• Odbierz prezent
Niepewne perspektywy dawnego imperium. Co kryje się za problemami Turcji?

Sytuacja, panująca obecnie w Republice Tureckiej, może przyprawić niejednego obserwatora bądź - co gorsze - inwestora o prawdziwy zawrót głowy. Niektórzy nadal nie mogą zrozumieć, jak kraj będący ostoją świeckości, konsekwentnie dążący do europejskiej wspólnoty, wdarł się na drogę religijnego fanatyzmu, autorytaryzmu i niepohamowanych ambicji rządzącego. Ekonomiści są skonsternowani, słysząc irracjonalne tezy z zakresu polityki monetarnej i przecierają oczy ze zdumienia widząc wahania, jakim poddawana jest turecka waluta narodowa. Blisko 20% inflacja, okraszona stopami procentowymi na poziomie 19%, to tylko nieliczne zmory trapiące turecką gospodarkę. W tym artykule spróbuję przedstawić i ocenić sytuację geopolityczną Turcji, począwszy od politycznych przemian, przez postać charyzmatycznego Erdoğana, aż po najważniejsze założenia polityki pieniężnej.

Droga do autorytaryzmu - zmiany polityczne w Turcji na przestrzeni ostatnich lat

Na potrzeby niniejszego artykułu, skupię uwagę na zmianach politycznych, jakie zachodziły w Turcji na przestrzeni ostatnich 30 lat. Warto jednak krótko wspomnieć o historii tureckiego państwa, która jest bardzo bogata, przeplatana licznymi, mniej lub bardziej istotnymi, epizodami. Jej początki sięgają epoki paleolitycznej, jednakże wątki związane z ludem tureckim, w pełni tego słowa znaczeniu, sięgają XIII wieku - mowa tutaj o plemionach Turków Seldżuckich. W tych latach doszło do tzw. ekspansji osmańskiej, czyli trzynastowiecznej eskapady dynastii osmańskiej, będącej początkiem wielonarodowego imperium. Stopniowy upadek cesarstwa miał swój początek pod koniec XVII wieku i trwał aż do początku dwudziestego stulecia, czyli do przegranej w I wojnie światowej. Po wojnie, główną postacią utożsamianą z „krajem czterech mórz” był Mustafa Kemal Pasza, współcześnie znany pod tytułem Atatürk (z tur. Ojciec Turków). Prekursor ideologii kemalistycznej oraz wieloletni prezydent Turcji jest uznawany za jedną z najwybitniejszych postaci w historii tego kraju. Atatürk nakreślił jeden z najważniejszych filarów ustroju państwa, tj. zasadę świeckości, czyli zdecydowane rozdzielenie tego, co związane z państwem od tego, co utożsamiane z religią. Filar ten mocno odróżniał Turcję od pozostałych państw Bliskiego Wschodu. Pieczę nad tą zasadą trzymała turecka armia, która niejednokrotnie stawała w obronie państwowego laicyzmu.

Pierwsze próby desekularyzacji państwa

Odstępstwo od tej reguły nastąpiło początkiem lat 90-tych. W 1991 roku największą siłą polityczną była Partia Dobrobytu (Refah), która cztery lata później uzyskała w wyborach powszechnych 21,6% głosów, stając się jednocześnie pierwszą w historii Republiki partią proislamistyczną, która doszła do władzy. W tym czasie Necmettin Erbakan, będący głównym przedstawicielem partii oraz premierem kraju, mocno dystansował się od zachodnich wartości, skupiając się w polityce zagranicznej na relacjach ze światem muzułmańskim. Takie podejście doprowadziło do kryzysu politycznego w kraju. Pogwałcenie zasady świeckości zakończyło się w 1997 roku przez tzw. „Proces z 28 lutego”, będący końcem władzy partii Dobrobytu.

Ugrupowaniem politycznym, wywodzącym się pośrednio z Partii Dobrobytu, była Partia Cnoty (Fazilet). Fazilet jako stronnictwo, wyróżniało się bardziej otwartym podejściem do zachodnich wartości. Widoczne było podobieństwo do europejskich partii socjalistycznych. Kres istnienia Fazilet nastąpił szybko - partia została zdelegalizowana przez Trybunał Konstytucyjny Turcji. Takie okoliczności po raz kolejny utwierdziły tureckie społeczeństwo w przekonaniu o niemożności przeforsowania religijnych wartości w świeckim państwie tureckim.

Proeuropejski zwrot AKP - polityczne trzęsienie ziemi

Delegalizacja Partii Cnoty była zalążkiem powstania dwóch frakcji politycznych, tj. Partii Szczęśliwości (będącej zlepkiem tradycjonalistycznych wartości) oraz Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (modernistyczna, w skr. AKP). W listopadzie 2002 roku AKP, pod przewodnictwem Recepa Tayyipa Erdoğana (którego historię przedstawiono w dalszej części artykułu), uzyskała 34% poparcia, co przełożyło się na utworzenie rządu wraz z Partią Ludowo-Republikańską. Tureckie, jak i światowe media uznały ten wynik za „polityczne trzęsienie ziemi”, gdyż żadne z dotychczas panujących ugrupowań nie otrzymało nowego mandatu parlamentarnego. Jako swój priorytet AKP głosiło potrzebę integracji z UE oraz odejście od fundamentalistycznych haseł, które pogarszały turecki wizerunek na arenie międzynarodowej. Dążono do utworzenia partii na kształt zachodnich chrześcijańskich demokracji, oczywiście w wydaniu wschodnim. Widać więc, że początkowo wszystko zmierzało w kierunku globalizacji, demokratyzacji, ustanowienia państwa prawa. AKP podkreślało rolę religii, jednocześnie obierając kierunek proeuropejski. Jednakże pomimo głoszenia poglądów rodem z chrześcijańskich chadecji, partia była podejrzewana o wspieranie poglądów islamistycznych. Muzułmańskie życiorysy liderów nie umknęły zagranicznym obserwatorom.

Ewolucja politycznego islamu w Turcji wyglądała następująco: od fundamentalistycznego Refah, przez umiarkowanie fundamentalistyczny Fazilet, aż po stosunkowo liberalne i proeuropejskie AKP. Prozachodnie podejście AKP doprowadziło do tego, że europejscy liderzy zaczęli coraz poważniej rozważać potencjalne dołączenie Turcji do UE. Zmorą dla rządzących nadal pozostawało nieprzychylne Erdoğanowi wojsko.

Dar od Boga, aby oczyścić armię ze zdrajców, czyli islam po raz drugi

Gdy wszystko było na dobrej drodze do włączenia do unijnych struktur, nastąpił niespodziewany zwrot w stronę antyzachodniej retoryki. Nieudany sojusz premiera Erdoğana z muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gülenem, coraz częstsze doniesienia o niedemokratycznym traktowaniu opozycji, a także wiadomości o wzmożonej cenzurze w prasie czy zarzuty co do procesów demokratycznych, doprowadzały do zagęszczenia atmosfery w kraju. Punktem kulminacyjnym był wojskowy pucz z 2016 roku przeprowadzony przez część armii oraz - prawdopodobnie - sympatyków Gülena. Próba przejęcia władzy przy pomocy wojska okazała się fiaskiem. Pucz stał się idealną okazją dla Erdoğana, by rozliczyć się z wrogami, zarówno politycznymi, jak i wojskowymi. Zgodnie z danymi Ośrodka Studiów Wschodnich w starciach zginęło blisko 300 osób, a ok. 15 tys. zostało rannych. Czystka objęła turecką armię (aresztowano blisko 3 tys. oficerów i żołnierzy, nie pomijając generałów i dowódców) oraz aparat państwowy (zwolnionych zostało 2475 sędziów i 140 pracowników Sądu Apelacyjnego). Od tego czasu ponad 620 tys. osób stało się przedmiotem śledztw, często bardzo wątpliwych, a około 96 tys. trafiło do więzienia z powodu rzekomych powiązań z ruchem Gülena. Obserwatorzy uznają ten przewrót za symboliczny początek systemu autorytarnego w Turcji. Ciekawe jest to, iż wielu dziennikarzy i dyplomatów już w trakcie puczu snuło tezę, jakoby wojskowy przewrót był prowokacją samego prezydenta Erdoğana. Recep, niczym historyczni Grecy dla których porwanie Heleny przez trojańskiego królewicza było idealnym pretekstem do rozprawienia się z niewygodnym przeciwnikiem, wykorzystał sytuację do przeprowadzenia czystek politycznych. Sam prezydent stwierdził, że pucz był: darem od Boga, aby oczyścić armię ze zdrajców. Jednak opcją, która wydaje się leżeć najbliżej niewygodnej prawdy, jest teoria głosząca, że pucz został faktycznie zaplanowany przez grupkę wysoko postawionych oficerów, jednakże był podsycany przez rząd, widzący w nim szasnę na rewizję aparatu administracyjno-wojskowego.

Artykuł jest dostępny dla czytelników magazynu FXMAG.

Chcesz uzyskać dostęp do artykułu?


Mateusz Myśliwiec

Redaktor portalu FXMAG. Inwestor indywidualny zafascynowany rynkami finansowymi. Zwolennik ekonomii behawioralnej, miłośnik literatury pięknej.

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk