• Odbierz prezent
(Nie)Wierzę w bitcoina - rzecz o pieniądzu fiducjarnym

Co mają ze sobą wspólnego pieniądz i wiara? W środowisku kryptowalutowym niesłychaną karierę zrobiło określenie "pieniądz fiducjarny". Określenia tego używa się, aby pokazać wyższość kryptowalut nad współczesnym pieniądzem. Co właściwie oznacza to pojęcie? Czy jest ono używane słusznie? A może jego użycie jest formą manipulacji?

 

Pieniądz oparty na wierze

Czytając artykuły, komentarze, czy uczestnicząc w szkoleniach dotyczących kryptowalut, często możemy spotkać się z określeniem "pieniądz fiducjarny". Określenie to oznacza pieniądz oparty na wierze i odnoszone jest w środowisku kryptowalutowym do współczesnego "klasycznego pieniądza".

Na Portalu Edukacji Ekonomicznej NBP, w objaśnieniu do tego pojęcia możemy przeczytać: "(łac. fides – wiara) – waluta nie mająca oparcia w dobrach materialnych (jak np. kruszce), której wartość ma źródło z reguły w dekretowanym prawnie monopolu w wykorzystaniu go na danym obszarze jako legalny środek płatniczy oraz na popycie generowanym przez instytucje państwowe, głównie przez pobór podatków. Wartość pieniądza fiducjarnego opiera się na zaufaniu do emitenta".

 

Zarzuty wobec współczesnego pieniądza

Nieraz spotykam się z poglądami, że współczesny pieniądz jest zupełnie nic nie warty, że nie ma pokrycia w niczym. Że "kiedyś, to można było wymieniać go na złoto, a teraz jest wart tyle co papier toaletowy". Szczególnie w sieci można spotkać dużo tak... inspirujących wypowiedzi. O zgrozo, spotkać można się również z przypadkami publicznego głoszenia takich poglądów. Czy są one błędne? Tego nie powiedziałem. Jednak brak im szerszego kontekstu i dokładnych wyjaśnień, co w mojej opinii świadczy o niezrozumieniu istoty pieniądza.

W środowisku kryptowalutowym, zdaje się panować przekonanie, jakoby współczesny pieniądz był narzędziem służącym rządom do sterowania wartością naszych portfeli.

Na portalu bitcoin.pl przeczytamy: "O tym ile warty jest pieniądz który obecnie mamy w portfelu decyduje państwo przez różne mechanizmy jak dodruk pieniądza czy zmiany stóp procentowych. Każdy tak popularny w ostatnim czasie dodruk pieniądza powoduje zmniejszenie wartości  pieniądza już obecnego (inflacja).  Przymusowy pieniądz fiduacyjny jest więc zaprzeczeniem wolnego rynku".

Z bithub.pl dowiemy się zaś, że jedną z cech pieniądza fiducjarnego jest to, że "bank centralny może go dodrukowywać w dowolnej ilości".

 

Bitcoin lekarstwem na wszelkie bolączki?

Kryptowaluty, w szczególności bitcoin miałyby być lekarstwem na większość bolączek związanych ze współczesnym pieniądzem.

"Bitcoin jest przeciwieństwem pieniądza fiducjarnego a jego wartość ustalana jest przez wolny rynek. Bitcoina nie można dodrukować, jest odporny na inflację a jego wartość jest niezależna od rządów i banków" - to znów bitcoin.pl.

Nie brakuje również innych cech, które wymienia się jako odróżniające bitcoin lub inne kryptowaluty od współczesnego pieniądza. Co w środowisku kryptowalutowym uchodzi oczywiście za niewątpliwe zalety kryptowalut. Jest to jednak temat na osobny artykuł. Wróćmy tymczasem do "wiary w pieniądz".

 

Opowieści pradawne

Aby zrozumieć co można nazwać pieniądzem opartym na wierze, należałoby poznać historię gospodarczą, w szczególności historię rozwoju pieniądza. Można jednak określić formy, które na przestrzeni dziejów przyjmował pieniądz.

Była sobie wymiana barterowa - za dwie i pół świni, jedna cielna krowa. Niewygodne? Zapewne nie. Dlatego z czasem społeczeństwa wykształciły różnego rodzaju formy wymiany. Aby transakcja mogła odbywać się bez konieczności wymiany towaru za towar, należało przyjąć jakiś środek rozliczeniowy, który będzie akceptowalny przez innych uczestników życia gospodarczego. Był to warunek konieczny, aby takiego rodzaju wymiana mogła mieć miejsce. Bez zaufania (wiary), że dany środek płatniczy zostanie zaakceptowany przez innych użytkowników rynku, trudno wyobrazić sobie by ktokolwiek ryzykował sprzedaż swoich produktów i usług za "niepewny" środek płatniczy.

Środkami płatniczymi mogą być muszelki lub kamienie. Różne kultury radziły sobie różnymi materiałami. Rynek zdominowały jednak metale szlachetne, takie jak złoto, czy srebro. Wymiana w kruszcu nie była jednak zbyt wygodna. Pojawiły się więc monety, a znacznie później, wraz z rozwojem banków, pojawiły się banknoty - czyli dokumenty wydawane przez bank zamiast kruszcu, potwierdzające jednak, że ów kruszec niejako posiadamy, gdyż możemy wymienić je np. na złoto.

Współczesny pieniądz papierowy to nie banknot, wbrew potocznej nazwie. Nie możemy wymienić go w banku na kruszec. Jego pokryciem są towary i usługi, które możemy za niego kupić. Tworzony jest on przez banki poprzez udzielane kredyty. Współczesny pieniądz w szerszym ujęciu jest pieniądzem kredytowym. Pieniądz papierowy oraz bilon (złotówki, piątaki i wszelakie miedziaki) to tylko drobna część pieniądza, który znajduje się w gospodarce. W większości pieniądz jest niczym innym, jak księgowym zapisem na rachunku bankowym.

 

Czy wiara jest konieczna?

Skoro wiemy już jakie formy pieniądza pojawiały się na przestrzeni dziejów, możemy zastanowić się nad wiarą w pieniądz. Czy barter wymagał jakiejś szczególnej wiary? Raczej nie. Choć oczywiście musieliśmy wierzyć, że dwie i pół świni naszego kontrahenta było całkowicie zdrowe, ale ani współczesny pieniądz kredytowy, ani kryptowaluty nic w tej materii nie zmieniają.

Pomińmy na razie kruszec, czy wymienialne na złoto banknoty. Czy współczesny pieniądz jest oparty na wierze? Tak. Wierzymy, że państwo gwarantuje, iż jest on środkiem płatniczym. Wierzymy, że inni uczestnicy rynku ten pieniądz zaakceptują. Nie mamy pokrycia w złocie lub srebrze, więc musimy wierzyć.

A teraz drodzy ewangeliści bitcoina, zastanówcie się, czy złoto lub srebro cokolwiek zmieniały? Jaką wartość mają metale szlachetne? Złoto wykorzystać można np. w medycynie, srebro może posłużyć za materiał do pięknych sztućców, obydwa metale mogą służyć jako kolczyki, pierścionki i inne ozdoby - jest to dość oczywiste. W czym jednak tkwi ich wartość, jeśli nie w wierze, że ową wartość posiadają? Są stosunkowo rzadkie i nie zużywają się zbyt łatwo. Jeżeli jednak ich posiadanie wiązałoby się z bogactwem, to niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego Hiszpania w okresie swojej świetności kolonialnej nie była dzięki metalom szlachetnym krajem mlekiem i miodem płynącym?

Gusta się zmieniają. Może biżuteria z metali szlachetnych stanie się niemodna, a do wszystkich innych zastosowań znajdziemy lepsze odpowiedniki. Co stałoby się, gdyby ludzie uznaliby, że złoto i srebro nie są im potrzebne? Może więc jedynie wierzymy, że złoto lub srebro mają jakąś wartość i stanowią jakiekolwiek zabezpieczenie? Być może równie dobrze sprawdziłyby się banknoty wymienialne np. na węgiel.

Czy pieniądz kruszcowy lub banknoty były więc oparte na wierze? Tak, podobnie jak oparte na wierze byłyby drogocenne kamienie, czy muszelki używane jako środek rozliczeniowy. Jeżeli jakaś forma wymiany była pozbawiona ryzyka tego, że otrzymamy środek wymiany, którego nikt nie zaakceptuje, to najbliżej do tego wymianie barterowej. Jednak w momencie pojawienia się pieniądza, niezależnie od jego formy, konieczna jest wiara, że zostanie on zaakceptowany przez naszych potencjalnych kontrahentów.

 

Odkłamywanie rzeczywistości

Skoro więc pieniądz musi w pewnym stopniu być oparty na wierze, dlaczego bitcoin miałby nie być na niej oparty? Używając go wierzymy, że będziemy mogli zapłacić nim za towary i usługi. Zupełnie jak w przypadku opisanych powyżej form pieniądza. Oczywiście niektórzy kupują, ponieważ wierzą, że "będzie rosło", a płacenie bitcoinem uważają za dziwaczną koncepcję. Pozwolę sobie jednak tego nie komentować.

Koronny argument środowiska kryptowalutowego przeciw współczesnemu pieniądzowi, to fakt, że nie ma on oparcia w kruszcu. Co myślę o tym argumencie, napisałem powyżej. Pozostaje jednak inne pytanie. W czym pokrycie mają kryptowaluty? Wymienimy je na kruszec? A może chociaż instytucje państwa gwarantują ich wartość? Nie? Hmm... Więc co stanowi o wartości kryptowalut? Może wcale nie różnią się pod tym względem od tego, co osoby zaangażowane w ich propagowanie tak krytykują? Może są po oparte na wierze w ich wartość i stojącą za nimi technologie?

A teraz powróćmy do kilku tez z początku artykułu. Państwo, poprzez dodruk pieniądza decyduje o wartości naszych portfeli, a bank centralny może dodrukowywać pieniądz w dowolnej ilości? Rzecz w tym, że banki centralne mają określone cele, które realizują, zazwyczaj w celu stabilizowania inflacji, a więc wzrostu cen. Ograniczone są zarówno swoimi celami, jak i przepisami prawa. Np. w Polsce, NBP nie finansuje bezpośrednich potrzeb pożyczkowych rządu. Innymi słowy nie "dodrukowuje" pieniądza, nie zważając na inflację.

Czy przymusowy pieniądz fiducjarny jest zaprzeczeniem wolnego rynku? A kto zabrania wymiany barterowej lub używania kryptowalut? Kto zabrania płacić muszelkami? Fakt, że dana waluta jest prawnym środkiem płatniczym, nie wyklucza korzystania z innych form wymiany. Daje za to szanse na wymianę między wszystkimi uczestnikami rynku, czego bitcoin nie robi, gdyż jako ciąg zer i jedynek wyklucza osoby nie mające dostępu do sieci lub niepotrafiące korzystać z komputera. W Polsce trudno w to uwierzyć, ale na świecie takich ludzi jest mnóstwo. To dopiero zaprzeczenie wolnego rynku.

Bitcoin jest odporny na inflację? Jeżeli jakiegoś towaru jest coraz mniej, a popyt na niego jest coraz większy, to naturalnym następstwem jest wzrost cen, a waluta nie ma w tym przypadku znaczenia. Poza tym, wahania kursów kryptowalut mogą również istotnie wpływać na ceny produktów wyrażone w kryptowalutach. Załóżmy, że dziś cena jakiegoś towaru to 20 bitcoinów. Kurs bitcoina jednak spada, a za ten sam towar płacimy za rok 30 bitcoinów. Wtedy nie trzeba nawet wzrostu cen w "pieniądzu fiducjarnym". Takie spadki i wzrosty to dla kryptowalut nic nowego. No chyba, że ktoś wierzy, że zawsze"będzie rosło".

 

Podsumowanie

Pojęcie "pieniądza fiducjarnego" ma w mojej opinii przekonywać do wyższości bitcoina i innych kryptowalut nad współczesnym pieniądzem. Problem w tym, że zarówno bitcoin, jak i inne kryptowaluty, podobnie jak pieniądz kredytowy nie są oparte na złocie lub innym kruszcu. Z resztą samo oparcie pieniądza na kruszcu nie likwiduje elementu "wiary" w pieniądz. Twierdzenie, że kryptowaluty są pod tym względem lepsze od współczesnego "klasycznego" pieniądza mija się z prawdą.

O ile jednak wartość tzw. pieniądza fiducjarnego miałaby się opierać na zaufaniu do emitenta (w Polsce do NBP), to w przypadku bitcoina, można mieć zaufanie jedynie do rynku. Opowieści o zaufaniu do kodu można włożyć między bajki. To uczestnicy rynku zdecydują o cenie bitcoina lub jakiejkolwiek innej kryptowaluty. W przypadku kontrolowanych przez organy państwowe walut, mamy jeszcze do czynienia z interwencjonizmem państwowym. Zbyt duży interwencjonizm może być szkodliwy, jednak jego brak bywa tragiczny, co pokazał Wielki Kryzys poprzedzający II wojnę światową. Ingerencja państwa, w sytuacji, gdy rynek sam sobie nie radzi, może łagodzić wahania cykli koniunkturalnych, a zastąpienie pieniądza kredytowego kontrolowanego przez instytucje Państwa przez niekontrolowane przez nikogo kryptowaluty odebrałoby taką możliwość.

Zastanówmy się jednak czy wolimy wierzyć, że istnieją instytucje, które mogą ratować sytuację, w obliczu kryzysu, czy też może wierzyć, że "będzie rosło", że rozumiemy czym są kryptowaluty i jak działają, że wszystko co o nich wiemy jest prawdą. Tak czy owak, mamy do wyboru fiducjarny pieniądz kredytowy lub nie mniej fiducjarne kryptowaluty. Nie mamy jednak dużego wyboru. Bez "wiary" się nie obejdzie. No chyba, że mamy na podorędziu trzodę, którą chcielibyśmy pohandlować.

 

(źródło grafiki głównej: pixabay.com)


Kamil Marszycki

Analityk finansowy specjalizujący się w rynkach akcyjnych. Zainteresowany finansami behawioralnymi i wpływem rachunkowości na wycenę spółek. Wyznaje zasadę głoszącą, że nawet w najgorszych sytuacjach można odnaleźć perspektywę osiągnięcia sukcesu.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk