• Sklep
  • Odbierz prezent
Popraw skuteczność stosowanych formacji

Co zrobić, żeby poprawić skuteczność swojego tradingu? Zmienić system, używane narzędzia, setupy? Inwestować w inne instrumenty? Poszerzyć bądź zawęzić ich paletę? W większym stopniu skupić się na aspektach psychologicznych rynkowej gry? 

Niekoniecznie, choć to ostatnie pozwoliłbym sobie - może to zabrzmi nieskromnie, sorry! – zasugerować większości aktywnych traderów. Tutaj jednak chciałbym zaproponować udoskonalenie jakości tradingu poprzez pogłębiną analizę używanych formacji cenowych i wstępną selekcję tych form ich występowania, które rozpracowujemy pod kątem gry rynkowej.

Przedmiotem naszego zainteresowania są przy tym formacje zarówno klasycznej analizy technicznej, jak i tzw. harmoniczne. W szczególności te, które są popularne wśród traderów i słusznie uznawane za jedne z najskuteczniejszych.

W poprzednim numerze magazynu (FX Mag nr 18/2019) zajęliśmy się formacją klasyczną flagi, dziś pochylimy się nad harmonicznym setupem 121. Wrócimy też - zgodnie z obietnicą złożoną w poprzednim artykule - do flagi, żeby pokazać kilka ciekawych praktycznych aspektów funkcjonowania tej formacji. Zrekapitulujemy też krótko poprzednie ustalenia, tak żeby zupełnie nowy czytelnik miał zapewniony pełniejszy komfort zapoznawania się z bieżącym tekstem.

O tym, co wspólne dla formacji flagi i 121

To, co łączy formacje flagi i 121, to nie tylko ich popularność i podkreślana przez wielu praktyków tradingu ich wyróżniająca się skuteczność. Warto też zwrócić uwagę na to - o czym nota bene wspominałem w końcowym akapicie poprzedniego artykułu - iż formacje harmoniczne pełnią niekiedy rolę „rusztowania” flagi. 

A tak się składa, że najbardziej znany i  najskuteczniejszy wariant formacji 121 - oparty na Elliottowskiej korekcie pędzącej - da się wpisać w pewną odmianę flagi, zwaną przez Thomasa N. Bulkowskiego „zgodną z kierunkiem trendu” (patrz: „Analiza formacji na wykresach giełdowych”, rozdz. 7). Oczywiście, flaga z założenia zawsze jest formacją kontynuacji trendu, ale w opisie Bulkowskiego chodzi o coś innego: o kierunek nachylenia kanału flagi (zob. Rys. Aa).

 

Rys. Aa. Flagi o różnych nachyleniach: pierwsza (z lewej strony) „powiewa” przeciwnie do kierunku trendu, a druga (z prawej strony) zgodnie z tym kierunkiem

Autor ten jest przez wielu traktowany jako guru formacji cenowych. Inny znany popularyzator tematyki rynkowej, Jack D. Schwager w „Analizie technicznej rynków terminowych” (cz. I, rozdz. 6) podobnie podchodzi do tej kwestii, tzn. także dopuszcza „powiewanie” flag w kierunku kształtowania się trendu. Gwoli pełnego obrazu, John J. Murphy i Martin J. Pring w swoich podręcznikach analizy technicznej są – szczególnie ten pierwszy - w tej sprawie bardziej sceptyczni.

My w każdym bądź razie przyjmujemy, że formacja 121 wpisuje się niekiedy w schemat flagi. 

O sensie poprawiania skuteczności formacji, które skądinąd wysoko plasują się w statystykach tego atrybutu

Ktoś może jednak zapytać, po co w ogóle „poprawiać” skuteczność formacji, które w tym aspekcie i tak się wyróżniają wśród innych. W odpowiedzi warto według mnie nie tylko powołać się na sens doskonalenia różnych rzeczy i procesów, ale przypomnieć – zresztą też w nawiązaniu do poprzedniego artykułu - że znajdujemy się w specyficznym okresie. 

W ostatnich latach rynki mocno ewoluują, po kryzysie finansowym z lat 2007-09 i po zwiększeniu roli tradingu algorytmicznego. Statystyki skuteczności również  mogą podlegać podobnym tendencjom, co zresztą pokazywałem na konkretnych przykładach we wcześniejszym tekście. To zaś też skłania według mnie do większej dbałości o szczegół przy stosowaniu ulubionych setupów. Może się bowiem post factum okazać, że jesteśmy akurat w fazie osłabienia ich skuteczności, przynajmniej w odniesieniu do niektórych instrumentów finansowych.

Krótko o kryteriach skuteczności wskazanych i opisanych w poprzednim artykule dotyczącym formacji flagi

Zanim zaczniemy szczegółowe rozważania dotyczące tego, jak dokonać pogłębionej analizy i wstępnej preselekcji poszczególnych „egzemplarzy” formacji 121, tak aby w konsekwencji uzyskać większe prawdopodobieństwo realizacji ich zasięgu, pozwólcie Państwo, że wrócimy jeszcze do polepszania wyników tradingu opartego na fladze. 

Przypomnę, że poprzednio sformułowaliśmy pięć podstawowych - w naszym mniemaniu, opartym m.in. na wieloletnim doświadczeniu analityczno-tradingowym -  kryteriów, których spełnienie (jednoczesne lub selektywne) przez wybraną formację, w tym wypadku formację flagi, jest zalecane, aby ta formacja była skuteczniejsza niż typowa, standardowa, nie wyróżniająca się niczym specjalnym formacja flagi. 

Warto te kryteria w skrócie wymienić: określony sposób wybicia, określone modyfikacje „niepożądanego” pierwotnego kształtu formacji, zanegowanie istotnego oporu lub wsparcia przed wybiciem, preferowaną głębokość cofnięcia kursu po wybiciu, zgodność kierunku ruchu na wyższym interwałach z charakterem flagi. Po szczegóły i poszerzenie tej tematyki odsyłam oczywiście do poprzedniego artykułu. 

Tutaj natomiast zajmę się zasygnalizowanymi tam tylko wstępnie – dosłownie jednym zdaniem – innymi ciekawymi i praktycznymi zagadnieniami związanymi z korzystaniem z formacji flagi.

W tym celu skupię się po pierwsze na sposobach dobierania odpowiednich masztów, tak żeby zasięg flagi był najbardziej prawdopodobny, po drugie – na konsekwencjach wybicia flagi w przeciwnym do oczekiwanego kierunku oraz po trzecie na wspomnianej na wstępie roli formacji harmonicznych w budowaniu „rusztowania” flagi.

Poszerzenie zagadnień podjętych w poprzednim artykule o nowe wątki: (1) Jak odbywa się dopasowywanie masztu do flagi 

Generalnie dopasowywanie odbywa się na tym interwale czasowym wykresu, na którym formacja jest wystarczająco szczegółowo widoczna, z zachowaniem zasady zachowania proporcji (zob. Wykres 1). Są to kryteria nieco uznaniowe, ale rynek często potwierdza w praktyce, że konkretne podejście do wybranego aspektu jego analizy jest podzielane przez dominującą część jego uczestników, mimo iż postronnemu obserwatorowi na pierwszy rzut oka wybór tego podejścia wydaje się zgoła subiektywny. Gdyby było inaczej, zasięgi formacji bardzo rzadko określałoby w sposób trafny tak wielu doświadczonych graczy jednocześnie. A tak się właśnie dzieje.

Wykres 1. Maszt flagi, dobrany na zasadzie proporcjonalności i umocowany pod jednym z dużych korpusów, całkiem precyzyjnie zweryfikowany przez rynek przy realizacji zasięgu formacji„Mocowanie” masztu rozpoczyna się od tych miejsc na wykresie, które są poza ekstremami cenowymi flag, czyli maszt flagi pro wzrostowej jest „zaczepiany” pod najniżej położonym punktem kanału flagi, a pro spadkowej - nad najwyżej położonym. Korzysta się przy tym z minimów/maksimów dużych świec lub ich cieni, końców bądź początków wyodrębnionych fal, powstałych bezpośrednio przed kreśleniem przez rynek kanału flagi, czy też „ząbków” korekcyjnych na tych falach.

Proporcje decydują o tym, który maszt wybierzemy - dłuższy, czy krótszy. W przypadkach wątpliwych, kiedy np. wchodzi w grę tylko bardzo długi, nieproporcjonalny maszt, można się odwołać do interwału bezpośrednio niższego. Jeśli  np. szukamy na interwale M15 odpowiedniego masztu i go nie znajdujemy, to można zbadać sytuację na M5. 

Sensowne jest przy tym stosowanie masztów o maksymalnej długości na silnych rynkach, a o minimalnej – na słabych. W praktyce tradingowej często uwzględniam mniejszy wymiar masztu tak długo, jak ruch na wykresie jest niezbyt dynamiczny lub nie wyróżnia się na tle innych. Jeśli na pewnym etapie ruch znacznie przyśpieszy, co przekłada się na powstawanie dużych korpusów świec, to zmieniam maszt na maksymalny (zob. Wykres 2). 

Wykres 1. Maszt flagi, dobrany na zasadzie proporcjonalności i umocowany pod jednym z dużych korpusów, całkiem precyzyjnie zweryfikowany przez rynek przy realizacji zasięgu formacjiWskazane jest natomiast zachowanie ostrożności przy masztach zbudowanych - częściowo lub całkowicie - z luki cenowej. W takich sytuacjach celem ruchu może być wsparcie lub opór położone w „proporcjonalnej” odległości od kanału flagi.

Powyższe uwagi o masztach zostały nakreślone z uwzględnieniem wielu szczegółów, m.in. dlatego, że odnoszą się też w dużym stopniu do formacji 121. W stosunku do niej też operuję pojęciem „masztu”, choćby ze względu na wspomniane „wpisywanie się” jednego z układów 121 w schemat flagi. 

(2) Wybicie flagi w kierunku przeciwnym do oczekiwanego (tzw. WPK)

W sposób bardziej skondensowany potraktuję tematykę związaną z wybiciem flagi w kierunku przeciwnym do oczekiwanego (zob. Rys. A). Stosuję przy tym skrót: WPK. Jeśli dochodzi do wybicia np. flagi pro wzrostowej w dół, to można się spodziewać albo rozszerzenia flagi, albo odwrócenia trendu (zob. Wykres 3). 

Jeśli ruch poprzedzający utworzenie kanału flagi, która została wybita w przeciwnym kierunku do oczekiwanego, czyli na zasadzie WPK, był długi i dynamiczny, to ta pierwsza opcja (rozszerzenia flagi) jest bardziej prawdopodobna. To wydaje się jak najbardziej naturalne. Dodam jeszcze, że jako minimalny zasięg takiego „rozszerzającego” wybicia wskazuje się niekiedy punkt zamocowania masztu tej pierwotnej, nierozszerzonej flagi. 

Rys. A. Wybicie flagi na zasadzie WPK (wybicie w kierunku przeciwnym do oczekiwanego, czyli przeciwnym do zgodnego z trendem – tutaj wzrostowym)Wykres 3. Druga z flag zaznaczonych kolorem jasnobrązowym, po wybiciu na zasadzie WPK, rozszerzyła się od dołu i potem zrealizowała swój nowy zasięg. Wybicie w dół pierwszej, mniejszej flagi (też na zasadzie WPK) zakończyło się natomiast odwróceniem mini trendu wzrostowego.

Swoją drogą, przekładając ten opis na teorię fal Elliotta, można by powiedzieć, że poszerzenie owej flagi to często przekształcenie korekty w korektę wyższego rzędu, a mniejsza i węższa flaga stanowi korektę podrzędną, niższego rzędu.

Kiedyś można było według mnie ryzykować tezę, że większa skłonność do rozszerzania się w wyniku WPK zachodzi w przypadku flag budowanych na rynkach walutowych - w przeciwieństwie do rynków pochodnych na indeksy akcyjne, na których tego typu wybicie częściej kończy się zmianą trendu. Obecnie nie odważyłbym się na taką konstatację. Być może jednak tego typu regularności powrócą w tej lub innej formie.   

(3) Formacje harmoniczne jako „szkielet/rusztowanie” dla flagi

Zdarza się, że „szkielet”, na którym zbudowana jest flaga, stanowi harmoniczna formacja ABCD lub XABCD, ewentualnie 121. Zanim przejdziemy na dobre do formacji 121, która będzie głównym przedmiotem dzisiejszego artykułu, przedstawię tezę, co do której nie mam wątpliwości.

Otóż, jeśli prawidłowo zidentyfikowana formacja harmoniczna (X)ABCD lub 121 daje się wpisać w schemat flagi o takim samym charakterze (tzn. jeśli zarówno flaga, jak i adekwatnie „wpisana” w nią formacja harmoniczna, są obie pro wzrostowe lub pro spadkowe), to wzmacnia to niewątpliwie szanse samej formacji flagi na skuteczne wybicie w kierunku sugerowanym przez nią i setup harmoniczny. 

Przy okazji nasuwa mi się szersza dygresja. Taka symbioza, a raczej należałoby powiedzieć dzisiejszym językiem biznesu: synergia układów, wskazuje też na możliwość budowania systemu zagrań (planu tradingowego w szerszym sensie tego pojęcia), korzystającego z klasycznego i harmonicznego podejścia do analizy technicznej, zazębiających się wzajemnie. Ale to już temat na odrębne, dłuższe rozważania. Być może będzie okazja podjąć je w przyszłości na łamach „FX Mag”.

Teraz natomiast postaramy się opisać - w odniesieniu do formacji 121 - podstawowe kryteria, których spełnienie przez formację jest zalecane, aby ta formacja była skuteczniejsza niż typowa, standardowa, nie wyróżniająca się niczym specjalnym formacja 121. Przedtem jeszcze parę słów o jej genezie.

Na czym się opierają i jak się kształtują podstawowe założenia formacji 121

Formacja 121 (OneToOne), której głównym autorem był w latach 70-tych australijski trader Bryce Gilmore, nawiązuje w swoich założeniach do tzw. korekty pędzącej, znanej z teorii fal Elliotta. 

Ten ostatni układ składa się z dwóch ruchów korekcyjnych następujących po sobie i połączonych trójfalowym „łącznikiem” (zob. Rys. B i Wykres 4). Owe dwa ruchy korekcyjne kształtują się w taki sposób, że druga korekta zaczyna się po uprzednim wybiciu szczytu (trend wzrostowy) bądź dołka trendu (trend spadkowy) przez łącznik i zachodzi na pierwszą korektę, nie wybija jednak jej drugiego, przeciwległego ekstremum. 

Formacja 121 nakłada na taki układ fal korekcyjnych dodatkowy warunek: stosunek pierwszej korekty do drugiej, jeśli chodzi o jej zasięg, wynosi 1:1. Stąd nazwa formacji: OneToOne. 

Warto dodać, że istnieją jeszcze inne warianty tej formacji: tak zwany Claytonowski (zob. Rys. C i Wykres 5), w którym zamiast pierwszej z korekt porównujemy (do drugiej) końcowy, dający się wyodrębnić odcinek poprzedniego impulsu; oraz wariant podobny do podstawowego, ale oparty na niezachodzących na siebie ruchach korekcyjnych (zob. Rys. D i Wykres 6). 

Ten ostatni wariant często budowany jest na Elliottowskiej fali drugiej i czwartej. Najlepiej zresztą zerknąć na rysunki ze schematami i przykładami.

Rys. B. Podstawowy schemat formacji 121, oparty na Elliottowskiej koncepcji korekty pędzącejWykres. 4. Przykład formacji 121 opartej na Elliottowskiej koncepcji korekty pędzącej

Rys. C. Schemat tzw. Claytonowskiego wariantu formacji 121, opartego na równości ostatniego dającego się wyodrębnić odcinka impulsu (tu spadkowego) i pierwszej większej korekty w ramach potencjalnego nowego impulsu, tworzonego w przeciwnym kierunku

Wykres 5. Przykład tzw. Claytonowskiego wariantu formacji 121: opartego na równości ostatniego dającego się wyodrębnić odcinka impulsu (tu wzrostowego) i pierwszej większej korekty w ramach potencjalnego nowego impulsu, tworzonego w przeciwnym kierunku. Po wybiciu formacji w dół za pomocą luki rynek dociera do pierwszego istotnego wsparcia, zaznaczonego poziomą zieloną „belką”.

Rys. D. Wariant formacji 121 podobny do podstawowego, ale oparty na nie zachodzących na siebie ruchach korekcyjnych (często budowany na Elliottowskiej fali drugiej i czwartej)

Wykres 6. Przykład wariantu formacji 121, podobnego do podstawowego, ale opartego na niezachodzących na siebie ruchach korekcyjnychDodatkowe warianty są co prawda nieco mniej skuteczne i rzadziej rozgrywane, niemniej jednak warte nie tylko zapoznania, ale i praktycznego zastosowania. Mimo że nazwa „Claytonowski” nawiązuje do nazwy australijskiego napoju bezalkoholowego z lat 70-tych ubiegłego stulecia i weszła do języka potocznego na Antypodach, jako określenie rzeczy pozorowanej, nieskutecznej (sic!). Warto też może od razu zauważyć, że wersja Claytonowska jest formacją odwrócenia, a pozostałe – kontynuacji trendu.

Z mojego kilkunastoletniego doświadczenia wynika, że można znaleźć przynajmniej pięć kryteriów i jedno dodatkowe, do okazjonalnego zastosowania, których spełnienie (jednoczesne lub selektywne) przez dany „egzemplarz” formacji 121 (obojętnie przy tym, z którego wariantu formacji się wywodzi) sugeruje większe szanse na realizację zasięgu tego konkretnego układu. 

UWAGA Pominę przy tym jedno kryterium, które można w prosty sposób zaadaptować z formacji flagi: zgodność kierunku ruchu na wyższym interwałach z charakterem formacji.

Zanim przejdę do ich szczegółowego omówienia, pozwolę sobie na kilka istotnych, jak mi się wydaje, wskazówek wstępnych.

Wskazówki wstępne

  1. Kwestia mniej lub bardziej precyzyjnego spełniania przez formację zależności 1:1

Często uznajemy - niejako intuicyjnie - za najważniejsze dla skuteczności formacji 121 to, czy zależność między dwiema falami korekcyjnymi wynosi faktycznie 1:1. Trudno tu jednak mówić o jakimś odrębnym kryterium skuteczności formacji. Ten warunek jest istotny z punktu widzenia tego, czy w ogóle mamy do czynienia z układem 121, czy nie mamy. I tyle. Co najwyżej można się zastanawiać, jakie może być odchylenie od zależności 1:1. Niektórzy przyjmują, że kilkuprocentowe. 

Ja bym bardziej zwrócił uwagę na inną kwestię, a mianowicie na to, czy na wierzchołkach porównywanych (pod kątem występowania, bądź nie, zależności 1:1) fal korekcyjnych występują cienie świec. Jeśli tak, to zwykle - mierząc wielkość ruchów korekcyjnych - nie uwzględniam przy pierwszej „przymiarce” (przynajmniej na wybranych, sprawdzonych pod tym kątem rynkach) najbardziej wystającego knota, i to obojętnie na którym wierzchołku tego ruchu on występuje. Chyba że jest to cień bardzo dużego korpusu. Wtedy go zwykle nie pomijam w obliczeniach porównawczych. 

Niekiedy zaś – przy bardzo silnych rynkach – warto pominąć na początku zarówno knot na górnym, jak i na dolnym wierzchołku pierwszego z porównywanych dwóch odcinków korekcyjnych.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Miłosz Fryckowski

Trader i mentor inwestycyjny oraz analityk techniczny. Szefuje projektowi MentorFinansowy.pl, w ramach którego pomaga traderom rozwinąć swe umiejętności i odnieść sukces inwestycyjny. Pierwsze transakcje na rynkach finansowych zawierał w końcówce lat 80' na giełdzie londyńskiej. Prowadził szkolenia m.in. dla XTB, SATRF, Pro Webinar, Investing.com. Dwukrotnie nominowany do Nagrody Rynku Forex FxCuffs w kategorii Blog Roku 2014 i 2016.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk