• Odbierz prezent
Nie wszystkie łabędzie są białe! Co to znaczy czarny łabędź na rynku finansowy? Jak przygotować się na czarnego łabędzia?

Zaobserwowanie 10 tysięcy łabędzi nie jest wystarczającym warunkiem do tego, by powiedzieć, że wszystkie łabędzie są białe. Wystarczy jednak zaobserwowanie jednego czarnego łabędzia, by móc stwierdzić, że NIE WSZYSTKIE ŁABĘDZIE SĄ BIAŁE.

 

Wstęp co prawda nieco ornitologiczny, ale temat jak najbardziej „finansowy”. Najzabawniejsze – o ile w obecnym czasie można tak powiedzieć – jest to, że uczestnicy rynków finansowych (czytaj: inwestorzy) widzieli całkiem sporo egzemplarzy Czarnego Łabędzia, ale cały czas wydają się tkwić w przekonaniu, że każdy ptak tego gatunku jest biały.

Zanim zacznę wyjaśniać, co autor miał na myśli pisząc powyższy akapit, należy się Wam pewne wyjaśnienie. Bohaterem tekstu jest bowiem Czarny Łabędź, a nie czarny łabędź. Piękne ptaki z Antypodów zostawiam w spokoju. Bohaterem mojego tekstu jest koncepcja, która mianem Czarnego Łabędzia określa zjawisko o bardzo niskim prawdopodobieństwie wystąpienia, ale ogromnych konsekwencjach (w kontekście moich poprzednich rozważań na temat ryzyka należałoby powiedzieć, że Czarny Łabędź jest przykładem raczej niepewności niż ryzyka, a przynajmniej czymś bardzo bliskim niepewności). Koncepcję tę popełnił Nassim Taleb, autor książek poświęconych m.in. losowości na rynkach finansowych.

 

Do rzeczy…

Ludzie mają tendencję do uznawania zdarzeń o bardzo niskim prawdopodobieństwie za niemożliwe (a zdarzeń o bardzo wysokim prawdopodobieństwie za pewne). Bagatelizowanie takich zdarzeń ostatecznie nie wychodzi nam na dobre, gdyż często ich efekty mają charakter ekstremalny. W naszej naturze nie leży rozpatrywanie szansy na wystąpienie jakiegoś zdarzenia w połączeniu z jego efektem. Najczęściej rozpatrujemy te parametry osobno, np. bojąc się latać samolotem (pomimo niskiego prawdopodobieństwa katastrofy lotniczej w porównaniu ze śmiercią w wypadku samochodowym) czy ekscytując się rekordową kumulacją w Lotto (pomimo tego, że puszczając ‘lotka’ co tydzień przez 40 lat, tylko raz na 6700 żyć zostaniemy milionerami).

Przy inwestowaniu bagatelizowanie zdarzeń o bardzo niskim prawdopodobieństwie ma bardzo materialne konsekwencje. Nagła utrata 40, 50 czy 60% kapitału jest bardzo bolesnym doświadczeniem (o czym w ostatnich miesiącach z pewnością przekonało się wiele osób). Czarnych Łabędzi na rynkach finansowych było już sporo. Dla mojego pokolenia najbardziej jaskrawymi przykładami będą zapewne kryzys finansowy z pierwszej dekady XX wieku czy atak terrorystyczny na wieże WTC (tak, wiem, że z perspektywy czasu chcielibyśmy powiedzieć, że to wcale nie były niespodziewane zdarzenia, bo można je było przewidzieć – to się nazywa efekt pewności wstecznej). Są to wydarzenia na tyle niedawne (podobnie możemy powiedzieć jeszcze o kryzysie rosyjskim, azjatyckim, argentyńskim czy meksykańskim), by każdy uczestnik rynków finansowych wiedział, że ‘NIE WSZYSTKIE ŁABĘDZIE SĄ BIAŁE’. Mimo to inwestorzy uwierzyli, że hossa może trwać wiecznie (ta, która zakończyła się w lutym trwała aż 11 lat!), a wszelkie przeszkody dostrzeżemy na tyle wcześnie, że będziemy w stanie bezpiecznie wyjść z inwestycji. Bo przecież patrząc na załamania rynku, które miały miejsce w przeszłości, dostrzegliśmy czynniki, które mogły je zasygnalizować. Do tego mamy przecież backtesting (testowanie strategii inwestycyjnych na danych historycznych) i na jego podstawie opracowaliśmy wskaźniki, które sygnalizowały wszystkie większe załamania w przeciągu ostatnich 50 czy 100 lat! (...)

 Czytaj dalej na blogu Risky.pl!


Jakub Wilk

Redaktor portalu FXMAG. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk