• Odbierz prezent
Mamy szczepionkę na koronawirusa?! Spółka Moderna informuje, a inwestorzy wpadają w zachwyt. Czy słusznie?

Spółka Moderna poinformowała o pomyślnych wynikach I fazy badań nad szczepionką na koronawirusa. To uchodzi dziś za motor wzrostu, choć po prawdzie zwyżka trwała już zanim pojawiła się ta medyczna rewelacja. Szybko pojawiły się głosy deprecjonujące wyniki badań. Jednym z głównych jest brak dociekliwości byków, którzy “jarają się” wynikami opartymi na 45 osobach. Pada pytanie, czy już nikt nie czyta szczegółów depeszy? W domyśle, wszyscy skupiają się tylko na tytule i dlatego rynek rośnie. W kolejnym domyśle, bo przecież jest nieracjonalny i ma spadać.

Odkrycie niedźwiedzi dotyczące liczebności grupy ochotników jest o tyle zabawne, że spółka już na wstępie informowała, że wyniki dotyczą I fazy badań, a więc już to wystarczyło, by wiedzieć, że jest to grupa nieliczna. To pierwsza faza badań na ludziach, która pojawia się po wcześniejszych badaniach na zwierzętach (w tym wypadku ma myszach). Nikt więc nie oczekiwał informacji o tym, że spółka ma już wyniki na tysiącach ochotników. W ramach I fazy mamy pierwsze zetknięcie się ludzi ze badanym lekiem/szczepionką. Ustalane jest dawkowanie, lista skutków ubocznych, no i oczywiście efekty. Tu nie ma mowy o masowych testach. Na niewielkiej grupie sprawdzane są hipotezy stawiane na wcześniejszych badaniach na gryzoniach. Dopiero wyniki z tej fazy, o ile będą pomyślne, pozwolą na rozpoczęcie fazy II. No i właśnie spółka poinformowała, że wyniki są obiecujące na tyle, by wejść w fazę kolejną. W fazie II liczba ochotników będzie zapewne wynosić już kilkaset, a same badania będą porównywały skuteczność szczepionki względem placebo. Śmieszki niedźwiedzi nie są więc uzasadnione.

Oczywiście, spółka nie ogłasza już, że ma szczepionkę, ale rynek ma świadomość, że wyścig trwa i wprawdzie fachowcy nadal zapewniają, jak ostatnio francuska minister zdrowia, że realny termin pierwszej szczepionki to wziąć około półtora roku i na razie nić się w tej materii nie zmieniło. Niemniej rynek ma nadzieję, że będzie to szybciej, a po drugie, rozgrywa już scenariusz lepszych odczytów gospodarczych w II połowie roku. Czy słusznie? To trudno teraz powiedzieć, ale z pewnością każda podobna informacja ze sfery medycznej będzie tą słuszność podbudowywać.

W kontekście obserwowanych wzrostów nie wolno nam zapominać o nastrojach. Jak pamiętamy z ubiegłego tygodnia wiele wskaźników sygnalizowało pesymizm, a więc fakt wzrostu cen może być przez tych pesymistów odbierany negatywnie, bo nie jest to realizacja ich oczekiwań. Tu pozostaje tylko przypomnieć, że nie warto za bardzo przywiązywać się do którejś ze stron rynku. Zdaniem tradera jest bowiem zarabianie po obu stronach, a więc trzeba znaleźć tą, która zdaje się mieć przewagę. Od kilku tygodni przewagę ma popyt. Uzasadnienie jest zawsze sprawą drugorzędną.


Kamil Jaros

Analityk mBank Biuro Maklerskie

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk