• Odbierz prezent
Palone opony gaszone banknotami. Rząd chce wygaszać górnictw, ale boi się przyznać przed związkowcami z PGG

Wybory prezydenckie już za nami, a do kolejnych wyborów parlamentarnych zostały ponad trzy lata. Dla rządu to najlepszy moment na ogłaszanie trudnych i niepopularnych decyzji. A do takich z pewnością należy reforma sektora górniczego, który boryka się z problemami rentowności, coraz mniej realnymi oczekiwaniami związkowców i który skazany jest na niemal całkowitą marginalizację w przyszłości. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, mimo wcześniejszych deklaracji o tym, że energetyka węglowa definiuje naszą niezależność i że górnicy nie muszą martwić się o przyszłość, rząd chce wprowadzić poważne cięcia produkcji w podległych sobie kopalniach, a część z nich całkowicie wygasić. W najbliższych dniach największa spółka wydobywcza w Europie, jaką jest Polska Grupa Górnicza, ma zaś ogłosić nowy plan restrukturyzacyjny, który obejmie cięcia wynagrodzeń, zmniejszenie liczby zatrudnionych i likwidację wybranych zakładów wydobywczych. Kilka dni wcześniej Ministerstwo Aktywów Państwowych ogłosiło plany wydzielenia kopalni z majątku giełdowych spółek energetycznych kontrolowanych przez Skarb Państwa. Czy to początek końca wieloletniej taryfy ulgowej dla sektora górniczego?

 

Ratowanie przez zamykanie? Minister zaprzecza

Dziś (wtorek 28 lipca) w Katowicach odbyło się spotkanie ministra aktywów państwowych Jacka Sasina z górniczymi związkowcami i zarządem PGG. Minister miał przedstawić na nim plan restrukturyzacji spółki i całego sektora górniczego, który w niedzielę wyciekł do mediów, wzbudzając ogromne poruszenie wśród górników. Sasin na dzisiejszym spotkaniu nie przedstawił jednak żadnych rozwiązań, co może sugerować, że rząd przestraszył się reakcji związkowców na radykalny plan cięć w PGG. Minister zapewniał również, że medialne doniesienia o planach zamykania kopalni są nieprawdziwe, jednak jego słowa trudno brać na poważnie - z jakiegoś powodu zrezygnował z przedstawienia planu restrukturyzacyjnego, mimo że spotkał się dziś z górnikami właśnie w tym celu. Oczywistym jest, że rządowi obecna sytuacja w sektorze wydobywczym jest bardzo nie na rękę, podobnie jak protesty górników, które wywoła każda próba cięć wynagrodzeń i wygaszania kopalni.

Jakie propozycje restrukturyzacyjne miał dziś rzekomo przedstawić minister Sasin? Jak wynika z nieoficjalnych informacji, Ministerstwo Aktywów Państwowych, planowało mocne cięcie produkcji Polskiej Grupy Górniczej - wg agencji Reuters miało ono wynieść znacznie powyżej 10%, jednak nie przekroczyć połowy obecnego wydobycia. Początkowo, wydobycie miałoby zostać zmniejszone do 54 mln ton rocznie, podczas gdy w zeszłym roku produkcja wyniosła 61 mln ton węgla. Warto dodać, że PGG od dłuższego czasu ma problemy z nadprodukcją i opóźnieniami w odbiorze zakontraktowanego węgla przez spółki energetyczne. Na koniec I kwartału na kopalnianych zwałach PGG znajdowały się ponad 3 mln ton surowca.

Plan ratowania PGG miał objąć rownież likwidację najmniej rentownych kopalni - trzech ruchów Kopalni Ruda (Bielszowice, Halemba i Pokój) oraz słynnej Kopalni Wujek, co wzbudziło najwięcej kontrowersji i negatywnych komentarzy ze strony związkowców. Ministerstwo Aktywów Państwowych miało również przedstawić kompleksowy plan wygaszania kopalni należących do PGG, tak aby wszystkie zakłady zakończyły działalność do 2036 r. Ten ostatni element planu restrukturyzacyjnego był jednak mało prawdopodobny, gdyż PGG juz teraz ma podpisane długoterminowe umowy na dostarczenie węgla sięgające do 2040 r. W planie miała też pojawić się obniżka wynagrodzeń o 30% i zawieszenie czternastej pensji na kolejne trzy lata.

Propozycje rządu nie zostały jednak przedstawione, gdyż wg rzecznika Ministerstwa Aktywów Państwowych Karola Manysa „Szkoda czasu na dyskusję o dokumencie, o którym z góry wiadomo, że nie uzyska akceptacji”. Czy gdyby nie medialne przecieki, to minister Sasin na wtorkowym, spotkaniu ze związkowcami zaprezentowałby radykalny plan restrukturyzacji polskiego górnictwa? A może przecieki były kontrolowane przez ministerstwo? Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby rząd przedstawił górnikom tak bezkompromisowy plan naprawczy, nie bojąc się jednocześnie napięć społecznych, które z niego wynikną. Być może dlatego ministerstwo „wypuściło do mediów” pogłoski o mocnych cięciach, budując jednocześnie solidną pozycję negocjacyjną w rozmowach ze związkowcami, których teraz łatwiej będzie przekonać do mniej radykalnych rozwiązań, na które wcześniej z pewnością by się nie zgodzili. Sprytne, a i portale mają się o czym rozpisywać.

Czytaj także: Epidemia pokazuje jak bardzo niepotrzebny jest polski węgiel. Energetyka w trudnej sytuacji, kopalnie w jeszcze gorszej

Na początku roku głośno było o tym, że zainteresowanie zakupem polskiego węgla jest coraz niższe, zaś kopalniane zwały niechcianego surowca rosną w zastraszającym tempie. Nawet spółki energetyczne należące do Skarbu Państwa, które w praktyce podtrzymują przy życiu w większości nierentowne kopalnie, .. Czytaj
Epidemia pokazuje jak bardzo niepotrzebny jest polski węgiel. Energetyka w trudnej sytuacji, kopalnie w jeszcze gorszej

 

Płonące opony gaszone banknotami

Jak to zdarzało się już w historii, wygaszanie kopalni opłaca się najbardziej tym, którzy najmocniej przeciw temu protestują, czyli… górnikom. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ministerstwo chce zrekompensować górnikom wygaszanie kopalni wysokimi odprawami - pakiet osłonowy finansowany przez Skarb Państwa miałby kosztować 5 mld złotych, z czego półtora miliarda zostałoby przeznaczone na rekompensaty za urlopy czy odprawy przy wygaszaniu kopalni i redukcjach etatów. Reszta miałaby zostać przeznaczona na rekultywację terenów zamkniętych kopalń.

W pakiecie osłonowym nie ma jednak mowy o planach przekwalifikowania pracowników kopalni, którzy stracą pracę. To powtórka błędu sprzed lat, kiedy rząd uciszał protesty zwalnianych górników hojnymi odprawami, nie dbając o ich losy po tym jak skończą się pieniądze.

Czytaj także: Cena z kosmosu? Nie, z Polski. Skąd biorą się problemy polskiego górnictwa i energetyki?

W poniedziałek odbył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy we wszystkich kopalniach należących do Polskiej Grupy Górniczej, dzień później zaś górnicy po raz kolejny zablokowali tory, tym razem przy terminalu przeładunkowym w śląskim Sławkowie. O co chodzi? Między innymi o masowy import rosyjskiego węg.. Czytaj
Cena z kosmosu? Nie, z Polski. Skąd biorą się problemy polskiego górnictwa i energetyki?

 

Polska energetyka na ratunek kopalniom, czyli jak powstało PGG

Polska Grupa Górnicza została powołana do życia przez Skarb Państwa na początku 2016 r. jako spółka celowa. Od początku nie ukrywano, że jej głównym zadaniem było przejęcie kopalń i zobowiązań upadającej Kompanii Węglowej, którą wykończyły niegospodarność zarządu, roszczeniowość związków zawodowych i brak rynkowej konkurencyjności. Działalność PGG miały sfinansować głównie energetyczne spółki Skarbu Państwa, którym docelowo ta inwestycja miała się zwrócić i co miało mieć jakiekolwiek uzasadnienie biznesowe. Pod koniec kwietnia 2016 r. w obecności ówczesnej premier Beaty Szydło i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego powołano Polska Grupę Górniczą, która przejęła jedenaście kopalń należących do wspomnianej Kompanii Węglowej. Związkowcy KW, których roszczeniowa postawa w przeszłości w dużej mierze przyczyniła się do upadku Kompanii, przy powoływaniu PGG zgodzili się na dwuletnie zawieszenie wypłaty tzw. czternastek (nagrody rocznej w postaci czternastej pensji). W PGG zainwestowały takie spółki Skarbu Państwa jak PGE (500 mln złotych), Energa (500 mln złotych), PGNiG (500 mln złotych), Węglokoks (717 mln złotych), a także Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw FIZAN. Wszystkie spółki, które zainwestowały w PGG zapewniały, że robią to na warunkach rynkowych i że liczą na uzyskanie dodatnich stóp zwrotu.

PGG, w ramach planu restrukturyzacyjnego przejętego majątku, w lipcu 2016 r. dokonała zespolenia kopalń upadłej KW, w wyniku którego z połączenia jedenastu powstało pięć.

1 kwietnia 2017 r., w niecały rok po powołaniu spółki, PGG przejęło kolejne cztery kopalnie od upadającego Katowickiego Holdingu Węglowego. Jak nietrudno się domyślić, Polska Grupa Górnicza również miała ratować nierentowne kopalnie zarządzane przez KHW. Po przejęciu kopalń należących do holdingu, PGG stało się największym przedsiębiorstwem górniczym w Europie i jednocześnie czołowym producentem węgla kamiennego w Unii Europejskiej.

Pod koniec grudnia 2017 r. PGG zostało przekształcone ze spółki z o.o. w spółkę akcyjną.

W styczniu 2018 r. Polska Grupa Energetyczna została dodatkowo dokapitalizowana kwotą 300 mln złotych przez spółki Skarbu Państwa, takie jak PGE, Enea, czy Energa.

Czy pomysł stworzenia jednej spółki, która przejmie nierentowne i źle zarządzane zakłady górnicze okazał się trafiony? Jak wynika z opublikowanego pod koniec stycznia raportu NIK, pierwsze cztery lata działalności PGG nie mogą zostać zaliczone do udanych. Jak wynika z raportu, mimo sprzyjających warunków i łatwości pozyskania kapitału od spółek Skarbu Państwa, restrukturyzacja przejętych kopalń została przeprowadzona nieudolnie i nie przyniosła oczekiwanych efektów. Oprócz tego, mimo wzrostu cen węgla w Polsce (co zresztą było trendem odwrotnym do notowań węgla na świecie) PGG nie udało się wypracować wyższej wydajności produkcji i zwiększyć przychodów ze sprzedaży. W latach 2016-2018 (które obejmowała kontrola) wydajność wydobycia zakładów należących do PGG spadła o 2%, podczas gdy w tym samym czasie wynagrodzenia górników wzrosły o 18%. NIK ostrzega również, że PGG może mieć poważne problemy z płynnością finansową i obsługą długu w przypadku pogorszenia koniunktury na rynku, zauważając jednocześnie że spółka nie wykorzystała sprzyjających warunków rynkowych.

Czytaj także: "Ważne, że w domu jest ciepło". PGE, PGNiG i Energa tracą na ratowaniu polskich kopalń. Bezlitosny raport NIK o PGG

Dziś światło dzienne ujrzał raport NIK, oceniający działalność Polskiej Grupy Górniczej - spółki, która za państwowe pieniądze przejęła najmniej rentowne i znajdujące się na skraju upadku kopalnie, po to, by je ratować. Wyniki kontroli nie są optymistyczne i jasno wskazują na to, że inwestowanie w s.. Czytaj
"Ważne, że w domu jest ciepło". PGE, PGNiG i Energa tracą na ratowaniu polskich kopalń. Bezlitosny raport NIK o PGG

 

Ilu jest górników w Polsce?

Polska Grupa Górnicza jest nie tylko największym producentem węgla kamiennego w Unii Europejskiej, ale również największym pracodawcą sektora górniczego. Na koniec 2019 r. spółka zatrudniała ponad 43 tys. osób, z czego aż 41 tys. pracowało w kopalniach. Wg danych Wyższego Urzędu Górniczego, w 2019 r. w polskich kopalniach (podziemnych) pracowało ponad 90 tys. górników, z czego 75 tys. w kopalniach węgla kamiennego. Pod względem zatrudnienia w sektorze wydobywczym Polska jest bezapelacyjnym liderem w UE, wyprzedzając m.in. znacznie większe Niemcy. Nie jest tajemnicą, że rozkład zatrudnienia w górnictwie jest w pewien sposób skorelowany z zamożnością kraju i składem jego miksu energetycznego - kraje tzw. „drugiej prędkości w UE”, takie jak Polska, Rumunia, Bułgaria, czy Czechy mają zauważalnie wyższy odsetek zatrudnienia w sektorze wydobywczym, choć w całej Europie dominuje tendencja spadkowa.

FXMAG surowce palone opony gaszone banknotami. rząd chce wygaszać kopalnie, ale boi się przyznać przed związkowcami z pgg polska grupa górnicza  ministerstwo aktywów państwowych  jacek sasin  węgiel  skarb państwa 1

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk