• Odbierz prezent
Polska Grupa Górnicza ogranicza wydobycie i obniża pensje. Koronawirus wywołał decyzje, które powinny być podjęte wiele miesięcy wcześniej

Największy producent węgla kamiennego w Europie, jakim jest Polska Grupa Górnicza, wprowadza ograniczenia produkcji i czasu pracy w związku ze spowolnieniem gospodarczym i znacznie niższym zapotrzebowaniem na węgiel ze strony energetyki. Pandemia koronawirusa nie wywołała jednak problemów państwowej spółki, mającej ratować upadające kopalnie, a jedynie je uwidoczniła.

Czytaj także: Epidemia pokazuje jak bardzo niepotrzebny jest polski węgiel. Energetyka w trudnej sytuacji, kopalnie w jeszcze gorszej

Na początku roku głośno było o tym, że zainteresowanie zakupem polskiego węgla jest coraz niższe, zaś kopalniane zwały niechcianego surowca rosną w zastraszającym tempie. Nawet spółki energetyczne należące do Skarbu Państwa, które w praktyce podtrzymują przy życiu w większości nierentowne kopalnie, .. Czytaj
Epidemia pokazuje jak bardzo niepotrzebny jest polski węgiel. Energetyka w trudnej sytuacji, kopalnie w jeszcze gorszej

 

Mniejsza produkcja, niższe wynagrodzenia

Polska Grupa Górnicza we wtorek 14 kwietnia opublikowała komunikat, w którym zapowiedziała wprowadzenie działań wyprzedzających, mających na celu uchronienie spółki przed utratą płynności finansowej w obliczu spowolnienia gospodarczego i trudnej sytuacji sektora wydobywczego.

Głównym założeniem programu jest ograniczenie czasu pracy o jedną piątą i wiążące się z tym obniżenie wynagrodzeń o 20% na przestrzeni trzech miesięcy. Ograniczenie produkcji będzie polegało na zmniejszeniu dni pracy w tygodniu o jeden we wszystkich kopalniach należących do PGG.

Ponadto, spółka liczy na dofinansowanie w ramach Tarczy Finansowej dla firm w wysokości 70 mln złotych. Oprócz tego PGG zwróciła się o przesunięcie terminów płatności zobowiązań podatkowych.

Problemy Polskiej Grupy Górniczej wynikają ze znacznego spadku zapotrzebowania na energię elektryczną w związku z zaistniałym spowolnieniem aktywności gospodarczej. Mimo tego, że stan zagrożenia epidemicznego w Polsce, nakładający liczne ograniczenia mobilności i działalności biznesowej, został wprowadzony w połowie marca, zapotrzebowanie na prąd w całym miesiącu spadło przynajmniej o 10%. Niższe zapotrzebowanie na prąd to z oczywistych względów również mniejszy popyt na węgiel, z którym problemy były jeszcze przed nadejściem epidemii. Pod koniec marca górniczy związkowcy alarmowali, że kontrolowane przez państwo spółki energetyczne, takie jak Enea i Tauron, nie złożyły jakichkolwiek zamówień na produkowany przez PGG węgiel w kwietniu. Warto dodać, że spółka znacznie wcześniej miała problemy ze zbyt dużą produkcja węgla w stosunku do rynkowego zapotrzebowania. W lutym na kopalnianych zwałach PGG zalegały niemal 3 mln ton węgla kamiennego, z czego niemal połowa pochodziła z zakontraktowanych zamówień niezrealizowanych przez energetykę w zeszłym roku.

Stąd też dodatkowy spadek popytu na węgiel wywołany przez pandemie koronawirusa w zasadzie zmusił spółkę do ograniczenia produkcji.

 

Problemy na długo przed koronawirusem

Warto dodać, że PGG znajdowała się w nieciekawym położeniu na długo przed pojawieniem się zagrożenia epidemicznego i znacznego spadku zapotrzebowania na węgiel. Spowolnienie gospodarcze jedynie uwypukliło liczne problemy trapiące spółkę. Największy producent węgla kamiennego w Polsce zamknął 2019 r. z zyskiem na poziomie 86 mln złotych netto, jednak finalnie doszło do odpisu aktualizującego na podstawie przeprowadzonego wcześniej testu na trwałą utratę wartości aktywów. Odpis bardzo mocno obciążył sprawozdanie finansowe PGG - wynik księgowy za 2019 r. to strata w wysokości aż 427 mln złotych netto. Dla porównania, w 2018 r. spółka osiągnęła zysk netto w wysokości ponad 493 mln złotych.

Związkowcy w PGG od wielu miesięcy grozili strajkami, chcąc tym samym wynegocjować wzrost wynagrodzeń i wpłynąć na zmniejszenie importu węgla spoza Polski (głównie rosyjskiego) przez należące do Skarbu Państwa spółki energetyczne. Związkowcy nie zgodzili się na propozycję zarządu, która uzależniałaby wysokość podwyżek od efektywności wydobycia i wyników finansowych kopalni należących do PGG. Trudno dziwić się sprzeciwowi górniczych związków zawodowych, gdyż wg danych z raportu NIK poświęconemu działalności PGG w latach 2016-18 wynagrodzenia wzrosły o 13%, podczas gdy efektywność wydobycia… spadła o 2%.

Górnicy domagali się 12% podwyżki wynagrodzeń, finalnie jednak 20 lutego doszło do porozumienia, w wyniku którego zarząd PGG i związkowcy ustalili wysokość podwyżek na 6%. Weszły one w życie od stycznia i będą kosztować spółkę ponad 270 mln złotych w samym 2020 r.

 

Miała ratować, sama potrzebuje pomocy

Polska Grupa Górnicza wprawdzie nie jest spółką publiczną notowaną na warszawskim parkiecie, jednak zaangażowane kapitałowo w jej działalność są czołowe podmioty z sektora energetycznego kontrolowane przez Skarb Państwa. PGG zostało powołane na początku 2016 r. jako spółka celowa kontrolowana przez rząd. Jej rola od samego początku była jednocześnie prosta w założeniach i dość skomplikowana w praktycznej realizacji. PGG miała bowiem przejąć nierentowne i znajdujące się na skraju upadku kopalnie, dokonać ich restrukturyzacji, a następnie wyprowadzić je na prostą. W kwietniu 2016 r. PGG przejęła jedenaście kopalń należących do znajdującej się na skraju bankructwa Kompani Węglowej, dokonując ich zespolenia. W jego wyniku z jedenastu zakładów utworzono pięć. Rok później, w kwietniu 2017 r., PGG przejęła kolejne cztery nierentowne kopalnie, tym razem od upadającego Katowickiego Holdingu Węglowego.

Działalność PGG w dużej mierze sfinansowały spółki energetyczne kontrolowane przez Skarb Państwa. Wśród nich warto wymienić notowane na warszawskim parkiecie PGE, Energę, Eneę, PGNiG, a także Węglokoks (nieobecny na GPW). Jak dotąd jednak spółki nie mogą uznać swojej wątpliwej inwestycji w ratowanie polskiego górnictwa za udaną.

Jak wynika z opublikowanego pod koniec stycznia raportu NIK na temat działalności PGG, mimo sprzyjających warunków i łatwości pozyskania kapitału od spółek Skarbu Państwa, restrukturyzacja przejętych kopalń została przeprowadzona nieudolnie i nie przyniosła oczekiwanych efektów. Więcej na temat mało pochlebnego raportu w poniższym artykule:

Czytaj także: "Ważne, że w domu jest ciepło". PGE, PGNiG i Energa tracą na ratowaniu polskich kopalń. Bezlitosny raport NIK o PGG

Dziś światło dzienne ujrzał raport NIK, oceniający działalność Polskiej Grupy Górniczej - spółki, która za państwowe pieniądze przejęła najmniej rentowne i znajdujące się na skraju upadku kopalnie, po to, by je ratować. Wyniki kontroli nie są optymistyczne i jasno wskazują na to, że inwestowanie w s.. Czytaj
"Ważne, że w domu jest ciepło". PGE, PGNiG i Energa tracą na ratowaniu polskich kopalń. Bezlitosny raport NIK o PGG

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk