• Odbierz prezent
Polska w stanie zagrożenia epidemicznego. Zamknięte granice, centra handlowe a przed nami kolejny trudny poniedziałek dla warszawskiej giełdy

Jeden z czarniejszych scenariuszy dla gospodarki właśnie się realizuje - rząd w piątek 13 marca wprowadził stan zagrożenia epidemicznego w związku z pandemią koronawirusa, który wchodzi w życie w sobotę 14 marca. Wiąże się on z radykalnymi ograniczeniami fukcjonowania sklepów, lokali usługowych, a przede wszystkim zamknięciem granic i niemal całkowitym wstrzymaniem transportu międzynarodowego. O co dokładnie chodzi i jak w poniedziałek zareaguje na te informacje warszawski parkiet, który ma za sobą najgorszy tydzień w historii?

 

Na czym polega stan zagrożenia epidemicznego?

Stan zagrożenia epidemicznego w Polsce został ustanowiony po raz pierwszy, zaś jego postanowienia wchodzą w życie w sobotę 14 marca. Wprowadza on istotne ograniczenia komunikacyjne i dotyczące funkcjonowania handlu:

  • granice Polski zostaną zamknięte na 14 dni (do 28 marca). Do kraju mogą wjechać wyłącznie obywatele Polski, a także cudzoziemcy stale zamieszkujący Polskę, zatrudnieni w kraju lub spokrewnieni z obywatelami Polski. Każdy, kto w czasie stanu zagrożenia przekroczy granicę będzie musiał poddać się czternastodniowej kwarantannie. W przypadku szczególnych podejrzeń zarażenia koronawirusem (np. przy podwyższonej temperaturze ciała) może dojść do przymusowej hospitalizacji. Zamknięcie granic oznacza, że na przejściach działających w ramach Strefy Schengen zostanie przywrócona pełna kontrola graniczna;
  • Międzynarodowe połączenia lotnicze i kolejowe zostaną wstrzymane od niedzieli 15 marca, utrzymane zostaną wyłącznie loty charterowe z obywatelami Polski na pokładzie, pozwalające im na powrót do kraju;
  • Lokale usługowe i gastronomiczne zamknięte na 14 dni (do 28 marca) - restauracje, bary, kawiarnie będą mogły prowadzić działalność wyłącznie sprzedając na wynos lub z dowozem. Decyzja o ewentualnym przedłużeniu ograniczenia działalności zostanie podjęta w drugim tygodniu jego trwania;
  • Sklepy w centrach i galeriach handlowych, które nie oferują artykułów spożywczych, zostaną zamknięte na 14 dni, z możliwością przedłużenia;
  • Zakaz organizowania zgromadzeń publicznych powyżej 50 osób. Dotyczy on również wydarzeń i uroczystości państwowych oraz religijnych.

 

Stan zagrożenia to bardzo zła wiadomość dla warszawskiej giełdy

Mimo, że WIG20 zakończył piątkową sesję na ponad 4,6% plusie (1365,97 pkt.), to miniony tydzień był najgorszym w historii warszawskiego parkietu - w ciągu zaledwie pięciu sesji indeks dwudziestu czołowych spółek stracił ponad 25%, zaś indeks szerokiego rynku WIG niecałe 24%. Dotychczas najgorszy tydzień dla WIG20 miał miejsce w 1994 r., kiedy czołowy indeks spadł o 15,95%.

Czwartkowa sesja na GPW była zaś najgorszą ze wszystkich dotychczasowych - w ciągu zaledwie ośmiu godzin handlu WIG20 stracił 13,28%, spadając do poziomów najniższych od kwietnia 2009 r. (1305,73 pkt.).

Wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego może wywołać kolejne spadki na GPW, mimo tego że inwestorzy zdyskontowali już liczne negatywne scenariusze. Spadek WIG20 poniżej 1300 pkt. jest realny w nadchodzącym tygodniu, do czego oprócz samego stanu zagrożenia epidemicznego, mogą przyczynić się informacje o kolejnych zarażeniach koronawirusem i drugiej ofierze śmiertelnej. Kilkunastodniowe (z możliwością przedłużenia) wstrzymanie ogromnej części sektora handlowo-usługowego będzie mieć długofalowe negatywne konsekwencje dla gospodarki, odbije się też bezpośrednio na notowaniach wielu spółek, które i tak mocno straciły na wartości w ostatnich dniach. Ograniczenie handlu mocno uderzy m.in. w dwie spółki z WIG20: CCC i LPP. Ta pierwsza i tak straciła już ponad 47% w ciągu zaledwie tygodnia (niemal dwa razy tyle, co WIG20). Na znaczne spadki przychodów muszą przygotować się również takie spółki jak AmRest, Agora, Intersport, Orbis, czy Rainbow Tours.

Inwestorzy szukający dna ostatnich spadków z pewnością powinni jeszcze uzbroić się w cierpliwość, gdyż poziom rynkowej niepewności jest stanowczo zbyt wysoki, aby traktować obecne wyceny za okazyjne.

Czytaj także: Jak przetrwać i zarobić w czasach krachu?

Za nami najdramatyczniejszy i najbardziej wyczerpujący giełdowy tydzień od kilkunastu lat. W obliczu spadków, rynkami zainteresowali się nie tylko niedzielni inwestorzy, ale także osoby, które nigdy wcześniej nie miały styczności z giełdą. Samo hasło “na giełdach jest tanio” brzmi jak sklepowa promo.. Czytaj
Jak przetrwać i zarobić w czasach krachu?

 

Uważaj na fake newsy i próby siania paniki!

Sytuacja, której obecnie doświadczamy nie jest częsta. W tak nadzwyczajnych okolicznościach łatwo jest dać się ogarnąć skrajnym zbiorowym emocjom, z których rodzi się panika. Czas pandemii to także świetna pożywka dla organizacji i osób rozpowszechniających fałszywe informacje i tworzących rozmaite teorie spiskowe, prowadzące do szkodliwej dezinformacji.

Jedną z najczęstszych plotek jest informacja o rzekomych planach zamknięcia przez rząd sklepów wielkopowierzchniowych, w tym dyskontów. Informacja jest nieprawdziwa, gdyż zamknięte zostaną sklepy w galeriach i centrach handlowych, które nie sprzedają artykułów spożywczych i pierwszej potrzeby.

Kolejny popularny fake news odnosi się do planów przeprowadzenia tzw. scenariusza cypryjskiego w Polsce, czyli blokady części prywatnych depozytów bankowych i wprowadzenia podatku od ich wartości. Spekulowanie o „powtórce scenariusza cypryjskiego w Polsce” to nic więcej jak bezpodstawne sianie paniki. Podobnie jak doniesienia o rzekomych planach zakazu korzystania z gotówki, co jest równie absurdalne, jak straszenie nadchodzącą nacjonalizacją zawartości naszych kont bankowych. Niemniej jednak, w zgodzie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, w razie możliwości warto unikać korzystania z gotówki (szczególnie banknotów) podczas trwania pandemii, ze względów higienicznych.

Od środowego oświadczenia prezesa GPW w mediach społecznościowych krąży plotka o tym, że już niedługo warszawska giełda może zawiesić swoją działalność. Marek Dietl w specjalnym komunikacie poinformował, że zarząd giełdy rozpocznie rozmowy na temat czasowego zawieszenia obrotu tylko i wyłącznie wtedy, gdy dzienne obroty przez dłuższy czas będą utrzymywać się na poziomie o 30% niższym od średniej. Taka sytuacja w najbliższym czasie nam nie grozi, a nawet gdyby obrót znacznie zmalał, to i tak nie oznacza to wstrzymania działalności giełdy, a jedynie rozważenie takiej możliwości. Wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego nie oznacza też, że giełda będzie działać inaczej niż dotychczas.

Czytaj także:

 

Notowania: WIG20

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/GPW:WIG20/

Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk