• Odbierz prezent
Petro to wielka ściema. „Kryptowaluta” Wenezueli zasłoną dymną upadku gospodarczego

Wenezuela, kraj w Ameryce Południowej rządzony przez socjalistyczny reżim prezydenta Nicolása Maduro, który od wielu lat bezskutecznie walczy z własna niegospodarnością i pogłębiającą się hiperinflacją, szuka ostatniej deski ratunku w walucie cyfrowej, sprytnie wykorzystując popularność „kryptowalutowej rewolucji”. Czy cyfrowy token Petro (PTR), rzekomo mający pełne pokrycie w zasobach wenezuelskiej ropy naftowej ma jakiekolwiek szanse na poprawienie sytuacji gospodarczej Wenezueli i czy rzeczywiście jest jak dotąd najbardziej innowacyjnym rządowym wykorzystaniem technologii blockchain?

 

Ruina ekonomiczna nie bierze się znikąd

Wenezuela to kraj, który wywalczył niepodległość w 1821 r., wyzwalając się spod władzy hiszpańskiej, dzięki powstańczej walce Simóna Bolívara, mającego status bohatera narodowego. Od momentu stania się niezależną republiką, kraj targany był wojnami domowymi, zamachami stanu i rewolucjami sprzeciwiającymi się dyktatorskim rządom. W latach 70. XX w. odkryto na terenie kraju potężne złoża ropy naftowej, które doprowadziły do boomu gospodarczego. Skupienie się na wydobyciu ropy doprowadziło jednak do zaniedbania rolnictwa, które wywołało kryzys lat 80. Od 1999 r. prezydentem Wenezueli był Hugo Chávez, prowadzący socjalistyczne i silnie interwencjonistyczne rządy, które nasiliły się po nieudanych próbach zamachu stanu w 2002 r. Mimo, że w 2001 r. inflacja wynosiła niewiele ponad 12% (historycznie niska wartość dla kraju), to już w 2008 r. Chávez był zmuszony do dokonania denominacji, wprowadzając do obrotu walutę Bolívar Fuerte (VEF), obniżającą nominał o tysięczną część (trzy zera). Po śmierci Cháveza w 2013 r., rządy objął obecny prezydent Nicolás Maduro, którego władza rozpoczęła się od protestów społecznych związanych z brakami podstawowych towarów w sklepach. Rok później nadszedł cios, który wymiernie wpłynął na obecną kondycję i tak już znajdującej się wówczas w kryzysie gospodarki - krach na rynku ropy naftowej doprowadził do ok. 40% spadków cen surowca, którego wydobycie i sprzedaż były ekonomicznym filarem Wenezueli (95% dochodów z całego eksportu).

Obecnie, szacowana inflacja (wg Międzynarodowego Funduszu Walutowego) może wynieść nawet 1 mln % do końca roku. Tak radykalne zmniejszenie siły nabywczej waluty narodowej doprowadziło do problemów ekonomicznych przede wszystkim zwykłych obywateli. Wg Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), średnia masa dorosłego obywatela Wenezueli od 2014 r. spadła o 10 kg, co świadczy o pogłębiającym się w kraju kryzysie nie tylko ekonomicznym, ale i humanitarnym.

 

Krótka historia Petro

Pomysł wprowadzenia do obrotu „pierwszej rządowej kryptowaluty” został ogłoszony przez Nicolása Maduro pod koniec zeszłego roku, 3 grudnia 2017 r. Z pewnością nie była to data przypadkowa, gdyż ostatni kwartał zeszłego roku był czasem kryptowalutowej euforii i coraz odważniejszego pompowania bańki spekulacyjnej, mającej swe apogeum 17 grudnia (dla bitcoina). Niecałe trzy miesiące później, 20 lutego 2018 r. ruszyła przedsprzedaż tokenów Petro, podczas której rzekomo sprzedano łącznie 82.4 mln jednostek PTR (ze 100 mln dostępnych). Pierwsze w historii rządowe ICO oferowało Petro w cenie 60 dolarów, co miało odpowiadać wartości baryłki wenezuelskiej ropy naftowej. Wpłaty przyjmowano w dolarach, Ethereum (ETH), a później także NEM (XEM), jednak bez akceptacji boliwara, co świadczy o tym, że sprzedaż „wenezuelskiej kryptowaluty” nie była przeznaczona dla obywateli tego kraju, którzy mają ograniczony dostęp do wymiany waluty narodowej. Zbiórka została oficjalnie zakończona 19 marca i wg różnych doniesień przyniosła rządowi Maduro zysk w granicach od 3.3 mld do niecałych 5 mld dolarów, co jest imponującą wartością jak na ICO - dotychczas największą kwotę, wynoszącą 4,6 mld USD, zebrał projekt EOS, podczas trwającej niemal rok sprzedaży tokenów.

 

Czerwone światło dla Petro

Petro docelowo ma pełnić rolę gwarantowanego przez wenezuelski rząd cyfrowego tokenu (przez wielu mylnie nazywanego kryptowalutą), mającego pokrycie w ropie naftowej i jednocześnie odzwierciedlającego wycenę wenezuelskiej baryłki tego surowca. Sam token, wg założeń twórców ma służyć do rozliczeń międzynarodowych (tym samym omijając nałożone na kraj sankcje gospodarcze), a także stać się codziennym środkiem płatności dla obywateli, którzy będą otrzymywać w nim m.in. wynagrodzenia.

Pierwsze rządowe ICO w historii nie będzie jednak wspominane jako wzór do naśladowania. Zasadniczym problemem przy jego przeprowadzaniu była niekompetencja twórców lub celowe wprowadzanie dezorientacji wśród inwestorów. Początkowo, PTR miał być tokenem ERC20, opartym na najpopularniejszej dla ICO platformie Ethereum, co też zostało zawarte na white-paperze. Do tego celu utworzono nawet smart-kontrakt ze 100 mln tokenów. Jednak, tuż przed samym rozpoczęciem przedsprzedaży (startującej 20 lutego), zmodyfikowano white-paper oraz informacje na witrynie internetowej, bez oficjalnego powiadomienia. Zmiana była zasadnicza, gdyż zakładała utworzenie tokenów PTR na platformie NEM, w formie tzw. Mosaic. Oczywiście, nie jest to zmiana na gorsze - a nawet wręcz przeciwnie, m.in. ze względu na skalowalność NEM, względem Ethereum, czy znacznie niższe opłaty transakcyjne - jednak ze względu na sposób jej wprowadzenia, stawia pod znakiem zapytania wiarygodność całego projektu.

 

ethereum petro

Smart-kontrakt Ethereum z tokenami ERC20 Petro (PTR), źródło: etherscan.io

 

19 marca, w dzień zakończenia ICO, prezydent USA Donald Trump oficjalnie zdelegalizował obrót tokenami Petro, co jest równoznaczne z całkowitym zakazem kupna i obrotu PTR przez obywateli Stanów Zjednoczonych oraz brakiem możliwości notowania PTR przez giełdy kryptowalut zarejestrowane w USA. Dokument zakłada również możliwość nałożenia sankcji na kraj, który będzie wykorzystywał Petro do transakcji z Wenezuelą. Trump stwierdził, że Petro powstało, aby uniknąć nałożonych na Wenezuelę (m.in. przez USA) sankcji gospodarczych.

Prezydent Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie nie wiedział, że może swą decyzją pokrzyżować szyki również Rosji, która - wg doniesień tygodnika The Time - wspomagała wenezuelski rząd w planach stworzenia Petro. Rosyjscy urzędnicy i biznesmeni mogli nie tylko współpracować z rządem Maduro, ale także brać udział w zakupie tokenów. Warto przypomnieć, że Rosja również objęta jest, zarówno amerykańskimi, jak i europejskimi, sankcjami gospodarczymi.

Sama, trwająca miesiąc przedsprzedaż tokenów Petro wzbudza wiele kontrowersji, m.in. ze względu na jej zasadniczy brak transparentności. Nie wiadomo kto dokładnie brał udział w ICO i jaka kwota została zebrana, mimo że rząd Wenezueli zapewnia, iż sprzedano wszystkie 82,4 mln tokenów w dwóch transzach, co dawałoby sumę ponad 4,9 mld dolarów.

Mimo tego, że ICO zakończyło się kilka miesięcy temu, nieliczne osoby na forach internetowych (m.in. bitcointalk) twierdzące, że brały w nim udział, otwarcie piszą, iż prawdopodobnie zostały oszukane, gdyż do dziś nie otrzymały swoich tokenów.

 

Hugbel Roa, piastujący stanowisko Ministra Szkolnictwa Wyższego, nadzorującego prace niedawno utworzonego Wenezuelskiego Obserwatorium Blockchain, w rozmowie z agencją Reuters uspokajał inwestorów, twierdząc że dokonali oni jedynie rezerwacji swoich tokenów, które nie zostały jeszcze wyemitowane na rynek. Przyznał on również, że wybór platformy NEM nie jest ostateczny, zaś rząd Wenezueli planuje stworzenie własnej sieci blockchain w przyszłości.

 

To niestandardowe i wzbudzające podejrzenia zachowanie w przypadku ICO, gdyż najczęściej od razu po zakupieniu tokenów są one przekazywane do właścicieli, nawet jeśli giełdy kryptowalut jeszcze nie prowadzą ich notowań.

Jak nietrudno się domyślić, tokeny PTR nie są obecnie dostępne na żadnej giełdzie kryptowalut, nie można ich także w żaden sposób sprzedać. Na oficjalnej stronie projektu znajduje się natomiast dokument określający procedury konieczne do otrzymania „licencji” na prowadzenie notowań Petro.

Sceptycznie nastawiony wobec Petro jest również developer blockchain i jeden z ambasadorów projektu NEM, Bartłomiej Sanak:

„Token stworzony na platformie NEM pod domeną Petro ma ponad 200 transakcji do kilkudziesięciu unikalnych portfeli. Niestety, patrząc na rozwój tego tokena, widać ogromną stagnację i brak zdecydowania. Osoby prowadzące giełdy kryptowalut w Wenezueli zostały zmuszone do podpisania umów o wprowadzeniu tokena Petro do ich portfolio, niestety do dziś nie mają informacji dotyczących samego zaimplementowania tego tokena. Jako osoba związana z AML (zwalczanie prania brudnych pieniędzy) chciałbym też przestrzec przed zakupem tego tokena, rząd USA wystosował notę do inwestorów przestrzegającą przed zakupem tokena Petro.”

 

nem petro

Mosaic NEM i tokeny Petro, źródło: NEM Explorer

 

Wbrew zapewnieniom i prawom ekonomii

20 sierpnia rozpoczęły się, zarządzone przez prezydenta Nicolása Maduro, denominacja waluty narodowej oraz bezprecedensowe powiązanie jej wartości z wyceną Petro. Dotychczasowa waluta narodowa, którą był wprowadzony dziesięć lat temu Bolívar Fuerte (VEF), został oficjalnie zastąpiony walutą Bolívar Soberano (suwerenny), której nominał zmniejszono o pięć zer (1 Bolívar Soberano = 10 000 Bolívar Fuerte). Kurs wymiany PTR/USD został „ustalony” przez Wenezuelski Bank Centralny (BCV) na poziomie 60 dolarów, zaś powiązanie wartości Petro z suwerennym boliwarem (VES) określa kurs na poziomie 3600 boliwarów za 1 PTR, co było równoznaczne z 95% dewaluacją VES (rzeczywisty kurs wymiany powinien wynosić ok. 150 VES za 1 PTR).

Maduro określił również płacę minimalną na poziomie 0,5 PTR (1800 VES/30 USD), co było równoznaczne z ok. trzydziestokrotnym podniesieniem dotychczasowej wartości.

Zabieg, którego dokonał rząd Wenezueli jest unikatowy w skali światowej - powiązano kurs waluty narodowej (VES) z cyfrowym tokenem (PTR), który docelowo ma pełnić rolę stable-coina odzwierciedlającego wycenę baryłki wenezuelskiej ropy. Obecnie wiadomo już, że PTR otrzymał całkowicie uznaniową wycenę - mimo, że obecne notowania baryłki ropy wynoszą ok. 66 USD, PTR wciąż „kosztuje” 60 dolarów. Co więcej, kursy waluty narodowej kreują się poprzez jej obecność na rynku walutowym, a także politykę monetarną banku centralnego. Powiązanie silnie tracącej wartość nabywczą waluty z tokenem, który ma mieć „zablokowaną” wycenę, nie zatrzyma hiperinflacji. Jedynie wieloletnie reformy i systemowe działania, powiązane z próbą stymulowania sektorów gospodarki niezwiązanych w wydobyciem ropy będą mogły w jakikolwiek sposób wyciągąć kraj z kryzysu. Narzucanie sztucznych wycen, których bez wątpienia nie zaakceptuje rynek, może jedynie pogorszyć sytuację Wenezueli. Dopóki to siły popytu i podaży nie zweryfikują wartości Petro, dopóty wartość PTR znajduje się tylko w wyobraźni rządu i osób które dały się na to nabrać, jak twierdzi Rafael Ramirez, były minister ds. wydobycia ropy naftowej.

Petro nie uratuje gospodarki kraju, nawet przy założeniu że podczas ICO zebrano niemal 5 mld dolarów - wystarczy prześledzić sytuację finansową jednej z największy spółek w kraju - państwowej rafinerii PDVSA - która ma zapewniać pokrycie Petro w rezerwach ropy. Spółka, która rzekomo już niedługo rozpocznie wypłatę wynagrodzeń w Petro, jest zadłużona na gigantyczną sumę szacowaną na 45 mld dolarów.

Czytaj także: Wenezuela wprowadza dwie nowe waluty - cały kraj pogrążony w chaosie

Poniedziałek 20 sierpnia to ważny dzień dla Wenezueli - kraj pogrążony w hiperinflacji przechodzi rozpoczynającą się dziś denominację, która zastąpi dotychczasową walutę narodową, jaką był boliwar (VEF), tzw. suwerennym boliwarem (Bolívar Soberano) oraz wprowadza do oficjalnego obrotu cyfrowy token .. Czytaj
Wenezuela wprowadza dwie nowe waluty - cały kraj pogrążony w chaosie

 

Petro, będące realizacją marzeń Maduro i jednocześnie jego poprzednika Cháveza o „twardej”, wycenianej w surowcach walucie, najprawdopodobniej nie przyniesie rewolucji ekonomicznej i nie podniesie kraju z gospodarczej ruiny. Jest natomiast swoistą zasłoną dymną dla pogłębiającego się kryzysu, którego bez podjęcia radykalnych reform i zmiany polityki nie zatrzyma żadna technologia. Nawet blockchain.

O tym, że Wenezuelczycy są zainteresowani kryptowalutami (z konieczności wywołanej m.in. hiperinflacją) świadczą dane o wolumenie handlowym BTC za pośrednictwem serwisu local bitcoins - trzydziestomilionowa Wenezuela zajmuje w rankingu krajów czwarte miejsce z wynikiem ponad 700 mln dolarów (ponad 11% globalnego wolumenu). 

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk