• Odbierz prezent
Potencjalne długoterminowe skutki obecnych wyzwań gospodarczych i inwestycyjnych
fot. freepik.com

Posłuchaj naszego najnowszego podcastu "Talking Markets", aby dowiedzieć się więcej.

Transkrypt

Kim Catechis: Jedną z kluczowych rzeczy, od których chciałabym zacząć, a będę się czepiać Ciebie, Sonal, abyś mi w tym pomogła, jest to, że COVID-19 zaostrzył istniejącą polaryzację społeczno-ekonomiczną, nierówności - słowo, którego wolisz użyć - w praktycznie każdym kraju na świecie. A ponieważ kraje zmagały się z polityką - w wielu przypadkach niekonwencjonalną - aby spróbować się z tym uporać i uchronić ludność przed najgorszymi skutkami przymusowego zatrzymania działalności gospodarczej. Dochodzimy teraz do punktu, w którym, jak sądzę, pojawi się pytanie, czy będzie wiele krajów, które być może poczują pokusę, by kontynuować tę nieortodoksyjną politykę, a może nawet jeszcze bardziej oddalić się od tego, co uważamy za normalną politykę?

Sonal Desai: Jeśli spojrzeć na to, co widzieliśmy w przeszłości, to nie ma potrzeby mówić, że były to bezprecedensowe czasy itd. Ale myślę, że istnieje powszechne przekonanie, że te nieortodoksyjne polityki, które widzieliśmy zarówno w skali miesiąca, jak i fiskalnej, i które nadal widzimy dzisiaj, podczas gdy jesteśmy na dobrej drodze do ożywienia, a w niektórych przypadkach w pełni je odzyskaliśmy, w jakiś sposób mają zdolność do zmniejszenia nierówności społecznych, jak pan na nie wskazał.

Zacznę od polityki monetarnej i posłużę się tu przykładem Stanów Zjednoczonych, ale można to odnieść do wielu krajów na świecie. Jeśli przyjrzeć się jednemu ze skutków niezwykle łatwej polityki pieniężnej w USA, która, szczerze mówiąc, jest prowadzona od czasu światowego kryzysu finansowego, ale wyraźnie widać, że w trakcie realizacji programu COVID posunęliśmy się jeszcze dalej, to miała ona ogromny wpływ na ceny aktywów, ceny aktywów finansowych. Wszyscy wiemy na pewno, że aktywa finansowe w dużej mierze koncentrują się w rękach bogatych; dlatego duża część pozytywnego wpływu tej bardzo luźnej polityki pieniężnej w rzeczywistości zwiększa nierówności majątkowe, od których zaczęliśmy.

Pozwolę sobie teraz przejść do kolejnego kroku i zobaczyć, co się stało w trakcie realizacji programu COVID, kiedy to nie tylko prowadziliśmy niezwykle łatwą politykę pieniężną, ale również niezwykle luźną politykę fiskalną. Chcę jasno powiedzieć, że oba te zestawy polityk były dokładnie tym, co należało zrobić w marcu ubiegłego roku, kiedy gospodarka amerykańska była na przykład na skraju skurczenia się o jedną trzecią w ujęciu rocznym. Patrząc jednak na to, gdzie znajdujemy się dzisiaj, pytanie zaczyna być o wiele bardziej interesujące. Jeśli w USA uda się wprowadzić nawet okrojony pakiet fiskalny, tegoroczne wydatki fiskalne będą bliskie 5 bilionów dolarów. To duża, duża liczba. Nie wszystko zostanie wydane w tym roku, ale jest to ogromna liczba. Ta polityka fiskalna i monetarna razem wzięte wpłynęły na inflację.

Inflacja, chciałbym zauważyć, jest najokrutniejszym podatkiem ze wszystkich. Prawie w ogóle nie wpływa na bogatych. Ma ogromny wpływ na tych, którzy są mniej zamożni, ponieważ w ich koszyku towarów i usług znajdują się rzeczy niezbędne: żywność, gaz, czynsz, a to pochłania dużą część ich dochodów. Ci, którzy mają stałe dochody, i ci, którzy są na niższym końcu przedziału dochodów. Tak więc, jeśli połączymy te dwie rzeczy, bogaci stają się bogatsi, a poprzez inflację ci z dolnego końca cierpią bardziej. Proszę mi powiedzieć, co to robi z nierównościami, które widzimy w dzisiejszym świecie?

Kim Catechis: Absolutnie, racja. Myślę, że to świetny punkt, który poruszyłaś Sonal, nierówność i dotkliwość wpływu inflacji na tych, którzy są mniej zamożni. Dla nich naprawdę nie ma żadnych opcji. Zamożni ludzie mają mnóstwo opcji, aby to obejść.

Wiesz, kwestia zadłużenia jest produktem ubocznym, koniecznym produktem ubocznym nieortodoksyjnej polityki, którą widzieliśmy, aby wyprowadzić nas z pierwszego roku COVID-19. Jak Pan to sobie wyobraża? Jaki jest Twój scenariusz bazowy i na co Twoim zdaniem powinniśmy zwrócić uwagę?

Sonal Desai: Powiedziałabym, że zrównoważenie zadłużenia jest bardzo interesującym pytaniem, ponieważ szczerze mówiąc, w każdym przypadku zadłużenie jest zrównoważone, dopóki nie jest. Teraz może to zabrzmieć bardzo żartobliwie, ale tak właśnie jest, ponieważ mamy do czynienia z kwestią płynności i trwałości. Kraje mogą stanąć w obliczu krótkoterminowych lub krótkoterminowych problemów z płynnością. Spójrzmy przecież na różne zaawansowane kraje europejskie podczas kryzysu zadłużenia w strefie euro. Tak więc problemy te nie są ograniczone czy też zawężone jedynie do rynków wschodzących. To jest kwestia numer jeden. Trwałość to jednak inna kwestia. Jeśli problemy z płynnością trwają wystarczająco długo, mogą potencjalnie stać się problemami ze stabilnością. Tak więc rząd, który prowadzi coraz większe deficyty budżetowe, zawsze obawia się, że zasoby zadłużenia stają się znacznie bardziej wrażliwe na zmiany długoterminowych stóp procentowych. To z kolei może ograniczać prowadzenie odpowiedniej polityki monetarnej. A osobno, własna polityka fiskalna rządu może stać się zakładnikiem tego, kto jest nabywcą ostatniej instancji.

Myślę, że z pewnością gospodarki zaawansowane mają tu przewagę. Powiedziałbym, że Japonia jest szczególnym przypadkiem, ponieważ ponad 90% długu, japońskiego długu, jest utrzymywane w kraju. Dlaczego to ma znaczenie, jest właściwie bardzo proste. Rządy mają wiele sposobów na wyjście z ogromnego zadłużenia. Ja zawsze myślę o trzech lub czterech sposobach. Jedna z nich jest taka, jakiej wszyscy byśmy sobie życzyli, czyli kraj rozwija się realnie, nie ma ogromnej inflacji - rozwija się realnie, wzrasta produktywność, a stosunek długu do PKB [produktu krajowego brutto] kurczy się, ponieważ mianownik, czyli PKB, rośnie szybciej niż dług. To bardzo dobry wynik.

Inne możliwości to oczywiście pójście drogą, którą obrało kilka krajów, z pewnością w obszarze rynków wschodzących, czyli po prostu niewywiązanie się z zobowiązań. I to nie tylko na rynkach wschodzących, w zależności od miejsca, w którym się znajdujemy, widzieliśmy, jak zrobiła to Grecja, widzieliśmy wiele przypadków niewypłacalności w całej historii gospodarek, a tego z pewnością nie spodziewalibyśmy się w przypadku większych gospodarek zaawansowanych, takich jak amerykańska. Ale mamy też bardziej interesujące sposoby, z których jednym jest z pewnością inflacja, ponieważ mianownik PKB rośnie albo z powodu realnego wzrostu, co jest korzystne, albo z powodu inflacji, co nie jest korzystne, w każdym razie realny zasób długu będzie się kurczył.

I myślę, że impuls inflacyjny, wiem, że ciągle wracam do czynników inflacyjnych, wydaje mi się być w centrum wielu ograniczeń, które pojawiają się zarówno dla władz fiskalnych, jak i monetarnych, patrząc w przyszłość. Jest to więc coś, na czym skupiam się jako inwestor. Musimy, bo oczywiście jako inwestor o stałym dochodzie, patrząc dalej w przyszłość, jeśli mamy inflację, jeśli przewidujemy większe deficyty fiskalne i inflację, musimy liczyć się z tym, że długoterminowe stopy zwrotu pójdą w górę. Innymi słowy, będziesz ponosił straty kapitałowe. I to jest coś, na czym oczywiście bardzo się koncentrujemy.

Kim Catechis: Teraz przechodzimy do innego, globalnego wyzwania. Zmiany klimatyczne są nieuniknione. Myślę, że pod wieloma względami w końcu zaczęto zwracać na nie uwagę, przynajmniej w świecie inwestycji. Obecnie na całym świecie obserwujemy skutki zmian klimatycznych w postaci susz, pożarów, huraganów i powodzi. I choć można powiedzieć, że niektóre kraje są bardziej przyzwyczajone do ekstremalnej pogody, to tak naprawdę nie ułatwia to sprawy. I oczywiście, jeśli mówimy o krajach rozwijających się, populacja rośnie szybciej, a możliwości instytucjonalne rządu, aby sobie z tym poradzić, są często ograniczone. Tak więc, biorąc pod uwagę polaryzację polityki w zakresie sposobów radzenia sobie z tymi kwestiami w krajach rozwijających się i rozwiniętych, co inwestorzy powinni myśleć lub czego szukać w zakresie polityki i interwencji regulacyjnych ze strony, powiedzmy, organów rządowych? Alastair?

Alastair Reynolds: Tak. Cóż, spodziewam się zobaczyć pewne podobieństwa do tego, co widzieliśmy do tej pory w przypadku COVID. Pozwólcie mi wyjaśnić, co to jest. Jest to wspólna globalna potrzeba, ale będzie ona zaspokajana w dużej mierze przez samowystarczalne rozwiązania rządów krajowych, przy czym bardzo mało uwagi poświęca się temu, co dzieje się w krajach rozwijających się, a nawet poniżej tego, co klasyfikujemy jako rynki wschodzące.

Nie spodziewam się, że będziemy mogli zaobserwować oczywisty podział na kraje rozwinięte i wschodzące, ale raczej hierarchię rozwiązań, które w pierwszej kolejności będą traktować priorytetowo interesy krajów o największej konsumpcji, a następnie krajów o najmniejszej konsumpcji.

Oznacza to, że spodziewałbym się, iż Europa i USA będą naciskać na szybszą transformację i oczekiwałbym, że wielcy konsumenci ze świata wschodzącego, Chiny, Indie, Rosja, do pewnego stopnia będą się temu opierać. A każdy z tych krajów, zarówno rozwiniętych, jak i wschodzących, będzie budował własne uzasadnienia dotyczące tego, jak należy rozdzielić koszty oczyszczania świata zanieczyszczonego CO2 [dwutlenkiem węgla]. Dlatego na rynkach wschodzących spodziewam się, że konieczna będzie dekarbonizacja przemysłu. W ten sposób pozostanie on konkurencyjny w obliczu podatków węglowych, które, jak się spodziewam, pojawią się na rynkach eksportowych.

Tak więc na rynkach wschodzących należy się skupić na wyeliminowaniu węgla z produkcji energii elektrycznej, a to będzie wymagało zarówno polityki rządowej, jak i wydatków rządowych, aby tak się stało. Myślę, że zacznie się to krystalizować wokół tego, że jesteśmy w świecie, w którym na ziemi będzie więcej paliw kopalnych niż będzie potrzeba. I spodziewam się, że będziemy świadkami znacznie bardziej nacjonalistycznej polityki w zakresie pozyskiwania paliw kopalnych. Kupuj lokalnie, zamiast przekazywać bogactwo innym narodom. Widzieliśmy to już, na przykład, w przypadku węgla z Australii. Ale gdzie indziej, powiedzmy w Stanach Zjednoczonych i Europie, spodziewam się, że o wiele bardziej skupimy się na dekarbonizacji infrastruktury transportowej na własnym terenie, jednocześnie nakładając podatki węglowe, które będą miały wpływ na już i tak outsourcowaną produkcję. Widzę więc, że jest to prawie inny temat, ale jakby powtórka z COVID. Wiele napięć, wiele różnych żywotnych interesów, ponieważ kraje próbują przyjąć bardzo samozwańczy punkt widzenia na ten problem.

Kim Catechis: Tak. Myślę, że to doskonała uwaga. Jedną z aktualnych kwestii są oczywiście łańcuchy dostaw i nawiązując do tego, o czym właśnie wspomniałaś, jesteśmy świadkami zmiany wzorców handlowych. Nie chcę więc nazywać tego zgonem globalizacji, ale z pewnością obserwujemy wzrost handlu międzyregionalnego. Wiemy też, że trwa rekalibracja globalnych łańcuchów dostaw, częściowo ze względu na geopolitykę, ale także częściowo z powodu praktycznych problemów doświadczonych przez COVID-19. A zatem, Alastair, jak myślisz, gdzie to pasuje w kontekście, wspomniałeś o niższych emisjach dwutlenku węgla, wiesz, jak myślisz, gdzie rynki wschodzące mogą tam pasować?

Alastair Reynolds: W krótkim okresie myślę, że przejście do bardziej zregionalizowanego świata będzie wymagało dodatkowych inwestycji, a to nadchodzi dokładnie w tym samym czasie, kiedy świat będzie próbował odejść od węgla.

Widziałem, że IEA [Międzynarodowa Agencja Energii] przedstawiła dane liczbowe, zgodnie z którymi oczekuje się, że przejście, samo przejście z węgla będzie wymagało około 5 bilionów USD rocznie w fazie przejściowej. A jeśli połączymy to z przejściem od "dokładnie na czas" do "dokładnie na wypadek" napiętych łańcuchów dostaw, o czym już mówiliśmy, to zaczynamy naprawdę dostrzegać podwójny wzrost popytu.

Wiesz, że musisz zainwestować w to, aby uruchomić ten regionalnie rozproszony łańcuch dostaw. Dzisiaj nie jesteśmy do tego przygotowani. Będzie to korzystne dla dostawców dóbr kapitałowych, materiałów budowlanych, nieruchomości przemysłowych, magazynów, dostawców dóbr pośrednich, gdy będziemy przechodzić przez ten okres budowania. Ale będzie to wywierało ogromną presję na nasze systemy, jak to już widzieliśmy w przypadku ożywienia po okresie COVID. Tak więc, moim zdaniem, w krótkim okresie będzie to miało prawdopodobnie dość duży wpływ na inflację. W dość napiętym systemie pojawia się bardzo duży popyt.

Będziemy musieli to najpierw przeżyć, zanim dojdziemy do tego, co będzie bardziej zregionalizowanym światem. Uważam, że ten zregionalizowany świat może przynieść długofalowe korzyści, ponieważ skrócą się odległości transportowe, a energia, która będzie wykorzystywana do przemieszczania tych towarów, będzie znacznie bardziej odnawialna niż obecnie. Tak więc w bardzo długiej perspektywie otrzymamy ten wspaniały deflacyjny okres, w którym energia, transformacja, już się dokonała. Ale to nie stanie się z dnia na dzień. Myślę, że w ciągu pięciu lat po raz pierwszy będziemy przechodzić przez prawdziwe inwestycje związane z transformacją i regionalizacją łańcuchów dostaw, co będzie dla nas ekscytującym obszarem do obserwacji.

Sonal Desai: Co do tego faktu, to jest to prawda i jest to coś, co moim zdaniem, wiesz, ta interakcja pomiędzy pewnym stopniem nacjonalizmu gospodarczego wraz z pewnym poglądem, że regionalizacja, lokalizacja jest potrzebna w oczach tego ostatniego roku, kiedy wszystko zostało zakłócone w taki sposób, w jaki było. Prowadzi to do dość interesującego punktu, ponieważ powodem, dla którego ludzie w pierwszej kolejności dokonywali offshoringu i outsourcingu oraz tworzyli globalne łańcuchy dostaw, było to, że z ekonomicznego punktu widzenia było to najbardziej efektywne, co skutkowało niższymi cenami, na czym oczywiście skorzystali konsumenci na całym świecie. A my, jak powiedział pan poseł Alastair, jeśli tak dalej pójdzie, będziemy przechodzić przez okres, w którym ceny staną się niemal nieuniknionym punktem wrażliwości, ponieważ coś musi ustąpić. Nie sądzę, aby przedsiębiorstwa tworzyły globalne łańcuchy dostaw z czegokolwiek innego niż z chęci zwiększenia wydajności. A kiedy decydujemy się na rezygnację z tych usprawnień, czekają nas konsekwencje.

Kim Catechis: Myślę, że to dobrze powiedziane, Sonal, ponieważ, jak wiemy, raz za razem, motywacja korporacji do utrzymania poprawy efektywności prowadzi potencjalnie do rekalibracji linii dostaw, ale niekoniecznie do długoterminowego wzrostu kosztów. A może, Pawle, opowiedz nam trochę o tym, jak widzisz sytuację, szczególnie w kwestii technologii odgrywającej rolę, być może w łańcuchach dostaw i gospodarkach niskoemisyjnych, et cetera.

Paweł Wróblewski: Tak, więc innowacyjność, w wielu technologiach, jest rzeczywiście niesamowita. Kształtuje ona społeczeństwa na rynkach rozwiniętych, na rynkach wschodzących. Myślę, że to, co jest bardzo ważne, to fakt, że tempo adopcji wielu nowych technologii jest coraz szybsze wszędzie, co z pewnością stwarza możliwości dla firm na wszystkich rynkach, a może nawet bardziej na rynkach wschodzących, aby naprawdę przeskoczyć niektóre starsze systemy. Również na rynkach energetycznych, w sektorze odnawialnych źródeł energii, firmy mogą niemal ominąć, niejako ominąć, generacje przestarzałych technologii. I to, co widzimy dość często, to fakt, że przyjęcie innowacyjnego rozwiązania jest w rzeczywistości napędzane bardziej przez lokalne, młode, przedsiębiorcze firmy niż przez niektóre duże międzynarodowe koncerny.

Jednym z przykładów tego trendu są innowacje, które obserwujemy na przykład w przestrzeni fintech w Ameryce Łacińskiej, gdzie, jak wiecie, penetracja tradycyjnej bankowości była dość niska. Wiele osób nie miało dostępu do rachunków bankowych, co stworzyło szansę dla lokalnych firm z branży fintech, by stać się prawdziwymi liderami dzięki innowacyjnym rozwiązaniom. Tak więc mamy teraz kwitnące mobilne usługi bankowe, mobilne usługi światowe z kodami QR [quick response]. Wszystkie te rzeczy sprawiły, że więcej konsumentów zaczęło uczestniczyć w dużych segmentach gospodarki, takich jak bankowość i e-commerce.

Kolejną innowacją, która naprawdę zmienia kształt społeczeństw, jest innowacyjna logistyka. Jeden z przykładów pochodzi z Europy Wschodniej, gdzie widzimy te zautomatyzowane paczkomaty, które są przyjmowane w znacznie szybszym tempie w innych częściach świata. Miały one naprawdę duży wpływ na obniżenie kosztów dostawy paczek i naprawdę dostosowały się do rosnącego wolumenu zakupów online.

Kim Catechis: Tak. Paweł, czy możemy porozmawiać trochę o energii odnawialnej, technologii i jak to się łączy?

Paweł Wróblewski: Myślę, że tak, to prawda, że wiele rozwiązań nie jest jeszcze gotowych. Jeśli myślimy o rozwiązaniach takich jak zielony wodór, to wymagają one jeszcze wielu ulepszeń technologicznych. Jeśli jednak spojrzymy na inne technologie, którymi już dysponujemy, takie jak fotowoltaika, energia wiatrowa, baterie litowo-jonowe, to myślę, że prawdą jest, iż są one nie tylko w pewnym sensie dostępne dziś na rynku, ale także konkurencyjne.

Jeśli spojrzymy na ostatnią dekadę, to baterie słoneczne poprawiły się znacznie szybciej niż się spodziewaliśmy, co jest dobrą wiadomością. Mam na myśli to, że koszty spadły o 80%, 90%, to niesamowite. I prawdopodobnie nadal będą się one szybko poprawiać, ponieważ coraz więcej firm inwestuje w badania, inwestuje w skalę produkcji. Tak więc, gdy rozejrzymy się po świecie, a nawet już teraz, energia odnawialna, wiatr i słońce są dość konkurencyjne w stosunku do paliw kopalnych, bez żadnych dotacji. A kiedy spojrzymy na samochody elektryczne, z nowoczesnymi akumulatorami, myślę, że już teraz, lub bardzo niedługo, będą one tańsze w posiadaniu niż samochody z silnikami spalinowymi. Już teraz zaczynamy dostrzegać, że elektryczny układ napędowy ma wiele zalet ekonomicznych. Może działać dłużej, nie wymaga wielu zabiegów konserwacyjnych, jest tańszy w ładowaniu, a wszystkie te czynniki ekonomiczne mają znaczenie, zwłaszcza dla flot komercyjnych. Prawda? Myślę więc, że dobrą wiadomością jest to, że odejście od paliw kopalnych, od silnika spalinowego może nastąpić w ciągu najbliższych kilku lat głównie z powodów ekonomicznych.

Kim Catechis: Paweł, opowiedz nam trochę o swoich oczekiwaniach co do adopcji pojazdów elektrycznych w różnych regionach geograficznych.

Paweł Wróblewski: Myślę, że tempo upowszechniania się samochodów elektrycznych będzie zależało od tempa rozwoju technologii akumulatorów. Jest to jedna z tych, jak możemy je określić, wykładniczych technologii, gdzie z każdym rokiem, wraz ze wzrostem skali, obserwujemy spadek kosztów. Ale także przyjęcie barier wynikających z różnych środowisk regulacyjnych i lokalnych różnic w zakresie gęstości zaludnienia miast, liczby przejechanych kilometrów itp. Patrząc na niedawną przeszłość, wiemy, że ze względu na bardzo agresywne regulacje, Chiny wcześnie zaczęły wprowadzać samochody elektryczne. Chiny są dużym importerem ropy naftowej; borykają się oczywiście z problemami związanymi z zanieczyszczeniem środowiska w miastach. Tak więc, były one znacznie bardziej agresywne niż Zachód w promowaniu samochodów elektrycznych. W niektórych miastach, na przykład, nie można było nawet dostać dowodu rejestracyjnego, jeśli samochód nie był elektryczny. Tak więc do tej pory, oczywiście, Chiny mają dość dobrze rozwiniętą infrastrukturę ładowania i mają tętniący życiem ekosystem producentów baterii i pojazdów elektrycznych.

Jeśli przeniesiemy się do Europy, tam środowisko regulacyjne różni się w zależności od regionu, w krajach nordyckich, zwłaszcza w Norwegii, było bardzo agresywne z zachętami podatkowymi dla samochodów elektrycznych, a teraz, w ciągu ostatnich kilku miesięcy, widzieliśmy, że w Norwegii sprzedaż samochodów elektrycznych stanowi 60, 70, 80% sprzedaży nowych samochodów, co jest dość niesamowite. Ale cały kontynent europejski staje się coraz bardziej przychylny, poprzez bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące emisji, dotacje na badania nad akumulatorami i tak dalej.

Myślę więc, że sprzedaż na całym kontynencie będzie nadal rosła. Tutaj, w USA, pozostajemy nieco w tyle, jeśli chodzi o przyjęcie się samochodów elektrycznych. Mamy pewne specyficzne problemy, takie jak niższe podatki od gazu niż w innych częściach świata. Jeździmy większymi samochodami. Pokonujemy większe odległości, ale myślę, że w miarę doskonalenia technologii akumulatorów sektor prywatny będzie ponownie agresywnie inwestował w samochody elektryczne, a ich sprzedaż będzie nadal rosła, również w USA.

Alastair Reynolds: Wyzwaniem, jak sądzę, będzie to, jak sprawić, by stał się on produktem powszechnego użytku? A to zajmie kilka lat. Dwa obszary, które moim zdaniem naprawdę muszą nadrobić zaległości, to ogólnokrajowa infrastruktura ładowania, a z czasem także branża recyklingu, która pojawi się po zakończeniu eksploatacji tych pojazdów. Myślę jednak, że stwarza to prawdziwą szansę, jeśli weźmiemy pod uwagę na przykład Chiny, które kiedyś były mniej zadłużonym krajem, a teraz przeszły przez okres wzrostu napędzanego niesamowitym zadłużeniem, napędzanym przez korporacje, a jak widzimy, sektor nieruchomości odegrał w tym dużą rolę.

Myślę, że w Chinach istnieje prawdziwe wyzwanie, aby spróbować przekierować tę krajową pulę kapitału na korzyść niektórych z tych technologii odnawialnych. Kluczową kwestią są pojazdy elektryczne; oczywiście kraj ten jest już w czołówce rozwoju baterii do pojazdów elektrycznych. Kiedy jednak spojrzę wstecz na moje doświadczenia w sektorze samochodowym w Chinach, wydaje mi się, że kraj ten stał się największym rynkiem na świecie, ale wyraźnie przegapił okazję do transferu technologii. Sądzę, że w tym zakresie istnieje realna możliwość, aby takie kraje jak Chiny podjęły działania i stały się liderami technologicznymi w dziedzinie energii odnawialnej. W ten sposób, jako że istnieje ogromne globalne zapotrzebowanie na te technologie, trzeba będzie sfinansować je z większego zadłużenia, ale może to być bardzo produktywna forma inwestycji. Tak więc może to być jeden ze sposobów na powiązanie tego, co rynki wschodzące robią z tym potencjałem demograficznym i kredytowym, który potencjalnie wciąż mają w przyszłości, oraz powiązanie tego z tematami, o których tu mówiliśmy, w zakresie dekarbonizacji i zmian klimatycznych. Sądzę, że istnieje rola i powiązanie, w którym mogłyby one wykorzystać ten dług na technologie zwiększające wydajność, aby rozwinąć się w coś, co byłoby przemysłem globalnym.

Kim Catechis: Myślę, że mamy przed sobą fantastyczną okazję, musimy tylko mieć oczy szeroko otwarte. Dziękuję bardzo wszystkim.

Gospodarzu: Dziękujemy za wysłuchanie tego odcinka Rozmów o rynkach z Franklinem Templetonem. Jeśli chcesz usłyszeć więcej, odwiedź nasze archiwum poprzednich odcinków i subskrybuj na iTunes, Google Play, Spotify lub w innym miejscu, w którym słuchasz podcastów. Mamy nadzieję, że dołączysz do nas następnym razem, gdy poznasz więcej spostrzeżeń naszych specjalistów od inwestowania na miejscu.

 

Nota prawna


Franklin Templeton

Franklin Templeton to amerykańska międzynarodowa spółka holdingowa, która wraz ze swoimi spółkami zależnymi jest nazywana Franklin Templeton; jest globalną firmą inwestycyjną założoną w Nowym Jorku w 1947 roku jako Franklin Distributors, Inc.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk