• Odbierz prezent
Misternie budowany przez Evergrande od wielu lat domek z kart posypał się! Czy historia spektakularnego upadku może się powtórzyć?
fot. freepik.com

Poniedziałek wydawał się spokojny w wykonaniu azjatyckich rynków akcji, ponieważ z powodu Święta Jesieni, kojarzonego z porą roku, gdy drzewa tracą liście, giełdy w Chinach, Japonii, Korei Płd. i na Tajwanie były nieczynne. Wyjątkiem był parkiet w Hong Kongu. Liście wprawdzie nie spadały, ale akcje tak – główny indeks tamtejszej giełdy Hang Seng Composite zanurkował przeszło 3 proc. Wyprzedaż dotknęła zwłaszcza firmy z sektora nieruchomości i finansowego. Akcje Evergrande, największego chińskiego dewelopera, zniżkowały o 10 proc., czemu towarzyszyły obawy inwestorów, że spółka ugnie się od ciężarem długów i zbankrutuje, co wywrze negatywny wpływ na cały sektor nieruchomości. Na fali tych nastrojów do prawdziwego spustoszenia w portfelach inwestorów mających długie pozycje przyczynił się spadek – o 87 proc. – kursu akcji innego znaczącego dewelopera – Sinic Holdings Group.

 

Indeks szerokiego rynku Hang Seng Composite Index poszedł w dół podczas poniedziałkowych notowań o 3,3 proc. Trend był jednoznaczny, gdyż wśród składników indeksu 449 spółek zniżkowało zaś jedynie 39 zwyżkowało. Przecenie poddały się akcje z branży nieruchomości – Hang Seng Properties Index obniżył się o 6,7 proc. i odnotował najniższy poziom w skali roku, a 97 firm na 100 podmiotów hongkongijskiego indeksu sektora straciło na wartości.

Negatywnym bohaterem okazał się koncern Evergrande (ticker: 3333.HK), którego akcje spadły ponad 10 proc. To i tak nie najwyższy rozmiar kary, ponieważ kurs Sinic Holdings Group (ticker: 2103.HK) w ciągu jednej sesji gruchnął o 87 proc. Dwucyfrowe spadki dotknęły także innych przedstawicieli branży – Henderson Land zniżkował 13,2 proc. (ticker: 12.HK), New World Development 12,3 proc. (ticker: 17.HK), a China Ayouan Property Group 12,0 proc. (ticker: 3883.HK).

Solidnie poobijane zakończyły sesję firmy z sektora finansowego. Jeden z wiodących kredytodawców Evergrande - China Merchants Bank (ticker: 3968.HK) - spadł o 9,4 proc., a towarzystwa ubezpieczeniowe: Ping An (2318.HK) i AIA (1299.HK) straciły odpowiednio 5,8 proc. i 4,9 proc.

 

Wykres 1 – Zmiany chińskich deweloperów notowanych na giełdzie w Hong Kongu od początku roku w interwale dziennym

Misternie budowany przez Evergrande od wielu lat domek z kart posypał się!  - 1

Legenda: akcje Evergrande (3333) oznaczone kolorem zielonym, Sinic Holdings (2103) czerwonym, China Aoyuan Property (3883) niebieskim, Henderson Land (12) żółtym, New World Development (17) szarym

Źródło: TradingView

 

Chińczycy przywiązują dużą wagę do numerów – spróbujcie pojechać tam i znaleźć pokój hotelowy z cyfrą 4

Raczej marne szanse na sukces, gdyż jest ona uznawana za najbardziej pechową, a jej wymowa jest łudząco podobna do słowa „śmierć”. To taki odpowiednik polskiej trzynastki, choć prawdopodobnie o jeszcze większym negatywnym zabarwieniu. O tym, że tego typu przesądy mają przełożenie na realne decyzje biznesowe przekonuje przypadek Canona. Canon po wprowadzeniu do sprzedaży w Chinach aparatu fotograficznego PowerShot G3 nie odważył się zaryzykować i jako kolejny nowy model wypuścił PowerShot G5.

Jedną z najbardziej pożądanych cyfr jest 8, które zapewnia pomyślność, w wymowie przypomina „bogactwo”, a kształtem przypomina symbol nieskończoności

Dobrze postrzegana jest także cyfra 3 – jest podobna w wymowie do słowa „narodziny”. Połączenie obu cyfr jest wybitnie korzystne, choć póki co akcjonariusze wyżej wymienionej spółki nieruchomościowej China Aoyuan Property Group, mogą nieco powątpiewać w ich moc. Podobnie zresztą jak Evergrande, która nie omieszkała w tickerze umieścić czterech trójek.

 

CO DALEJ Z EVERGRANDE ?

Akcje chińskiego dewelopera straciły w ciągu ostatnich 3 miesięcy blisko 80 proc. i są najniżej od dekady. Inwestorzy rozważają różne opcje rozwoju sytuacji. Wydaje się przy tym, że biorą pod uwagę zdecydowanie pesymistyczne scenariusze. Może o tym świadczyć kwotowanie długu korporacyjnego Evergrande z terminem wykupu w czerwcu 2026 roku na poziomie 26 USD przy 100 USD nominału. Dość podobnie zresztą rynki wyceniają ryzyko wypłacalności w przypadku serii obligacji z kuponem 8,25 proc. zapadających w marcu 2022 – nieco ponad 30 proc. wartości nominalnej.

Obawy są także napędzane sygnałami ostrzegawczymi ze spółki. 14 września poinformowała ona o kłopotach z dezinwestycją niektórych aktywów – komunikat w tej sprawie znajdziesz tu: https://doc.irasia.com/listco/hk/evergrande/announcement/a210914.pdf.

Do sprawy Evergrande warto podejść dwuwymiarowo – w odniesieniu do Chin, a także w odniesieniu globalnym

Powoli pojawiają się w mediach sensacyjne nagłówki, które sugerują, że ewentualne bankructwo chińskiej spółki ma być na miarę przypadku amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers z 2008 roku, który uruchomił lawinę zawirowań w światku instytucji finansowych i doprowadził do tego, co się powszechnie określa jako GFC, czyli po polsku Globalny Kryzys Finansowy. Być może na ich wyobraźnię działa fakt, że obie sprawy łączy wrzesień. Tyle, że przesłanki ku temu, aby wieścić tak czarne scenariusze zdają się nader kruche.

 

Nordea: Lehman pojawia się co 36 miesięcy w Chinach

Rynki zaczynają się bać historii Evergrande. Sądząc po liczbie pytań, jakie otrzymaliśmy od klientów i współpracowników w drugiej połowie ubiegłego tygodnia, jest to obecnie pytanie numer jeden, na które trzeba odpowiedzieć.

Evergrande boryka się z problemami od czterech do pięciu miesięcy z rzędu z powodu słabej sprzedaży projektów, ale może się okazać, że sytuacja dewelopera ujawnia jeszcze większe obsunięcie wzrostu kredytów w Chinach niż to, co jest "oficjalnie znane".

Jest to największy problem, gdy dyskutuje się o chińskich kwestiach gospodarczych, a w zasadzie nie wiemy [przyp. FXMAG – jak to wygląda], ponieważ władze celowo trzymają nas w niewiedzy na temat wielu wskaźników.

Efekty zarażenia [przyp. FXMAG – innych podmiotów i sektorów] wywołane przez Evergrande będą prawdopodobnie dość ograniczone, a rynki nie przejmują się jeszcze prawdziwymi efektami ubocznymi [..]. Nie wygląda to na rynek, który naprawdę obawia się prawdziwego scenariusza zaraźliwego krachu w stylu Lehmana […].

Co 2-3 lat pojawiają się sygnały z cyklu „krach w Chinach” i zazwyczaj mają one miejsce, gdy chiński impuls kredytowy jest negatywny. Chiny to gospodarka napędzana kredytem i zawsze są ofiary, gdy władze decydują się zdjąć nogę z pedału.

Tak było również w latach 2014/2015 i 2018, kiedy chińskie rynki wyraźnie ucierpiały z powodu wyraźnie negatywnego impulsu kredytowego, ale w zdecydowanym przeciwieństwie do USA w 2008 roku chińskie władze posiadają całą amunicję potrzebną do odwrócenia fali wzrostu kredytu (jeśli zajdzie taka potrzeba).

Andreas Steno Larsen i Martin Enlund, ekonomiści Nordea, 19 września 2021

 

Czytaj także: Dlaczego kryzysy ekonomiczne są potrzebne?

Kryzysy ekonomiczne w zdecydowanej większości aspektów odbierane są negatywnie – ludzie tracą pracę, firmy upadają i ogólny dobrobyt spada. Odpowiedzią na każdy kryzys jest próba złagodzenia jego przebiegów, co oczywiście w założeniu wydaje się słuszne. Niemniej jednak na kryzysy można popatrzeć tak.. Czytaj
Dlaczego kryzysy ekonomiczne są potrzebne?

 

Z najświeższych danych opublikowanych przez CB Insights wynika, że zaangażowanie globalnych funduszy rynku akcji (na próbie 381 takich wehikułów inwestycyjnych) w Chinach spadło do 3,8 proc. łącznych aktywów w zarządzaniu we wrześniu z 5,1 proc. w styczniu 2021 – był to najniższy poziom od 2017 roku. Odpływ funduszy był następstwem presji regulacyjnej ze strony rządu na kolejne sektory technologiczne – żeby wymienić jedynie najbardziej znane przypadki: e-commerce, gaming, edukacja na odległość. Teraz pojawiła się infekcja w kolejnej branży – nieruchomości, która może zakazić także sektor bankowy, a także wszystkie podmioty związane z lokowaniem kapitału.

Na Evergrande ciąży balast ok. 305 mld USD zobowiązań

Do początku przyszłego roku nie ma żadnych istotnych terminów zapadalności obligacji zagranicznych. Nie oznacza to, że inwestorzy zagraniczni przejdą suchą stopą kryzys zadłużeniowy dewelopera, jeżeli dojdzie do jego zaognienia, gdyż mają sporo obligacji denominowanych w USD – według szacunków Bloomberga tylko czterech największych wierzycieli z tego tytułu ma na bilansie dług warty ok. 1,3 mld USD (w tym gronie są Ashmore Group, BlackRock, UBS Group i HSBC Holdings).

Prawdziwym problemem jest zachwianie płynności finansowej Evergrande, które rzutuje na opóźnienia w płatnościach na rzecz dostawców i spłatę zadłużenia odsetkowego wobec chińskich instytucji finansowych. Ekspozycja na wewnętrzny sektor finansowy może być szeroka. W 2020 roku wyciekł dokument, z którego wynika, że deweloper ma zobowiązania wobec prawie 130 banków i ponad 120 pozabankowych instytucji finansujących. Spółka zaprzeczyła autentyczności dokumentu, lecz inwestorzy mogą nie zapominać o jego istnieniu.

W czarnym scenariuszu bankructwa sektor bankowy z pewności ucierpi, co może dać przyczynek władzom do dalszego wywierania presji regulacyjnej, niemniej na bazie oficjalnych statystyk poziom kredytów zagrożonych w bankach komercyjnych wyniósł w ostatnim kwartale ok. 1,8 proc., a zatem, jeżeli uznać dane za wiarygodne, nie jest na alarmującym poziomie.

Spółka w obliczu zakręconego kurka z finansowaniem kredytowym podejmie się dezinwestycji swoich projektów na szeroką skalę – zbije to solidnie ceny nieruchomości w Chinach, co pogorszy sytuację także konkurentów. W kiepskiej sytuacji na pewno są akcjonariusze, którzy mogą pozostać z niemal bezwartościowymi papierami.

Posiadacze obligacji korporacyjnych szykują się „na postrzyżyny” (ang. haircut) –

tym terminem określa się sytuację, gdy wierzycielom zostaje spłacony dług w mniejszej kwocie niż wynikałaby ona z zobowiązań jego emitenta. Postrzyżyny były bolesnym doświadczeniem dla posiadaczy m. in. obligacji skarbowych rządu greckiego i argentyńskiego, a przed wieloma latami wierzyciele komercyjni i rządowi z podobnym zjawiskiem spotkali się też w przypadku polskiego długu. Jest to tak naprawdę potoczne rozumienie terminu – co on naprawdę oznacza dowiesz się tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Haircut_(finance).

 

 

A MOŻE HISTORIA SIĘ POWTÓRZY ?

Przypadek Evergrande przypomina nieco sytuację sprzed kilku lat, gdy na krawędzi upadku znalazły się trzy mocno zadłużone firmy chińskie – HNA, Anbang i Fosun. Ich wspólną cechą było to, że wybrały się na zakupy zagranicznych aktywów, które były w dużej mierze finansowane kredytami chińskich banków. Łupem ambitnych planów spółek padły bardzo znane marki zachodnie.

Bodaj najbardziej spektakularnym przypadkiem był HNA – w wyniku ekspansji zagranicznej firma stała się największym akcjonariuszem Deutsche Bank, mocno zaangażowała się również w transakcje nieruchomościowe (m. in. nabycie 25 proc. udziałów Hiltona i Carlson Hotels, zarządzającej siecią Radisson oraz dwóch drapaczy chmur w londyńskim Canary Wharf). Anbang stał się właścicielem nowojorskiego hotelu Waldorf Astoria. Fosun postawił na rozrywkę i turystykę – jego zdobyczą padły m. in. angielski klub Wolverhampton Wanderers, kupił też znaczące udziały w Thomas Cook, Club Med i Cirque de Soleil.

Konglomeraty zdawały się mieć niezaspokojone apetyty

Nie umknęło to uwadze chińskiego rządu. Już w połowie 2017 roku zaczął się on coraz baczniej przyglądać firmom, których sytuacja pogarszała się. Stopniowo doszło do zacieśnienia warunków finansowania kredytowego, połączonego z restrykcjami dotyczącymi inwestycji zagranicznych, co doprowadziło do zachwiania płynności tych podmiotów.

W końcu zainterweniowały zdecydowanie władze zaniepokojone wyciekiem pieniądza poza Chiny i wzrostem ryzyka systemowego dla sektora bankowego. W efekcie rząd przejął kontrolę nad konglomeratami i dokonał uporządkowanej przymusowej reorganizacji lub likwidacji spółek. Przestrogą, że zbyt ekspansywny model postępowania nie jest właściwy, był przypadek prezesa Anbang – Wu Xiaohui został skazany na 18 lat więzienia w wyniku oskarżenia go o oszustwa finansowe i defraudację.

Na rynku nie brak opinii, że jeżeli sytuacja Evergrande będzie zaostrzała się i ryzyko bankructwa stanie się zbyt poważne, to do akcji przystąpi rząd wzorem sprzed lat. Niektórzy są przekonani, że gdy tylko władze dojdą do wniosku, iż upadek dewelopera stałby się kłopotliwy dla sektora nieruchomości i/lub bankowego, to dojdzie do ingerencji na szczeblu państwa.

„Kilka lat temu trzy bardzo zadłużone chińskie firmy stanęły na krawędzi bankructwa

Upadek tych podmiotów mógłby doprowadzić do efektu domina, z powodu którego jedna firma wciągnęłaby swoich kredytodawców/banki [przyp. FXMAG – w kłopoty], co doprowadziłoby do powszechnego kryzysu finansowego. Chińscy decydenci nie dopuściliby jednak do tego, aby te firmy zagroziły systemowi finansowemu. Podobnie teraz, uważam, że Evergrande zostanie przejęty, rozbity i zlikwidowany, ponieważ jest zbyt duży, aby upaść […]” – uważa Brendan Ahern, szef inwestycji KraneShares, zarządzającej grupą funduszy wyspecjalizowanych w inwestycjach kapitałowych w Państwie Środka.


Marcin Kuchciak

Analityk rynków finansowych ze szczególnym uwzględnieniem konceptu cross-asset w wymiarze międzynarodowym. Od przeszło 20 lat związany zawodowo z rynkiem kapitałowym. Publikował m. in. w Parkiecie, PAP Biznes, Dzienniku Gazecie Prawnej, Profesjonalnym Inwestorze, Home&Market, dot.com. Zwolennik strategii nietradingowych, wykorzystujących instrumenty rynku kasowego i terminowego (głównie opcje).

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk