• Odbierz prezent
Okradziona giełda Cryptopia otrzymała od policji pozwolenie na restart, ale wciąż nie daje znaku życia

Cryptopia, największa nowozelandzka giełda kryptowalut, z usług której korzystało również wielu Polaków, 14 stycznia padła ofiarą ataku hakerskiego. W wyniku kradzieży doszło do wielomilionowych strat środków należących do klientów, których dokładna wartość nie jest jeszcze znana. Sprawą zajęła się nowozelandzka policja, która po niecałym miesiącu od rozpoczęcia dochodzenia poinformowała o zakończeniu swoich prac i dała giełdzie zielone światło na wznowienie swojej działalności. Mimo tego, administracja Cryptopii wciąż milczy, a witryna internetowa platformy cały czas jest zamknięta. Co dalej z największą nowozelandzką giełdą kryptowalut i skradzionymi środkami należącymi do jej klientów?

 

Zielone światło od policji

Nowozelandzka policja z zespołu przeciwdziałania przestępstw zw. z nowymi technologiami poinformowała, że zakończyła najważniejszą część dochodzenia w sprawie ataku hakerskiego na giełdę Cryptopia, a także ogłosiła, że zarząd giełdy otrzymał ponowny dostęp do biura, sprzętu i systemów informatycznych platformy. Policja pozwoliła również na wznowienie działaności giełdy „w dowolnym momencie”, jak informuje dziennik New Zealand Herald.

 

Greg Murton, inspektor policji prowadzący dochodzenie ws. ataku na Cryptopię, odmówił jednak komentarza w sprawie znalezienia potencjalnych podejrzanych o dokonanie kradzieży oraz w kwestii możliwości nałożenia kar finansowych na giełdę. Policja nie upubliczniła również informacji na temat wartości skradzionych środków oraz tego, które kryptowaluty i tokeny padły łupem hakerów.

Murton zdementował jednak wcześniejsze plotki o rzekomym nalocie i szturmowaniu siedziby Cryptopii przez policję i potwierdził, że to sama giełda zgłosiła kradzież do organów ścigania, a także że aktywnie współpracowała ze śledczymi.

 

Wielka niewiadoma

Miesiąc po ataku na Cryptopię skala poniesionych strat wciąż jest przedmiotem domysłów - szacunki zewnętrznych firm, zajmujących się cyberbezpieczeństwem sieci i śledzeniem transakcji na blockchain, oscylują w granicach od 17 mln dolarów aż do 23 mln, mimo że początkowo mówiono o stratach rzędu 3,6 mln USD.

 

17 stycznia prezes giełdy Binance, Changpeng Zhao, poinformował że na jego platformie znalazły się środki o wartości ok. 3,6 mln dolarów, które najprawdopodobniej pochodzą z ataku hakerskiego na Cryptopię. Binance zamroziła konta użytkowników m.in. z podejrzanymi tokenami ERC20 Centrality (CENNZ) oraz z Ethereum (ETH).

W ten sam dzień polsko-brytyjski startup Coinfirm opublikował wpis, w którym określił szacunkową wysokość strat poniesionych przez Cryptopię na 17,44 mln dolarów, nie zaś na ponad 3 mln USD, jak wcześniej szacowano.

W ponad dwa tygodnie po ataku na Cryptopię firma Elementus, zajmująca się zabezpieczaniem sieci blockchain, opublikowała raport, który sugerował, że hakerzy wciąż mają dostęp do ponad 17 tys. portfeli klientów giełdy, z których pod koniec stycznia wypłacili 1675 ETH, wartych wówczas ponad 175 tys. dolarów. Jest to w zasadzie pierwsza sytuacja tego typu, w której giełda podczas ataku straciła całkowity dostęp do swoich portfeli, zaś klucze prywatne zostały przejęte przez hakerów. Wciąż nie wiadomo w jaki sposób do tego doszło.

29 stycznia Elementus ujawnił dane, wg których hakerzy zdołali sprzedać na giełdach tokeny ERC20 o łącznej wartości ponad 3,2 mln dolarów, głównie na zdecentralizowanej platformie Etherdelta.

 

Czytaj także: Twoje kryptowaluty nie są bezpieczne na giełdach! Fakty nie pozostawiają złudzeń

O tym, że zakupionych kryptowalut pod żadnym pozorem nie powinno trzymać się na giełdzie, mówi się od dawna. Odnoszę wrażenie, że mówi się o tym nawet zbyt często, przez co wspomniana rada staje się niemal całkowicie transparentna i przez dużą część, zwłaszcza początkujących użytkowników kryptowalu.. Czytaj
Twoje kryptowaluty nie są bezpieczne na giełdach! Fakty nie pozostawiają złudzeń

 

Zero informacji

Cryptopia jak na razie milczy w tej kwestii, zaś jej ostatni lakoniczny komunikat pochodzi z 28 stycznia i informuje o całkowitym braku dostępu do systemów giełdy ze względu na śledztwo prowadzone przez policję.

Aktualnie wiadomo już, że główna część policyjnego dochodzenia została zakończona i że administracja giełdy odzyskała pełen dostęp do swoich systemów. Mimo tego, witryna internetowa Cryptopii wciąż znajduje się w „trybie konserwacji”, zaś jej wszystkie kanały komunikacyjne niezmiennie milczą w sprawie daty wznowienia działalności. Nie wiadomo również którzy klienci giełdy stracili swoje środki, jaka jest dokładna wartość skradzionych funduszy oraz w jakiej sytuacji zostaną postawieni poszkodowani użytkownicy.

 

Brak jakichkolwiek konkretów i wyjątkowo rzadkie, zdawkowe komunikaty - taka polityka informacyjna giełdy, w obliczu utraty funduszy należących do jej klientów, z pewnością nie przyczyni się pozytywnie do odbudowy wizerunku i wiarygodności w oczach użytkowników.

 

Nowozelandzka giełda kryptowalut Cryptopia z siedzibą w Christchurch została założona w 2014 r. przez Roba Dawsona i Adama Clarka, aż do 2016 r. składając się wyłącznie z założycieli. W styczniu 2018 r. zatrudniała ona ponad 50 pracowników i posiadała ponad 1,4 mln aktywnych użytkowników z całego świata, w tym również z Polski. Swoją stosunkowo dużą popularność zawdzięczała ona bardzo szerokiej ofercie nisko kapitalizowanych altcoinów oraz tokenów, które nierzadko dostępne były wyłącznie na Cryptopii. W momencie ataku giełda posiadała ponad 1150 instrumentów na swojej platformie handlowej.

FXMAG kryptowaluty okradziona giełda cryptopia otrzymała od policji pozwolenie na restart, ale wciąż nie daje znaku życia cryptopia atak hakerski binance ethereum erc20 1

Jedno z pomieszczeń biura Cryptopii, zdjęcie z 2018 r.

Czytaj także: Nie daj się okraść! Jak bezpiecznie posługiwać się kryptowalutami?

Często słyszymy, że technologia blockchain, jak i oparte na niej kryptowaluty teoretycznie są bezpieczne, co gwarantować ma właśnie zaawansowana kryptografia, która nie pozwala na złamanie zabezpieczeń i „shackowanie” takiego systemu. Nie trzeba być jednak uważnym obserwatorem świata walut cyfrowyc.. Czytaj
Nie daj się okraść! Jak bezpiecznie posługiwać się kryptowalutami?

 


Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk