• Sklep
  • Odbierz prezent
Niepokoje! Amerykańskie dane mogą bujać indeksami! Sygnały kłopotów ze wzrostem

Ostatni raport o stanie rynku pracy w USA wywołał pewne niepokoje. Pojawiły się głosy, że mamy tu sygnały potwierdzające rosnące kłopoty amerykańskiej gospodarki ze wzrostem. Dzięki temu wzrosły oczekiwania na obniżkę stóp procentowych oraz wzrosły wyceny amerykańskich akcji. Cóż, zbliża się okres, w którym ten wątek może być podchwytywany, choć nie do końca będzie musiało być to zgodne z rzeczywistością.

Ostatni raport był przykrym doświadczeniem, gdyż pokazał mniejszy od oczekiwanego wzrost liczby etatów w sektorze pozarolnicznym. Ba, ten raport był wyprzedzony przez inną publikację, która pojawia się dwa dni wcześniej. Mowa o raporcie ADP, który zawiera szacunek zmiany liczby etatów w sektorze prywatnym, i który także okazał się wyraźnie gorszy od oczekiwań. Czy te dwie publikacje tworzą warunki do obaw?

Słabsze dane makro

Rzućmy okiem na dane z raportu piątkowego na tle tendencji z ostatnich miesięcy i lat.

Amerykańskie dane mogą bujać indeksami - 1

Źródło: FTN Financial via Twitter - @SoberLook

Na wykresie widać na niebiesko oznaczone słupki wartości wzrostu liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczy. To druga z kluczowych zmiennych tego raportu (pierwszą jest stopa bezrobocia). Jak widać, odczyt najnowszy odbiega nie tylko od średniej z ostatnich lat, ale także jest słabszy od średniej z ostatnich 4 miesięcy. Czy to może być oznaka zbliżającej się słabości i podstawa do oczekiwania na obniżki stóp procentowych?

Problem w tym, że rynek pracy nie zwykł wyprzedzać zmian w gospodarce. Owszem, tempo wzrostu gospodarczego osłabło, ale nie ma mowy o recesji. Nadal mamy do czynienia z silnym rynkiem pracy. Jeden odczyt tego nie zmieni. Taki jest zwykle tok myślenia analityków i uczestników rynku. Tymczasem wchodzimy w okres, w którym taki odczyt może się powtórzyć.

Uwaga na dane czwartkowe

Potwierdzeniem uspokajających komentarzy analityków sugerujących, by nie ekscytować się tym, co dzieje się na rynku pracy, są ostatnie odczyty cotygodniowego raportu o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Liczba wniosków pozostaje wciąż na niskim poziomie. Niskie odczyty wskazują, że nie ma fali zwolnień, a tym samym nie ma osłabienia na rynku pracy. Przecież to te dane z wyprzedzeniem pokazywałyby takie tendencje. Należy się z tym zgodzić, choć równocześnie przygotować na zmierzenie się ze wzrostem odczytów w ramach tego raportu.

Ten cotygodniowy raport rzadko skupia na sobie większą uwagę. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy wątek rynku pracy wychodzi na pierwszy plan w mediach. Ostatni raport o zmianie liczby etatów sprawił, że te cotygodniowe informacje o wnioskach zyskują na znaczeniu. Nie znaczeniu informacyjnym, ale znaczeniu w rozumieniu ewentualnego wpływu na wyceny oraz medialne wnioskowanie co do przyszłości gospodarki, decyzji banku centralnego oraz zmian na rynkach akcji. Najbliższe tygodnie będą tego testem.

Amerykańskie dane mogą bujać indeksami - 2

Źródło: Twitter - @SoberLook

Zbliża się bowiem okres, w którym odczyty o wnioskach są nieco wyższe.

Ma to związek z cyklicznością funkcjonowania części branż, np. samochodowej, w której w lipcu dokonywane są przestoje w związku z pracami konserwacyjnymi maszyn i urządzeń. To wprawdzie dzieje się co roku i współczynniki mające “odsezonowić” dane w części wygładzają wpływ tych zdarzeń, ale nie w sposób doskonały. Zatem nie zdziwcie się, jeśli w kolejnych tygodniach odczyty czwartkowe podskoczą nieco. Pytanie, jak na to zareagują uczestnicy rynków i media. Czy odbiorą to jako potwierdzenie niedawnego miesięcznego raportu? Czy powtórka podobnego niskiego odczytu za czerwiec będzie już przypieczętowaniem strachu i rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych w USA?

Czy na te obniżki nie jest trochę za wcześnie? Przecież Rezerwie Federalnej zależało na normalizacji polityki pieniężnej, a tu w połowie drogi pojawia się konieczność zrobienia kroku wstecz? Czy rzeczywiście konieczność?

Rzućmy okiem na jeszcze inny wykres. Przedstawia on moment pierwszej obniżki stóp procentowych na tle aktualnych zmian na rynku pracy. Moment obniżki oznaczony jest pionową przerywaną linią. Kolorowe linie na wykresie przedstawiają zachowanie zmiany w ujęciu rok do roku trzymiesięcznej średniej zmiany liczby etatów w sektorze pozarolniczym.

Amerykańskie dane mogą bujać indeksami - 3

Źródło: Twitter - @SoberLook

Jak widać w czterech poprzednich razach albo średnia znajdowała się w danej chwili niżej, albo była już w trendzie spadkowym. Wyjątkiem był okres końca roku 1998 (przebieg płaski na poziomie wyższym od obecnego), ale wtedy też obniżka nie była związana z pojawieniem się recesji.

Tu pojawiają się dwa wnioski - z punktu widzenia rynku pracy, oczekiwanie obniżek stóp procentowych w USA jest zdecydowanie przedwczesne. Jeśli do obniżki dojdzie (a na to wygląda), to nie będzie to miało wiele wspólnego z ostatnim raportem, czy nawet jego ewentualną powtórką w którymś z miesięcy. Zresztą nie jest wcale pewne, czy niedawne dane nie zostaną zrewidowane.

Po drugie, rynki akcji antycypują rozwinięcie nowej fali obniżek stóp procentowych. Nie tylko rynki akcji zresztą. Ceny obligacji także dynamiczne się podnoszą. Skala tych zmian zastanawia na tle dotychczasowych danych. Jeszcze nie jest wcale tak źle, choć zmiany na rynku długu sugerują, że będzie znacznie gorzej. Tylko, czy wtedy rynek akcji miałby podstawy do wzrostów?


Kamil Jaros

Główny Analityk Admiral Markets

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk