• Odbierz prezent
Program wsparcia dla kredytobiorców i nowe obligacje, które "uchronią Polaków przed inflacją". Co wiemy o rządowej pomocy dla posiadaczy kredytów?
fot. freepik.com

Ponad dwa tygodnie temu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że rząd pomoże kredytobiorcom borykającym się z problemem rosnących rat, które idą w górę w związku z rosnącymi stopami procentowymi NBP. We wtorek poznaliśmy więcej konkretów w kwestii pakietu pomocowego, na jaki będą mogli liczyć posiadacze kredytów hipotecznych. Oprócz tego premier zapowiedział wprowadzenie obligacji skarbowych, które „będą chronić Polaków przed inflacją” i po raz kolejny zaapelował do prezesów banków komercyjnych, aby ci „się obudzili” i podnieśli oprocentowanie lokat bankowych do poziomu odpowiadającego dotychczasowym podwyżkom stóp procentowych.

 

To będą lżejsze wakacje dla kredytobiorców

Z ogłoszonego pod koniec kwietnia planu wsparcia dla kredytobiorców wiadomo było, że ma on składać się z trzech filarów:

  • wakacji kredytowych,
  • rozszerzonego funduszu wsparcia dla kredytobiorców w trudnej sytuacji finansowej
  • zmiany stawki referencyjnej dla kredytów hipotecznych z obecnego WIBOR-u.

Jeśli chodzi o wakacje kredytowe, poznaliśmy szczegóły w kwestii tego, jak będą one wyglądały. Zaproponowane przez rząd wakacje kredytowe pozwolą posiadaczom kredytów hipotecznych zaciągniętych w polskim złotym na zawieszenie spłaty rat kapitałowych i odsetkowych przez cztery miesiące w 2022 roku i na identyczną przerwę w spłacie zobowiązania w przyszłym roku. Łącznie daje to osiem miesięcy bez ponoszenia kosztów obsługi zadłużenia. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak dość korzystne rozwiązanie, dające kredytobiorcom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej sporą ulgę. Szczególnie, biorąc pod uwagę fakt, że banki nie będą mogły naliczać dodatkowych odsetek, jak zapewnia ministerstwo finansów.

Oczywiście, nie oznacza to, że tych ośmiu rat nie trzeba będzie spłacić w przyszłości - jeżeli ktoś zdecyduje się na „podwójne wakacje” kredytowe to jego kredyt wydłuży się o osiem miesięcy. Korzystnym dla kredytobiorców rozwiązaniem, którego nie wprowadzono odgórnie tuż po wybuchu pandemii, jest natomiast zakaz pobierania przez banki dodatkowych odsetek za okres trwania wakacji kredytowych. Co do zasady bowiem, im dłużej jesteśmy coś winni bankowi, tym gorzej dla nas, ponieważ zapłacimy wyższe raty odsetkowe za dłuższy okres spłaty kapitału. W wakacjach kredytowych zaproponowanych przez rząd nie będziemy musieli się o to martwić. Oczywiście, jedynym ryzykiem - choć trudnym do oszacowania - jest scenariusz, w którym osiem odroczonych w czasie rat będziemy spłacać w środowisku wyższych stóp procentowych niż obecnie, co sprawi, że zapłacimy wyższą ratę niż gdybyśmy robili to zgodnie z harmonogramem. Jest to jednak łatwe do zaakceptowania przez osoby, które obecnie mają spory problem z terminową spłatą rosnących rat. Wakacje kredytowe będą jednak kosztowne dla banków - przy założeniu, że połowa uprawnionych do wakacji kredytowych z nich skorzysta, banki stracą na tym łącznie nawet do 4 mld złotych w samym 2022 roku.

Zobacz także: Wakacje kredytowe nie mogą osłabić walki z inflacją

 

 

To już koniec WIBORU i… bankowej hossy

Dwa tygodnie temu Mateusz Morawiecki zapowiedział, że stawki WIBOR 3M i 6M przestaną być wykorzystywane przez banki do ustalania wysokości zmiennego oprocentowania kredytów hipotecznych. WIBOR pójdzie w odstawkę od 1 stycznia 2023 roku, również w przypadku już zaciągniętych kredytów, a na jego miejscu pojawi się nowa stawka, która będzie bardziej korzystna dla kredytobiorców. Wciąż nie wiemy jednak o jakiej stawce mowa - rząd zakłada bowiem, że banki komercyjne dogadają się w kwestii nowych stawek referencyjnych, które będą niższe, tym samym gwarantując kredytobiorcom - czyli klientom tych samych banków - lepsze warunki spłaty zobowiązania. Jeżeli jednak sektor bankowy do końca roku nie zaproponuje akceptowalnego rozwiązania, to od początku 2023 roku WIBOR 3M i 6M zostanie zastąpiony stawką referencyjną POLONIA, obliczaną przez Narodowy Bank Polski. W grę wchodzą jeszcze mniej znane stawki, które - podobnie jak WIBOR - mają zostać notowane przez GPW Benchmark: Warszawski Indeks Rynku Depozytowego (WIRD), Warszawski Indeks Rynku Finansowego (WIRF) oraz Warsaw Repo Rate (WRR). Wszystkie z wymienionych stawek są obecnie znacząco niższe od trzymiesięcznego i sześciomiesięcznego WIBOR-u, co przełoży się na niższą ratę kredytu i znacznie gorsze wyniki odsetkowe banków już od przyszłego roku.

Awaryjnym kandydatem na następcę WIBOR-u wciąż pozostaje jednak POLONIA, czyli stawka obliczana na podstawie transakcji overnight, jakie realnie zawierają między sobą banki komercyjne. Mowa konkretnie o niezabezpieczonych depozytach (pożyczkach) z terminem zwrotu na kolejny dzień roboczy.

POLONIA rzeczywiście jest zauważalnie niższa od WIBORU 3M - aktualnie (na dzień 11 maja) różnica wynosi niemal 150 punktów bazowych - trzymiesięczny WIBOR wynosi bowiem 6,36%, natomiast stawka POLONIA to 4,87%. O ile jednak w środowisku rosnących stóp procentowych stawki WIBOR 3M i 6M są niewątpliwie mniej korzystne dla kredytobiorców, o tyle nie wolno zapominać o tym, że… POLONIA spada znacznie wolniej niż obie stawki wtedy, gdy stopy procentowe spadają (dzieje się tak głównie dlatego, że WIBOR w istotny sposób dyskontuje przyszłą politykę banku centralnego).

Zobacz także: Nadchodzi prawdziwa rewolucja w kredytach hipotecznych - ponad 95% umów kredytowych ulegnie zmianie! Czy na lepsze?

 

Kosztowne wsparcie dla kredytobiorców

Ostatnim filarem pomocy posiadaczom kredytów hipotecznych ma być istniejący już Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który jest jednak zarezerwowany dla osób znajdujących się już w finansowych tarapatach. Fundusz zapewnia wsparcie finansowe w wysokości maksymalnie 2000 PLN miesięcznie, wypłacane osobom w trudnej sytuacji przez maksymalnie trzy lata (36 miesięcy). Łącznie daje to wsparcie w wysokości do 72 000 złotych. Otrzymaną kwotę należy oddać po dwóch latach od otrzymania ostatniej raty wsparcia, jednak zwrot również jest podzielony na 144 comiesięczne raty (po 500 PLN w przypadku otrzymania maksymalnej kwoty).

Oprócz tego Fundusz zakłada mechanizm umorzenia części otrzymanego wsparcia - jeśli pierwsze 100 rat spłacimy w terminie, bez żadnych opóźnień, to pozostałe 44 raty zostaną umorzone, czyli nie będziemy musieli oddawać pozostałej kwoty, która stanowi aż 30,5% wartości otrzymanego wsparcia. W przypadku maksymalnej kwoty wsparcia (72 000 PLN) przy terminowej spłacie możemy umorzyć aż 22 000 PLN, czyli finalnie zwrócimy tylko 50 000 PLN.

 

Co zrobić, aby otrzymać wsparcie z Funduszu? Trzeba spełnić przynajmniej jedno z poniższych kryteriów:

  • przekroczenie 50% wskaźnika RdD, czyli sytuacja w której comiesięczny koszt obsługi kredytu jest wyższy niż połowa wysokości całkowitych dochodów osiąganych przez gospodarstwo domowe (czyli: jeśli nasza rata wynosi 2500 PLN/mc, a łączne dochody gospodarstwa domowego to 4900 PLN netto/mc, to kwalifikujemy się do programu)
  • jeśli miesięczny dochód gospodarstwa domowego, pomniejszony o koszt obsługi kredytu hipotecznego jest niższy niż (stawki obowiązujące w 2022 roku, są one regularnie waloryzowane):
    • w przypadku 1 os. gospodarstwa domowego: 1552 PLN
    • w przypadku wieloosobowego gospodarstwa domowego.: 1200 PLN na osobę
  • jeśli co najmniej jeden z kredytobiorców posiada status bezrobotnego (nie stracił pracy z własnej winy)

 

Rząd zapowiedział powiększenie składek na Fundusz, tak aby trafiło do niego łącznie ponad 1,4 mld złotych, co sprawi że jego wartość przekroczy na koniec roku 2 mld złotych. Jak nietrudno się domyślić, rządowy pomysł zwiększenia składek na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców również sięgnie głębiej do kieszeni banków komercyjnych. Trudno zatem dziwić się temu, że indeks WIG-BANKI od momentu ogłoszenia przez rząd wstępnych planów poszerzenia pomocy dla posiadaczy kredytów (25 kwietnia) do dziś spadł o ponad 15%.

Zobacz także: Rosnące raty kredytu spędzają Ci sen z powiek? Sprawdź, czy i jak możesz skorzystać z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców

 

 

Nowe obligacje na wysoką inflację… nie uratują przed inflacją

Mateusz Morawiecki na wtorkowym wystąpieniu podczas konferencji Impact 2022 zapowiedział też wprowadzenie specjalnych obligacji skarbowych, które mają chronić Polaków przed inflacją, które będą emitowane niezależnie od dotychczasowych obligacji oszczędnościowych indeksowanych inflacją. Premier wspomniał o jednorocznych specjalnych obligacjach skarbowych, emitowanych przez Ministerstwo Finansów, które będą miały zmienne oprocentowanie na poziomie stopy referencyjnej NBP. Gdyby więc były oferowane obecnie, to ich roczne oprocentowanie wynosiłoby 5,25%, jednocześnie zmieniając się wraz z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych NBP. Oprócz tego mają pojawić się także obligacje dwuletnie, które również będą miały zmienne oprocentowanie w oparciu o stopę referencyjną NBP, a także stałą marżę odsetkową (na podobnej zasadzie jak obligacje oszczędnościowe indeksowane inflacją), która zapewni odpowiednio wyższą stopę zwrotu. Jaką? Tego jeszcze nie wiemy, bo jak dotąd nie poznaliśmy szczegółów oferty, wiadomo natomiast, że pierwsze emisje mają ruszyć już w czerwcu.

Sam pomysł wprowadzenia obligacji o zmiennym oprocentowaniu na poziomie stopy referencyjnej NBP i krótkim terminie zapadalności (rok lub dwa lata) jest dość ciekawy, trudno jednak zgodzić się z zapewnieniami premiera Morawieckiego, który podczas swojego wystąpienia wielokrotnie powtarzał, że nowe obligacje ochronią Polaków przed inflacją. Od pewnego czasu mamy mocno ujemne realne stopy procentowe, czyli sytuację w której stopa referencyjna NBP jest znacznie niższa od poziomu inflacji konsumenckiej. Z oczywistych względów nie znamy jeszcze inflacji za maj, natomiast w kwietniu - przy stopie referencyjnej NBP na poziomie 4,50% i wskaźniku CPI 12,3% - celna stopa procentowa wyniosła aż -7,8%. W najbliższym czasie nie ma co liczyć na to, że stopy procentowe zbliżą się do poziomu wskaźnika CPI, choć z pewnością do tego zmierza aktualna polityka monetarna prowadzona przez NBP. Nie da się jednak ukryć, że nowe obligacje zapowiedziane przez premiera Morawieckiego nie ochronią kapitału przed negatywnym wpływem inflacji. Oczywiście, otwartą pozostaje kwestia wysokości marży odsetkowej obligacji dwuletnich, trudno jednak liczyć na to, że będzie ona wyższa niż 2-3%.

Wg rządowych zapewnień, nowe obligacje skarbowe mają być dostępne nie tylko w PKO BP, jak ma to miejsce w przypadku obligacji indeksowanych inflacją - będzie można kupić je w każdym banku, który będzie zainteresowany ich sprzedażą.

Zobacz także: Czy obligacje indeksowane inflacją uratują Twoje oszczędności przed… inflacją?


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk