• Odbierz prezent
Luksusowy jacht, pasja prezesa i spadki większe niż jego wartość. Śródziemnomorska kultura w ZPUE nie spodobała się akcjonariuszom

 

Piątek, tuż przed zakończeniem sesji giełdowej to czas przedweekendowego wyciszenia, niższych obrotów i uspokojenia po całym tygodniu handlowym. Niewielka spółka ZPUE notowana od niemal dwudziestu lat na warszawskim parkiecie postanowiła wykorzystać ten moment do publikacji niecodziennego komunikatu, w którym poinformowała o wzięciu w leasing… luksusowego jachtu o wartości 37 mln złotych. Decyzja spółki zbulwersowała akcjonariuszy, czemu dali wyraz na poniedziałkowej sesji. Obecnie spadek wartości spółki od momentu ogłoszenia kontrowersyjnego komunikatu przekroczył wartość samego jachtu.

 

Prezent na dwudziestolecie notowań na giełdzie i ponad trzy dekady na rynku?

W piątek, na minutę przed zakończeniem tygodnia handlowego na GPW, spółka ZPUE, zajmująca się produkcją rozdzielnic średniego i niskiego napięcia dla stacji transformatorowych, budową transformatorów elektrycznych i konstrukcji do nadziemnych linii energetycznych, opublikowała dość osobliwy raport bieżący. Poinformowała w nim o zawarciu umowy leasingowej na luksusowy jacht Princess 30M028. Czas umowy to 69 miesięcy, zaś jej wartość to 37 mln złotych. Została ona zabezpieczona wekslem in blanco oraz 7 mln złotych kaucji. Spółka w piątkowym komunikacie nie poinformowała dlaczego zdecydowała się na zakup jachtu.

Ten dość niecodzienny zakup nie przypadł go gustu akcjonariuszom mniejszościowym ZPUE, którzy nie kryli oburzenia i zapowiadali sprzedaż posiadanych akcji. Oliwy do ognia dolała również wypowiedź samego prezesa sprzed dwóch lat, o której jako pierwszy przypomniał Puls Biznesu. Bogusław Wypychewicz, prezes i jednocześnie największy akcjonariusz ZPUE (55,44% akcji, 65,36% głosów na WZA), w biuletynie firmowym wydanym z okazji trzydziestolecia ZPUE przyznał: Chciałbym mieć też czas na rozwijanie pasji: latanie, pływanie jachtowe czy motorowodne, karate, podróże… Może np. cały sezon na jachcie na Karaibach.

To ostatnie zdanie z wypowiedzi prezesa ZPUE najprawdopodobniej przelało czarę goryczy. Na branżowych forach i grupach dyskusyjnych szybko zaczęły pojawiać się zarzuty o to, że Wypychewicz sprawił sobie za firmowe pieniądze prywatny jacht, po to by wreszcie móc „realizować swoje pasje”.

Oburzeni akcjonariusze zwracali również uwagę, na to że spółka decyduje się na zakup luksusowego jachtu, jednocześnie unikając dzielenia się zyskiem z inwestorami - ZPUE ostatni raz wypłaciło dywidendę w 2016 r. W tym roku akcjonariusze również nie mają co liczyć na udział w zyskach za 2019 r. I to mimo tego, że spółka osiągnęła rekordy wynik 47 mln złotych skonsolidowanego zysku netto przy przychodach wynoszących niecałe 688 mln złotych.

 

Śródziemnomorska kultura w ZPUE

Zarząd ZPUE najprawdopodobniej nie spodziewał się tak mocnej i jednoznacznie negatywnej reakcji akcjonariuszy na piątkowy komunikat, a także nie był przygotowany na medialny szum wokół całej sprawy. Dlatego też po zakończeniu poniedziałkowej sesji, na której akcje ZPUE straciły niemal 9%, spółka zdecydowała się na publikację kolejnego raportu, w którym próbowała wytłumaczyć się z niecodziennego zakupu. Wyjaśnienia zarządu okazały się jednak mało przekonujące dla akcjonariuszy, gdyż pogłębiły spadki notowań na wtorkowej sesji. Po co spółce zajmującej się produkcją rozdzielnic średniego i niskiego napięcia luksusowy jacht za niemal 40 mln złotych? Jak wynika z komunikatu ZPUE, będzie służył on… celom biznesowym. Spółka chce bowiem zwiększyć rozpoznawalność w rejonie basenu Morza Śródziemnego i szukać tam nowych kontrahentów. Co ma do tego wspomniany jacht? Gdyby ktoś się jeszcze nie domyślił, ma on wywrzeć na zagranicznych kontrahentach wrażenie „pewności i stabilności relacji z partnerem, któremu bliskie są nawyki zaczerpnięte z kultury śródziemnomorskiej”. Ponadto, może on pomóc w nawiązywaniu współpracy z przedstawicielami biznesu wschodnioeuropejskiego. Oprócz tego, ZPUE zapewnia że leasing luksusowego jachtu to dobra inwestycja w „mobilne biuro, hotel i nośnik reklamowy w jednym”, gdyż z dotychczasowych doświadczeń spółki wynika, że strategia organizacji spotkań z kontrahentami w miejscach nietypowych i zapadających w pamięć (do których ma się zaliczać wspomniany jacht) jest skuteczna i służby budowaniu marki. Czyli, mówiąc prościej, do ekspansji na zagraniczne rynki i wyjazdy na międzynarodowe konferencje potrzebny jest luksusowy jacht. ZPUE przez zarzutami o niegospodarność i rozrzutność broni się również zapewnieniami, że w okresach, w których jacht nie będzie wykorzystywany do „celów biznesowych”, spółka będzie oferować jego wynajem, co przyniesie dodatkowe przychody. Oprócz tego, w opinii zarządu spółki jacht Princess został wzięty w leasing na bardzo korzystnych warunkach, co ma być dodatkowym argumentem za ty, że było warto.

Argumentacja spółki jest na tyle nieudolna i naciągana, że trudno dziwić się reakcji akcjonariuszy, którzy nie wzięli jej za dobrą monetę. Być może gdyby ZPUE działało w segmencie produktów luksusowych i mogło pochwalić się wielomilionowymi zagranicznymi kontraktami, decyzja o wzięciu jachtu w leasing nie wywołałaby tylu kontrowersji. Obecnie natomiast od lat głównym kontrahentem spółki jest Tauron Dystrybucja, zaś w 2019 r. przychody z eksportu produktów wyniosły niecałe 100 mln złotych, wobec ponad 502 mln PLN uzyskanych ze sprzedaży w kraju. Na reakcję akcjonariuszy niewątpliwy wpływ miały również słowa prezesa wyciągnięte ze wspomnianego wcześniej biuletynu wydanego na trzydziestolecie ZPUE.

 

Akcjonariusze nie wybaczają rozrzutności

W jaki sposób na niecodzienny komunikat i dość oryginalną linię obrony zarządu ZPUE zareagowali jej akcjonariusze? Spółka opublikowała komunikat o podpisaniu umowy leasingowej na luksusowy jacht dokładnie na minutę przed zakończeniem piątkowej sesji giełdowej, co ze zrozumiałych względów nie dało akcjonariuszom możliwości zareagowania w zeszłym tygodniu. Kurs akcji ZPUE zamknął się wówczas na cenie 213 PLN, co przekładało się na kapitalizację 298,2 mln złotych.

Na poniedziałkową reakcję nie trzeba było długo czekać - poziom oburzenia inwestorów posiadających akcje ZPUE zobrazowała ogromna luka spadkowa na otwarciu. Notowania otworzyły się na kursie 182 PLN, co oznacza 14,55% lukę spadkową, wobec kursu zamknięcia z piątkowej sesji.  Kapitalizacja ZPUE spadła wówczas do 254,8 mln złotych, czyli o niecałe 43,5 mln złotych. Oznacza to, że negatywna reakcja akcjonariuszy była warta więcej niż wartość samego jachtu, który wyceniany jest na „zaledwie” 37 mln złotych. Poniedziałkowa sesja zakończyła się dla ZPUE na kursie 194,0000 PLN, co oznacza niemal 9% spadek i obniżenie rynkowej wyceny o 26,6 mln złotych w ciągu zaledwie jednej sesji giełdowej.

Po reakcji akcjonariuszy można również stwierdzić, że opublikowany po zakończeniu poniedziałkowej sesji kolejny raport bieżący ZPUE, próbujący uzasadnić decyzję o wzięciu w leasing luksusowego jachtu, nie był zbyt przekonujący. Wydaje się również, że dość oryginalne tłumaczenie zakupu „nawykami zaczerpniętymi z kultury śródziemnomorskiej” dodatkowo rozdrażniło niektórych akcjonariuszy, gdyż na rozpoczęciu wtorkowej sesji notowania ZPUE spadały nawet do poziomu 176 PLN, ostatnio spotykanego na wykresie notowań spółki pod koniec maja. Aktualnie akcje ZPUE są notowane po 183 PLN, czyli blisko ceny otwarcia z poniedziałkowej sesji, co oznacza obniżenie kapitalizacji o ponad 40 mln złotych od momentu ogłoszenia kontrowersyjnego zakupu.

 

ZPUE, mimo niemal dwóch dekad na warszawskim parkiecie (debiut 23 sierpnia 2000 r.), w swojej dotychczasowej giełdowej karierze nie wywołało jeszcze tak dużego zainteresowania medialnego. Trudno się dziwić, w końcu zakup jachtu za niemal 40 mln złotych przez spółkę produkującą komponenty dla energetyki nie zdarza się często. Mimo ostatnich spadków akcje ZPUE i tak znajdują się w trendzie wzrostowym - w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ich wartość podrosła o 93%, zaś na przestrzeni ostatniego kwartału o ponad 46%. W perspektywie miesięcznej tracą jednak ponad 10%. W dłuższym horyzoncie czasowym kontrowersyjna decyzja o wzięciu jachtu w leasing nie powinna mieć negatywnego wpływu na giełdowe losy ZPUE, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że obecny free float nie przekracza 10%.

Czytaj także: Millenialsi na giełdzie - chciwość i niewiedza na rynku są zabójcze i to nie tylko dla portfela

„Robinhoodowcy” (ang. Robinhooders) to stosunkowo nowa grupa amerykańskich inwestorów indywidualnych, zawdzięczających swój przydomek najpopularniejszej aplikacji mobilnej do tradingu bez prowizji - Robinhood. Większość z ponad 10 milionów użytkowników aplikacji nie ma trzydziestu lat, interesuje si.. Czytaj
Millenialsi na giełdzie - chciwość i niewiedza na rynku są zabójcze i to nie tylko dla portfela

 

Notowania: ZPUE SA

Przejdź do wykresu
Źródło: https://pl.tradingview.com/symbols/GPW:PUE/

Darek Dziduch

Project Manager portalu FXMAG, prowadzący programy "Kurs bitcoina od zera", czy satyryczno-edukacyjny "Spółki czy spod lady". Edukuje w zakresie kryptowalut, promuje inwestycje ESG i śledzi nadużycia na rynkach finansowych. Zainteresowania rynkowe łączy z wiedzą z zakresu psychologii inwestowania, którą przemyca do swoich tekstów i nagrań

Przejdź do artykułów autora
Artykuły, które powinny Cię zaciekawić..
Zamknij

Koszyk