• Odbierz prezent
Notowania giełdowe akcji amerykańskich i giełd europejskich spadają na łeb na szyję! Co dalej z dolarem?

Dziś pojawiły się wskaźniki PMI, ale o tym było już w komentarzu przed otwarciem sesji w USA. Już po starcie notowań na Wall Street opublikowano dane o zamówieniach w amerykańskim przemyśle. Wstępne dane o zamówieniach na środki trwałe poznaliśmy już wcześniej, ale dzisiejsza rewizja nie wniosła niczego nowego. Całość zamówień w marcu spadła w tempie oczekiwanym przez analityków (-10.3 proc. wobec prognoz spadku o 9.8 proc.).

Przemysł samochodowy, który najmocniej cierpi, podobnie jak cała amerykańska gospodarka, nie będzie w stanie ot tak po prostu przełączyć przełącznika i się włączyć. Zdaniem wielu analityków pierwsze sygnały poprawy pojawią się w sektorach o wyższych rentownościach i prawdopodobnie nie będą to duże konglomeraty. Fabryki, które ruszą ponownie pełną parą, będą miały ściśle określone protokoły ochrony zdrowia. Panuje przekonanie, że przedsiębiorstwa będą wykorzystywać środki ochrony osobistej, przeprowadzać codzienne kontrole temperatury i badania stanu zdrowia pracowników. Dodatkowe środki ostrożności mogą objąć również opaski na rękę, które miałyby sygnalizować sytuacje ryzykowne, jak choćby takie, gdy pracownicy przebywają zbyt blisko siebie.

Na rynkach akcji ceny się dziś ustabilizowały po spadku z początku miesiąca. Przez serwisy przelała się fala komentarzy, że słaby początek maja to przejaw działania zasady rynkowej by właśnie na początku maja sprzedać akcję i wrócić na rynek z końcem października. Owszem, jest to właściwość rynku, która jako jedna z nielicznych, jest istotna statystycznie, ale trzeba pamiętać o jednym. Przejawia się ona jako mechanizm przynoszący korzyści w okresie wieloletnim i z pewnością kilka majowych dni nie ma wpływu na tą zasadę. Jeśli mówimy o statystyce to wiadomo, że nie każdego roku zasada się sprawdza. Zresztą nie chodzi jedynie o sprawdzalność nominalną, ale również chodzi o zestawienie ryzyko/zysk. Zatem ta zasada nie oznacza bynajmniej, że od maja do listopada gramy tylko spadki, bo to prosta droga do bankructwa. Dla graczy krótkoterminowych, czy nawet średnioterminowych kierowanie się tym zaleceniem nie ma sensu. Jest sens, jeśli działamy długoterminowo, bo wtedy po 20 latach wpływ na wynik jest zauważalny. Przykładowo kierując się strategią opartą o średnią roczną i operując na indeksie S&P500 poprawiamy wyniki jeśli uwzględnimy tylko korzystną połówkę roku. Kto trzyma pozycje maksymalnie kilka dni, a nie miesięcy, nie powinien się tym zaleceniem przesadnie przejmować.


Kamil Jaros

Analityk mBank Biuro Maklerskie

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk