

Projekt GPW Private Market, który docelowo ma wprowadzić crowdfunding na warszawski parkiet i konkurować z coraz liczniejszymi platformami inwestowania społecznościowego, wchodzi w swoją pierwszą fazę. GPW została partnerem strategicznym platformy Raisemana, której operatorami są spółki INC oraz Codeaddict (wcześniej BitEvil). Na Raisemana spółki zajmujące się produkcją gier będą mogły stworzyć kampanie crowdfundingowe, w ramach których sfinansują produkcję i wprowadzenie na rynek swoich tytułów. Inwestorzy będą mogli wesprzeć finansowo konkretny projekt, kupując wirtualne tokeny. Co ciekawe, platforma nie jest przeznaczona dla spółek publicznych, lecz dla tych które są jeszcze na zbyt wczesnym stadium rozwoju, aby rozważać wejście na NewConnect lub tym bardziej główny rynek GPW. Oprócz tego, GPW Private Market chwali się, że przyszli użytkownicy Raisemany będą potrzebować jedynie smartfona do tego, aby wesprzeć interesujące ich kampanie. Oznacza to, że inwestorzy na platformie nie będą musieli posiadać konta maklerskiego, gdyż tokeny nie będą miały statusu prawnego papierów wartościowych. Jak dotąd jednak nie sprecyzowano tego czy do korzystania z Raisemany konieczna będzie weryfikacja tożsamości i jak będę wyglądały procedury KYC (ang. Know Your Customer).

Mimo, że witryna internetowa Raisemana jest już dostępna, to platforma ma ruszyć dopiero w drugiej połowie przyszłego roku (a w zasadzie jej testy), jednak spółki zainteresowane wsparciem finansowym dla swoich produkcji mogą już składać swoje wnioski o uruchomienie kampanii.

 

Tokenizacja gier, czyli tak naprawdę co?

Model finansowania na platformie Raisemana nie jest jednak typowym equity crowdfundigniem, ponieważ użytkownicy, którzy zdecydują się na zakup tokenów nie stają się udziałowcami konkretnej spółki, lecz inwestują w pojedynczy projekt realizowany przez daną spółkę. Mówiąc prościej - nie trzeba inwestować w całą spółkę, aby stać się beneficjentem sukcesu jej gry, jak ma to miejsce obecnie na giełdzie. W przypadku Raisemana kampanie będą dotyczyć gier komputerowych, jednak twórcy nie wykluczają że w przyszłości możliwe będzie również wspieranie kampanii producentów filmów i innych inicjatyw medialnych. Zakupione przez inwestorów wirtualne tokeny zapewnią udział w przychodach netto wygenerowanych ze sprzedaży konkretnego projektu na przestrzeni roku (ale nie wcześniej niż kwartał od premiery) oraz bliżej nieokreślone „bonusy” (klucze do platformy Steam, dostęp do gier w wersji beta, dodatkowe materiały). Z informacji, które przekazano podczas prezentacji Raisemany nie wynika jednak co stanie się z tokenami po roku, kiedy przestaną one uprawniać do udziału w przychodach ze sprzedaży. Czy będzie można je odsprzedać, a jeżeli tak to po jakiej cenie (w stosunku do ceny zakupu), czy może zostaną one umorzone i spieniężone lub pozwolą na wsparcie kolejnego projektu? Tego jak na razie nie wiadomo. Wiemy natomiast, że tokeny otrzymają nazwę Mana, od punktów magii/energii zbieranych w wielu grach. Jak dotąd nie pojawiły się również jakiekolwiek informacje na temat użytej technologii - podczas prezentacji wielokrotnie wspominano o zaletach blockchain i smart kontraktów, takich jak bezpieczeństwo i przejrzystość, zabrakło jednak istotnych konkretów dotyczących platformy, która zostanie do tego celu wykorzystana. Nie wiemy również czy przyznawane tokeny będzie można dowolnie przesyłać pomiędzy adresami publicznymi i czy użytkownicy otrzymają dostęp do kluczy prywatnych swoich tokenów.

Wiadomo natomiast, że do obsługi platformy i zakupu tokenów służyć będzie aplikacja mobilna. Jeżeli jednak Raisemana będzie całkowicie zamkniętą platformą, z której nie będzie dało się wypłacić zakupionych tokenów (a tak najprawdopodobniej będzie, chociażby ze względów regulacyjnych) i która nie będzie udostępniać klucza prywatnego, ani publicznego rejestru transakcji, to całe „zamieszanie” wokół tokenizacji i technologii blockchain można uznać bardziej za próbę podpięcia się pod modne zagadnienia niż rzeczywiste korzystanie z dobrodziejstw wspomnianych technologii i rozwiązań. Tworzenie całkowicie scentralizowanego ekosystemu zbudowanego na bazie technologii rozproszonych rejestrów nie ma bowiem żadnego sensu. Poza przekazem marketingowym, oczywiście. Na razie jednak za wcześnie na takie werdykty - gdy tylko dowiemy się czegoś więcej, będziemy informować o tym na bieżąco.

Czytaj także: Spółki, które pozyskały kasę w ramach crowdfundingu. Ile z nich rozpoczęło przygodę z giełdą? Raport crowdfundingowy

Crowdfunding obecnie jest popularną formą pozyskiwania kapitału. Dlaczego crowdfunding cieszy się tak dużym zainteresowaniem firm? Które branże najchętniej z niego korzystają? Jakie są najpopularniejsze platformy crowdfundingowe w Polsce? Ile spółek przeszło drogę od crowdfundingu do giełdy?   Cro.. Czytaj
Spółki, które pozyskały kasę w ramach crowdfundingu. Ile z nich rozpoczęło przygodę z giełdą? Raport crowdfundingowy

 

Przygody z pseudo-blockchainem

Platforma, którą można znaleźć pod adresem Raisemana.com należy do dwóch spółek notowanych na warszawskiej giełdzie - Grupy INC S.A. oraz obecnego na NewConnect software house’u Codeaddict, wcześniej występującego pod nazwą BitEvil. Co ciekawe, debiutująca w październiku 2017 r. spółka już wcześniej próbowała swoich sił w obszarze technologii blockchain, choć z dość mizernym skutkiem. Na fali popularności kryptowalut i technologii rozproszonych rejestrów BitEvil w styczniu 2018 r. uruchomił platformę EraCoin, która była szumnie i jednocześnie mylnie reklamowana jako „pierwsza polska kryptowaluta”. Platforma miała zapewniać rabaty na zakupy i umożliwiać „kopanie” tokenów Eracoin, które odbywało się na podstawie czasu przystąpienia do programu i bardziej przypominało standardowy program lojalnościowy niż platformę opartą na sieci blockchain. Na początku 2018 r. spółka zapewniała, że już niedługo Eracoiny będą dostępne na giełdach kryptowalut i będzie można przesyłać je dowolnie pomiędzy portfelami. Obecnie jednak projekt jest martwy, a ostatnia aktualizacja aplikacji Eracoin w Google Play miała miejsce w październiku 2018 r.

W styczniu tego roku spółka zaktualizowała profil swojej działalności, klasyfikując się jako software house świadczący usługi programistyczne, a także decydując się na zmianę nazwy na Codeaddict.

Co ciekawe, prezesem spółki Raisemana (wcześniej istniejącej pod nazwą Investcon Fund) jest Kamil Stanek, który wraz z Rafałem Stankiem posiada pakiet 18,63% głosów w BitEvil. Jedną z czołowych akcjonariuszek i jednocześnie byłą prezeską poznańskiego software house’u (13,77% głosów na WZA) jest również Maria Belka, córka byłego premiera i prezesa NBP Marka Belki.

Czytaj także: Można już płacić polską "kryptowalutą" EraCoin. Ale gdzie i za co?

BitEvil poinformował wczoraj, że 11 stycznia ruszyły pierwsze płatności pseudo kryptowalutą EraCoin. Na ten moment możliwości wykorzystania tokenów jest niewiele. Trudno również powiedzieć na jakiej podstawie określany jest kurs monet, których ilość w portfelu zależy wyłącznie od czasu i interakcji.. Czytaj
Można już płacić polską "kryptowalutą" EraCoin. Ale gdzie i za co?

 

Polska zagłębiem gamingu

Gamingowa hossa trwa już od kilku lat na warszawskiej giełdzie. Spółki, które zajmują się produkcją i dystrybucją gier radzą sobie zauważalnie lepiej niż szeroki rynek, co zachęca kolejne podmioty z tego sektora do wejścia na publiczny rynek. Obecnie na GPW (wraz z NewConnect) notowanych jest aż 45 spółek zajmujących się grami, zaś kolejne 29 stara się lub wyraziło chęć wejścia na giełdę. Warszawska giełda jest drugim parkietem giełdowym świata pod względem liczby notowanych spółek gamingowych - pierwsza jest giełda w Tokio, na której znajduje się 47 podmiotów zajmujących się produkcją gier, jednak najprawdopodobniej jeszcze w tym roku GPW obejmie prowadzenie lub przynajmniej zrówna się z japońskim parkietem. Wprawdzie platforma Raisemana będzie operować poza regulowanym rynkiem, jej zadaniem będzie wspieranie początkujących twórców gier, którzy w przyszłości mogą zdecydować się wejść na giełdę.


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk