• Sklep
  • Odbierz prezent
najgorsze inwestycje 2017

Rok 2017 dla wielu inwestorów będzie takim, o którym trzeba będzie jak najszybciej zapomnieć, pomimo tego, że na światowych giełdach dominowały wzrosty. Choć wiele rynków dawało okazję do sporych zysków, to znalazły się i takie instrumenty, które mogły spalić ogromną część kapitału inwestycyjnego. W poniższym zestawieniu wymieniamy najgorsze inwestycje 2017 roku, w których nie zabraknie spółek giełdowych, walut, ale także towarów i kryptowalut.

 

Waluty – ‘patriotyzm’ popłaca

W przypadku rynku walutowego, w zasadzie zakup jakiejkolwiek dewizy za złotego był inwestycją nietrafioną. Polska waluta była w 2017 roku najsilniejszą walutą na świecie. Patrząc wyłącznie na 8 najważniejszych walut świata. Najgorszym zakupem w 2017 roku okazał się dolar. Kurs USD/PLN w ciągu roku spadł o 17%. Złożyła się na to nie tylko świetna sytuacja złotego (którą szerzej opisałem TUTAJ), ale również niezwykle słaby rok dla dolara amerykańskiego (pomimo trzech podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych). Duże znaczenie miała tutaj spadająca awersja do ryzyka na rynkach finansowych, która sprawiła, że kapitał przepływał z bezpiecznych rynków (takich jak Stany Zjednoczone) do gospodarek wschodzących (takich jak Polska).

Jeszcze gorszym pomysłem od zakupu dolara było kupno takich walut jak brazylijski real (potaniał o 18%), białoruski rubel (potaniał o 19%), czy irański rial, który potaniał o 25,5%.

 

Na giełdach również…

W 2017 roku w zasadzie najlepiej było lokować kapitał przeznaczony na akcje na rynku polskim. Nie tylko z racji tego, że polska giełda rosła szybciej niż giełdy w innych krajach, ale także z tego względu, że duże wzrosty na takich giełdach jak np. Turecka, czy Ukraińska, zdenominowane w złotych tracą część swojego blasku.

W przypadku najgorszych inwestycji na warszawskiej giełdzie postanowiłem dokonać podziału na trzy kategorie. Pierwsze dwie skupią się na najniższej rocznej stopie zwrotu, przy czym wyróżnione zostaną tutaj spółki większe i bardziej znane. Trzecią kategorią są debiuty na GPW, których w 2017 roku mieliśmy dość sporo, a część z nich wypadał bardzo słabo.

 

Jak stracić prawie cały kapitał na giełdzie?

W 2017 roku aż akcje aż dziesięciu spółek z głównego parkietu GPW zniżkowały o więcej niż 80%, w tym dwie o więcej niż 90%.

Najgorszą inwestycją okazała się spółka PBG, działająca w sektorze budownictwa przemysłowego. Spółka świadczy specjalistyczne usługi w zakresie kompleksowego wykonawstwa instalacji dla gazu ziemnego, ropy naftowej oraz paliw. Dla PBG tragedią stała się sesja z 8. sierpnia, podczas której akcje potaniały o 85%. Było to wynikiem wprowadzenia do obrotu akcji przydzielonych w ramach układu z wierzycielami, gdyż w spółka znajdowała się w upadłości układowej. Podczas sierpniowej sesji do obrotu trafiło dodatkowe 777 mln nowych akcji, stanowiących aż 97% wszystkich udziałów notowanych na giełdzie.

Akcje PBG potaniały w ciągu roku o 93,6%. Drugi najgorszy wynik osiągnęła spółka Cube ITG (-92,73%), a trzeci spółka Vistal (-89,99%).

 

Znane, ale nie kochane

Wśród najgorszych inwestycji warto wymienić również spółki bardziej znane inwestorom i takie, o których w tym roku było głośno.

Zacznijmy od spółki, która okazała się najgorszym wyborem wśród polskich blue chipów, czyli spółek wchodzących w skład indeksu WIG20. Sam indeks WIG20 zyskał w tym roku aż 26,4%, ale akcje dwóch z dwudziestu spółek indeksu spadły. Najmocniej stracił Eurocash, pokazujący słabość branży spożywczej w 2017 roku. Akcje tej spółki potaniały w ciągu roku o 31,11%. Zniżkowały także akcje działającego w sektorze informatycznym Asseco Poland. Potaniały one w 2017 roku o 13,81%.

 

W takim zestawieniu nie sposób nie wymienić jedynego polskiego brokera notowanego na rynku Forex. X-Trade Brokers  miał bardzo nieudany rok, choć do wyników spółki nie można się było przyczepić. Brokerowi raz za razem obrywało się jednak od regulatorów i ustawodawców. Na spadki cen akcji brokera wpływ miały m.in. informacje dotyczące możliwego ograniczenia dźwigni finansowej w Polsce, a także zacieśniające się regulacje rynku Forex w Europie. Dodatkowo, w listopadzie do informacji publicznej podana została informacja o wszczęciu postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie na wniosek Komisji Nadzoru Finansowego, w związku z nadużyciami, jakich broker miał się dopuścić w stosunku do swoich klientów (stosowanie asymetrycznej dewiacji). Po ukazaniu się artykułu na ten temat w Pulsie Biznesu cena akcji XTB spadła o prawie 40%. Choć prawie całość tych spadków została do końca roku odrobiona, to rok dla XTB zakończył się 31,5% na minusie. Porównując zaś odległość pomiędzy rocznym szczytem i rocznym dołkiem, obsunięcie notowań wyniosło aż 67%.

 

Choć wydawałoby się, że ubiegły rok był dla branży gamingowej niezwykle udanym, biorąc pod uwagę notowania CD Projektu (wzrost ceny akcji o 88,5%) i popularność, jaką ten sektor zyskał wśród inwestorów. W takim otoczeniu bardzo blado wypadła jednak spółka CI Games. Nie wszystkim bowiem przydarzają się takie sukcesy jak Wiedźmin, czy Gwint. Produkt CI Games, jakim była gra Sniper Ghost Warrior 3, rozczarował mocno pod względem sprzedaży. W okresie kwiecień-maj cena akcji spółki spadła z rocznego szczytu przy 3,12 PLN do rocznego dołka przy 0,86 PLN. Jest to spadek o 72,4%. Na przestrzeni całego roku stopa zwrotu wyniosła -60,5%.

 

Giełdowe falstarty

W 2017 roku na głównym parkiecie GPW zadebiutowało aż 15 spółek, z czego prawie połowa (7) to spółki, które „awansowały” z rynku parkietu NewConnect. Niektórzy z debiutantów świetnie poradzili sobie w giełdowej ‘ekstraklasie’, czego najlepszym przykładem jest Dino Poland (cena akcji od debiutu do końca 2017 roku wzrosła o 135,22%). Dla wielu spółek los nie był jednak tak łaskawy.

Szczególnie słabo zaprezentowały się tutaj spółki, które na główny parkiet GPW przeszły z rynku NewConnect. Najgorzej w giełdowej ekstraklasie poradziła sobie spółka Setanta, której akcje spadły od dnia debiutu (19 stycznia) o 80,09%. Kolejne miejsca zajęły Unomit i JWW Invest, których akcje od dnia debiutu (7 i 22 marca) do końca roku potaniały o odpowiednio 69,87% i 62,95%. Wśród spółek, których debiut nie był przejściem z rynku NewConnect najgorzej zaprezentował się Maxcom, który w ciągu 6 miesięcy (debiut 30 czerwca) potaniał o 61,69%.

 

Kryptopomyłki

W zestawieniu najgorszych inwestycji 2017 roku nie mogło zabrakną rynku walut cyfrowych. Może to kogoś zdziwić, ale nie każda inwestycja w kryptowaluty w 2017 roku kończyła się takim sukcesem jak to było w przypadku Bitcoina.

Za najgorsze kryptowalutowe inwestycje należałoby uznać te, które związane są z tzw. martwymi monetami. Są to kryptowaluty (lub produkty podszywające się pod nie), które okazały się niewypałami i zostały zwyczajnie zapomniane. Nie sposób wskazać tutaj konkretnych faworytów, gdyż strona deadcoins.com wskazuje na prawie 700 takich monet.

Z mojego subiektywnego punktu widzenia, jako najgorsze inwestycje krytpowalutowe można uznać takie monety jak DasCoin, czy OneCoin, które w rzeczywistości nie są kryptowalutami, a jedynie podszywają się pod nie. Postępowanie w sprawie tych produktów prowadzi obecnie UOKiK. Przykłady innego typu to SatanCoin i BitGem. Obie są faktycznymi kryptowalutami, przy czym pierwsza z nich stanowi jedynie żart z rynku walut cyfrowych. Z drugą wiąże się za to zabawna sytuacja, dotycząca krytpowaluty BitCoin Gold. Obie waluty cyfrowe używają tego samego skrótu – BTG – co w momencie hard forka Bitcoina sprawiło, że kryptoinwestorzy przez pomyłkę wywindowali cenę tej pierwszej w górę, myśląc, ze kupują Bitcoin Gold.

 

Co tu robi Bitcoin?

Inny typ nieudanych inwestycji krypotwalutowych związany jest z instrumentem opartym na cenie kryptowaluty, którego start był mocno wyczekiwany przez środowisko walut cyfrowych i swego czasu przyczyniał się do napędzania niezwykłych wzrostów ceny Bitcoina. Mowa tutaj oczywiście o kontraktach terminowych na Bitcoina, które w grudniu zadebiutowały na dwóch czołowych amerykańskich giełdach instrumentów pochodnych – CME i Cboe.

Jako pierwsza, chęć wprowadzenia kontraktów futures na Bitcoina zasygnalizowała CME Group. Długie ociąganie się z rozpoczęciem notowań wykorzystała jednak giełda Cboe, na której kontrakty oparte o cenę kryptowaluty wystartowały 10/11 grudnia. Handel na CME rozpoczął się tydzień później.

Wygranymi w tej sytuacji były osoby, które czekały z wejściem na rynek organizowany przez CME Group. W takiej sytuacji, obstawiając wzrosty ceny Bitcoina do końca roku straciły one tylko 3% (biorąc pod uwagę cenę otwarcia 11 grudnia i cenę zamknięcia 29 grudnia). Osoby, które chciały zarobić na wzroście ceny BTC poprzez kontrakty notowane na Cboe straciły za to aż 33%. Porównując to ze stopą zwrotu na poziomie 1300%, jaką samo Bitcoin wygenerował na przestrzeni całego roku, trzeba przyznać, że inwestowanie w kryptowalutę poprzez kontrakty terminowe nie okazało się trafioną inwestycją. Wszystko przez to, że wprowadzenie kontraktów terminowych na BTC pokryło się w czasie z silną przeceną na rynku kryptowalut, po której Bitcoin nie podniósł się do teraz.

Należy przy tym mieć na uwadze to, że kontrakty terminowe na Bitcoina pozwalają obstawiać zarówno wzrosty cen, jak i spadki. Z tego względu możemy je uznać zarówno jako bardzo nieudaną, jak i niezwykle zyskowną inwestycję w 2017 roku. Wszystko zależy od tego po jakiej stronie rynki się znaleźliśmy.

 

Surowce – zły rok dla fanów soku z pomarańczy

W kontekście rynku surowcowego najgorszym wyborem w 2017 roku, biorąc pod uwagę najbardziej popularne aktywa, był sok pomarańczowy. Ceny kontraktów na ten towar spadły w 2017 roku najmocniej od pół wieku. W ujęciu dolarowym spadek wyniósł 33,28%. Jeśli zatem uwzględnimy przy tym spadek kursu dolara, to dla polskiego inwestora kupno kontraktów na sok pomarańczowy w 2017 roku oznaczało stratę w wysokości 44,6%.

Jako że rynek surowcowy to przede wszystkim kontrakty terminowe, to gorszą inwestycją mógł okazać się brak wiary w pallad i sprzedaż kontraktów na ten surowiec. Jego cena wzrosła w 2017 roku o 54,0%. Denominując krótką sprzedaż Palladu na złotówki strata z inwestycji wyniosłaby 65,73%.


Jakub Wilk

Content Manager i redaktor portalu FXMAG.PL. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk