• Odbierz prezent
Problemy GetBack – przypadek? Nie sądzę.

Problemy chodzą po spółkach, często są to zawirowania światowe, na które nie ma się wpływu. Nie dziwi nikogo, że czasami spółka notuje spadek, by go szybko odrobić. Jednak może lekko zastanawiać, kiedy spółka nagle traci ponad połowę swojej wartości, a każda próba uniknięcia upadku przyciąga jeszcze większe spadki.

 

Historia zatacza koło

Ciężko spojrzeć na całą sprawę obiektywnie, bez wgłębienia się w początki spółki. W 2012 roku Leszek Czarnecki zainicjował stworzenie spółki windykacyjnej GetBack. Prosty pomysł po kilku latach przyniósł ponadprzeciętne zyski. W ciągu 5 lat spółka zagarnęła 20 proc. rynku wierzytelności w Polsce. Główną rolę w rozwijaniu projektu przejął Konrad Kąkolewski. Przychodzi w końcu czas na debiut na rynku głównym GPW. Wszystko zapowiada się wyśmienicie, jednak w momencie debiutu przygotowywana jest ustawa o skróceniu czasu przedawnienia długów. Są to pierwsze przeciwności dla spółki. Mimo to spółka radzi sobie w pierwszych miesiącach całkiem dobrze, problemy pojawiają się z czasem.

 

Panika 2 marca

Ten dzień dla wielu akcjonariuszy indywidualnych GetBack to gorzki czas błędnych decyzji. Wtedy też kurs zanotował spadek o 20 proc., wtedy wydawało się, że jest to koniec gwałtownej burzy rynku windykacyjnego, jednak rynek ukazał zupełnie inny scenariusz. Spadki były dalej napędzane informacjami o planowanej emisji dużej liczby akcji. Docelowo takie działania miało pomóc spółce w pozyskaniu nowych inwestorów, jak i środków pieniężnych. W efekcie wypowiedź Kąkolewskiego, jak i ogólne przesłanki wzbudziły dużą nieufność dla spółki. Kolejnym powodem spadków była rosnąca potęga Kruka, jak i wycofanie się inwestora zagranicznego.

 

Wątpliwości w tle

W międzyczasie spółka unikała ukazania raportu rocznego, co powoli budziło pewien niepokój wśród inwestorów. Ostatnie siedem dni to w zasadzie zlepek kolejnych informacji, które przyniosły istny chaos zarówno w spółce GetBack, jak i w ogólnym poglądzie na przyszłość. Przełomowym dniem był komunikat, który został zdementowany przez PFR i PKO BP. Dalej z każdą godziną było gorzej, Kąkolewski zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa, a całą sprawą zajął się Urząd KNF. W efekcie czego, do momentu wyjaśnienia całej sytuacji obrót wszelakimi instrumentami GetBack zablokowano.


Wykup obligacji

Główny problem pojawia się w przypadku obligacji, których GetBack ma całkiem sporo. Pomimo pozytywnie rozpatrzonej prośby skierowanej do Quercus TFI odnośnie przedłużenia czasu na wykup obligacji, GetBack nie wykupi swoich papierów dłużnych. Wartość tych papierów to 10 mln złotych, spłacono jedynie 4,5 mln złotych. Kolejne 5,5 mln spółka Sebastiana Buczka jeszcze nie ujrzała.
Chociaż cała sytuacja GetBack przypomina rzeczywisty początek bankructwa, przed spółką jest jeszcze pewna nadzieja, a wraz z nią możliwy rozwój całej sytuacji. Nadzieję stanowi czas, a wraz z nim pozyskanie funduszy na dalszy rozwój.

 

Reakcja łańcuchowa?

Można stwierdzić, że w długoterminowym okresie spółka ma potencjał na odrobienie strat. Wierzytelności to przecież pieniądze, które po prostu trzeba odzyskać. Problemem jednak może być przedawnienie wierzytelności, w efekcie czego spółka nie zdoła odzyskać wszystkich wierzytelności. Pojawia się tutaj kolejna kwestia napędzającej się samoistnie reakcji, w której to potencjalni inwestorzy po ujrzeniu wyników za rok 2017 mogą stwierdzić, że spółka ich zawiodła. Przyniesie to kolejne ewentualne spadki. Dalej, spoglądając na aktualną wartość spółki, we wcześniejszych momentach kurs był albo przewartościowany, albo przepełniony nadmiernymi emocjami. Aktualnie jedyne czego GetBack potrzeba to czas i większa ilość pieniędzy. Druga część jest zdecydowanie łatwiejsza do uzyskania, ze względu na przegłosowaną emisję nowych akcji na ostatnim zgromadzeniu.

 

Naczynia połączone

Ciekawie prezentuje się reakcja poszczególnych spółek, które mogą mieć pewną część wspólną z GetBack. Wraz ze spadkiem kursu GetBack pewne spadki zanotował IdeaBank, jak i Getin Holding,

 

FXMAG akcje problemy getback – przypadek? nie sądzę. getback pfr knf idea bank 1


Czy jest to kwestia przypadku, czy też nie? Ciężko do końca osądzić ewentualne połączenie spółek. Warto jednak pamiętać, że podstawy ideowe tworzył nikt inny, jak Leszek Czarnecki, przez co ewentualny wpływ zamierzony, bądź nie, może być odczuwalny dla akcjonariuszy. Całą sytuację dobrze ilustruje również wykres. Kolejnym źródłem o ewentualnej zależności spółek mogą być twierdzenia na forach. Inwestorzy śmiało zauważają pewne podobieństwa w notowaniach kolejnych spółek. Ile jest w tym prawdy? To może ocenić każdy indywidualnie.

 

Niżej się nie da?

Odpowiedź na to pytanie prawdopodobnie może pocieszyć inwestorów. Dalszy rozwój sytuacji może być spektakularnie negatywny, jednak bardziej prawdopodobny scenariusz stanowi powolne wzmacnianie swojej pozycji na rynku. Ciężko spaść jeszcze niżej zarówno w wartości, jak i w negatywnych informacjach. Być może nowy członek GetBack wyniesie spółkę jeszcze wyżej niż Kąkolewski. Dawnemu prezesowi nie można odmówić kunsztu w kreowaniu swojej marki. Z drugiej strony świadomość, że twór, nad którym pracował tak długo, teraz może zupełnie upaść, dodaje całości pewną nutę goryczy. Aktualnie, tak czy inaczej, sytuację tą pomoże opanować KNF. Pozostaje mieć jedynie szczerą nadzieję, że GetBack nie okaże się katastrofą na miarę ostatniej złotej afery.


Szymon Maj

Działacz społeczny, autor. Zwolennik analizy fundamentalnej, przy jednoczesnej obserwacji wartości wolumenu. Po godzinach baczny obserwator społecznego aspektu giełdy.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk