• Odbierz prezent
Opłata cukrowa – słodko-gorzki wpływ podatku Pigou na sektor FMCG

Co łączy wszystkie słodkie (i z reguły najczęściej gazowane) napoje? Oczywiście wysoka zawartość cukru lub innych słodzików. Jako że dodatki słodzące powszechnie uważa się za szkodliwe dla zdrowia (szczególnie dzieci) i niekorzystne również w aspekcie uzależnienia, a ustawodawca wziął sobie tę sprawę do serca, zdecydowano się na wprowadzenie tzw. podatku cukrowego. Wszedł w życie, równocześnie z tzw. podatkiem od „małpek”, początkiem 2021 roku. O ile przemysł spirytusowy sprytnie poradził sobie z tym drugim, o tyle podatek cukrowy dla firm z sektora FMCG (produktów szybkozbywalnych) już nie jest tak łatwy do ominięcia. 

Podatek… od cukru?

Nowa danina, określana potocznie jako podatek cukrowy, obowiązuje od napojów słodzonych (zawierających cukier, słodziki, kofeinę lub taurynę). Ma zmusić ich producentów do ograniczenia stosowania substancji słodzących, zaś konsumentów – do wyboru innych, zdrowszych opcji. W walce z cywilizacyjnym problemem otyłości stosuje się, a jakże, bicz cenowy – podwyżka cen ma odstraszać klientów. Producent napojów ma jednak wybór, by zmniejszyć wymiar podatku, jako że zależy on od kilku czynników. Całkowitą daninę oblicza się w oparciu o wagową zawartość cukrów na 100 ml napoju (z zaokrągleniem w górę) i wyraża jako kwotę na każdy litr:

  • Podstawę stanowi opłata stała wysokości 0,50 PLN – ma zastosowanie przy zawartości cukru do 5 g lub jakiejkolwiek ilości słodzika;
  • Powyżej granicy 5 g, za każdy kolejny gram obowiązuje opłata zmienna równa 5 groszy;
  • Dodatkowo, jeśli napój zawiera kofeinę lub taurynę, to nakłada się ryczałtowo dodatkowe 10 groszy.

Ostatecznie, górną granicę wymiaru podatku na każdy litr napoju ustanowiono na poziomie 1,20 PLN. Ustawodawca przewidział jednak kilka wyjątków, m.in. w przypadku produktów, w których udział soku owocowego, warzywnego lub owocowo-warzywnego wynosi co najmniej 20%. W takim wypadku płaci się tylko 5 groszy za każdy dodatkowy gram cukru powyżej 5 g. Ten ostatni zapis to zasługa nacisków rolników i sadowników, a jednocześnie istotna furtka dla producentów soków. Stosunkowo łatwo zwiększyć udział soków w napojach już zawierających pewne ich ilości. W przypadku popularnych napojów typu cola i oranżad, danina jest już trudniejsza do ograniczenia i próba jej obniżenia koncentruje się głównie na zmniejszaniu ilości słodzików.

Sprawa tego, kto faktycznie płaci podatek w sensie prawnym (w ekonomicznym, jak zobaczymy, wygląda to inaczej) jest równie skomplikowana. Daninę, rzecz jasna, odprowadza się jedynie raz (co może mieć znaczenie przy dłuższej drodze produktu do finalnego odbiorcy), a obowiązek ten ciąży na przedsiębiorcy, który dostarcza napoje już do samej sprzedaży detalicznej. Podatek zapłaci zatem firma produkcyjna, która sama prowadzi sprzedaż detaliczną produktów lub sprzedaje je do sklepów detalicznych, a także sklepów typu Makro (jednocześnie świadczących sprzedaż hurtową, ale też detaliczną). Jeśli firma produkcyjna sprzedaje napoje tylko do hurtowni, w ścisłym tego słowa znaczeniu, to dopiero hurtownia będzie zmuszona odprowadzić podatek przy okazji sprzedaży produktów do sklepów detalicznych. Warto wspomnieć również o dość powszechnej sytuacji na polskim rynku, w której to sieć handlowa zamawia napoje bezpośrednio od producenta (np. pod własną marką) – w takim przypadku, to podmiot produkujący na zamówienie musi odprowadzić podatek.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Dawid Lesznik

Makler Papierów Wartościowych nr 3348. Ekonomista, analityk rynków finansowych i Project Manager w Squaberze oraz Investio. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu polityki monetarnej, analizy makroekonomicznej i finansów behawioralnych.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk