• Sklep
  • Odbierz prezent
GPW New connect Warszawa

Jest takie miejsce, określane jako alternatywa do GPW dla inwestorów akceptujących podwyższone ryzyko, w zamian za potencjalnie wysoki zwrot z inwestycji. Ten krótki opis może oddać cały sens NewConnect. Dla jednych jest mistyczna kraina pełna przyszłych zysków, dla innych pierwszy i ostatni błąd inwestycyjny. Dlaczego tak jest?

 

 

Szczytne założenia

NewConnect od początku miał być alternatywą do regulowanego rynku GPW. Alternatywny System Obrotu (ASO), mniejsze wymagania co do transparentności i rentowności spółek i potencjalne możliwości uzyskania szybkiego finansowania dla działań spółek. To wszystko stało się powodem, dla którego NewConnect zyskał początkowo ogromne zainteresowanie. Stworzenie rynku mniej wymagającego, ale dającego już namiastkę rynku aukcyjnego, stało się później powodem częstych rozczarowań. Przedsionek dla GPW okazał się dla jednej części rzeczywiście spełniać swoją funkcję, dobrze zorganizowany ruch finansowania spółki, nowe środki na rozwój, racjonalne gospodarowanie pieniędzmi inwestorów, a na samym końcu debiut na rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Taką drogę przebyła spółka 11 bit studios, czy też JWW Invest.  
W cieniu natomiast znajdują się wszyscy ci, którzy z nadzieją inwestowali w potencjalne perły NC, lecz po kilku latach, ta sama spółka zagościła w spisie KRD. Co prawda, większość opowiada o ciemnej stronie NewConnect, zapominając o tym, że pozytywnych aspektów jest zdecydowanie więcej, niż bankructw i upadków.

 

Sceptycyzm do NewConnect

Specyfika rynku NC, a w szczególności niska płynność i mała liczba rozkruszonych inwestorów indywidualnych, sprawia, że jest to rynek wyjątkowo ryzykowny. Większą część ryzyka generuje wskazana wcześniej niska płynność. Sprzedaż i wycofanie się z trefnej inwestycji może być na NewConnect wyjątkowo trudne. Jednak, kto podejmuje duże ryzyko, najczęściej potrafi dużo zyskać.
Nie da się ukryć, że jest to charakterystyczne zjawisko na NewConnect. Jeśli spółka, która w ciągu kilku lat przyniosła zyski, mnożąc swoją kapitalizację o kilkaset procent, oczywiste jest, że w końcu dotrze na rynek GPW, gdzie przyniesie kolejne zyski. Początki debiutu bywają często pozytywne, dlatego można pierwsze tygodnie na NC określić mianem debiutowego boomu. Tutaj należy wziąć pod uwagę istotną kwestię, ilość debiutów na NewConnect stopniowo spada.

 

Jak wyglądało to na przestrzeni lat?

NewConnect rozpoczęło działalność w 2007 roku, w pierwszym roku liczba debiutów wynosiła 24, rok później, do grona startujących spółek z potencjałem dołączyły kolejne w liczbie 61. Rok 2009 przyniósł 26 nowych spółek. Rok 2010 był przepowiednią nadchodzącego wysypu przedsiębiorstw. Na rynek wkroczyło 86 spółek, by rok później w 2011 roku przepełnić rynek 172 nowymi spółkami. Był to rekord NewConnect, który dotychczas nie został pobity. Przeciwnie, od tego momentu z roku na rok, liczba nowych debiutów spadała. W 2012 roku było to 89 spółek. W 2013 zadebiutowały 42 spółki. W 2014 kolejne 22 spółki. Rok 2015 przyniósł 19 spółek. W 2016 przybyło 16 spółek. W 2017 19 nowych debiutów. Natomiast obecny rok, na razie przyniósł debiut Brand24, oceniony na bardzo udany. Kolejne debiuty to FTI Profit i The Dust.

 

Dla kogo NewConnect?

Rynek NewConnect zdominowany jest w głównej mierze przez powstające bądź młode spółki o stosunkowo niewielkiej przewidywanej kapitalizacji działające przede wszystkim w sektorach tzw. nowych technologii IT, media elektroniczne, biotechnologia, energia alternatywna. Działanie spółek oparte jest  głównie na aktywach niematerialnych. Formalności i koszty debiutu na NewConnect są niższe w porównaniu z regulowanym rynkiem GPW. Mniejsze są także obowiązki informacyjne ciążące na emitentach. Efektem czego jest duża ilość przedsiębiorstw, które ze względu na swoje działanie, nie mogą dotrzeć do masowego odbiorcy, bądź skupione są na szczególnie określonym nurcie rozwoju. Tym samym, spółki, które widnieją na NewConnect, to niejednokrotnie prekursorzy w swoich obszarach, którzy przez swoją ryzykowną grę rynkową mogą podbić przyszłe obszary. 

 

Quo Vadis NewConnect?

Według danych z lipca 2017 roku KRD (Krajowy Rejestr Dłużników) podaje, że 58 spółek krajowych notowanych na NC, znajduje się również na liście dłużników KRD. Ich łączne zadłużenie wynosiło 7,5 mln złotych. To niemal o 4 mln złotych mniej, niż w lipcu 2016 roku. O ile informacja o spadającym zadłużeniu jest pozytywna, to w opozycji jest liczba spółek, które popadają w zadłużenie. Z 58 spółek, które są wpisane do KRD połowa została zakwalifikowana do NC Alert, czyli indeksu grupującego firmy o podwyższonym ryzyku. Ogromnie pozytywną informacją jest fakt, że niektóre spółki, które popadły w zadłużenie skutecznie spłaciły część swoich wierzycieli. Dopóki strategia firmy zakłada ciągły wzrost, na zadłużenie można spoglądać racjonalnie, lecz w pewnym pobłażaniu. Nowe metody pozyskiwania klientów, technologii, czy też ogólny rozwój przedsiębiorstwa wymaga nakładów pieniężnych. Póki spółka przynosi zyski, kwestią czasu jest wyjście z długów i spłacenie swoich wierzycieli. Najgorszy scenariusz to brak zysków, rosnące długi, a na samym końcu wisząca upadłość, która czasami staje się jedynym ratunkiem dla spółki.

 

FXMAG akcje newconnect – eldorado, czy nowoczesny system sprzedaży niewypałów? newconnect gpw 11 bit studios 1

Źródło: krd.pl 

 

Co z tym Eldorado?

Czy NewConnect można uznać za Eldorado? Można przychylić się do tego stwierdzenia, przecież Eldorado to kraina mistyczna, legendarna, a co za tym idzie nieistniejąca. Z NewConnect jest podobnie. Marzenia o ogromnych wzrostach okazały się totalną pomyłką. Nie można powiedzieć, że NewConnect nie przynosi zysków, lecz patrząc na sprawę racjonalnie, te złote biznesy powinny przynosić przynajmniej 100% wyjściowej wartości. W rzeczywistości jednak okazuje się, że nic takiego nie następuje. Giganci, którzy stali się legendarnymi spółkami NewConnect, nie zdołają podźwignąć długów i niegospodarności pieniądzem. W efekcie NewConnect czeka na przebudzenie, pewien zwrot, który miejmy nadzieję, nadejdzie jak najszybciej.  Tymczasem, warto spojrzeć na to, jak działać na NC, by nie zgubić sensu inwestycji.


Szymon Maj

Działacz społeczny, autor. Zwolennik analizy fundamentalnej, przy jednoczesnej obserwacji wartości wolumenu. Po godzinach baczny obserwator społecznego aspektu giełdy.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk