• Sklep
  • Odbierz prezent
esma dźwignia forex

Od 1 sierpnia maksymalny poziom dźwigni finansowej na terenie Unii Europejskiej zostanie ograniczony, a brokerów CFD czekają również inne obostrzenia dotyczące dystrybucji kontraktów różnicowych. O konsekwencjach tych zmian rozmawiamy z ekspertem Izby Domów Maklerskich, Panem Markiem Wołosem.

 

Już niedługo  polscy brokerzy CFD będą musieli dostosować swoją ofertę do nowych wytycznych Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Mają one istotne konsekwencje dla uczestników tego rynku – zarówno inwestorów, jak i brokerów. Przede wszystkim dotyczy to ograniczenia maksymalnego poziomu dźwigni finansowej, które podobnie jak inne wytyczne ESMA w sprawie kontraktów CFD, obowiązywać zacznie od 1 sierpnia. Ograniczenie to będzie znaczące, gdyż polscy traderzy, którzy do tej pory mogli handlować z dźwignią finansową na poziomie 1:100, teraz będą mieli do dyspozycji maksymalny lewar na poziomie 1:30, a w niektórych przypadkach nawet 1:2.

Ograniczenia dotyczące dźwigni finansowej zaproponowane przez ESMA dla poszczególnych instrumentów bazowych:

  • główne pary walutowe – 1:30
  • pozostałe pary walutowe, złoto i główne indeksy giełdowe – 1:20
  • pozostałe towary i pozostałe indeksy giełdowe – 1:10
  • pojedyncze akcje i inne instrumenty bazowe – 1:5
  • kryptowaluty – 1:2

Pozostałe elementy interwencji produktowej ESMA to:

  • wprowadzenie reguły ‘margin close-out’,
  • wprowadzenie obowiązkowej ochrony przed ujemnym saldem ,
  • zakaz oferowania bonusów (mających zachęcać do aktywnego tradingu lub wpłat kapitału),
  • wprowadzenie wystandaryzowanego ostrzeżenia o ryzyku.

 

O ile celem wprowadzenie przez ESMA ograniczeń w dystrybucji kontraktów CFD była poprawa bezpieczeństwa inwestorów indywidualnych, to działania te generują znaczące ryzyko nie tylko dla samych inwestorów, ale również dla krajowej i unijnej branży CFD. O konsekwencjach działań paneuropejskiego regulatora rozmawiamy z Panem Markiem Wołosem, ekspertem ds. rynków OTC z polskiej Izby Domów Maklerskich.

 

Jakub Wilk: W jaki sposób nowe wytyczne ESMA wpływają na konkurencyjność polskich brokerów?

Marek Wołos: Wytyczne ESMA w sposób istotny wpływają na działalność i konkurencyjność krajowych domów maklerskich. Interwencja zmniejsza atrakcyjność inwestycyjną rynku unijnego na korzyść firm niepodlegających jurysdykcji ESMA. Jedną z kluczowych zmian dla rynku jest obniżenie dźwigni. Niższa dźwignia to mniejsze możliwości działania dla aktywnych inwestorów, którzy wykorzystują forex w swoich strategiach inwestycyjnych. Ograniczenie maksymalnego poziomu dźwigni to jak hamowanie bolidu z prędkości 200 km/h, czy nawet 100 km/h, do 30 km/h. Rynek kontraktów CFD funkcjonuje i rozwija się dzięki temu, że istnieje lewar. Forex to rynek o ustabilizowanej zmienności. Żeby nadać mu trochę atrakcyjności inwestycyjnej, trzeba umożliwić inwestorom posługiwanie się lewarem. Świadomy inwestor wykorzystuje dźwignię, żeby realizować różnego rodzaju strategie inwestycyjne pozwalające mu osiągać zamierzone zyski. Wprowadzenie interwencji może mieć więc skutek odwrotny do założonego – zamiast zwiększać bezpieczeństwo inwestorów, zachęcamy ich do przenoszenia swoich rachunków do firm, które nie przestrzegają wytycznych ESMA i działają na granicy prawa, oferując możliwość inwestowania z wykorzystaniem wysokiego lewara.

 

JW: W Polsce nie tak dawno mieliśmy już do czynienia z ograniczeniem maksymalnej dźwigni finansowej do poziomu 1:100. Czy bazując na efektach tamtego ruchu polskiego ustawodawcy możemy ocenić jakie skutki dla działalności brokerów będzie miało ograniczenie nałożone przez ESMA?

MW: Dźwignia 1:100 dawała inwestorom możliwości i warunki realizacji swoich strategii inwestycyjnych. Teraz ograniczenie dźwigni będzie ponad 3-krotne, a w przypadku niektórych instrumentów 10-krotne.

Przy ograniczeniu dźwigni w Polsce brokerzy raportowali spadki obrotów o 30%. Załamanie rynku, będące konsekwencją aktualnego ograniczenia dźwigni, może w początkowej fazie oznaczać spadek wolumenów nawet o 50%.

Część inwestorów będzie później stopniowo dostosowywać się do nowego poziomu dźwigni, zwiększając depozyty, czy zmieniając strategie. To zajmie jednak trochę czasu. Pozostali inwestorzy indywidualni, dysponujący niezbyt dużymi środkami, będą szukali  możliwości uzyskania wyższej dźwigni u brokerów spoza UE.  Na polskim rynku już zaczynają się pojawiać podmioty spoza Unii, które oferują dźwignię na poziomie 1:200, a nawet 1:400. Można spodziewać się w najbliższym czasie intensyfikacji kampanii marketingowych tego typu firm, jak miało to miejsce przy okazji wprowadzania restrykcyjnych przepisów w Belgii, czy Turcji. Belgijski regulator po takiej reformie umieścił na liście ostrzeżeń blisko 100 nielegalnie działających firm.

 

JW: Jakie znaczenie mają pozostałe elementy interwencji produktowej ESMA?

MW: Interwencja produktowa miała na celu zwiększenie ochrony klienta indywidualnego. Jednak w Polsce inwestorzy indywidualni są dobrze chronieni. Krajowe domy maklerskie stosują się m.in. do „Wytycznych dotyczących świadczenia usług maklerskich na rynku OTC” wydanych w 2016 roku przez KNF. Ponadto krajowa branża domów maklerskich świadczących usługi na rynku OTC i zrzeszonych w IDM przyjęła standardy, które dokładnie precyzuje w jaki sposób reklamować produkty CFD. W ramach kodeksu krajowe domy maklerskie stosują precyzyjne komunikaty o ryzyku.  Niektóre z polskich domów maklerskich wprowadziły też ochronę klienta przed ujemnym saldem. Takie działania wyróżniają polskie firmy inwestycyjne, działające w oparciu o  wysokie standardy ochrony klientów w porównaniu z firmami z innych obszarów regulacyjnych, gdzie ochrona klientów jest niższa. Możemy więc mówić o tym, że rynek już wcześniej przygotował się na te elementy interwencji ESMA i nastąpiła tutaj samoregulacja.

Jeśli jednak popatrzymy na tzw. brokerów offshore’owych, to oni do tej pory nie muszą przestrzegać np. dyrektywy MIFiD. Tym bardziej nie stosują instrumentów związanych z ostrzeżeniem o ryzyku, czy ochroną przed ujemnym saldem.

 

JW: W komunikacie dotyczącym wpływu ograniczenia dźwigni na konkurencyjność polskich domów maklerskich Izba Domów Maklerskich wskazała, że podmioty spoza unii, które zapowiadają oferowanie usług sprzecznych z wytycznymi UE ‘prawdopodobnie’ nie działają zgodnie z prawem. Czy rzeczywiście w przypadku zagranicznych brokerów ta działalność niezgodna z prawem jest tylko ‘prawdopodobna’, czy też na pewno łamią one prawo oferując wyższą dźwignię?

MW: W tej chwili mamy już na rynku podmioty, które oferują dźwignię 1:200 polskim klientom, co jest niezgodne z polskimi przepisami. Wcześniej warunki funkcjonowania rynku ustalali krajowi regulatorzy, a teraz ESMA, jako nadrzędna instytucja, wprowadziła jednakowe obostrzenia dla całego rynku unijnego.

Należy jednak pamiętać, że cały ten rynek funkcjonuje online. Mając swobodę transferu kapitału do jakiegokolwiek innego kraju i, z drugiej strony, możliwość prowadzenia kampanii marketingowych przez sieć internetową, brokerzy spoza UE będą prowadzili swoje kampanie na terenie Unii. Nikt nie zabroni obywatelowi Unii otworzenia rachunku brokerskiego np. w Szwajcarii. Organy, które zadecydowały o zmianie prawa powinny wystosować teraz odpowiednie komunikaty do nadzorców z krajów, z których brokerzy już w tej chwili reklamują oferowanie przez siebie wyższej dźwigni niż pozwala na to ESMA. Absurd obecnej sytuacji jest taki, że istnieje możliwość wprowadzenia restrykcji i sankcji wyłącznie dla własnych podmiotów. Nie widać jednak, by były prowadzone jakieś działania do podmiotów np. ze Szwajcarii, Wysp St. Vincent i Grenadyny.

 

JW: Jakie kroki powinny podjąć instytucje nadzoru w Polsce i UE, by uniknąć ograniczenia konkurencyjności domów maklerskich z UE na rzecz podmiotów spoza UE i nieregulowanych?

MW: Skoro ESMA wprowadziła mechanizmy ograniczające działalność, to powinny być wprowadzone również mechanizmy nadzorcze gwarantujące konkurencyjność podmiotów unijnych, umożliwiające blokowanie dostępu do rynku dla tych podmiotów, które nie zastosują się do nowych przepisów. Nie chodzi tutaj tylko o kwestię ograniczenia dźwigni, lecz również o eliminację z rynku podmiotów które wbrew prawu publikują reklamy zachęcające szybkimi i ponadprzeciętnymi zyskami bez informowania o ryzyku. Od dawna Izba Domów Maklerskich wskazuje te podmioty instytucjom nadzoru

W momencie przygotowania interwencji produktowej na rynku CFD, powinny zostać przygotowane środki związane z monitorowaniem całego rynku i zapobieganiem naruszeniom prawa. Inaczej europejski rynek stanie się mniej konkurencyjny, a rynek pozaeuropejski będzie się rozwijać jego kosztem. Trudno mówić tutaj konkretnych przykładach, ale z pewnością można wskazać na możliwość blokowania reklam, które nie są zgodne z europejskimi wytycznymi, czy blokady stron internetowych oferujących takie usługi. Na dziś jesteśmy bezradni wobec firm działających na europejskim rynku OTC, które nie stosują się do regulacji ESMA, dyrektyw europejskich jak np. MIFID oraz przepisów krajowych. Nie posiadamy narzędzi, które umożliwiłyby skuteczną walkę z takimi podmiotami. To z pewnością nie poprawia bezpieczeństwa klientów detalicznych na rynku CFD.

 

JW: Ucieczka do brokerów offshore’owych nie jest jedyną opcją dla inwestorów, by zachować możliwość handlu z wyższą dźwignią finansową. Ci mogą postarać się o uzyskanie statusu klienta profesjonalnego w krajowych domach maklerskich. Czy możemy spodziewać się tego, że na taką opcję zdecyduje się spora liczba aktualnych klientów polskich brokerów?

MW: Wszystkie kraje Unii Europejskiej zobowiązane są do stosowania dyrektywy MiFID II. Przepisy zawarte w dokumencie określają, co trzeba zrobić, żeby zostać klientem profesjonalnym. W celu zmiany kwalifikacji trzeba spełnić dwa z trzech następujących warunków: zawierać transakcje o znacznej wartości, tj. ok. 50 tys. euro na rynku instrumentów finansowych, co najmniej 10 razy na kwartał w ciągu ostatniego roku; posiadać portfel inwestycyjny o równowartości  minimum 500 tys. euro lub pracować (obecnie lub w przeszłości) w sektorze finansowym na stanowisku, które wymaga wiedzy dot. transakcji w zakresie instrumentów finansowych i usług maklerskich przez co najmniej rok. Istotną barierą dla krajowych inwestorów wydaje się być kwota min. 500 tys. euro. Dla przeciętnego Niemca, czy Brytyjczyka nie są to tak duże pieniądze, jak dla przeciętnego Polaka. W Niemczech, czy Wielkiej Brytanii takich inwestorów znajdzie się więcej. W Polsce, o ile ktoś spełni warunki wskazane przez MIFiD i rozumie inne prawa wiążące się z reklasyfikacją, może rozważyć taki krok.

 

JW: Podsumowując wszystkie omówione kwestie, jakich efektów wytycznych wprowadzonych przez ESMA możemy się spodziewać?

MW: Z pewnością ograniczenia wprowadzone przez EMSA zahamują rozwój rynku. Polski rynek jest jednym z najważniejszych w Europie. Mamy tutaj znaczących krajowych brokerów – X-Trade Brokers, DM BOŚ, czy TMS Brokers. W całej Unii mamy mało podobnych przypadków. Jest to np. Wielka Brytania, będąca od dawna kluczowym centrum finansowym, ale wkrótce opuszczająca struktury unijne. Jest też Cypr, który jednak stracił swoją reputację.

Polskie firmy inwestycyjne to głównie firmy oparte na nowych technologiach, zorientowanych np. na identyfikację klientów, czy egzekucję transakcji. Są to również butiki inwestycyjne takie jak np. DM BOŚ oferujący dostęp do rynku akcji, obligacji, funduszy inwestycyjnych, IPO i posiadający gałąź OTC. Dzięki temu polskie firmy inwestycyjne były w stanie rozwijać się w Polsce i za granicą, finansując mniej rentowne części swojego biznesu. Odcięcie im tej gałęzi spowoduje, że przynajmniej na jakiś czas będą musiały zmienić swoją strategię i mniej inwestować w rozwój. Podsumowując, ESMA podcina polską gałąź OTC.


Jakub Wilk

Content Manager i redaktor portalu FXMAG.PL. Zwolennik łączenia analizy technicznej i fundamentalnej, ze szczególnym uwzględnieniem polityki banków centralnych. Pasjonat rynku metali szlachetnych.

Przejdź do artykułów autora
Zamknij

Koszyk