• Sklep
  • Odbierz prezent
  • Sklep
  • Odbierz prezent
Powrót nadziei… czy powrót drachmy?
Z artykułu dowiesz się:

- Która ze stron negocjacji ma silniejszą pozycję

- Jakie są koszty poszczególnych scenariuszy w sprawie Grecji dla obu stron

W ubiegłym tygodniu pisałem o grze „w tchórza”, którą podczas negocjacji uprawiają obie strony Grexitu (publikację znajdziesz tutaj). Na ten moment strona grecka zdradza pierwsze objawy słabości. Wcześniejsze słowa o tym, że Grecja nie przedstawi kolejnych propozycji zmian okazały się zwykłym blefem w obliczu wiadomości o tym, że premier Tsipras przedstawił wierzycielom nowe propozycje rozwiązania kryzysu.

W związku z fiaskiem czwartkowych rozmów w ramach eurogrupy Donald Tusk postanowił zwołać nadzwyczajny szczyt przywódców państw Eurolandu. Spotkanie rozpocznie się dziś o godzinie 19:00. Próba jak najszybszego znalezienia porozumienia podyktowana jest zbliżającym się terminem spłaty zobowiązań. Grecja do końca czerwca musi oddać tylko Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu kwotę 1,6 mld euro. Oczywiście pieniędzy tych nie posiada, grecka kasa świeci pustkami i w tym miesiącu zabraknie w niej pieniędzy by w pełni opłacić wynagrodzenia w budżetówce oraz emerytury. Jedynym ratunkiem jest w tym momencie odblokowanie kolejnej transzy pomocy (7,2 mld euro), lecz porozumienie nadal jest daleko.

Tydzień temu strona grecka wykluczała możliwość przedstawienia kolejnych propozycji reform. Wczoraj jednak premier Alexis Tsipras podczas rozmowy telefonicznej z przedstawicielami Eurolandu przekazał nowe propozycje dla KE, MFW i EBC. Stanowi to z pewnością jakiś nowy grunt dla negocjacji.

Działania Tsiprasa należałoby zestawić ze słowami przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker’a. Stwierdził on dobitnie, że Grecja nie powinna oczekiwać, że druga strona w pewnym momencie „wyczaruje królika z kapelusza”. Dodał, że nie jest w stanie zagwarantować, że porozumienie zostanie osiągnięte. Zdanie to najwidoczniej osiągnęło zamierzony cel – wywarło presję na grekach. Podobne słowa wypowiedziane wcześniej przez greckiego ministra finansów Janisa Warufakisa nie osiągnęły podobnego skutku, co zdecydowanie wskazuje silniejszą stronę w negocjacjach.

Przedstawicielom strefy euro wyjście Grecji ze strefy nie jest na rękę, gdyż ucierpiałby przez to prestiż grupy, jednak ucierpi on również w sytuacji, gdy strefa ugnie się przed żądaniami Grecji. Właśnie dlatego strefa musi pokazać, że negocjacje toczą się pod jej dyktando.

Patrząc na pozycję Greków nie sposób zauważyć, że każda z opcji (pozostanie/wyjście ze strefy euro) również może nieść za sobą tyleż pozytywnych, co negatywnych skutków. Przedstawienie wierzycielom wystarczających projektów reform umożliwi odblokowane kolejnej transzy pomocy, co jednak nie gwarantuje tego, że za pół roku nie wrócimy do tego samego punktu. Bankructwo to i powrót do drachmy to szansa na odbudowanie konkurencyjności gospodarki, ale jednak jest to opcja wiążąca się z utratą zaufania na arenie międzynarodowej oraz szokiem dla greckiego sektora finansowego. Sektor bankowy już teraz boryka się z rosnącą liczbą wypłat z depozytów. EBC jak na razie podnosi poziomy awaryjnego finansowania dla greckich banków, lecz w obliczu braku porozumienia być może i to źródło wyschnie.


Jakub Wilk

Content Manager i redaktor portalu FXMAG.PL. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk